Les Miserables. Nędznicy
#81
(16-02-2013, 10:30)desjudi napisał(a): naprawdę nie wzruszyła cię 5-minutowa scena z Anne?

Poruszyła. Ale to ciągle jedynie 5-minutowa scena w prawie 160-minutowym filmie. A Anne śpiewa w nim prawdopodobnie najlepszy pod względem ładunku emocjonalnego utwór. Nie jest to jednak powód do zachwytów nad jej krótką rolą. Nominacja? Niech będzie. Statuetka? Dobre sobie. Amy Adams i tyle. Lobbowanie, którejkolwiek z innych aktorek może wpłynąć na wybór komisji, ale nie zmieni tego, że będzie to wybór niezasłużony.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#82
(16-02-2013, 13:37)Monika napisał(a): Spodziewałam się, że nic wizualnie w tym roku nie będzie wstanie konkurować z Hobbitem.

not sure if... :>
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#83
Chodzi mi o to, że jeszcze kilka lat wstecz gdy premierę miał WP, to Władca po prostu wizualnie rozkładał wszystko co do tej pory stworzono. Oczywiście jeżeli chodzi o rozmach to była to tytaniczna praca. Dlatego spodziewałam się, że skoro od premiery WP minęło 12 lat to progres będzie ogromny tym bardziej, że podjęcia wyreżyserowania podjęła się ta sama osoba, która stworzyła trylogię i King Konga. Natomiast oglądając Hobbita miałam wrażenie, że nie tylko nie nastąpił progres ale widzę regres w stosunku do WP. Dlatego tym bardziej zaskoczyło mnie to co zobaczyłam w Nędznikach. Już sama scena otwarcia gdy więźniowie starają się wtoczyć do doku przypięty do lin okręt zapiera dech. Po tej scenie byłam pewna już, że nic piękniejszego w tym roku w kinie nie zobaczę. A zdjęcia z perspektywy żaby by ukazać wyższość jednej osoby nad drugą - cudo! ;)

Odpowiedz
#84
ok, to i ja sprecyzuję, bo chodziło mi o wyśmianie tego stwierdzenia, jakoby z Hobbitem nic nie mogło w tym roku wizualnie konkurować. Bo co jak co, ale w 2012 wizualnych perełek było od przysłowiowego chuja, więc ten jacksonowski kurdupel może się schować do swojej nory z prędkością 48 klatek na sekundę :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#85
Film dołączył do dość skromnego grona filmów których nie byłem w stanie obejrzeć, po prostu po 40 minutach byłem tak zmęczony/wkurwiony/zirytowany tym monosylabicznym "śpiewem" aktorów, kompletnie nijakich piosenek z monotonną muzyką w tle że gdyby dać mi po tym gnata i puścić w akcję to siekałbym wszystkich w koło jak Rambo. Madafaka ten film powinni puszczać jako tortura w Guantanamo, terroryści by po tym na pewno śpiewali. :P
Sweeney Todd z Deppem to przy tym arcydzieło a Depp to mega talent wokalny.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#86
Wspaniała historia, którą chciałbym obejrzeć w normalnej wersji albo jako musical, gdzie partie śpiewane są dawkowane co jakiś czas. Piosenki, owszem, prześliczne, znane mi i zbiorowo wyśpiewane rewelacyjne (Look down, At the end of the day, Bring him home, I had a dream to perełki ogólnie), lecz całą pracę niszczy KAŻDE wyśpiewane słowo. Lubie musicale, rozumiem ich ideę, zniosę nawet słabsze wykonanie, czy nawet śpiewającego Crowe'a, ale do cholery tego było za wiele. Duża ilość emocji niesiona przez obraz była rozkładana na łopatki przez wszędobylski śpiew!

Kreacje, mimo wszystko, wyraziste, każda postać z pierwszego planu dobrze odegrana, aktorzy spisali się. Spisali się też ludzie od kostiumów i scenografii. Ale nie mogę ocenić całości przez pryzmat didaskaliów.

4/10 i bez chęci powrotu. Bo jest to dzieło w swojej skali, jednak dzieło, które kompletnie do mnie nie przemówiło.
loading podpis...

Odpowiedz
#87
Ciekawy przykład filmu stojącego na granicy dwóch światów. Z jednej strony autentyczne plenery, statyści, czuć jakiś rozmach i siłę gwiazd - z drugiej sam opening capi kompem okrutnie, color timing bliższy temu obecnemu (choć jeszcze nie zepsuty doszczętnie), a czarni są już odpowiednio rozmieszczeni tu i ówdzie (choć bez przesady i da się to jakoś przełknąć z uwagi na kraj). Pomysł ze śpiewaniem na żywo jak dla mnie udany - pasuje do tematu i do tytułu; w końcu to nie jest film ze Streisand i orkiestrowym zacięciem, tylko dramat toczący się na brudnych ulicach w trakcie rewolucji, więc ta surowość się sprawdza. Nie kumam też wieszania psów na Crowie - jak najbardziej daje radę. Casus Marvina z Paint my wagon. Ogółem piosenki całkiem spoko, aczkolwiek rozumiem zarzuty względem ich długości i braku przestojów. Reżysersko dałoby się to pewnie sprawniej poprowadzić ogółem - tak względem scenicznym, jak i fabularnym. Ale nie jest źle. IMO najgorszym elementem jest duet Carter i Cohena, którzy są jak wyrwani z innej bajki, nawet niekoniecznie tej Sweeneyowej. Po prostu są od czapy, co jest kompletnie niezrozumiałe patrząc jak bardzo serio jest reszta tego filmu. Ich wątek spokojnie dałoby się również tak zrobić. Poza tym jednak dobre kino - nie wybitne, nie bardzo dobre i ostatecznie nie aż tak oscarowe, ale to solidna, oldskulowa robota, zwłaszcza w starciu z obecnym Holly.

7/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nędznicy / Les Misérables (reż. Ladj Ly, 2019) Pelivaron 2 1,741 10-07-2020, 21:07
Ostatni post: simek



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości