05-01-2013, 23:59
|
Logika tłumaczy filmowych
|
|
Uważam oznaczało również dawniej "Szanuję". Poza tym MMK pieprzy głupoty o tłumaczeniach tytułów. Każdy przeciętny student anglistyki, wie że tłumacząc tytuł czy reklamę nie stara się odtworzyć oryginału tylko zrobić coś równie dobrego/atrakcyjnego i mieszczącego się w ramach kulturowych danego kraju.
Student anglistyki? Przecież za tytuły odpowiada dystrybutor, nie tłumacz. I nie ma to wiele do rzeczy, bo tytuł też jest częścią utworu i ma swoje znaczenie. O ile nie jest to tylko krytyka do Polaków, bo w wielu krajach tłumaczy się glupio tytuły, to jest to jednak skaza warta napiętnowania. To z jakim podejściem robi się polskie tytuły nie ma większego znaczenia. Należy więc krytykować podejście, bo jest chuja warte.
06-01-2013, 00:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2013, 00:03 przez Gal Anonim.)
Nie zawsze. Często jest tak, że tłumacz musi przedstawić kilka wersji tytułów, potem wybiera dystrybutor. Czasami też, jak w przypadku filmów Disneya, specjalny konsultant ze Stanów czuwa nad tym by tłumaczenie filmu, dubbing i tytuł jak najmniej odbiegały od oryginału, nawet jeśli nie mają dla nas sensu. Polecam zapoznać się z historią tłumaczenia Shreka, bo to był swego czasu niezły precedens.
06-01-2013, 00:04
Może podsuwa ci gatunek filmu? Pamiętaj, że nie każdy interesuje się filmami zanim je zobaczy. Samo słowo "Miasto" też nie oddaje oryginału, bo tam było The Town a nie A Town, więc chodzi o konkretne miasto. "To miasto" brzmiało by dziwnie.
06-01-2013, 00:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2013, 00:15 przez Corn.)
Fajnie że starają się zrobić coś równie dobrego/atrakcyjnego i mieszczącego się w ramach kulturowych danego kraju. Szkoda tylko, że wychodzi z tego wielkie gówno.
Najpierw strzelaj potem zwiedzaj! 06-01-2013, 00:18
Akurat Miasto złodziei to dość niezłe tłumaczenie, bo oddaje pierwotne założenie - konkretne miasto (czy raczej dzielnica, neighborhood) w którym dochodzi do 300 obrabowań rocznie. Bardziej łopatologicznie oddające tę ideę, ale w polskim języku się inaczej nie dało.
Fajny temat poruszył Max i podał dobre przykłady, ale na tle poprzednich jego filmików, ten jest chyba najsłabszy, niepotrzebnie porusza temat ,,Uważam, Rze" (akurat ta nazwa jest moim zdaniem całkiem błyskotliwa), a cała sprawa z listem jest trochę nie na miejscu. 06-01-2013, 00:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2013, 00:29 przez Huntersky.) (06-01-2013, 00:13)Corn napisał(a): Może podsuwa ci gatunek filmu? Pamiętaj, że nie każdy interesuje się filmami zanim je zobaczy. Samo słowo "Miasto" też nie oddaje oryginału, bo tam było The Town a nie A Town, więc chodzi o konkretne miasto. "To miasto" brzmiało by dziwnie.Więc dlaczego dla Amerykanina "Miasto" działa, a dla Polaka już nie? Który jest głupszy? Jakby przetłumaczyć "Heat" jako "Gorączka Policjantów i Złodziei" to byłoby spoko? To idiotyzm i tyle. Nie ma jak tego dobrze tłumaczyć. Powtarzam: tytuł jest integralną częścią filmu. Też ma jakąś funkcję. A co do "the" to można je zazwyczaj po prostu zastąpić dużą literą w Polskim. I tyle. 06-01-2013, 00:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2013, 00:32 przez Gal Anonim.) Cytat:Fajnie że starają się zrobić coś równie dobrego/atrakcyjnego i mieszczącego się w ramach kulturowych danego kraju. Szkoda tylko, że wychodzi z tego wielkie gówno.Zgadzam się. A tak swoją drogą to tłumaczenie In Bruges pojawiło się chyba nie tylko u nas. Cytat:A w Stanach każdy interesuje się filmem zanim go zobaczy? Proszę Cię, Corn. To subtelności, o których mówił Maks.Nie, nie każdy ale jak już wspominałem "The" dużo znaczy dla Amerykanów w kontekście nadawania tytułów i przekazu. Słowo "The" już wskazuje na coś konkretnego, poza tym, nawet jeśli 1% Amerykanów wie, o czym jest film, to jednak jest to zupełnie inna liczba niż w przypadku 1% Polaków. Cytat:Więc dlaczego dla Amerykanina "Miasto" działa, a dla Polaka już nie? Który jest głupszy? Jakby przetłumaczyć "Heat" jako "Gorączka Policjantów i Złodziei" to byłoby spoko? To idiotyzm i tyle. Nie ma jak tego dobrze tłumaczyć. Powtarzam: tytuł jest integralną częścią filmu. Też ma jakąś funkcję.Samo tłumaczenie Heat jako Gorączka to też pomyłka, ale to już inny temat. Nie zgadzam się, że tytuł jest jakąś ważną częścią filmu, tzn służy głównie do promocji fabuły, zamknięcie jej w jakąś myśl, ale jestem pewien, że nie zawsze myślisz sobie "o, to dla tego ten tytuł!" kiedy oglądasz film. A co do "the" to co z tego, że zastąpisz je dużą literą, skoro u nas wszystkie tytuły piszemy zaczynamy z dużej (chyba, że ma być inaczej) - nie oddajesz w ten sposób rodzajnika. 06-01-2013, 00:46 (06-01-2013, 00:46)Corn napisał(a): Nie zgadzam się, że tytuł jest jakąś ważną częścią filmu, tzn służy głównie do promocji fabuły, zamknięcie jej w jakąś myśl, ale jestem pewien, że nie zawsze myślisz sobie "o, to dla tego ten tytuł!" kiedy oglądasz film.Wiadomo, "The Town" czy "Heat" to promocyjne majstersztyki nakręcone przez PRowców. ;) Oczywiscie, że nie zawsze. Tytuł jednak nie jest z dupy. Gdyby tak było to "The Town" nazywałoby się "Megan Fox Blows Someone", żeby ściągnąć ludzi do kina. A jeżeli odnieść to do Maxa: on mówi już o bardzo konkretnych filmach, w których tytuły były konkretnie powiązane z fabułą. Nie o "Transformers", które spokojnie możnaby przetłumaczyć na "Wielkie Roboty się Tłuką - komedia nie tylko dla lejdis i cyborgów". Cytat:A co do "the" to co z tego, że zastąpisz je dużą literą, skoro u nas wszystkie tytuły piszemy zaczynamy z dużej (chyba, że ma być inaczej) - nie oddajesz w ten sposób rodzajnika."Złodziei" też nie oddaje rodzajnika. To, że chodzi o konkretne miasto wynika z kontekstu - tj. z filmu. Wiemy, że to nie opowieść o mieście jako 'bycie', a o Bostonie (a właściwie o Charlestown). I dalej nie rozumiem, co różni Amerykanina i Polaka, że dla niego "The Town" to jest dobry tytuł, a dla Polaka już nie. Pewnie USAńczycy rajcują się Miastami, Miasteczkami, a Polacy tylko wsie i wsie! 06-01-2013, 00:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2013, 01:01 przez Gal Anonim.) Corn napisał(a):Samo tłumaczenie Heat jako Gorączka to też pomyłka, ale to już inny temat. A jakbyś to lepiej przetłumaczył? "Twardziele"? ;) 06-01-2013, 01:23
"Przypał" :) Nota bene, "Heat" to idealny przykład właśnie jak tytuł związany jest z filmem.
06-01-2013, 01:25
Czyli co, tekstu też nie tłumaczyć, bo zaburzy to wizję autora? ;>
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 06-01-2013, 02:13 (06-01-2013, 00:57)Crov napisał(a): "Złodziei" też nie oddaje rodzajnika. To, że chodzi o konkretne miasto wynika z kontekstu - tj. z filmu. Wiemy, że to nie opowieść o mieście jako 'bycie', a o Bostonie (a właściwie o Charlestown). No jak dla mnie chodzi właśnie o społeczność, więc na polski można by to opatrzyć slangiem i dać np. "Dzielnia" czy coś w tym guście :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 06-01-2013, 02:50
Lepsze tłumaczenia dla Heat to np. Obława. Natomiast co do ogólnego tłumaczenia tytułów, to trend łopatologicznego tłumaczenia Polaczkom, o co chodzi, nie jest wcale nowy - czytam właśnie książkę Moby Dick czyli biały wieloryb - w oryginale Moby Dick or The Whale. Po cholerę dodano "białego" wieloryba? No po co? Żeby Polaczkowi nie porąbało się, że chodzi o zielonego?
Dystrybutorzy traktują widzów jak kretynów - bo widzowie są kretynami. Przecież "W Brugii" sugeruje jakieś denne, senne, turystyczne kino dla starych bab, a "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" to spadkobierca Tarantiny. Tylko że nawet dla głupich, tłustych, bezmózgich hamburgerów wystarczy "In Bruges", i nikt nie próbuje zmieniać tytułu na "Shoot first, sightsee later". Okej, zgodzę się, że tytuł nie zawsze powinien być stuprocentowo wierny - wiadomo, idiomy, ukryte znaczenia itp. - ale to, co zrobiono z Reservoir Dogs, In Bruges, Die Hard, Aliens, Highlanderem, Open Range, Crazies i wieloma innymi, to po prostu ogłupienie, sprowadzenie do najniższego wspólnego mianownika, którym jest poziom ciecia Zdzicha, co nie przeczytał w życiu żadnej książki. 06-01-2013, 09:20 Cytat:- ale to, co zrobiono z Reservoir Dogs, In Bruges, Die Hard Akurat mnie się zawsze bardzo podobał polski przekład "Die Hard". w sensie dosłownym budynek ze szkła jak w pierwszej części i metaforycznym - jakiś teren, z którego trudno się wyrwać, pomimo tego, że nie ma żadnych widzialnych barier (trójka, dwójka). 06-01-2013, 12:52 Cytat: Aliens, HighlanderemAliens nie oddasz po polsku bo wtedy byłoby dla jedynki Obcy i dla dwójki również. A Nieśmiertelnego zawsze wolałem od Highlandera. 06-01-2013, 13:33 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Czołówki filmowych wytwórni i ich modyfikacje | Jakuzzi | 330 | 109,768 |
07-08-2025, 13:01 Ostatni post: OGPUEE |
|
| Jakość kopii filmowych w polskich kinach. | Danus | 26 | 7,042 |
18-09-2010, 18:10 Ostatni post: military |
|
| Promocja dzieł filmowych - prośba... | EL-Kal | 10 | 3,053 |
27-11-2009, 21:33 Ostatni post: Karaluch |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |










