Cytat:są sami w obcym mieście
Na tydzień.
Dziecko lepiej przetrwałoby tydzień w obcym mieście.
26-08-2015, 11:51
|
Lost in Translation (2003) reż. Sofia Coppola
|
Cytat:są sami w obcym mieście Na tydzień. Dziecko lepiej przetrwałoby tydzień w obcym mieście. 26-08-2015, 11:51 (26-08-2015, 11:51)military napisał(a):Przecież nikt nie twierdzi, że problemem bohaterów jest obce miasto i te kilka dni Ono tylko wzmacnia uczucie samotności. To takie niesamowite, że ludzie gorzej radzą sobie ze swoimi osobistymi problemami (nieważne w tej chwili czy Twoim zdaniem przesadzonymi czy nie) w obcym miejscu?Cytat:są sami w obcym mieście Ona czuje się źle w związku. Ty sugerujesz, że jest głupia, bo on ją przytula (lol) i taki przystojny i bogaty. A jak jej źle to niech jedzie do matki na tydzień. Nosz kurwa, żyć nie umierać. Problem rozwiązany. Tyle że z Twojej perspektywy. Nie chcę robić wycieczek osobistych, bo granica została przekroczona, ale może masz inne priorytety niż bohaterka. I bohater. O sposobie filmowania co napisałeś? Że powolna narracja? Nikt tego nie kwestionuje. Gdybyś napisał, że nie rozumiesz problemów bohaterów i się nudziłeś, myślę, że nikt by cię nie próbował nawracać. Ale fatalnie napisane postaci? Film nie ma racji bytu? Nie ma historii? A to i tak wszystko o filmie, którego nie skonczyleś, ale piszesz ze film to zamknięta całość. 26-08-2015, 12:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-08-2015, 12:32 przez PropJoe.)
"A to i tak wszystko o filmie, którego nie skonczyleś, ale piszesz ze film to zamknięta całość".
1. Czy muszę oglądać wszystkie 20 000 odcinków Mody na sukces, żeby się o niej wypowiadać? 2. [KAŻDY] film to zamknięta całość. "kevin sam w NY > LiT?" Jasne. 26-08-2015, 13:18 (26-08-2015, 10:50)military napisał(a): P.S.Nie, American Beauty nie był o tym samym. American Beauty był wlasnie o czyms dokladnie odwrotnym: O DZIAŁANIU. Bohater, który był w tym miejscu, co bohaterowie Lost in Translation postanowił to zmienić. Dlatego miał to, o czym piszesz - energie i fabułę, którą napędzał bohater. Odnosze wrazenie, ze nie rozumiesz, ze bohaterowie nie sa w takim stanie, w jakim są, bo są w hotelu w Japonii na siedem dni. To tylko wycinek ich z życia. To tak, jakby rozciągnąć pierwszy akt American Beauty do całego filmu. LiT nie ma energii? NO NIE GADAJ. BO WLASNIE O TO CHODZI. ;) Wlasnie o to chodzi, ze ma nie miec energii. Chodzi o to snucie się, poczucie pustki i powolnego, nudnego przeżywania każdego dnia, nawet gdy jestes w teoretycznie wspaniałej sytuacji i fascynującym miejscu. military napisał(a):2 godzin(y) temuf) po to, żeby spróbować odzwierciedlić pewne uczucie; spróbować zamknąć w słoiku moment, który w fabule, humorze, wśród wielkich myśli i artystycznych wynurzeń zniknąłby jako jeden z wielu momentów 26-08-2015, 13:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-08-2015, 13:23 przez Gal Anonim.)
Crov, właśnie stworzyłeś najlepszą definicję "nudnego filmu", jaką kiedykolwiek widziałem.
26-08-2015, 14:19
No, niezbyt, bo jest mnóstwo nudnych filmów (od blockbusterów do polskiej martyrologii), które ni cholery nie pasują do tej definicji :)
26-08-2015, 14:42 (26-08-2015, 14:19)military napisał(a): Crov, właśnie stworzyłeś najlepszą definicję "nudnego filmu", jaką kiedykolwiek widziałem.W ogole jestem kreatywny. Dla Ciebie film był nudny, dla mnie fascynujący wlasnie z tego wzgledu. Dlatego napisałem kilka postów wcześniej, ze nie widze sensu rozkminiac niuansów scenariusza w taki sposob - a juz tym bardziej zestawiac obok Die Hard, czy innych klasycznie skonstruowanych filmów. Ten film albo się komuś spodoba, albo nie, bo albo się go poczuje i wejdzie w tę atmosfere, albo nie. Dyskusja jak "lepiej" powinny być napisane postacie, czy cos, nie ma tutaj po prostu znaczenia. Nie każdy nudny film pasuje do tego, bo nie każdego nudnego filmu motywem przewodnim jest samotność, poczucie pustki, zagubienie, znużenie życiem, rutyna, poczucie bezsensu, chłód emocjonalny. Tutaj to po prostu pasuje do motywów filmu i tego, o czym opowiada. 26-08-2015, 15:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-08-2015, 15:03 przez Gal Anonim.)
Powiedziałeś właśnie, że tego filmu nie można krytykować ZA NIC, bo "wszystko jest jak miało być, a jak się nie podoba, to nie rozumiesz i już". Wracają wspomnienia z czasów Incepcji.
26-08-2015, 15:03
Bzdura. Jestem odpowiedzialny tylko za to, co napisałem, a nie za to, co przeczytałeś. Nie zabroniłem Ci krytyki filmu, tylko stwierdziłem, że krytyka tych elementów jest bez sensu. Tak jak pisałem już wcześniej - gdyby dawać bohaterom jakieś konkretne uzasadnienie tych emocji zmieniłbyś bohaterów, zmieniłbyś opowieść i zmieniłbyś film. Mozesz uznac, ze bylby wtedy lepszy - spoko. Ja uwazam, ze nie, bo magią tego filmu wlasnie jest odzwierciedlenie bezsensownych, nieuzasadnionych emocji. Nie napisałem, że nie rozumiesz filmu, tylko że go nie czujesz. Że to nie jest film dla Ciebie, i tyle. Może nie masz emocjonalnie punktu odniesienia, może nie tego szukasz w kinie, może po prostu miałeś zły dzień, a może... Chu wie, nie mnie rozkminiać - może Coppola zrobi o tym film. ;) Jeżeli to dla Ciebie jakaś obraza z mojej strony no to nic nie poradze - ja wiem, ze sa filmy, które nie są dla mnie, ale nie czuje sie przez to gorszym człowiekiem, ani nawet gorszym kinomaniakiem. ;)
26-08-2015, 15:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-08-2015, 15:10 przez Gal Anonim.)
Proponuję ustalić ponad wszelką wątpliwość pewną sprawę: jedyną wadą tego filmu jest beznadziejna okładka Bluraya
26-08-2015, 15:58
" Nie zabroniłem Ci krytyki filmu, tylko stwierdziłem, że krytyka tych elementów jest bez sensu".
...:) 26-08-2015, 17:45
To naprawde nie jest skomplikowane, ale skoro nie rozumiesz to jeszcze raz... :) krytykowanie tego, że film nie buduje postaci wg klasycznego schematu nie ma tutaj sensu, bo wlasnie to, że tego unika jest siła i celem tego filmu. To troche jak zarzucać "Glengarry Glen Ross", że mało tam strzelanin - no nie o tym jest. :)
(26-08-2015, 15:58)simek napisał(a): Proponuję ustalić ponad wszelką wątpliwość pewną sprawę: jedyną wadą tego filmu jest beznadziejna okładka BlurayaTak powinna wygladac okladka.
26-08-2015, 19:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-08-2015, 19:52 przez Gal Anonim.)
"American Beauty" jest z grubsza o tym samym - czyli już wiemy, że nie zrozumiałeś żadnego z tych filmów. Napisałem Ci zresztą punkt wyjścia tego filmu - filmu, który ostatni raz widziałem bez kitu w okolicach premiery, a mimo to wciąż pamiętam, bo to jest tak dobrze przedstawione, że nie da się lepiej. Ale Ty się uparłeś i dalej sadzisz bzdurne porównania i generalnie brednie.
Aha, gwoli ścisłości jeszcze - Murray jest popularny jedynie w Japonii, dlatego właśnie TAM kręci, a nie na karaibach. D'oh!
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 26-08-2015, 20:03
Tak, jest popularny w Japonii i dlatego rozpoznają go nie Japończycy, tylko Amerykanie, i dostaje dwa miliony za reklamę.
Dobra, Mefisto, w tej chwili się waham czy nie posłać cię w otchłań jak Gieferga, bo za stary jestem żeby się wkurzać przez czyjeś wycieczki osobiste na forum. Szkoda nerwów, szkoda życia. 26-08-2015, 21:41
Btw, od 6 lat nie ma kto tego wątku przenieść do właściwego dzialu...
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 28-08-2015, 10:31
Przypomnę tylko, że wojskowy mnie ignoruje bo wytknąłem mu szereg absurdów w jego recenzji, a copywriterzy tego nie lubią :)
28-08-2015, 13:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-08-2015, 13:42 przez Gieferg.) (26-08-2015, 21:41)military napisał(a): Dobra, Mefisto, w tej chwili się waham czy nie posłać cię w otchłań jak Gieferga, bo za stary jestem żeby się wkurzać przez czyjeś wycieczki osobiste na forum. Od kiedy to wycieczki osobiste = stwierdzeniu, że pierdolisz (bo pierdolisz, co przyznaje połowa forum)? Zresztą jebie mnie to - wyszło copywricisko z worka, obrażone na cały świat.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 28-08-2015, 20:11 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Master and Commander: The Far Side of the World (reż. Peter Weir, 2003) | Pelivaron | 22 | 4,521 |
25-12-2025, 14:01 Ostatni post: Bucho |
|
| The Hunted aka Nożownik (William Friedkin, 2003) | Mental | 6 | 2,316 |
08-11-2025, 15:58 Ostatni post: Bartholomew |
|
| The Memory of a Killer/The Alzheimer Case (2003), reż. Erik Van Looy | Paszczak | 2 | 878 |
31-01-2022, 21:49 Ostatni post: Paszczak |
|
| The Lost City of Z (2017) (Reż. James Gray) | Lawrence | 2 | 2,405 |
13-07-2017, 12:51 Ostatni post: Snuffer |
|
| All is Lost - teatr jednego aktora | Pitero | 13 | 4,386 |
14-07-2015, 01:43 Ostatni post: wrazart |
|
| Lost River (reż. Ryan Gosling) | Viddy Well | 2 | 1,370 |
05-07-2015, 15:30 Ostatni post: Mental |
|
| Jagoda w supermarkecie (2003; reż. Dusan Millic) | zdarteglany | 1 | 2,296 |
20-08-2011, 22:40 Ostatni post: dillu |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |