05-01-2008, 17:15
|
No Country for old men. (SPOILERY)
|
|
Mental ta wersja która mi podałeś ma obraz 16:9 a nie 2.35.1 ale niech stracę obczaję ją dzisiaj wieczorem
05-01-2008, 17:15 Mush Room napisał(a):Przy okazji, przypomnijcie mi, czy to ja byłem tym idiotą, który na zwiastun reagował wzruszeniem ramion, mówiąc, że to "nic specjalnego"? Przecież oglądając go sikam w majty, olać to, że jest mylący i w ostateczna wymowa tego filmu mało ma z nim wspólnego. Jest idealny. Jak ja mogłem pierdzielić takie bzdury? :)A ja powiem, że o ile kiedy go jakiś tam czas temu zobaczyłem, to oczywiście zrobił na mnie wrażenie, o tyle kiedy go sobie obejrzałem już po filmie, to doszedłem do wniosku, że w porównaniu z tym, co zobaczyłem, to jest trailer ot jakiegoś tam akcyjniaka i w ogóle mały pikuś ;) (Tak, celowo przesadzam :P )
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
05-01-2008, 17:20
No dobrze, tak sobie tutaj wychwalamy, a mnie zaskakuje brak wychwytywania dziur fabularnych w No Country, co przeciez spora czesc uzytkownikow w licznych przypadkach czyni, nierzadko uzalezniajac takze od ich istnienia lub braku swoja ocene. Ze nie ma takowych? Pierwszy przyklad z brzegu: Harrelson w zaskakujacy sposob odnajdujacy glownego bohatera i w jeszcze bardziej zaskakujacy sposob odnajdujacy walizke.
05-01-2008, 17:42
To prawda, oglądając ten film zastanawiałem się "jakim cudem on do cholery na to wpadł?". To było dość bzdurne posunięcie.
To, co mnie jeszcze ubodło, to to, że trup ściele się tutaj tak gęsto, że śmierć nie robiła na mnie żadnego wrażenia. MEGA SPOILERMoże jestem znieczulony, ale czy śmierć Llewelyna zrobiła na was jakiekolwiek wrażnie? Na mnie żadnego. Po prostu... jest i go nie ma. Albo podświadomie każdy podejrzewa tą naturalną kolej rzeczy, albo to ja zwyczajnie nie "zaprzyjaźniłem się" z tą postacią. Choć wątpię, żeby ta druga ewentualność była prawdziwa, już bardziej stawiałbym na pierwszą.DE END
Aktualnie rządzi: ja
05-01-2008, 17:55
To jest akurat moim zdaniem celowe zagranie przebieglych Coenow. Podczas gdy widz spodziewa sie niewiadomo jakiej koncowej konfrontacji, oni wlasciwie "po cichu" eliminuja z fabuly glownego bohatera, przestawiajac akcent na nieco inne tory.
05-01-2008, 18:06
Tak, Mush Room, to była naturalna kolej rzeczy. Owszem, ponieważ aktywnie śledzimy jego losy, to z jednej strony zaczynamy się łudzić -- tak zwyczajnie, "po filmowemu" -- że może być inaczej, ale w zasadzie wiemy, że jednak no way. Poza tym jest to pokazane właśnie w taki sposób, żeby z jednej strony powiedzieć: "Że co?", ale zaraz: "No tak, jasne". Dla mnie to jest celowy zabieg Coenów.
EDIT: Damn you, Jakuz.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
05-01-2008, 18:06
SPOILER
Na mnie wielkie wrażenie zrobiła, biegnący T.L Jones, trzesąca się kamera, on leżący na ziemii. No i to czy umarł dopiero pokazała nam twarz Jonesa chwilę potem kiedy zobaczył Kate McDonald : ) 05-01-2008, 18:07
Swoją drogą pomysł, żeby tego nam nie pokazywać, a "załatwić" to poza kadrem był genialny. obejrzałem tą scenę jeszcze raz. kocham ten film :)
ja pierdzielę, znowu wychwalam. szukajcie tych wad no:)
Aktualnie rządzi: ja
05-01-2008, 18:09
CIĄGLE SPOILER
Snuffer napisał(a):No i to czy umarł dopiero pokazała nam twarz Jonesa chwilę potem kiedy zobaczył Kate McDonald : )No weź bez jaj. To, że "już po wszystkim", wiadomo właściwie od momentu, kiedy Jones przyjeżdża do hotelu.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
05-01-2008, 18:11
Ja tam wciąż miałem nadzieje że Police Line Do Not Cross dotyczyła innych trupów, się przywiązałem do tego Mossa : )
EDIT : Nie, głupoty gadam. W każdym razie ja tam wciąż miałem nadzieje
05-01-2008, 18:14
Swoja droga No Country for Old Men to kolejny idealny przyklad na to, ze kiedy zdolni niemainstreamowi tworcy biora sie za popularny, wyswiechtany wrecz gatunek (w koncu tutejszy schemat fabularny kino amerykanskie eksploatuje na potege; stopniem skomplikowania na pierwszy rzut oka tez nie powala - facet kradnie forse gangsterom, ci puszczaja za nim platnego zabojce), jest spora szansa na nieszablonowe dzielo. Chociaz w przypadku Coenow spostrzezenie to nie jest specjalnie odkrywcze, oni w koncu bawia sie gatunkami od zarania.
05-01-2008, 18:26
Swoją drogą przypominam, że film jest adaptacją powieści. I powiem, że trochę mnie kusi, żeby jej poszukać i sprawdzić, ile tu Coenów, a ile McCarthy'ego. Ale pewnie się chwilowo nie przekonam, bo i tak za dużo książek czeka, aż się nad nimi zmiłuję ;)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
05-01-2008, 18:33 Jakuzzi napisał(a):No dobrze, tak sobie tutaj wychwalamy, a mnie zaskakuje brak wychwytywania dziur fabularnych w No Country, co przeciez spora czesc uzytkownikow w licznych przypadkach czyni, nierzadko uzalezniajac takze od ich istnienia lub braku swoja ocene. Ze nie ma takowych? Pierwszy przyklad z brzegu: Harrelson w zaskakujacy sposob odnajdujacy glownego bohatera i w jeszcze bardziej zaskakujacy sposob odnajdujacy walizke. jak odnalazł Mossa? proste - szedł po śladach, zahaczając o kolejne motele, w których ostatnio była rozróba z ofiarami śmiertelnymi włącznie. w ten sposób można łatwo wyznaczyć trasę poruszania sie ściganej osoby. trafiając na miejsce ulicznej masakry, odkrył zapewne, że Moss został ranny, a co za tym idzie, wydedukował, gdzie mógł się schronić i otrzymać pomoc medyczną bez zadawania zbędnych pytań czy wzywania glin. w amerykańskim prawie jest bowiem zapisane, że gdy w szpitalu ląduje pacjent z ranami postrzałowymi, lekarze mają obowiązek niezwłocznie zawiadomić policję. wiedział o tym Moss, wiedział o tym Chigurh i wiedział o tym Carson. odnalezienie walizki to również efekt zwykłej dedukcji: skoro prześlizgnął sie przez granice nie wzbudzając niczyich podejrzeń, oznacza to, ze musiał iść tędy i tędy - pójdę więc jego śladami. nie mógł iść inną drogą, ponieważ musiałby wówczas pokonać rzekę, a jako że był poważnie ranny, nie dałby rady jej przepłynąć. odgadnięcie miejsca ukrycia walizki też nie wydaje się jakimś specjalnym wyzwaniem. bo gdzie ją ukryć? w koszu na śmieci przy szpitalu? pod łóżkiem? poza tym w filmie oglądamy skądinąd bardzo intrygująca scenę rozmowy Carsona z szefem, z której dowiadujemy sie, że Carson to zawodowy tropiciel. w dodatku od razu otrzymujemy próbkę jego spostrzegawczości (końcowy fragment rozmowy, kiedy mówi o liczbie pięter widzianych z ulicy). wszystkim przyszłym detektywom-tropicielom polecam jeden z najlepszych książkowych kryminałów, jakie kiedykolwiek powstały - Skradziony list Edgara Allana Poego. geniusz tego utworu jest dla mnie czymś, wobec czego jestem bezradny: to kryminał w pigułce, który na przestrzeni kilkunastu stron wartkiej narracji odsłania wszystkie najważniejsze wyznaczniki fabuły kryminalnej. Carson z pewnością go czytał:) numer z wyrzuceniem walizki = wystawienie jej na widok publiczny. taką rzecz paradoksalnie najtrudniej znaleźć. 05-01-2008, 19:16
I znowu się wymądrza cholera jasna :)
sprawdzę to opowiadanie,lubię takie klimaty.
Aktualnie rządzi: ja
05-01-2008, 20:31
Spojery
Obejrzałem 3 raz. Oto film, w którym śmierć głównego bohatera dzieje się poza ekranem. Nie wiem co powiedzieć. Co do dziur logicznych - jak meksykanie dostali się do motelu przed Żoną? Może to nie byli ci sami meksykanie, tylko dostali telefon nt. lokalizacji. Pewnie tak. To arcydzieło, nie może mieć dziur logicznych. :) Ktoś wyjaśni mi scenę w pokoju z Szeryfem i Bardemem? Którędy Javier czmychnął? Przez okno w łazience? Zdążyłby bezgłośnie? Przecież widzimy go stojącego przy drzwiach wejściowych. Może Chigurh jest duchem, jak twierdzi Lee Jones, albo, co lepsze, skitrał się za drzwiami? :)) A książka z tego co kojarzę ma u nas wyjść przy okazji premiery filmu.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 05-01-2008, 22:33 Glut napisał(a):Spojery Glut, jak ty to robisz że zawsze masz rację. :) Podrasowałem kontrast i jasność: ![]() Nie wiem czy dokładnie widać, jak nie wierzycie to sami sprawdźcie.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 05-01-2008, 23:00
Swoją drogą też o tym myślałem.
Ale brawa dla Gluta za sprawdzenie tego i uczynienie tego forum lepszym miejscem!
05-01-2008, 23:15 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |