No Country for old men. (SPOILERY)
Nie, jaja robię : )
Ale tak na serio to dobra robota. I tyle. o : )

Odpowiedz
No panowie jestem wręcz oszołomiony, dawno czego takiego nie widziałem Duży uśmiech.
Resztę napisze jutro jak dojdę do sobie, na razie uczciwa ocena ode mnie to 9/10

Odpowiedz
Też widziałem, nawet wcześniej niż wy (ha!) i też mi się bardzo spodobał :) Takie typowo męskie filmidło, które zapewne nie spodoba się mojej lepszej połowie. Gdybym miał wystawić jakąś ocenę, to po pierwszym seansie byłoby to jakieś 8/10. Arcydzieło to na pewno nie jest, ale może po drugim seansie, kiedyś, gdzieś zdanie zmienię.

A co do Szigura - na pewno nie ma go za drzwiami, w miejscu wskazanym przez Gluta. Przecież z tego faceta jest kawał bydlaka, na pewno by się tam nie zmieścił.

Na moje - albo jest w sąsiednim pokoju (zamek w sąsiednim też wydaje się być przestrzelony), albo Tommy Lee go sobie wyobraża (to akurat przeczytałem gdzieś w necie). Druga opcja jest bardziej prawdopodobna - widać strach w oczach, widać obawę przed wejściem, widać ulgę po zapaleniu światła, ale znowuż widać strach po odkryciu, że Szigur w pokoju jednak był.

I tyle ode mnie :)

Odpowiedz
Ten film z miejsca stanie się klasykiem. Ba! Stawiam stówę, że wraz z wiekiem dojrzeje i nabierze nowych znaczeń, a za 30 lat będzie tak samo chętnie oglądany jak "Ojciec Chrzestny" dzisiaj. Na razie jestem w stanie powiedzieć tylko tyle. Niebawem oglądam jeszcze raz :)

Odpowiedz
hops napisał(a):Takie typowo męskie filmidło, które zapewne nie spodoba się mojej lepszej połowie.

No nie wiem. Mamie się podobał. :)

Cytat:A co do Szigura - na pewno nie ma go za drzwiami, w miejscu wskazanym przez Gluta. Przecież z tego faceta jest kawał bydlaka, na pewno by się tam nie zmieścił.

Zmieściłby się. Oczywiście że jest duży ale widzimy ujęcie wyraźnie sugerujące że znajduje się w miejscu, które za chwilę zostanie zasłonięte przez drzwi. Bardzo dobrze widać że noga jest oświetlana przez światło padające ze szpary w drzwiach. W ruchu widać to świetnie, ale nie chce mi się robić gifa. ;)

Apone jak zwykle ma rację. :)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
niniejszym umieszczam NCFOM na liście filmów mojego życia. jestem zachwycony. nawet gdybym chciał, nie mogę sie niczego uczepić. w XXI wieku wieku widziałem kilka naprawdę wielkich produkcji, ale ta jest zdecydowanie największa.

Odpowiedz
Mental napisał(a):w amerykańskim prawie jest bowiem zapisane, że gdy w szpitalu ląduje pacjent z ranami postrzałowymi, lekarze mają obowiązek niezwłocznie zawiadomić policję.

Hm, ciekawe jak jest zapisane w prawie meksykanskim, bo Moss lezal przeciez w szpitalu w Meksyku.
A cala ten twoj opasly dedukcyjny wywod jest naciagany jak cholera. :) Kolejny dowod na to, ze w fabule wszystkiego sie mozna czepic i wszystko tez mozna uzasadnic - dla chcacego nic trudnego. ;)

Odpowiedz
Ja tam wiedziałem od początku że będzie genialny : ) Dlatego założyłem piękny temat.

Odpowiedz
Cytat:ciekawe jak jest zapisane w prawie meksykanskim, bo Moss lezal przeciez w szpitalu w Meksyku.

no właśnie dlatego wybrał Meksyk - tam nikt nie pyta, skąd pochodzi kula.

Cytat:A cala ten twoj opasly dedukcyjny wywod jest naciagany jak cholera. :)

ja nie dostrzegam absolutnie żadnych zgrzytów w fabule filmu. cudeńko. Coenowie nie wykładają nam wszystkiego punkt po punkcie, bo podobne motywy były już wałkowane tysiąc razy. odpowiedzi na pytania: jak detektyw trafia na ślad zbrodni? albo jak łowca głów odnajduje zwierzynę? to elementarz kryminału. takie rzeczy mozna sobie spokojnie dopowiedzieć.

Odpowiedz
No film jeśli chodzi o brak tłumaczenia zbędnych aspektów fabuły jest bezprecedensowy. Osobiście rozwaliła mnie scena w której to reżyserzy totalnie sobie z nas drwią. SPOILER Mianowicie ta w której główny morderca postanawia wejść do apteki. Niby prosta rzecz ale widz do końca nie wie czy gostek kogoś odszukał i chce go wykurzyć w następstwie zabić, czy po prostu wziąć sobie lekarstwa aby opatrzeć rankę. Moim zdaniem pokazane to było mistrzowsko. Przynajmniej ja się na to nabrałem. KONIEC SPOILERA

Odpowiedz
Ja tez nie dostrzegam zadnych zgrzytow w fabule. Podajac przyklad z Harrelsonem pilem w istocie do czego innego.
Dostrzegam natomiast pewien zgrzyt realizacyjny, o ktorym juz pisalem. Dwie sceny z Tommy Lee Jonesem pod sam koniec. Nikogo ich umieszczenie nie uwieralo? Bo wedlug mnie odrywaja sie od pewnego przyjetego sposobu narracji, ktory obserwowalismy przez prawie caly film. Od narracji pieczolowitej, skupiajacej sie na szczegolach (sceny w ktorych bohaterowie lecza swoje rany albo przygotowuja sie do konfrontacji), mocno zwiazanej z podstawowym uciekinierskim watkiem i niemalze w ogole od niego nie odbiegajacej.

Odpowiedz
hops napisał(a):A co do Szigura - na pewno nie ma go za drzwiami, w miejscu wskazanym przez Gluta. Przecież z tego faceta jest kawał bydlaka, na pewno by się tam nie zmieścił.

Jak na moje- Chigurh ukrył się właśnie za drzwiami. Zwróćcie uwagę na to, jak ułożone są drzwi zanim szeryf wejdzie do łazienki, a jak po tym kiedy usiądzie na łóżku. Zresztą, cholera, to kwestia otwarta. Może faktycznie Jones go sobie tylko wyobraża?

Odpowiedz
Jakuzzi: tak, oczywiście słusznie mówisz. Nagły kompletny przeskok narracyjny daje po łbie, ale absolutnie nie mogę tego nazwać "zgrzytem realizacyjnym", bo ani na chwilę nie miałem wątpliwości, że to kompletnie świadomy zabieg twórców. Obmyślony wręcz z premedytacją, tak żeby zachwiać trochę widzem i dać mu do myślenia. Czyli owszem, uwierało mnie, a właściwie uwarło (woohoo, neologizmy FTW!) raz, w trakcie oglądania. Bo -- jestem niemal pewien -- tak właśnie miało być.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Ano prawdopodobnie 'tak i mialo byc', jednak efekt jest moim zdaniem, hm, z braku lepszego okreslenia powiem, ze dyskusyjny. Bo burzy pewna narracyjna spojnosc i plynnosc. Bo za bardzo odrywa sie od glownego watku, uwypuklajac odosobniony 'moment refleksji'.

Odpowiedz
Jakuzzi napisał(a):Dostrzegam natomiast pewien zgrzyt realizacyjny, o ktorym juz pisalem. Dwie sceny z Tommy Lee Jonesem pod sam koniec. Nikogo ich umieszczenie nie uwieralo? Bo wedlug mnie odrywaja sie od pewnego przyjetego sposobu narracji, ktory obserwowalismy przez prawie caly film. Od narracji pieczolowitej, skupiajacej sie na szczegolach (sceny w ktorych bohaterowie lecza swoje rany albo przygotowuja sie do konfrontacji), mocno zwiazanej z podstawowym uciekinierskim watkiem i niemalze w ogole od niego nie odbiegajacej.

wszystkie wątki łączy w jedno postać szeryfa (T. Lee Jones) i to on w końcówce dostaje możliwość podsumowania ideowej strony filmu. szeryf zaczyna historie narracją z offu i kończy w sposób równie beznamiętny, streszczając sen. to żaden zgrzyt ani tym bardziej luka w narracji. to klamra. Szeryf jest jedyną postacią, która spina w całość fabułę - on komentuje, zastanawia się, analizuje. w tym sensie bardzo przypomina Somerseta z Seven, zwłaszcza wtedy, gdy rozwodzi się nad artykułem z gazety, opisującym zwyrodniałość ludzi. stawia wówczas identyczne pytania o zło, przyzwolenie na czynienie zła i znieczulice świadków. cholera, czuje sie dokładnie tak samo jak po obejrzeniu Siedem Finchera wiele lat temu. czuje, ze zobaczyłem coś wyjątkowego, tyle że w pełni to jeszcze do mnie nie dotarło.

mam do was pytanie: jak odczytujecie tytuł?

Odpowiedz
Ze jest to przemyslana klamra ideowa - nie przecze. Zdziebko jednak niezgrabna narracyjnie, niewprasowana, ot co.

Odpowiedz
Mentalu, Twoje przyrówania do "Siedem" mi się podobają. Natomiast:

Mental napisał(a):mam do was pytanie: jak odczytujecie tytuł?
Ja się jeszcze nie wziąłem na poważnie za jego odczytywanie, natomiast żeby go odczytać, trzeba pewnie zacząć od wiersza, z którego pochodzi:

http://www.online-literature.com/yeats/781

A tutaj po polsku:

http://www.poezja.org/index.php?akcja=wierszeznanych&ude=7293
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
zagadkowość NCFOM pomału zaczyna mnie przerażać :) co kryje się za wydarzeniami? co ma z nimi wspólnego tytuł? dlaczego szeryf przywołuje posępne prawdy o świecie w kontekście - co by tu nie mówić - wyświechtanej intrygi? chodzi o to, że poczynania Chigurha nie powinny generować takich refleksji. koleś zabija, bo chce odzyskać pieniądze - nie ma w tym żadnego barbarzyństwa, znęcania się nad słabszymi, Sodomy, Gomory, zepsucia, chylenia się ku upadkowi. toż to jedynie chłodna kalkulacja płatnego zabójcy. to mnie najbardziej zastanawia: zwykła intryga sensacyjno-kryminalna staje się dla Coenów sposobem wyrażenia czegoś "głebszego", jakiejś prawdy. tylko jak to połączyć? co jest takiego specjalnego w tej historii? co przez nią prześwituje?

Negrin:

wiersz w niczym mi nie pomógł. wręcz przeciwnie - spowodował jeszcze większy mętlik :) inna sprawa, ze nigdy nie umiałem czytać poezji, wiec może stąd wrażenie zagmatwania.

Odpowiedz
dobra, ujme to inaczej:

mnie osobiście nie bulwersują poczynania Chigurha. koleś robi to, co robi - jest wyrachowanym, zimnokrwistym skurwysynem. dostał zlecenie i je realizuje. szczerze? nie mam nawet ochoty go osądzać ani tym bardziej potępiać. to sytuacja jak z westernu: znalazłeś się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie i poniesiesz konsekwencje. brakuje tu czegoś, co rzutowałoby na kondycje świata jako takiego, na ogólna moralność. fabuła NCFOM to sprawa lokalna - na tym etapie, na którym jestem, uważam, że nie może ona posłużyć jako dowód deprawacji człowieka w ogóle. a skoro ustaliliśmy, że NCFOM aspiruje do miana przypowieści, fabuła powinna odsyłać nieco dalej.

stawiam wiec pytanie: co takiego "bulwersującego" zawiera w sobie fabuła NCFOM, że prowokuje szeryfa do refleksji nad światem? moim zdaniem - jeśli już doszukiwać się zgrzytów - to właśnie na tej płaszczyźnie.

EDIT

bez jaj: od czasów siedem żaden film nie był dla mnie takim wyzwaniem jak ten.

Odpowiedz
Mnie w zasadzie wiersz też w niczym nie pomógł i w zasadzie też wręcz przeciwnie, ale uznałem, że warto przytoczyć, skoro dostarczył filmowi tytułu. Oczywiście jest również możliwe, że tytuł można rozgryzać w oderwaniu od wiersza, po prostu jako komentarz do wydarzeń. Szeryf wyraźnie nie znajduje się w otaczającej go rzeczywistości. To nie jest już jego świat. Może w Chigurhu bulwersuje go nie tyle jego -- jak powiedziałeś, w sumie prosta -- motywacja, ale jego nieludzkość, automatyczność. No i może po prostu to wszystko się w nim kumuluje.

A tak jeszcze a propos Yeatsa, na wszelki wypadek, oto jak Wikipedia rozgryza ten wiersz:

http://en.wikipedia.org/wiki/Sailing_to_Byzantium

Btw, jeszcze nie czytałem. Nie wiem, czy pomoże :P

Swoją drogą, jak tak będziesz dalej drążył, to wyjdzie, że Ci się jednak nie podoba :D
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości