Oz: The Great and Powerful (2013)
#1
[Obrazek: oz_the_great_and_powerful_xl_quad-610x305.jpg]

Prequel "Czarnoksiężnika z krainy Oz" z 1939 roku. Podrzędny cyrkowy magik zostaje przypadkowo przeniesiony z Kansas początku XX wieku do magicznej krainy Oz. Tam zostanie wzięty za herosa z przepowiedni, wmiesza się w rodzinne sprawy trzech czarownic i stanie się lepszym człowiekiem. Rolę Oza w filmie Sama Raimi miał początkowo zagrać Robert Downey Jr, nie odnalazł on jednak wspólnego języka z reżyserem a sprawa zakończyła się na dwóch roboczych spotkaniach. Disney marzył o przekonaniu Johnny'ego Deppa, ostatecznie skończyło się jednak na znacznie tańszym i doświadczonym w pracy z Raimim Jamesie Franco. Nawet bez jednej z najdroższych gwiazd Hollywood, budżet zamknął się w kwocie 215 mln$, a "Oz" stał się najdroższą produkcją kręconą w Michigan, rodzinnych stronach Raimiego.

Przed seansem byłem przekonany, że tylko dwie grupy docelowe mogą czerpać przyjemność z tego filmu: dzieci do lat 7 i najwierniejsi fani Raimiego. Jednak nawet serca tych dwóch grup mogą pozostać niewzruszone, dzieciakom przez większość czasu może brakować odpowiedniego tempa, werwy i gagów. Fani Ramiego dostaną odrobinę więcej, kilka charakterystycznych ujęć, cameo Bruce’a Campbella i kilkusekundowe spotkanie po 30 latach trzech dam z “Martwego zła” (ok, Betsy Baker doczekała się nawet linijki dialogu). Rzuca się także w oczy schemat fabularny podobny nieco do Armii Ciemności: Oz zostaje wzięty za bohatera przepowiedni o śmiałku który spadnie z nieba i wyzwoli krainę spod wpływu złych mocy. Mimo tchórzostwa i prostego charakteru zbiera armię wieśniaków i staje do walki. Tyle z miłych skojarzeń, bo reszta to jednak pańszczyzna dla Disneya, taka sama jak występ głównych aktorów.

Szczególnie fatalna jest tutaj Rachel Weisz, wyraźnie męczy się mając na ciele gorset a w ustach dialogi na miarę Nowej Trylogii Gwiezdnych Wojen. Michelle Williams wypada tak bezbarwnie, że aż zbliża się do bieli swojej sukienki a Mila Kunis zyskuje wigor dopiero w drugiej połowie filmu i w sumie ze wszystkich trzech pań wypada najlepiej. James Franco jest wyraźnie prowadzony niczym Bruce Campbell za starych czasów, ma wykonywać te same gesty, miny i okrzyki (nawet spada z klifu tak samo jak Bruce do studni w Armii Ciemności) ale brakuje mu luzu, charyzmy czy też po prostu serca i zaangażowania w ten projekt. Paradoksalnie z twarzą wychodzą z tego filmu ci aktorzy którzy (prawie) twarzy nie pokazują. Postacie Zacha Braffa i Joey King, mimo, że w całości wykreowane za pomocą komputera mają w sobie najwięcej uroku i potrafią zdobyć sympatię widza.

Może momentami film ma coś na kształt wspomnianego uroku, może Elfman dobrze bawi się na starych nutach, ale całość pozostawia posmak wykalkulowanego produktu, wyraźnie zabrakło werwy, zaangażowania i jeszcze jednego przepisania scenariusza.

Naciągane 6/10

Odpowiedz
#2
Wklejam moją opinię z krótkiej piłki:
Oz wielki i kolorowy do porzygu - Zdecydowanie odradzam tykanie tego filmu, byłem w kinie na 3D z dubbingiem(polscy aktorzy sprawili, że bardziej chciałem usłyszeć oryginalny głos Kunis niż zobaczyć jej cycki!) i ledwo wysiedziałem do końca. Historia tak słaba i oklepana, że bardziej się nie da, żeńska część obsady gra tak jakby robiła to za karę, wizualnie mamy komputer, komputer, a w niektórych scenach jeszcze więcej komputera. Jedyny pozytyw to Franco i jego postać, która zachowuje się mniej więcej tak samo jak gdybym to ja przeniósł się do magicznej krainy, czyli wyrywa pierwszą napotkaną laskę, której kłamie, że jest czarodziejem, po upewnieniu się, że przysięga wierności jest dozgonna wyjawia swojej małpie-niewolnikowi, że wcale nie jest czarodziejem, trafia do zamku, próbuje podrywać kolejną dupcie na to, że jest czarodziejem, najbardziej interesuje go złoto w skarbcu i to go motywuje do pokonania złej czarownicy, która okazuje się dobra, więc ją też wyrywa i na końcu poślubia w blasku glorii i chwały :D 3/10
3D: od czasu zobaczenia przeze mnie Hobbita w 48 klatkach każdy inny film w 3D wygląda tak jakby go Polacy kręcili, bo ostrość i płynność obrazu zachowuje tylko w statycznych ujęciach. Ogólnie bieda.

Odpowiedz
#3
A ja wklejam moją z fejsa: :)

Za stary już jestem na takie filmy. Pstrokaty, infantylny (tak w treści jak i w formie), średnio interesujący, a chwilami wręcz okropnie nudny. Pomóc powinna gwiazdorska obsada ale ta tylko pogarsza sprawę. James Franco tradycyjnie cały film leci na mimice naćpanego gimnazjalisty, Rachel Weisz jest na granicy histerii, Michelle Williams prezentuje charyzmę porcelanowego flakonu z baziami i tylko Mila Kunis się jako tako broni. Tak przez max 15 minut. Później już biega z doklejonym szpiczastym nosem, pociapana zieloną farbą, skrzecząc irytująco, gwałcąc każdym kadrem ze swoim udziałem moje estetyczne zen. W pizdu z takimi filmami.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Lone Survivor (2013) reż. Peter Berg Danus 103 27,482 17-01-2026, 20:14
Ostatni post: simek
  Oblivion (2013) reż. Joseph Kosinski Craven 356 59,553 07-01-2026, 21:14
Ostatni post: Gieferg
  Snowpiercer (2013) (Reż. Joon-ho Bong) Lawrence 86 22,539 15-02-2025, 13:23
Ostatni post: shamar
  47 Ronin (2013) Gieferg 89 24,631 25-10-2022, 15:48
Ostatni post: Snappik
  Out of the Furnace (2013) reż. Scott Cooper Mental 5 2,785 17-08-2022, 17:47
Ostatni post: Derelict Machine
  Nymphomaniac (2013) reż. Lars von Trier Azgaroth 247 55,843 14-08-2022, 03:09
Ostatni post: Mefisto
  Escape Plan (2013) Gieferg 119 32,752 30-01-2021, 16:40
Ostatni post: OGPUEE
  Dallas Buyers Club (2013) reż. Jean-Marc Vallée PropJoe 42 15,972 01-05-2020, 12:18
Ostatni post: Wyatt Earp
  Elysium (2013) reż. Neill Blomkamp koronex1989 676 132,377 24-07-2019, 17:49
Ostatni post: Mefisto
  The Great Wall (2017) (Reż. Zhang Yimou) Lawrence 9 3,933 26-11-2018, 02:46
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości