Nowy
Liczba postów: 68
Liczba wątków: 0
FILM ABSOLUTNY
Właśnie wróciłem z katowickiego IMAXA i po prostu nie umiem ochłonąć. Mam wrażenie, że to co zobaczyłem, to powód, dla którego powstała kinematografia. Esencja rozrywki, niezapomniane przeżycie.
To jest doświadczenie porównywalne z jakimiś jazdami rollecoasterem, czy inna wycieczka na wielkiej karuzeli. Autentycznie mam wrażenie, że to już jest coś innego niż tylko film, to jest po prostu przygoda, którą się chłonie.
3D to technologia, w której widziałem kilka filmów, odczucia były raz lepsze, raz gorsze, ale ogólnie spływało to po mnie i jeżeli miałbym się postawić, w jakiejś konkretnej pozycji, wobec tego zjawiska, to byłbym przeciwnikiem. Do dziś. "Pacific Rim" pokazało mi, że 3D może mieć sens. Tutaj nie ma sytuacji, że myślę sobie "o fajnie, jest głębia", "o super, coś wychodzi z ekranu". W tym widowisku 3D sprawiło, że byłem po prostu głębiej w tym wszystkim. To jest w zasadzie coś, czego nie jestem w stanie opisać słowami. Na "Iron Manie 3" co 5 minut zdejmowałem okulary, a po seansie tylko mówiłem, że 3D służy do wyciągania kasy i torturowania widza za pomocą niewygodnych okularów. Godzinę temu wychodząc z kina prawie zapomniałem, że mam te binokle na nosie. Tak ten film działa.
Przed seansem czytałem trochę, że nie za bardzo działa główny bohater. Absolutnie nie mam takiego wrażenia. Fakt, że mamy tutaj po prostu Jaxa, ale w robocie a nie na motocyklu kompletnie po mnie spływa. To nie jest istotne. Wzbudza on sympatię i się mu kibicuje. Mam nawet wrażenie, że jakby tam stał ktokolwiek inny, to byłoby też fajnie, ale z tym blondynem jest ekstra. Nie da się mu odmówić charyzmy, a to w widowisku "Pacific Rim" jest najważniejsze. Irdis Elba to tytan. Gość nie ma w tej roli grama fałszu. Każdy jego tekt, każde spojrzenie, nawet jego postawa - wszystko działa.
Wybaczcie chaos w tym poście, ale po prostu ciężko jest ochłonąć, po tym co zobaczyłem, a raczej przeżyłem.
10/10 10/10 10/10
Film totalny, magia kina, arcydzieło, cudowna zabawa, wspaniała rozrywka.
Boję się tylko, że zabawa może mieć miejsce tylko w kinie, ba! Tylko w IMAX 3D. Na ten moment nie wyobrażam sobie, żeby to tak wszystko zadziałało na 22 calowym monitorze, ale to przecież nie jest zarzut.
Juror_z_MamTalent, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2012.
11-07-2013, 22:12
Magia kina w najczystszej postaci! Nie pamiętam kiedy ostatnio wchodząc na salę kinową czułem takie podniecenie i nerwowość i kiedy wychodząc czułem absolutne spełnienie.
Ten film to esencja rozrywki, inteligentnej rozrywki. Bez głupot, bez zbędnych dialogów, idiotycznych scen. Obraz zrobiony na poważnie, a jednocześnie bez zadęcia. Bohaterowie nie są papierowi, mają swoją historię, dramaty i charakter. Dzięki temu są nam bliżsi.
Becket, Pentecost, Mori, Geiszler, Gottlieb i Perlman jako Chau (scena z nim po napisach jest kapitalna :)) - wszyscy są wyraziści i prawdziwi. Oprócz tego to najbardziej spektakularny film w historii, który sprawia, że moje 12 letnie ja zastąpiło mnie na fotelu kinowym na ponad 2h. Autentycznie łapałem się na tym, że co chwila uśmiecham się do ekranu i mam otwartą buzię z wrażenia. Oprócz tego były momenty, które autentycznie wzruszały i nakręcały, jednym zdaniem - działały na emocje.
Do tego 3D i efekty. Ten film ma najlepsze CGI jakie w ŻYCIU widziałem! Jaegery, kaiju, miasta, walki (krótkie, ale cholernie intensywne, tak jakby walczyły dwie bestie)- cholera! Jakie to robi kolosalne wrażenie! Poraża skala epickości! Opad szczęki i szukanie jej 3 rzędy niżej.
Wybaczcie chaos, ale na chwilę obecną mogę ten film postawić przy SW, trylogii Indiego i Parku Jurajskim. "Pacyfic Rim" wydobył ze mnie dziecko. Świetne kino i zdecydowanie najlepszy seans w tym roku. W przyszłym tygodniu idę drugi raz :D
10/10 - znaczek jakości i najwyższe odznaczenia jakie są na świecie! Czuć w tym pasję i zabawę.
Acha ... kulki i mewy świetne :), ale dobrych patentów i genialnych scen jest tam caaaaała masa!
No i nie wiem jak jest w innych kinach, ale w Katowickim IMAXie dostałem ładny plakacik ;)
Poniedziałek 22:00 drugi seans :)
11-07-2013, 22:28
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Arahan - niepotrzebny spoiler. Ja się tego spodziewałem ale IMO niepotrzebnie piszesz co jest po napisach.
Aha, mewy super, ale czy z kulkami ktoś już się nie zagalopował? :)
11-07-2013, 22:49
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-07-2013, 22:51 przez Craven.)
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
"zagalopował" i "pacific rim" do siebie nie pasuje :) Kulki tak samo fantastyczne.
Co mi się jeszcze podobało?
- zwichrowanie Charliego Daya i jego tatuaże
- matematyczny germański geniusz :)
- buty Hannibala Chau
- fakt, że praktycznie wszystko dzieje się w nocy z dużym udziałem wody - to jest dobre :)
11-07-2013, 23:02
Nie, kulki były jak dotknięcie czarodziejskiej różdżki. Delikatność w krainie brutalności ;)
11-07-2013, 23:03
Fhtagn
Liczba postów: 5,356
Liczba wątków: 9
(11-07-2013, 22:08)Craven napisał(a): Zgłaszam, że po napisach NIE MA drugiej sceny. Jest tylko jedna po pierwszej partii napisów.
Perlman kłamał na swoim twitterze? Czy to powtórka z Avengers, kiedy europejska wersja nie miała sceny z shawarmą?
11-07-2013, 23:05
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Na początku komiksowość Charlie Daya była super a komiksowość germańca przesadzona, ale ostatecznie kupuję go w całości i duet jest kapitalny. Hannibal lepszy niż się można było spodziewać. :)
Fajnie, że jednak nie wszystko pokazali na trailerach. Bardzo ciekawie zestawia się wczesny scenariusz z tym co dostajemy w filmie. Aha - nie wiem czy pamiętacie ten cudny obrazek z Jaegerem oświetlonym od tyłu wśród ruin, który wyglądał trochę jak concept art. Ujęcie jest w filmie i jest cudne :)
Dla ochłody powiem jednak, że film nie jest idealny, 10/10 to nie jest. Ale może za dużo fapowania i hajpowania się przed filmem. Muszę teraz pozbierać myśli do recki.
11-07-2013, 23:08
A ja fapowałem przed i fapuję po ;)
Scena faktycznie genialna, tak jak cały film. U mnie 10/10 i nawiązując do żargonu w mojej firmie "żagiel Szymona ;)" jako znaczek jakości
11-07-2013, 23:13
Captain Skullet
Liczba postów: 20,346
Liczba wątków: 128
Monday can't come soon enough :(
11-07-2013, 23:20
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
może 10/10 nie, ale status podobny do tego, jaki ma Park Jurajski, ID4, Children of Men, ET itp ma zapewniony (wiem, to filmy z różnych bajek, ale chodzi o pewne odniesienie do gatunkowych wzorów).
Przypominacie sobie inny film, którego balon był niemożebnie pompowany, a jednak nie pękł i okazał się pompowania warty?
11-07-2013, 23:20
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Póki co tekstem filmu dla mnie jest:
We can sit here, or we can do something really stupid.
(11-07-2013, 23:20)desjudi napisał(a): Przypominacie sobie inny film, którego balon był niemożebnie pompowany, a jednak nie pękł i okazał się pompowania warty?
Avengers.
11-07-2013, 23:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-07-2013, 23:22 przez Craven.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
Przykro mi, Panowie, ale ja nie czułem tego co Wy.
Del Toro nakręcił naprawdę dobry film, do którego na pewno wrócę nie raz, jednak dawanie "dyszek" nazwę grubą przesadą. Mam dwa problemy z "Pacific Rim" - po pierwsze, wykreowany przez Del Toro świat, łącznie z działaniem Jaegerów oraz różnorodnością oraz anatomią Kaiju, jest fascynujący, lecz nie do ogarnięcia. Często łapałem się na tym, że bardziej od pojedynków interesują mnie zasady, na których opiera się dryft lub naukowe dywagacje Geiszlera i Gottlieba. Niby wszystko jest wytłumaczone (choć po łebkach), lecz wydaje mi się to przytłoczone przez walki robotów z potworami. Wiem, że szedłem na taki, a nie inny film, ale po drodze dostałem świat, którego podstawy wydały mi się arcyciekawe, a porzucenie ich na rzecz widowiskowości to coś bardzo nietypowego w twórczości Del Toro. Tym samym pierwsza godzina "PR" jest dużo ciekawsza od drugiej.
Druga rzecz to walki same w sobie. Szkoda, że te wszystkie najważniejsze toczą się nocą - miałbym lepszy ogląd na Kaiju. Potwierdzam, że pojedynki są niezwykle widowiskowe, z jednymi z najlepszych efektów CGI w historii, ale poza totalną rozwałką miast i przeciwników jakoś trudno mi się nimi zachwycać. Zawsze byłem zwolennikiem szybkości nad siłą w kinie; najlepiej jeśli jest jedno i drugie, ale w przypadku "Pacific Rim" siła to podstawa. Zarówno roboty, jak i potwory mają niezłego powera, ale dynamizm tych pojedynków jest niespecjalny. Co na szczęście nie przekłada się na sam film, który ogląda się bardzo dobrze, bez żadnych dłużyzn. Aktorsko jest też świetnie, Hunnam w roli głównej stanął na wysokości zadania, a wspólne sceny z Rinko Kikuchi są jednocześnie szczere, sympatyczne i pełne uczuć - uwierzyłem w ich "kompatybilność";) Elba i Perlman świetnie czują się w swoich szytych na miarę rolach, a Day robi za komediowy przerywnik (choć to całkiem duża rola).
Koniec końców, Des miał rację mówiąc, że nastawienie do "PR" jest kluczowe - jeśli ktoś wchodzi do kina wiedząc, że idzie na film, który na pewno mu się spodoba, nie rozczaruje się. Zaś haters gonna hate. Ja nastawiałem się na solidne kino rozrywkowe, ale bez świadomości, że idę na film pokroju "Parku Jurajskiego".
7/10
11-07-2013, 23:26
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-07-2013, 23:32 przez Crash.)
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Ja do Parku Jurajskiego mam szczególny stosunek więc Pacific Rim nawet się nie zbliża do tej ikony.
Mako w ogóle jest też świetną postacią razem z Idrisem. Zresztą żal, że ruskich i chińczyków tak mało, ale za to bardzo na plus australijczycy.
Tylko gdzie się podział japoński Coyote Tango? W ogóle film powinien trwać nie 2 a 3 godziny.
11-07-2013, 23:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-07-2013, 23:31 przez Craven.)
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
casus Parku Jurajskiego jest na miejscu - film Spielberga widziałem w kinie w wieku lat 13 i doskonale pamietam tamte emocje. Film del Toro je znakomicie przypomniał.
11-07-2013, 23:42
Gdyby to był facebook, dałbym lubię to pod Twoim postem ;)
dokładnie te same emocje przeżywałem widząc po raz pierwszy T-Rexa, kamienną kulę goniącą pewnego znanego profesora, a także słysząc słynne "I'm your father!" - ten sam rodzaj emocjonalnego kopa, tak samo dobrze napisani i zagrani bohaterowie i ta sama fascynacja, którą czuje się obcując z czymś naprawdę świetnym. Do tego świat, który mimo, że przedstawiony w skrócie idealnie buduje mitologię i muzyka, która często wybija się na pierwszy plan i stanowi zgrany duet z obrazem, stając się dla niego pełnoprawnym partnerem.
Film, który sprawia, że dziecko wewnątrz mnie doznaje szoku.
Gdybym zobaczył Pacific Rim 10-15 lat temu to bym oszalał.
11-07-2013, 23:47
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,245
Liczba wątków: 4
Filmu nie widzialem, nie wiem czy jest to wyjasnione w filmie, ale Oziki? Australia to taka potega gospodarcza, ze buduje wielkiego robota? Czy jest jakas miedzynarodowa sciepa z udzialem UK/Niemcow i komisji europejskiej, a obecnosc Oizkow jest spowodowana wiadomym polozeniem? Z ciekawosci pytam.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
11-07-2013, 23:54
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
(11-07-2013, 23:42)desjudi napisał(a): casus Parku Jurajskiego jest na miejscu - film Spielberga widziałem w kinie w wieku lat 13 i doskonale pamietam tamte emocje. Film del Toro je znakomicie przypomniał.
No dobrze, ale emocje nie są wskaźnikiem jakości filmu. Oceniać można to, co te emocje wywołuje, a nie tłumaczyć, że skoro film wydobywa z widza dziecko to świadczy to o jego wielkości.
Poza tym emocje to subiektywna rzecz - jedni płaczą na "Casablance", inni na "Klanie". Ale jeśli ktoś płacze na "Klanie", bo pamięta te same emocje z "Casablanci" to... robi się śmiesznie;)
"PR" to dobre kino rozrywkowe, jednak porównania do "PJ" na zasadzie tych samych emocji są bezzasadne.
12-07-2013, 00:00
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Australijczyk bo kierują nim australijczycy. Pan Pacific Defense Corps jest międzynarodową organizacją.
12-07-2013, 00:01
Która w obliczu zagrożenia zrobiła zrzutkę na program jaegerów.
12-07-2013, 00:05
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,245
Liczba wątków: 4
Ok, kumam, ale chinoli jest tyle, ze pewnie starczyloby ich na jeszcze dwoch pilotow - czy w filmie jest wyjasnione, ze np: buduja robota w Australii (buduja?), zeby bylo blisko do tej czesci Pacyfiku, albo, ze bezpieczniej bedzie porozmieszczac fabryki w roznych miejsach, zeby w razie W. nie bylo pozamiatane za jednym zamachem, czy po prostu Del Toro chcial zeby bylo fajnie i zeby byla miedzynarodowa zaloga na budzecie Pan Pacific Defense Corps?
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
12-07-2013, 00:11
|