Paul
#1
[Obrazek: paul_poster02.jpg]

Zwiastun:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=OrLJsZGOXd8&feature=channel[/youtube]

Paul - gikowska komedia o ufo ludzi od "Hot Fuzz" i "Shaun of the Dead". Nawet niezła, można się trochę pośmiać, kilka żartów bardzo dobrych (rozmowa ze Spielbergiem np.), kilka mniej, ale wiadomo, co kto lubi i co kogo śmieszy. Paul bardzo ładnie animowany i zabawny, głównie dzięki użyczającemu mu swojego głosu Sethowi Rogenowi, ale nie tylko, bo Paul to ufo dość swojski - bluzga, pali fajki i robi inne nie PG-13 rzeczy. Fabuła w sumie prosta, jedzie ufo z gikami po zadupiu i niczym w kawałku MC-Terminatora, który nie jest dla jaj, goni ich FBI - no dobra, nie do końca FBI, ale złe ludzie ich gonią i chcą zabić ;-) Na plus też postać szefa złych, ale kto gra lepiej nie wiedzieć - ja nie wiedziałem i miałem pod koniec niezły ubaw, coś jak w "Zombielandzie" z występu wiadomo kogo. Nawiązania do różnych filmów o ufach są, różne gikowskie wiksy są, ogląda się nieźle, ogólnie można przyjemnie spędzić czas. Tak z 7/10 śmiało moge dać.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#2
w sklepach T czy w kinach już jest?

Odpowiedz
#3
W kinach w UK śmiga już od 14 lutego, ja widziałem wczoraj.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#4
zapowiada się mega dobrze.

Odpowiedz
#5
http://uk.ign.com/videos/2011/02/23/paul-movie-trailer red band i do tego długi. Świetny, ale pewnie zebrali tam wszystko co najlepsze.

Odpowiedz
#6
Niesamowicie wymęczony film. Najgorsza niespodzianka czeka na napisach końcowych: scenarzystami byli Pegg i Frost. A myślałem, że po prostu jakiś producent wziął cienki scenariusz, który zdobył za grosze, i pomyślał że w głównych rolach obsadzi dwóch śmiesznych gości i jakoś to będzie...

No cóż - to jedna z najmniej śmiesznych komedii w historii świata, z baaardzo bolesną pierwszą połową i - na szczęście - ODROBINĘ lepszą połową drugą. Końcowe cameo nie zaskakuje, aktorka odwala pańszczyznę i ewidentnie źle się czuje rzucając fakami co drugie słowo. W ogóle film jest niepotrzebnie wulgarny - chyba po raz pierwszy w historii całego mojego oglądania filmów przeszkadzały mi przekleństwa.

Najgorszą częścią Paula jest sam Paul. CGI ujdzie, choć w co drugim ujęciu aktorzy patrzą mniej więcej na kosmitę, ale tak naprawdę gdzieś obok, ale tym, co zabija tę postać, jest głos. Rogen brzmi jak Rogen a nie jak kosmita Paul - głos jest tak oderwany od obrazu, że przy każdej kwestii kosmity widziałem grubasa siedzącego w budce nagraniowej. Swoją drogą dzięki Hitch, obrzydziłeś mi Rogena i jego filmy tak bardzo, że nie mogę gościa nawet słuchać.:)

2/10 - bo zaśmiałem się dwa razy. Raz kiedy wsiowa orkiestra w knajpie zaczęła grać motyw ze Star Warsów, a drugi kiedy Paul udawał manekina, a agent chciał mu obmacać jajca. Proszę bardzo - znacie jedyne w miarę zabawne fragmenty filmu, nie musicie go oglądać.

Jeszcze jedna uwaga wobec Paula:

film zawodzi totalnie, bo wszystko się dzieje wokół postaci, a one same - poza Ruth - są napisane na jedno kopyto i absolutnie się nie zmieniają. Pegg i Frost grają w zasadzie tego samego gościa - ich postaci NICZYM się nie różnią, poza oczywiście wyglądem. Nie ma standardowego podziału na Pegga-nerda i Frosta-debila. Nie ma ŻADNEGO podziału - obaj aktorzy mogliby się zamienić rolami, jeden mógłby mówić kwestie drugiego - i nie miałoby to żadnego wpływu na scenariusz. A szkoda, bo jak zauważyła moja żona, fajnie byłoby gdyby w choć jednym filmie ci dwaj zamienili się rolami - Frost robiłby za inteligenta, a Pegg za totalnego idiotę. To byłaby miła odmiana.

Inne postaci są puste w nieco inny sposób - są po prostu jednowymiarowe. Agenci to typowe comic-reliefy, którzy, podobnie jak CR-y w innym filmie który niedawno zjechałem (nie pamiętam którym) - uzupełniają obsadę składającą się WYŁĄCZNIE z comic reliefów. Już mniejsza z tym, że są nieśmieszni - to jeszcze bardziej uproszczone wersje Pegga i Frosta.

A propos - skoro niby to nie miała być zwykła, ordynarna komedia pełna żartów, z których można się po prostu pośmiać (nie wiem co jest złego w tym, że komedia jest śmieszna, ale to im akurat wyszło - żaden żart nie bawi) - to czemu tyle tutaj postaci które mają nas tylko i wyłącznie rozbawić? Żeby wspomnieć tylko Pegga, Frosta, ich koleżankę, Paula, Sigou... ehm, tajemnicze cameo, dwóch agentów, czy postaci trzecioplanowe, takie jak pisarz. Czemu tak dużo tu dowcipów, którym jednak brakuje puenty? Gdyby to był po prostu feel-good movie, raczej nie miałby scen ze szczaniem w gacie, dowcipów o długości penisa kosmity, nieustannych aluzji do gejów itp. Za dużo tu nieudanych żartów, żebym usprawiedliwiał brak dowcipu w filmie założeniami twórców. To jest komedia - po prostu nieśmieszna. I tyle.

Odpowiedz
#7
Military przesadza, choć trochę racji ma. Na 10 żartów ze 3 się udały. To generalnie taki geek-movie sklecony ze wszystkich możliwych kultowych scen i cytatów z klasyki. Czego tu nie ma - ET, Aliens, Bliskie Spotkania, Star Trek i tuzin innych, mniejszych nawiązań. Nie rechotałem, nie szczałem w gacie ze śmiechu, ale odbieram Paula pozytywnie, a Rogen wcale nie irytował (wmówiliście sobie jakieś pierdoły).

6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#8
Z Paulem jest ten problem, że nawet sympatycznie się to oglądało; Pegg i Frost rozbrajają mnie samym swoim wyglądem, a Paula (Rogena zdecydowanie lepiej się słucha, niż na niego patrzy) najchętniej nabyłbym w wersji pluszowej i nie rozstawał się z nim na krok :P Ale to miała być komedia, a jak na komedię zaskakująco mało tu momentów, w których można wybuchnąć śmiechem. Ba, nie ma ich w ogóle. Ileś tam razy zdarzyło mi się uśmiechnąć, ale Paul cierpi na niedobór komediowych bomb, choć kilka momentów im się udało jak chociażby Strefa 51 i konsultacje z pewnym reżyserem, odgrywanie sceny ze Star Treka na oczach turystów i Paul udający manekina w sklepie z komiksami. Szkoda że reszta filmu nie jest równie zabawna.

Za to ile tu zmarnowanego potencjału! Spotkanie z przedstawicielem obcej cywilizacji nie niesie ze sobą żadnych komediowych konsekwencji, jedyne na co było stać Pegga i Frosta to omdlenie na widok sympatycznego szaraka? Serio? Zresztą jakkolwiek kosmita nie byłby fajny, najlepszą częścią filmu jest początkowa sekwencja na Comic Con (dziwię się że jeszcze nikt nie wpadł na cały film mu poświęcony, coś co byłoby godne tytułu "Fanboys" w przeciwieństwie do tej miernoty o fanach Star Wars), choć i tutaj Frost i Pegg ledwie liznęli temat. Czyniąc głównych bohaterów sci-fi geekami sprawcie do cholery, by faktycznie nimi byli. Tymczasem poza wspomnianym epizodem ze Star Trekiem obiektami ich fanowskich westchnień są a) katana b) powieści wymyślonego na potrzeby filmu pisarza. Nick, Simon, chyba sobie kuźwa żartujecie.

Jest też sekretna rola pewnej aktorki. Idiotyczny zabieg biorąc pod uwagę że poznałem ją po głosie już w pierwszej scenie i nie mam zielonego pojęcia czemu to miało służyć.

5/10

Odpowiedz
#9
(09-07-2011, 13:50)Mierzwiak napisał(a): Za to ile tu zmarnowanego potencjału! Spotkanie z przedstawicielem obcej cywilizacji nie niesie ze sobą żadnych komediowych konsekwencji, jedyne na co było stać Pegga i Frosta to omdlenie na widok sympatycznego szaraka?
Racja. Powinny im wybuchnąć głowy. To by było super. No i powinni go pomacać po jajcach, bo to przecież najśmieszniejsze w filmie.

(09-07-2011, 13:50)Mierzwiak napisał(a): Czyniąc głównych bohaterów sci-fi geekami sprawcie do cholery, by faktycznie nimi byli. Tymczasem poza wspomnianym epizodem ze Star Trekiem obiektami ich fanowskich westchnień są a) katana b) powieści wymyślonego na potrzeby filmu pisarza. Nick, Simon, chyba sobie kuźwa żartujecie.
Gadają po klingońsku, odgrywają scenki ze Star Treka, szereg postaci rzuca hasłami z SW i Alienów. No ale za mało macania obcych po jajcach, co?

(09-07-2011, 13:50)Mierzwiak napisał(a): Jest też sekretna rola pewnej aktorki. Idiotyczny zabieg biorąc pod uwagę że poznałem ją po głosie już w pierwszej scenie i nie mam zielonego pojęcia czemu to miało służyć.
Widzisz znam trochę normalnych ludzi, którzy nie poznali jej po głosie. Ja akurat nie miałem co poznawać, bo mi to zespoilerowano a i tak jest to fajny epizodzik. Dla mnie to "pewien reżyser" jest zajebiście wymuszonym cameo.

Odpowiedz
#10
(09-07-2011, 18:43)Craven napisał(a):
(09-07-2011, 13:50)Mierzwiak napisał(a): Czyniąc głównych bohaterów sci-fi geekami sprawcie do cholery, by faktycznie nimi byli. Tymczasem poza wspomnianym epizodem ze Star Trekiem obiektami ich fanowskich westchnień są a) katana b) powieści wymyślonego na potrzeby filmu pisarza. Nick, Simon, chyba sobie kuźwa żartujecie.
Gadają po klingońsku, odgrywają scenki ze Star Treka, szereg postaci rzuca hasłami z SW i Alienów. No ale za mało macania obcych po jajcach, co?
A postać Pegga prawie nie rozstaje się z komiksami Roberta Kirkmana.

Odpowiedz
#11
(09-07-2011, 18:43)Craven napisał(a): Racja. Powinny im wybuchnąć głowy. To by było super.
Skoro tak twierdzisz. Mi chodzi o coś, co byłoby zabawne. Ograne do bólu polecenie do tyłu jest jednym z bardziej oklepanych motywów komediowych. Jedynym udanym przykładem jego wykorzystania jaki kojarzę jest:

Sprzed 19 lat dodajmy.

(09-07-2011, 18:43)Craven napisał(a): No i powinni go pomacać po jajcach, bo to przecież najśmieszniejsze w filmie.
Może dla ciebie, dla mnie to było żenujące.

(09-07-2011, 18:43)Craven napisał(a): Gadają po klingońsku, odgrywają scenki ze Star Treka, szereg postaci rzuca hasłami z SW i Alienów. No ale za mało macania obcych po jajcach, co?
Gadanie po klingońsku to kolejny oklepany i nieśmieszny gag, domyślam się że fani Treka muszą być mocno poirytowani tym stereotypowym ich przedstawianiem w filmach. I pisałem o głównych bohaterach, a nie o szeregu postaci. I coś się tak uparł na to macanie po jajach? Drugi raz to wspominasz, ma to jakiś cel czy...?

(09-07-2011, 13:50)Craven napisał(a): a i tak jest to fajny epizodzik.
Nie mówię że nie jest, tylko że byłoby fajniej, gdyby jej nie ukrywano. Niezłe ma teksty i nawet nie można zobaczyć jak je odgrywa, bo reżyser wymyślił sobie taki a nie inny zabieg, który moim zdaniem nie służy absolutnie niczemu.

Odpowiedz
#12
Nie jakiś wybitny, przewidywalny, w tym często z przewidywalnymi dowcipami (np. zasugerowany motyw z "Ślepą Furią") ale... morda się cieszy :) Wszystko tu zagrało jak powinno w letnim, sympatycznym filmie.

8/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#13
Ten film udowadnia że Bóg istnieje. Chyba dla każdego z tego forum to jest pozycja obowiązkowa :p

Ode mnie 8,5/10

Odpowiedz
#14
To ja tylko dodam, że jest też wersja rozszerzona.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nagi instynkt (1992) reż. Paul Verhoeven Scheckley 4 225 29-03-2026, 01:46
Ostatni post: slepy51
  Last Christmas (2019) reż. Paul Feig Lawrence 10 2,997 26-12-2023, 23:55
Ostatni post: OGPUEE
  CLEAN (reż. Paul Solet) Mental 21 3,511 29-01-2022, 13:38
Ostatni post: Mental
  The Card Counter (reż. Paul Schrader, 2021) Pelivaron 5 1,674 06-10-2021, 00:07
Ostatni post: Mental
  Kapitan Phillips (reż. Paul Greengrass) Snappik 87 17,400 18-08-2014, 14:03
Ostatni post: Lawrence
  Green Zone (Paul Greengrass, 2010) Mental 46 10,482 11-09-2010, 15:20
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości