Seria Sherlock Holmes (2009-2020)
Brad Pitt ma, wbrew pozorom, bardzo charakterystyczny głos i bez problemu można wychwycić, że ten w Herloku Szolmsie NIE należy do niego. Chyba, że przetworzyli go przez jakieś cuda niewidy syntezatory.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Na plus:

- Robert Downey Jr.
- Rachel McAdams
- humor
- scenografie
- generalnie przyjemnie się oglądało :)

Na minus:

- beznadziejny czarny charakter
- wstawki rodem z CSI
- średnio ciekawa intryga
- postać Sherlocka to mimo wszystko kalka Jacka Sparrowa wymieszana z Iron Manem i Housem

6/10
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
House to Holmes przecież :]
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Azgaroth napisał(a):- postać Sherlocka to mimo wszystko kalka Jacka Sparrowa wymieszana z Iron Manem i Housem
Jak już Corn powiedział House to Sherlock, więc nic dziwnego, że Sherlock przywołuje na myśl House'a. ;) Nie rozumiem też ciągłych porównań do Starka. Siur, są jakieś podobieństwa ze względu na Downeya Jr., ale mimo to postacie są lata świetlne od siebie (choćby z tego względu, że ekscentryzm Sherlocka polega na zamykaniu się między sprawami w pokoju i ćpaniu oraz chlaniu bawiąc się w wynalazce, a ekscentryzm Starka na imprezowaniu i dymaniu panienek). A co miał wspólnego ze Sparrowem?

Ogólnie zgadzam się z opinią Azgarotha, chociaż ja bym dał 7/10. Przyjemnie się ogląda, super Downey Jr. i Law (oraz ich postacie), ale intryga mało ciekawa, a czarny charakter jest zwyczajnie mdły. Za dużo też retrospekcji, które zwykle są niepotrzebne. Najważniejsze, że dobrze zbudowani główni bohaterowie dają nadzieję na fajny sequel.

Odpowiedz
Crov napisał(a):A co miał wspólnego ze Sparrowem?

Jak oglądałem to niektóre wygłupy Sherlocka kojarzyły mi się z Jackiem, ale to tylko moje odczucie.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Skopiuję z innego forum:

Cytat:Sherlock Holmes, czyli czemu Robert Downey Jr. mógłby być czajnikiem, a EL-Kuba i tak klaskałby przez całe napisy końcowe.

Zacznę od tego, że widziałem kilka filmów Ritchiego, jednak nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że straciłem czas. Może to dlatego, że przyjemny "Snatch" stworzył mi obraz reżysera, który ma w sobie coś z Kevina Smitha oraz Tarantino, tyle że w bardziej stonowanych kolorach. Inne filmy niestety takie nie były.

Na "Sherlocka Holmesa" poszedłem do kina, bo Gamart polecał, bo Robert Downey Jr. jest jednym z moich ulubionych aktorów (uważam, że nawet gdyby grał czajnik, to w tym filmie będzie bardziej brytyjski niż Jude Law), jednak nie nastawiałem się na coś wyjątkowego. Nawet tani wydał mi się pomysł odwracania postaci londyńskiego detektywa o 180 stopni, bo to żadne novum. Praktycznie nic nie wiedziałem o fabule, o obsadzie zresztą też (poza Lawem i Downeyem Jr.). I super.

Film jest przyjemny w odbiorze głównie dzięki wyważeniu rozrywkowych elementów: ma inteligentną fabułę (chociaż nie ustrzegł się irytującej deus ex machina, ale przypomnijcie sobie opowiadania Conana Doyle'a - tam też tak jest!), nad którą nie będę się rozwodził, oraz wspaniałe aktorstwo, a jak na zimowy blockbuster to więcej niż wystarczająco. Myślałem, że filmie rządzić będzie komiksowe przerysowanie i reinterpretacje, ale jeśli zastanowić się dłużej, to ten Holmes nie różni przecież od kanonicznego, Conan Doylowskiego. Mamy dedukcję na poziomie dziwactwa, jakże pasującą do artystycznej bohemy Londyny XIX wieku, mamy brud angielskich uliczek, mamy tajemnie stowarzyszenia oraz używki. Wszystko to okraszone poczuciem humoru, które ma w sobie coś zarówno z Pythona, jak i "buddy-movies" z wyższej półki, gdzie cięte riposty i inteligentne dialogi są dopełnieniem tzw. chemii pomiędzy postaciami. Śmiałem się głośno, kiedy Holmes dogryzał innym. Śmiałem się głośno, gdy Watson nie był mu dłużny. A mało nie posikałem się ze śmiechu (wybaczcie kolokwializm), kiedy postać grana przez Downeya Jr. wyciągała swój klarnet, zapalała "fajkę" (czy też jesteście sceptyczni co do tego, że był w niej tytoń?) i doznawała olśnienia. Pozytywnie zaskoczył mnie też Jude Law, grający z umiarem, wiedzący, czego się od niego oczekuje. A oczekuje się dopełnianie Sherlocka Holmesa i - w ramach kontrastu - sprowadzanie go na ścieżkę zdrowia psychicznego.

Dziwi mnie, iż żaden recenzent - przynajmniej w tych tekstach, które czytałem - nie zauważył, że tak naprawdę dostaliśmy całkiem kanonicznego Holmesa (tylko kilkanaście "dziwactw" i "spraw" później) wrzuconego w całkowicie niekanoniczny świat. Bo steampunk to coś nowego dla estetyki opowieści o XIX-wiecznym geniuszu. Maszyny parowe, technologia wyprzedzająca swój czas, która udaje magię, alchemia... Steampnukowe klisze połączone z powieścią kryminalną nie burzą spójności. Brawa dla Ritchiego za ten pomysł.

Wizualnie - jest pięknie. Londyn jest zarówno zurbanizowanym, ale i brudnym miejscem, jak i miastem pasującym do konwencji wspomnianego wyżej steampunku. Znane miejsca, mniej znane podziemia, dzisiejsze atrakcje turystyczno-użytkowe w trakcie budowy - wszystko to sprawia, że to uniwersum nowego, lepszego Holmesa żyje własnym życiem, a widzowie w to wierzą. Pamiętacie wkurzające slo-motion w zwiastunie? Otóż nie wyobrażam sobie, aby niektóre sceny były bez tego zabiegu narracyjnego. Holmes dedukuje, Holmes liczy, Holmes przewiduje... Wszystko to w spowolnionym tempie, aby potem czas przyśpieszył, a jego strategia została wprowadzona w czyn. To nie film "Watchmen", w którym bohaterowie spadają z wieżowca przez 20 minut, bo to zajebiście wygląda.

A, i drogi Gamarcie, nie zgadzam się co do muzyki. Żadne Clashy, żadne The Smiths - ten film niech lepiej trzyma się swojego steampunku i żywych dźwięków neofolkowych (trochę Szkocji, trochę Irlandii), bo to nie jest do końca postmodernistyczna papka niczym "300", w którym Spartanie mogą sobie walczyć w rytm muzyki metalowej. O nie. Bo Ritchie zrobił mimo wszystko film wyważony. Zgadzam się w zupełności co do oceny. Nic innego jak:

8/10
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
Film Ritchiego mnie rozczarował. Nie podobała mi się ani fabuła, ani humor, ani nawet efekty specjalne. Oglądało się bez żadnych emocji, bez napięcia. Downey Jr niezły, ale żeby go nagradzać Globem to przesada. Końcówka trochę ratuje film, w miarę logicznie wyjaśniono niektóre sytuacje, które wydawały się nielogiczne.

Odpowiedz
Fabuła jest kiepściutka, głowna intryga mi się nie podobała, ale film oglada się "bezboleśnie". Scenografia czy w tym wypadku efekty specjalne jak dla mnie są okej.
To, co trzymało mnie przy ekranie to na pewno duet Downey Jr-Law i tylko ich slowne potyczki i swietna gra spawiają, że nie oceniam tego filmu szczególnie nisko i ewentualną kontynuację filmu obejrzę też tylko z tego powodu.

A co do Lawa to musze powiedzieć, że już w którymś filmie mnie przyjemnie zaskakuje. Nie zdawałam sobie sprawy, że to taki dobry aktor, bo zawsze nie wiedzieć czemu, niesłusznie - kojarzył mi się z jakimis kretyńskimi produkcjami. A teraz zainteresowałam się jego filmografia i widze, że grywał w dobrych filmach przecież. Mea culpa.

Odpowiedz
Film obejrzałem wczoraj w Zabrzańskim Multi. Jak wrażenia ?
Na plus na pewno:

- Robert Downey Jr., który jak już ktoś napisał na forum był połączeniem playboya Tonego Starka i rzucającego ripostami geniusza dr. Housa.
- Jude Law. Ogromne zaskoczenie. Kojarzę go głównie z jakimiś romantycznymi bzdetami, a tutaj naprawdę bardzo dobra rola. Jego Watson podobał mi się chyba nawet bardziej niż Sherlock.
- Scenografia i Kostiumy na najwyższym poziomie.
- Muza Zimmera dziwna, ale pasowała mi strasznie.
- Bardzo dobra praca kamery, coś jak u Quentina w IB.
- Wstawki jak w CSI bardzo pasowały.
- Chemia między głównymi bohaterami, kapitalny duet.

Co mi się nie podobało, albo denerwowało ?
- Zupełny brak charyzmy i charakteru Lorda Blackwooda czyli głównego antagonisty.
- Intryga raczej prosta, momentami przewidywalna.
- Scena z pierdzącym psem, troszeczkę mi to zaleciało poczuciem humoru ala Bay, na szczęście tylko jedna taka w całym filmie.

Ogólnie bardzo udany obraz. Nie widziałem wszystkich filmów Ritchiego, ale ten wydaje mi się "najdojrzalszy" ? Daleko mu od chaosu i swobody z Przekrętu czy Porachunków. Nie mniej miałem ciężki dzień, a po seansie poczułem rozluźnienie i przypływ pozytywnej energii, dlatego oceniam na:

7.5/10

i czekam na drugą część.

Odpowiedz
Rozalia napisał(a):A co do Lawa to musze powiedzieć, że już w którymś filmie mnie przyjemnie zaskakuje. Nie zdawałam sobie sprawy, że to taki dobry aktor, bo zawsze nie wiedzieć czemu, niesłusznie - kojarzył mi się z jakimis kretyńskimi produkcjami.

Arahan napisał(a):Jude Law. Ogromne zaskoczenie. Kojarzę go głównie z jakimiś romantycznymi bzdetami,

Gattaca - Szok przyszłości, Północ w ogrodzie dobra i zła, eXistenZ, A.I. Wy po prostu źle dobieracie filmy, albo wam pamięć szwankuje :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
No sęk w tym, że ja go nawet nie widziałam w żadnym złym filmie :P Chyba po prostu jego aparycja mi podpowiadała, że to aktor grający w bzdetach. Albo patrzyłam na niego przez pryzmat tego, że najbardzej znany był z afery z romansem z nianią ;)
A jak sobie wylicze jego role, które widziałam, to kurde, wszystkie były dobre ;)

Odpowiedz
Cytat:- Robert Downey Jr., który jak już ktoś napisał na forum był połączeniem playboya Tonego Starka i rzucającego ripostami geniusza dr. Housa.
Do usranej śmierci można powtarzać, że Dr. House został oparty na przygodach Sherlocka Holmesa jedynie przeniesiony na pole medycyny... ech
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
mysle, że Holmes jest kojarzony jako postać "grzeczna", dżentelmen, a House jest wariacją bardziej "niegrzeczną", i stąd to porównanie ;)
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Porównania do Starka też do dupy. Epic fail. :(

Odpowiedz
Cytat:mysle, że Holmes jest kojarzony jako postać "grzeczna", dżentelmen
Zawsze mnie ciekawilo skad to sie wzielo, bo przeciez w ksiazkach Holmes to narcyz, ktory zachowuje sie przy tym prawie tak samo jak Downey w filmie.
"Imagine that you could save a family by sacrificing a child... but that you had to explain it to the child. What would you say?"€ -€“ Black Bolt

Odpowiedz
wujo444 napisał(a):mysle, że Holmes jest kojarzony jako postać "grzeczna", dżentelmen, a House jest wariacją bardziej "niegrzeczną", i stąd to porównanie ;)
Ten sam problem co z Bondem. A jak już ktoś się zabrał za to by trochę wierniej podejść do pierwowzoru (CR) to podniosły się głosy, że to anty-bond :]
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Nie powiedziałem, że Law gra źle. Po prostu głównie kojarzę go z komediami romantycznymi. W Gattace zagrał bardzo dobrze, to samo w A.I., czekam na Repo.

Odpowiedz
[quote="Arahan"]praca kamery, coś jak u Quentina w IB/quote]W którym miejscu dokładnie podobieństwa znalazłeś? Bo ja jakoś nie zauważyłem...
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Było kilka takich scen kiedy kamera przelatywała nad czymś lub okrążała coś, skojarzyło mi się to z kilkoma scenami z IB. Nie mówie, że były takie same, ale podobne, w podobnym stylu. Wcześniej Ritchie tak nie kręcił.

Odpowiedz
Gamart napisał(a):
Cytat:mysle, że Holmes jest kojarzony jako postać "grzeczna", dżentelmen
Zawsze mnie ciekawilo skad to sie wzielo, bo przeciez w ksiazkach Holmes to narcyz, ktory zachowuje sie przy tym prawie tak samo jak Downey w filmie.
Jak dla mnie obraz Holmesa jako dżentelmena, wziąć się z poprzednich ekranizacji książek. Nie widziałam ich wiele (i było to dawno temu), ale z tego co zauważyłam właśnie tam tak go przedstawiano.

Co do filmu Ritchiego - osobiście uważam, że to kino rozrywkowe z wyższej półki. Świetne przedstawienie ówczesnej Anglii, dobry zarys postaci, zniewalający Rober Downey Jr. i całkiem niezły scenariusz (większość scen z udziałem Holmesa i Watsona była przezabawna, cały czas odnosiłam wrażenie jakbym oglądała mój ulubiony serial ;)). Do kina warto się wybrać i raczej nie będzie się tego żałować.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Top Gun: Maverick (2020) reż. Joseph Kosinski Wolfman 990 108,984 21-04-2026, 22:19
Ostatni post: Snappik
  Ghostbusters (1984-2020) Juby 729 131,369 18-03-2026, 14:54
Ostatni post: slepy51
  Seria Bourne (2002-2016) Anonymous 428 101,254 05-03-2026, 11:18
Ostatni post: Jan_Władeczek
  Seria Piątek trzynastego (Friday the 13th) Anonymous 70 24,501 07-10-2025, 16:27
Ostatni post: raven.second
  Bad Boys (1995-2020) Hitch 176 36,878 29-05-2025, 00:38
Ostatni post: shamar
  Opowieści z Narni- Baśniowa seria Danus 38 16,014 04-07-2023, 10:17
Ostatni post: OGPUEE
  Seria "Clerks" Kevina Smitha Pelivaron 46 8,935 12-05-2023, 02:52
Ostatni post: Mefisto
  Seria Cloverfield military 392 72,473 05-03-2023, 10:03
Ostatni post: Debryk
  Seria Fantastic Beasts... [Potterverse] Grievous 358 68,847 16-04-2022, 00:10
Ostatni post: Grievous
  Seria The Purge (2013 - 2018) Mierzwiak 69 23,100 28-11-2021, 10:03
Ostatni post: Snappik



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości