Sherlock [BBC]
Ten specjal to najgłupsza i najbardziej zbędnie przekombinowana rzecz jaką Moffat napisał od czasu, bo ja wiem, finału szóstego sezonu Doctora? Straszne rozczarowanie bo liczyłem na jakąś fajną zabawę w reinterpretację serialowych postaci i fakt, momentami nawet to dostałem - ale ten odcinek powiela właściwie wszystkie elementy jakie mi się nie podobały w trzecim sezonie, no i wiadomy myk to już jak dla mnie totalne przeskoczenie rekina.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Wiadomy myk to...? :)

Odpowiedz
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
"Myk" jest akurat bardzo fajny i nie wiem nawet za bardzo, dlaczego się go czepiać. (Zresztą tego też oczekiwałem.) Problem jest raczej z tym, że to, jak jest wykorzystany rzutuje na niezbyt angażującej całości. Bo ani same śledztwo nie jest szczegolnie interesujące, ani nie jest to Sherlock i Watson, których już polubiliśmy, ani nie ma tu zbyt wielkiego powodu do emocji, bo żadnej nie widać tu stawki. Może jezeli kogoś jarają wiktoriańskie klimat, ale nie mnie. Nijak nie byłem w stanie tego obejrzeć z zaangażowaneim. Choc na Cumberbatcha, Freemana i Scotta patrzy się miło w ich rolach, wiec tylko dla nich obejrzalem.

(Choc interpretacja Moriarty'ego mnie wkurza to jakoś przyjemnie się patrzy na to, jak Scott go gra.)

Odpowiedz
Problem polega na tym jak dla mnei że ten myk niczego nie wnosi - ani nie popycha fabuły w jednym miejscu, a fabuła w drugim nie ma żadnego znaczenia, ani nie mówi niczego nowego o postaciach. Liczyłem na jakieś ciekawą reinterpretację powstałą ze zderzenia "kanonicznych" ekranizacji z wersją BBC a nawet tego w sumie tu nie ma, bo
Plus znowu 3/4 dowcipów to śmieszki z przeznaczeniem na Tumblr, a bardziej "uczuciowy" Szerlok jak mnie nie przekonywał tak nie przekonuje nadal.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Rozumiem o co chodzi Jarodowi, ale niekoniecznie uważam żeby odcinek oznaczony jako "Special" musiał koniecznie rozwijać historię. Po to się je oznacza jako specjalne, by wyjść poza schemat ;)

Ale tak jak Crov pisał, to ogólnie mocno letni odcinek, który nie wykorzystuje potencjału do, no właśnie czegokolwiek. Dodatkowo wybili mnie dość skutecznie z klimatu w dwóch chwilach (Mycroft i kopniak Watsona). No a brandzlowanie Moffata do Thumblera jest już Legen - wait for it -...
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Cytat:Rozumiem o co chodzi Jarodowi, ale niekoniecznie uważam żeby odcinek oznaczony jako "Special" musiał koniecznie rozwijać historię

Nie musiałby, gdyby po prostu zrobili nawalony odniesieniami odcinek wiktoriański mogący funkcjonować zarówno jako standalone, jak i zabawa postaciami.A tak mamy uj wie co zrobione uj wie po co.


Jeszcze jedno - tylko ja miałem wrażenie że Lara Pulver w ostatniej chwili się rozmyśliła i nie przyszła na plan więc musieli kombinować? :D Wielka szkoda, gdyby się pojawiła choć na chwilę z pewnością mój odbiór odcinka byłby lepszy.


Nie ogarniam Moffata - najpierw wrzuca dwa odcinki Doctora które na spokojnie można umieścić w "the best" tego serialu, a tydzień później taka popelina...
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Nie ogarniam tego burdelu w "Pannie Młodej". To znaczy może mogłabym ogarnąć te wszystkie
gdyby mi się chciało, ale właśnie wcale mi się nie chce, nie mam takiej potrzeby, bo koniec odcinka zostawia nas w tym samym miejscu, co koniec ostatniego sezonu:
Wskazówka z Emilią Ricoletti niewiele tu pomaga.

Najbardziej dziwacznym mykiem były imo nie wiadome przeskoki (choć mocno wybijały z rytmu), ale wątek feministyczny, czyli

Tak że w sumie to nie wiem, po co ten special powstał. To znaczy wiem, po to, żeby Moffat miał okazję powtórzyć szerlokowe gagi po raz fafnasty i żeby publika mogła się przekonać, jak nasi bohaterowie wyglądają w ciuchach z epoki. No nawet fajnie wyglądają :)

Odpowiedz
W tym odcinku wypadły dobrze trzy rzeczy:
-wątek Mrs Hudson
- zajebista końcowa scena (czemu, ach, czemu nie był to JEDYNY łącznik z "właściwym" serialem?)
- przy tekstach Mary współczesnej w kilku momentach nawet śmiechłem, chociaż niestety coraz bardziej robi się z neij generyczna Moffat - Baba


Mam już zwyczajnie wywalone na ten serial po trzecim sezonie i specjalu. Będę oglądał dalej, wiadomo, bo forma Moffata idzie sinusoidą i nigdy nie wiadomo czy w następnym odcinku nie wrzuci czegoś zajebistego - ale już bez dawnej podjarki.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Cytat:tylko działanie narkotyków na wszystkich w ten sam sposób to baaardzo tanie zagranie
Nie oglądałem drugiego sezonu, ale czemu narkotyki miałyby działaś na różne osoby w różny sposób? Zazwyczaj działają podobnie na każdego.

Odpowiedz
To dość ciekawy przeskok, ale w sumie wciąż pozostajemy w Wielkiej Brytanii. Po Downton Abbey zabrałem się teraz z moją mamą za Sherlocka. Oglądnęliśmy pierwszy sezon i naprawdę wciąga. Tylko sam nie wiem co sądzić o tych długich odcinkach? Niby z jednej strony fajnie, że nie ciągnie się ten serial w nieskończoność, ale jednak trzeba mu poświęcić więcej czasu, jak przy normalnym filmie.

Ale na razie jesteśmy zadowoleni :)
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Zacznę może od stwierdzenia, iż nie jestem wielkim entuzjastą czy koneserem seriali. Jak mniemam powodem takiego stanu rzeczy jest fakt braku cierpliwości do śledzenia cotygodniowych odsłon, zamiast jednego "pełnego" dzieła nawet jeśli miałoby ono trwać cztery godziny. Dodatkowo jestem "mentalnym hipsterem" i staram się unikać rzeczy, którymi wszyscy wokół się zachwycają (albo być względem nich przesadnie sceptycznym) a taka sytuacja ma miejsce w przypadku omawianego tu dziś tytułu.

Moje zamiłowanie do szeroko pojętych kryminałów oraz, że się tak wyrażę, "słabość" do przygód najsłynniejszego londyńskiego detektywa, przyczyniły się jednak do tego, ze ciekawość wzięła jednak górę nad rozsądkiem i podobnie jak to miało miejsce przy okazji pierwszego sezonu genialnego "Detektywa" postanowiłem zrobić wyjątek od przytoczonej wyżej reguły i sięgnąć po „Sherlocka”. Czy żałuję podjętej decyzji? Absolutnie nie! Żałuję wyłącznie tego, że zajęło mi to tak długo!

Bo choć na razie obejrzałem tylko jeden sezon, to jednak już na tym etapie mogę powiedzieć, iż jestem absolutnie oczarowany tym co zobaczyłem oraz przyznać, że wszystkie te niezwykle entuzjastyczne opinie, jakie słyszałem i czytałem na temat produkcji sygnowanej nazwiskami Stevena Moffata i Marka Gattisa były zdecydowanie zasłużone!

Dostałem bowiem produkcje z najwyższej półki! Tytuł doskonale zrealizowany pod każdym możliwym do wyobrażenia względem (Mam tu na myśli przede wszystkim idealnie dobraną i wspaniale budującą nastrój oraz napięcie muzykę, doskonale zarysowane a przede wszystkim wiarygodne postacie „z krwi i kości”, które łączy autentyczna chemia, wzorcowo wyważone proporcje miedzy humorem a powaga oraz wspaniałe, „żywe” i autentycznie zabawne dialogi (Moim ulubionym jest chyba ten fragment "Anderson don't talk out loud, you lower the IQ of the whole street!"), wciągający (do tego stopnia, ze cały sezon "pochłonąłem" praktycznie podczas jednego posiedzenia), trzymający w napięciu, oferujący naprawdę intrygujące zagadki kryminalne (tak na marginesie dodam, że pozornie ryzykowny pomysł z uwspółcześnieniem realiów opowiadań Arthura Conan Doyle'a w mojej ocenie zdecydowanie zdał egzamin),oraz budzący skojarzenia, (głównie ze względu na dość ekstrawagancką i socjopatyczną naturę głównego bohatera) z uwielbianym przeze mnie Doktorem Housem.

Warto także podkreślić doskonałą grę aktorską, zwłaszcza jeśli chodzi o dyspozycję zaprezentowaną przez Benedicta Cumberbatcha, ktory dowodzi, iz jest niesamowicie charyzmatycznym i nieprzeciętnie utalentowanym aktorem z wielkimi perspektywami na przyszłość. Przyznaje jednak, ze cieżko mi jednoznacznie ocenić czy wypadł on lepiej niż Robert Downey Jr. w filmach Guya Ritchie. Podobnie jak w przypadku porównań Jokera w interpretacji Jacka Nicholsona i Heatha Ledgera (a w tym roku do tej swoistej "ukladanki" dojdzie jeszcze Jared Leto, którego kreacja, jak można mniemać po zwiastunach „Suicide Squad” również zapowiada się ciekawie), mamy tu do czynienia z dwiema diametralnie innymi wersjami tej postaci wynikającej z odmiennych wizji twórców. Tak na marginesie dodam również, że pozytywnie zaskoczył mnie wcielający się w adwersarza głównego bohatera Andrew Scott, który udowodnił, że jest znacznie lepszym aktorem niż mogłyby to sugerować jego "popisy" w Spectre i Victorze Frankensteinie. Ba! W mojej ocenie pod względem aktorskiego kunsztu niewiele, o ile w ogóle, ustępował on przywołanemu wyżej Cumberbatchowi.

Podsumowując muszę powiedzieć, że "Sherlock"to kawał fantastycznie wykonanej roboty!

Ocena: 9,5/10, serduszko na Filmwebie i niecierpliwe oczekiwanie na możliwość obejrzenia kolejnych odcinków.
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria






Odpowiedz
Bradesinarius napisał(a):jestem "mentalnym hipsterem" (...) "Sherlock"to kawał fantastycznie wykonanej roboty!
Więc oficjalnie tracisz tytuł hipstera, hipsterzy nie lubią Sherlocka, bo jest zbyt mainstreamowy (i przeciętny, tak zupełnie przy okazji). Żeby dalej pisać na forum musisz się przebranżowić i zostać snobem, albo internetowym cwaniakiem :)

Odpowiedz
Sherlock BBC przeciętny, hue hue hue ;D

Odpowiedz
Nadrobiłem serial, ma on swoje wady, ale w zasadzie to się dobrze bawiłem. Przy końcówce ostatniego odcinka trzeciego sezonu, zdałem sobie sprawę, że będzie mi nawet tęskno do stycznia... a tu nagle:
1/10, straciłem ochotę na odcinek specjalny, mam wyjebane na 4 sezon.

Odpowiedz
Specjal akurat możesz spokojnie pominąć - nic nie wnosi, nie wykorzystuje potencjału pomysłu, jest przekombinowany do potęgi i ma może ze dwa naprawdę udane dowcipy.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Mysle, ze tym spoilerem tez nie musisz sie martwic, bo obstawiam, ze nie wyniknie z niego powrot tej postaci. Watpie, zeby tak odwalili.

Odpowiedz
No i obczaiłem ten special... ale marnotrawstwo. Potencjalnie świetny pomysł na autonomiczną historię w czasach wiktoriańskich, do której można by niezależnie powracać bez powtórki serialu, chociażby przy maratonie filmów Ritchiego... ale nieee... musieli to zjebać :/ Ani to stand alone, ani nic konkretnego do właściwego serialu nie wprowadza. A na dodatek samo rozwiązanie sprawy to wielki cringe.

Niesmak.

Ok, skoro to już mam z głowy, to czy ktoś mi może napisać, czy "Elementary" jest warte zachodu?

Odpowiedz
Obejrzyj odcinki z Natalką Dormer, resztę zasadniczo można olać bo ten serial bidny bardzo jest.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Po tym co tu przeczytałem spodziewałem się po Abominable Bride totalnej katastrofy a dostałem sympatyczną przystawkę do czwartego sezonu. Że to nie typowy standalone? I dobrze, przynajmniej zrobili coś nieoczywistego. Mnie się podobało.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości