Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
(01-07-2020, 21:18)Krismeister napisał(a): Nienawiść do sequeli tak mój syn zostanie wychowany.
Pięknie powiedziane. Sequele to będzie wielkie wyzwanie dla nas przyszłych rodziców. Jak uchronić nasze dzieci przed sequelami? Oczywiście, że pokażemy im pierwsze 6 filmów, jak na dobrych i kochających rodziców przystało. Ale właśnie co zrobić z sequelami? Nie mogę ich przecież trzymać w ukryciu, tym bardziej, że to niemożliwe. I coś czuję, że tak jak czasami przychodzi do trudnej rozmowy, gdzie trzeba wytłumaczyć dziecku, że Święty Mikołaj nie istnieje, tak i tutaj trzeba będzie zranić dziecięcą niewinność. I będąc szczery to mnie przeraża.
I nie wierzę, że kiedyś cykl się powtórzy i nagle ludzie zaczną tak bronić sequeli tak jak teraz SŁUSZNIE ludzie bronią prequeli. Gdyż podstawowe pytanie pozostaje: Co takiego dały nam sequele? I wiadomo nostalgia gra dużą rolę, ale mimo to w przypadku prequeli, możemy mówić o Darth Maulu, "Duel of the Fates", mamy klony, Wojny klonów, poszerzyło nam się Uniwersum, fajne gry z tego okresu i nawet najgorsze dialogii Lucasa mają swój urok, czy też potencjał na memy. A co z tego oferują nam sequele, aby kiedyś to wspominać? Większość filmów żeruje na nostalgii, nie ma w nich nic oryginalnego. Zamiast świat poszerzać to go zmniejszają. Dialogi, jak i tematy są zbyt podczepione pod teraźniejszość, przez co szybko się zestarzeją i nie będą tak ponadczasowe. Cała historia nie robi żadnego sensu. A czy jakieś fajne gry wyszły, które potem można było wspominać? Raczej tylko, że po kupieniu gry od EA trzeba było dodatkowo płacić, aby odblokować innych bohaterów w grze. I jedyne co może będzie wspominane, to Luke dojący kosmiczną krowę, ale to akurat chcielibyśmy zapomnieć.
01-07-2020, 22:20
Oskarmeister
Liczba postów: 6,869
Liczba wątków: 18
Właśnie to jest ciekawe, czy sequele będą kogoś jeszcze obchodzić powiedzmy za 5-10 lat, patrząc, że Disney ciągle coś nowego dorzuca. One nie oferują nic wartego zapamiętania, jedyne co wyszło im fajnie to Kylo Ren, tylko co z tego skoro skończył jak ostatnia ciota.
01-07-2020, 23:26
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,264
Liczba wątków: 6
(01-07-2020, 22:20)Lawrence napisał(a): Gdyż podstawowe pytanie pozostaje: Co takiego dały nam sequele?
Love story - historię dziewczyny zakochującej się w mordercy, na nowo opowiedzianą historię Anakina i Padme - tym razem ze szczęśliwym zakończeniem, wyjaśnienie i potwierdzenie różnych kwestii ze Staej Trylogi i prequeli...
I wyjaśnienie Wielkiej Tajemnicy Prequeli - dlaczego umarła Padme
I dwójkę bohaterów - Kylo i Rey których można pociągnąć dalej. Kylo niby nie żyje ale.. podobno ta więź daje władzę nad życiem i śmiercią.
Czyli...
Dopóki Rey żyje , jest możliwość na przywrócenie Kylo.
Jest więc tutaj tak naprawdę otwarta furtka do kontynuacji
02-07-2020, 00:05
Oskarmeister
Liczba postów: 6,869
Liczba wątków: 18
(02-07-2020, 00:05)Rozgdz napisał(a): I wyjaśnienie Wielkiej Tajemnicy Prequeli - dlaczego umarła Padme 
Co? Niby kiedy xd
02-07-2020, 02:36
Stały bywalec
Liczba postów: 3,420
Liczba wątków: 1
(01-07-2020, 22:20)Lawrence napisał(a): (01-07-2020, 21:18)Krismeister napisał(a): Nienawiść do sequeli tak mój syn zostanie wychowany.
I nie wierzę, że kiedyś cykl się powtórzy i nagle ludzie zaczną tak bronić sequeli tak jak teraz SŁUSZNIE ludzie bronią prequeli.
Dokładnie tak będzie, a może nawet 'lepiej', gdyż Sequele są znacznie strawniejsze, szczególnie dla nowych widzów. Główne ich wady to durne retcony, które dla nowych widzów nie mają większego znaczenia. I wtedy ludzie będą niesłusznie bronić Sequeli, tak jak teraz niesłusznie bronią Prequeli
02-07-2020, 09:05
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 19,319
Liczba wątków: 5
(01-07-2020, 22:20)Lawrence napisał(a): (01-07-2020, 21:18)Krismeister napisał(a): Nienawiść do sequeli tak mój syn zostanie wychowany.
Pięknie powiedziane. Sequele to będzie wielkie wyzwanie dla nas przyszłych rodziców. Jak uchronić nasze dzieci przed sequelami? Oczywiście, że pokażemy im pierwsze 6 filmów, jak na dobrych i kochających rodziców przystało. Ale właśnie co zrobić z sequelami? Nie mogę ich przecież trzymać w ukryciu, tym bardziej, że to niemożliwe. I coś czuję, że tak jak czasami przychodzi do trudnej rozmowy, gdzie trzeba wytłumaczyć dziecku, że Święty Mikołaj nie istnieje, tak i tutaj trzeba będzie zranić dziecięcą niewinność. I będąc szczery to mnie przeraża.
Trzeba im po prostu pokazać te filmy. Mój syn widział wszystkie części, sequele w kinie i powiedział że to tandeta. Tyle
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
02-07-2020, 10:36
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Mam nadzieję, że powiedziałeś synowi:
02-07-2020, 11:55
PapaBoomer
Liczba postów: 12,998
Liczba wątków: 1
Spora grupa fanów lubi sequele, ale oni lubią wszystko co związane ze Star Wars.
02-07-2020, 12:15
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,264
Liczba wątków: 6
(02-07-2020, 02:36)Krismeister napisał(a): (02-07-2020, 00:05)Rozgdz napisał(a): I wyjaśnienie Wielkiej Tajemnicy Prequeli - dlaczego umarła Padme 
Co? Niby kiedy xd
Wtedy
Kylo i Rey to archetypy które kiedyś nazwałem dla własnego użytku - Bad Guy w Czerni i Dziewczyna w Bieli (stroje podkreślają cechy charakteru czerń -mrok, biel - dobroć i czystość)
W Starej Trylogii Bad Guyem w Czerni był oczywiście Darth Vader a Dziewczyną w Bieli -Leia.
W Prequelach Bad Guem w Czerni był jednak Anakin a Dziewczyną w Bieli - Padme (co zostało podkreślone odpowiednim strojem w "ataku Klonów"). Jest to też pierwsza trylogia oparta na wątku romantycznym między Bad Guyem w Czerni a Dziewczyną w Bieli.
W Prequelach Bad Guy w Czerni chciał uratować Dziewczynę w Bieli przed śmiercią, jednak zawiódł.
I w finale Trylogii Prequeli masz taką sytuację.
Jedno z nich było zdrowe - drugie śmiertelnie ranne. To zdrowe - niewytłumaczalnie zmarło. To śmiertelnie ranne - przeżyło.
A Bad Guyowi w Czerni nie udało się uratować Dziewczyny w Bieli. Ona zginęła, on przegrał.
Czy finał Sequeli naprawdę nie wygląda jakoś tak... znajomo ?
02-07-2020, 21:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-07-2020, 00:17 przez Rozgdz.)
Oskarmeister
Liczba postów: 6,869
Liczba wątków: 18
"Nowa Nadzieja" to idealny wstępniak do świata Gwiezdnych Wojen, ale czy idealny film? Szczerze mówiąc troszeczkę nużyła mi się część na Tatooine. Odpaliłem film przed pierwszą, także zmęczenie też mogło zrobić swoje. Wszystko zaczyna się rozkręcać w Mos Eisley i do końca ogląda się już przyjemnie. Luke Skywalker to dobry spadkobierca bycia miernotą. Tak jak Anakin był marny w kontaktach z laseczkami tak Luke to ogólnie ciamajda. I bez spiny, ja kocham tę postać. Luke Skywalker to od zawsze był mój idol i wzór Jedi, ale umówmy się, w "Nowej Nadziei" poza pilotowaniem on nic nie ogarnia. W barze zaczepia go dwóch typów i stary Kenobi musi go ratować, nie no tutaj nie będę się czepiał, brzydale mieli bronie. Ogólnie ten nastolatek wiedzie jak na razie nieciekawe życie. Dopóki miał ziomeczków to życie w piasku mu jeszcze nie przeszkadzało. Ale jak wszyscy twoi rówieśnicy wylatują z wypizdowa, a ty zostajesz sam to już nie masz co robić. Siedzisz tylko z wujostwem i odwalasz jakiś nudny szajs. Podoba mi się jedna rzecz. Luke ciśnie wuja, żeby mógł w końcu polecieć na akademię do ziomeczków, ale kiedy Ben proponuje mu lot na Alderaan to ten nie chce. No i ma rację bo jest różnica między lotem na studia żeby pożyć studenckim życiem, pochlać i powyrywać laseczki z odległych rubieży, a jakąś wyprawą w dalekie nieznane ze starym gościem i to z dnia na dzień.
Potem jednak, gdy zabijają mu wujka i ciotkę (swoją drogą te spalone szkielety to mocny obraz) ten nie ma nic do roboty na Tatooine i jakikolwiek lot byłby dla niego dobry. Co do Luke'a patałacha, to dobrze że taki tutaj jest. Bo 19 lat przeżył na pustyni i czego on tam miał się nauczyć, bo na pewno nie charyzmy. Jest miłym i w porządku gościem, lojalnym i oddanym moralnemu dobru, ale charakteru to on się dopiero nauczy. Co prawda jego relacje z Leią są lepsze niż Anakina z Padme, no ale Luke widzi ją pierwszy raz na oczy, nie śnił o niej, nie ma tu mowy o żadnej miłości, zauroczenie to maks. Oddać Luke'owi trzeba to, że zniszczył Gwiazdę Śmierci. Jest dobrym pilotem, więc sprawdził się w tej jednej danej rzeczy i uratował sytuację. Nie jest specem od wszystkiego, i na tym polega jego mocna strona.
Lubię w tej części to, że pojedynek na miecze świetlne nie jest głównym grand finale i atrakcją. Walka Vadera z Kenobim nie ma fajerwerków, ale to walka 60-latka z gościem z protezami zamiast kończyn. Sam Kenobi bardzo dobry jako mentor, Leia zadziorna fajna, 3PO to idiota, no gość zaraz wpadnie w ręce szturmowców a nie chce wejsć do pieprzonej kapsuły ratunkowej no co za łeb kretyński. Vader to oczywiście kozak i lubię jego surową zbroję z tego epizodu. Najlepsza postać to oczywiście Han Solo. Harrison Ford aktorsko tutaj rozwala system swoją charyzmą i pewnością siebie. Kradnie każdą scenę, a jego motywacja to wyłącznie kasa. Na końcu oczywiście uratował sytuację, ale bardziej zrobił to by nie zawieść Luke'a niż działać dla Rebelii. Finał, czyli bitwa o Yavin to perełka. 9/10 za film w pełni przygodowy i oprowadzający nas po tym galaktycznym burdelu.
17-07-2020, 03:43
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 5,028
Liczba wątków: 11
Pierwsze dwa zdania zabrzmiały jakbyś o tej pierwszej w nocy oglądał Nową Nadzieję po raz pierwszy w życiu?
Wprowadzenie na Tatooine jest idealne, takie jak ma być!
Ja wsiąkłem w ten film całkowicie w momencie ucieczki z Tatooine, a bitwa na Gwieździe Śmierci to techniczna i emocjonalna perła do dziś.
Już na zawsze 10/10.
17-07-2020, 10:50
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,264
Liczba wątków: 6
Hm, a jak uważasz - kto rozpoczął walkę - Obi czy Vader ?
18-07-2020, 19:14
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 5,028
Liczba wątków: 11
Czy to istotne?
Vader pierwszy wyciągnął miecz.
18-07-2020, 20:07
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,264
Liczba wątków: 6
Zależy, bo w tej części jest to prawdopodobnie kwestia przypadku. Ale jak się to zestawi z pozostałymi walkami w OT, prequelach i sequelach - wychodzą "ciekawe rzeczy"
Dążenie do rozstrzygnięcia wszystkiego siłą, zabiciem oponenta - to dość oczywista (wydaj mi się) cecha Bad Guya.
Lucas ponoć np maczał palce w Vaderze w serialu "Rebels". I.. Widać że Vader chce zabić Ezrę. Ale gdy pojawia się Ahsoka... Kto dąży do walki i ją rozpoczyna ?
To są drobne rzeczy... Ale dzięki temu "Star Wars" są "smaczniejsze", wydaje mi się ;P
18-07-2020, 20:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-07-2020, 20:49 przez Rozgdz.)
Oskarmeister
Liczba postów: 6,869
Liczba wątków: 18
Ależ "Imperium Kontratakuje" pięknie wygląda, kadry są po prostu rewelacyjne. Każdy z trójki głównych bohaterów zalicza progres. Han to wciąż zawadiaka, ale zaczyna mu zależeć na ludziach. Leia może nawet nic nie mówić a jej emocje są wypisane na twarzy, np gdy Luke i Han jeszcze się nie znaleźli. Największy progres zalicza oczywiście niedoszła miernota Luke Skywalker. Po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci stał się zaangażowanym rebeliantem i na tyle doskonałym pilotem, że staje się liderem własnego szwadronu. Przez 3 lata był skazany wyłącznie na siebie. Był samoukiem w nauce mocy, i ta ewidentnie mu nie wychodzi. Trudzi się by zdobyć miecz, który leży metr od niego, a potem u Yody jest totalnie zdekoncentrowany, czego konsekwencją jest późniejsza przegrana z Vaderem. Podoba mi się ogromnie to, że w tym epizodzie nie ma jakiejś wielkiej skali wydarzeń. Bohaterowie z jednego punktu przeskakują do drugiego, a w finale nie mamy ani powietrznej ani lądowej bitwy, tylko ucieczka oraz pojedynek na miecze. Relacje między postaciami są super. Han z Leią już mają się ku sobie, a Luke'owi to nie przeszkadza bo swój czas i stuprocentowe zaangażowanie poświęcił rebelii i uczeniu się mocy. Tak jak wcześniej napisałem, ten film wygląda ślicznie. Hoth to niby zwykła śnieżna planeta ale jej krajobrazy operator oddał perfekcyjnie. Bespin też cudeńko. Pojedynek Vadera z Lukiem nie ma choreograficznych fajerwerków, ale miejsce i klimat robią całą robotę. Vader bawi się Lukiem, walka praktycznie nie sprawia mu żadnych trudności. Luke za to ledwo wytrzymuje, a najbardziej rozwaliło mnie:
- You have learnt much, young one.
- You'll find I'm full of suprises.
I po sekundzie Vader wywala mu miecz z dłoni XD Po 2 minutach Luke już dostaje takie lanie, że już nawet nie ma siły się bronić przed latającymi obiektami. Potem Vader już znudzony zabawą napiera na Skywalkera i takiej szajby Vader chyba nie miał nigdy, ale wciąż nie chce zabić młodego. No klasa pojedynek. Najlepsze jest też to, że podczas seansu ja nie widzę aktorów tylko postaci. Widzę moich ukochanych Hana, Leię, Luke'a a nie Forda, Carrie i Marka. Nowy nabytek czyli Lando to kozak w wykonaniu Dee Williamsa.
John Williams ponownie dał z siebie wszystko. Jego muzyka i odlot Sokoła z Bespin to ciary. Nowa wersja rozmowy z Imperatorem jest w sumie do wyjaśnienia. Vader już wie, że jego syn przeżył, ale może kręcić wała przed Imperatorem by potem łatwiej go wychujać. Już po odrąbaniu łapy mówi synowi, że razem obalą Palpatine'a czyli kolejny raz pokazano jak działali Sithowie. Rewelacyjny epizod. Jedyny minus? Idiotyczna zmiana głosu Boby Fetta. Oryginalny jest głęboki, groźny, a nowy jest totalnie na odwal się, no ale to nie wina filmu tylko Lucasa. 10/10.
20-07-2020, 02:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2020, 02:50 przez Krismeister.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 5,028
Liczba wątków: 11
Lucasowi najpierw coś wychodzi genialnie a potem to psuje. On już tak ma:
Scena jak Fett ładuje Han Solo na statek (z oryginalnym głosem i muzyką w tle) to jedna z lepszych w całej sadze.
20-07-2020, 10:15
Oskarmeister
Liczba postów: 6,869
Liczba wątków: 18
No ja nawet nic nie mam do ponownego udziału Morrisona, bo to zrozumiałe, no ale gość tak słabo nagrał te kwestie, bez zaangażowania, no tragedia. A Jango zagrał przecież super.
20-07-2020, 11:39
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,264
Liczba wątków: 6
Hm, może właśnie o to chodzi? To łowca nagród, po prostu kolejne zlecenie, praca. Pierwszy aktor bardzo gra głosem, chyba jednak trochę za bardzo i zbyt teatralnie...
20-07-2020, 21:26
Oskarmeister
Liczba postów: 6,869
Liczba wątków: 18
No dla mnie ten oryginalny głos jest wręcz kreskówkowy i to jest w nim zajebiste. To jest kolejne zlecenie ale nie byle jakie, bo od samego wice lidera Imperium, a dotyczy Solo, z którym Fett najwyraźniej pracował u Jabby. Morrison brzmi jak wystraszony piesek, a oryginał poważnie i pewnie.
20-07-2020, 22:52
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 5,028
Liczba wątków: 11
No ale przecież jego głos to jest czyste złoto, 200% epy czy jak to się tam mówi, absolutny bad-ass!
Kompletnie mnie rozwaliło że aktor z takim głosem grał Edwarda of Wickham w Robin of Sherwood, jedynym słusznym Robin Hoodzie.
20-07-2020, 23:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2020, 23:04 przez Doppelganger.)
|