Stranger Things (Netflix, 2016-)
Czterech? A nie było mowy o 5, 6?
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Druga część sezonu była na tyle lepsza, że mogę dać naciągane 6/10 mimo początkowych męczarni. Na końcu to wręcz chyba zorientowali się jak irytująco wypadły pierwsze odcinki i próbowano wymusić na widzu trochę ciepła dla tych rozwiązań. No trochę nawet skruszyło to moje zimne serce. Jak dla mnie to powinien być koniec serialu, oczywiście tak się nie stanie, ale tutaj naprawdę nie ma czego kontynuować. Nie wiem nawet czemu miała służyć zupełnie niepotrzebna scena na napisach. Najwięksi wygrani sezonu? Spece od efektów specjalnych i Maya Hawke, trzymam kciuki za jej dalszą karierę, ma w sobie coś charyzmatycznego. Przegrani? Harbour i Ryder. Serial dał im tak wiele, a teraz pozwolił sobie to odebrać. Ośmieszając ich, wytykając aktorskie niedostatki, wypisując fatalne scenki, pogłębiając irytację widza wobec wcześniej lubianych bohaterów.

Jakoś przeżyłem Never Ending Story, tak to już bywa jak tworzy się sceny pod udostępnienia w mediach społecznościowych. O wiele koszmarniejszy był cały długaśny wątek aluzji do Terminatora, żeby to chociaż zagrał na przykład Brian Thompson, albo inny aktor jakkolwiek kojarzący się z Arnoldem. Toporne i do zapomnienia, za to na pewno zapamiętam drugi kinowy seans paczki bohaterów.

Odpowiedz
Ja sobie tak ogladam jednym okiem i wydaje sie przyjemnie. Zabawne, ze w ogole nie czuje braków z powodu nie obejrzenia drugiego sezonu.

Rzeczywiście Maya Hawke fajna. Z przyjemnością mi się na nią patrzy - fajnie wypada na ekranie, a poza tym uważam, że wygląda bardzo uroczo (ale nie przypomina mi ani ojca, ani matki :P).

A Rosyjski Terminator, lol, i Hopper to jakas parodia.

Odpowiedz
Po drugim odcinku.

Trzeci sezon robi coś czego bardzo nie lubię - postaci które wcześniej były ważne i wokół których nawet kręciła się fabuła nagle stają się zbednymi popychadłami. Hopper jest żałosny (taka jest też gra Harboura, naprawdę ciężko się to ogląda), ale smutne jest zwłaszcza to, że scenarzyści nagle olewają i marnują Willa, który i scenariuszowo, i aktorsko wygrał moim zdaniem drugi sezon. Cała jego rola w drugim odcinku to pytanie kolegów czy zagrają w D&D i boję się że to jest maksimum pomysłów Dufferów na tego bohatera w S3.

Nie rozumiem też jak w kontekście przemiany Billy'ego (póki co najciekawszy wątek) można zupełnie zignorować to że Max jest jego siostrą i mieszkają pod jednym dachem? Niczego nie zauważyła? No ale władowali budżet w to centrum handlowe więc trzeba tam kręcić i nie, nawet klasyczny kawałek Madonny nie pomaga.

Ogólnie można odnieść wrażenie że bohaterowie cierpią na amnezję i poprzednie sezony nie miały w ogóle miejsca. Logika nakazywałaby by ludziom którzy przeżyli takie rzeczy od razu zapalała się lampka ostrzegawcza gdy tylko znowu zaczyna się dziać coś dziwnego, ale nie, tutaj nic takiego nie ma miejsca i nikt nie kojarzy faktów ani nie próbuje powiedzieć głośno tego, co oczywiste.

EDIT: "To muszą być oni!" No, Joyce na początku trzeciego odcinka jako jedyna przejawia posiadanie funkcjonującego mózgu. Jestem pod autentycznym wrażeniem.

Trzeci odcinek stopniowo porzuca pierdy z dwóch pierwszych (mam teraz wrażenie że było ich więcej) a w czwartym w końcu twórcy przypomnieli sobie o czym powinien być ten serial i akcja rusza z kopyta a to kto z kim na szczęście schodzi na najdalszy plan. Podobała mi się scena rozmowy Nancy z mamą.

Odpowiedz
(06-07-2019, 04:39)Mierzwiak napisał(a): Ogólnie można odnieść wrażenie że bohaterowie cierpią na amnezję i poprzednie sezony nie miały w ogóle miejsca. Logika nakazywałaby by ludziom którzy przeżyli takie rzeczy od razu zapalała się lampka ostrzegawcza gdy tylko znowu zaczyna się dziać coś dziwnego, ale nie, tutaj nic takiego nie ma miejsca i nikt nie kojarzy faktów ani nie próbuje powiedzieć głośno tego, co oczywiste.

Na początku też odniosłem takie wrażenie, ale potem w sumie zastanowiłem się nad tym i wydaje mi się to logiczne. Akcja pierwszych odcinków toczy się może na przestrzeni ilu, dwóch dni? Joyce jako jedyna zaczęła coś robić, bo rzeczywiście miała czas zauważyć, że dzieje coś dziwnego. 

Max chyba ani razu nie widziała przez ten czas brata na oczy. I biorąc pod uwagę, że Billy zazwyczaj zachowywał się jak psychopata, mogła nie skojarzyć faktów od razu. 

Will natomiast mógł początkowo ignorować swoje powracające symptomy, bo był zbyt zbyt zaangażowany w to, co się zaczyna dziać pomiędzy jego przyjaciółmi (przejmował się faktem, że paczka się rozpada, był zły na Mike'a itd). Dopiero kiedy przeszedł mały breakdown, uderzyło chyba w niego co rzeczywiście zaczyna się dziać. 

Odpowiedz
(06-07-2019, 04:39)Mierzwiak napisał(a): Trzeci sezon robi coś czego bardzo nie lubię - postaci które wcześniej były ważne i wokół których nawet kręciła się fabuła nagle stają się zbednymi popychadłami. Hopper jest żałosny (taka jest też gra Harboura, naprawdę ciężko się to ogląda), ale smutne jest zwłaszcza to, że scenarzyści nagle olewają i marnują Willa, który i scenariuszowo, i aktorsko wygrał moim zdaniem drugi sezon. 
Niby tak, ale też nie oceniałbym tego negatywnie. Dzięki takim poczynaniom scenarzystów mamy większe urozmaicenie historii. Gdyby fabuła znowu skupiała się na Willu to byście narzekali, że copy-past drugiego sezonu. A tak to przynajmniej są konsekwentni i z sezonu na sezon modyfikują ten aspekt w serialu:
- 1 sezon skupiał się na paczce przyjaciół, którym w dziwnych okolicznościach zaginął kumpel - a pierwsze skrzypce grali  Mike i Nastka,
- w 2 sezonie ciężar opowieści przeniesiono mocno na Willa, bo niejako tego wymagała taka, a nie inna fabuła z Łupieżcą, mocno rozwinięto też backstory Nastki, 
- 3 sezon stara się już traktować każdego bohatera po równo, jednocześnie rozwija w ciekawy sposób losy postaci wprowadzonych w poprzednim sezonie (Billy!) i do tego wprowadza nam w bardzo przystępny sposób kolejną fajną bohaterkę. 
Wydaje mi się, że jesteście też trochę za ostrzy dla Hoppera. Może nazbyt teoretyzuje, ale myślę że wychowywanie dzieciaka (z supermocami), które wchodzi w wiek nastoletni i przeżywa okres buntu, to nie jest wcale taka prosta sprawa. Zwłaszcza, że Hop miał sporą przerwę od tego typu rzeczy. Na początku też miałem mieszane uczucia co do takiej ewolucji tej postaci, ale mam wrażenie że scenarzyści całkiem sprawnie uchwycili problem trudów rodzicielstwa. Rodzicielstwa, które nieco wypacza nam charaktery :) Na moje to to wcale nie był regres postaci, tylko naturalny krok w przód, w tego typu sytuacji.  
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Nie wiem czy takie urozmaicenie, finał i cała fabuła w końcu znowu sprowadzają się do tego samego
a kreskówkowi Ruscy zamiast ponurych, amerykańskich naukowców mają odwracać uwagę od powtarzalności.

Odpowiedz
Nie no, nie przesadzaj, ta powtarzalność to bardzo duży ogólnik -


Co do tej kreskówkowości Rosjan i ogólnego komediowego tonu sezonu, to mam wrażenie, że na którymś etapie produkcji jakiś ważny decydent stwierdził, że sam koncept tego potwora jest tak obrzydliwy i ponury, że trzeba jakoś rozweselić całość i Dufferowie się posłuchali i przerobili nieco sezon pod bardziej lajtowe tony :/


Btw. Tak mi się skojarzył finał tego sezonu z "Dniem Niepodległości" i "Pacific Rim" i idąc tokiem mody na fabularny rozwój ich sequeli sequeli, to gdzieś tak w 5 sezonie

zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
@zombie
Ale ja nie chcę by fabuła znowu kręciła się wokół Willa, po prostu nie podoba mi się że przez dwa odcinki i większość trzeciego jest on tu zupełnie zbędny. To zresztą nie tak że ustępuje miejsca innym bohaterom, bo przez te, powiedzmy, 2,5 odcinka większość wątków reszty postaci to nie jest jakieś nie wiadomo jak ważne co i nadaje się wyłącznie do wywalenia.

Hopper natomiast z początku zachowuje się jak rodzic z serialu Disneya, brakuje tylko śmiechów w tle. Położenie nacisku na bycie ojcem nie jest złe, złe jest tu aktorstwo i sposób w jaki zostało to napisane. Naprawdę nie dało się inaczej?

Odpowiedz
Odcinki 4-8 to ta lepsza część sezonu, ale widzę po opiniach że wiele osób dało się omamić nowemu, kolorowemu opakowaniu w postaci centrum handlowego i podziemnej bazy przez które wydaje im się że zobaczyli coś nowego.

Błąd. To jest wtórna w każdym calu powtórka z rozrywki, która drepcze w miejscu i nie posuwa naprzód ani bohaterów, ani tym bardziej historii i mitologii świata przedstawionego. Nie tylko nie dowiadujemy się niczego nowego o upside down, ale w tym sezonie go praktycznie nie ma. No ale jest taki sam portal jak w S2 i tak jak w S2 chodzi o jego zamknięcie. Yaaaay. <chrapie> Zakończenie zostawia nas w tym samym miejscu (z wyjątkiem kilku nieistotnych detali), co poprzedni sezon, przecież to są jakieś kurva żarty.

Scena w trakcie napisów jasno pokazuje, że pomysłów ci panowie żadnych nie mają.

6/10

Odpowiedz
Motyw "wyznania tajemnicy" Robin w taki sposób głupkowato filmowo skomplikowany nie wiem po co. Żeby zmusic Steve'a do jakiegos wyznania czy co? Nie widze zadnego sensu, żeby jakakolwiek miala mowic o tym w taki sposob, jak mowila Robin - jedyne wytlumaczenie to tworcy chcący zrobić dodatkowy "zwrot akcji".

Acz podoba mi się atmosfera w scenie Steve'a i Robin w toalecie, choć to kalka totalna. W ogole ich watek to chyba najfajniejsza czesc. Reszta to nuda, a glowne dzieciaki sa absurdalnie wrecz dla mnie nie angażujące. Nie czuje w ogole uroku ich miłosnych odkryc, ani komplikujacych sie relacji.

Wciaz nie czuje braków po odpuszczeniu drugiego sezonu. Musial byc naprawde dobry :p

Odpowiedz
Dzieciaki z sezonu pierwszego, wyrosły z tego wieku, gdzie są małe i urocze i weszły w etap pre-teen, gdzie wkurwiają mnie niemiłosiernie. Aktor grający Mike'a wyrósł na taką ciapę z syndromem wiecznego bitch face'a, że identyfikowałem się z Hooperem, który chciał mu wpierdolić.

Generalnie to oglądało się przyjemnie, ale tak jak po zaledwie roku, pozapominałem większość plot pointów z drugiego sezonu, tak i ten pewnie szybko wyleci mi z głowy. Bo widać wyraznie to, co widać było już w przypadku drugiego sezonu, ze premise tego serialu, bardzo szybko może ałtstej ic łelkom. Klimat i pięknie, klimatycznie rozwijana, małomiasteczkowa tajemnica pierwszego sezonu, zamieniają się w rozwodnione, rozszerzone s-f uniwersum, które już zaczyna mi nieco powiewać.

Chociaż przyznam, że momentami widać, że twórcy ładnie potrafią poprowadzić postaci (jak np. przemiana Steva w drugim s.) i chwilami było widać tego przebłyski.

Córka Ethana Hawka bardzo fajnie wypadała.

Wzruszyłem się przy liście Hoopera, ale czwarty sezon, obejrze pewnie bardziej z obligacji niż z tego, że autentycznie czekam. S1 > S2 > S3
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
(07-07-2019, 02:19)Proteus napisał(a): Dzieciaki z sezonu pierwszego, wyrosły z tego wieku, gdzie są małe i urocze i weszły w etap pre-teen, gdzie wkurwiają mnie niemiłosiernie. Aktor grający Mike'a wyrósł na taką ciapę z syndromem wiecznego bitch face'a, że identyfikowałem się z Hooperem, który chciał mu wpierdolić.
To.

Nie wiem czy to fakt, ze nie ogladalem drugiego sezonu i ten Billy byl jakims gnojem, ale dziwi mnie, że ruda siorka tak lajtowo przyjmuje jego przemiane w potwora i zdaje sie nie przejmować tym, że coś go opanowało, tak jakby miała pewność, że to się da odwrócić albo jakby miała go w nosie.

I jeszcze jedno: szkoda, że nie stworzyli ciekawszego projektu potworów. Już w jedynce był nudny, ale skoro jednak ewoluował to żal, że nie spróbowali czegoś bardziej wyjątkowego niż kupa mięcha z mięchomackami.

Szkoda też, że nie poszli troche bardziej w Inwazje Porywaczy Cial.

Odpowiedz
Czyli miałem znowu rację. im dalej, tym gorzej i serial skończył się na pierwszej serii
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(07-07-2019, 02:19)Proteus napisał(a): Klimat i pięknie, klimatycznie rozwijana, małomiasteczkowa tajemnica pierwszego sezonu
No właśnie, w pierwszym sezonie razem z bohaterami odkrywaliśmy o co chodzi, teraz żadnej zagadki nie ma, bo od pierwszego odcinka wiadomo co się dzieje. Bohaterowie prowadzą śledztwo w sprawie czegoś co my już wiemy, a odkrycia których dokonują prowadzą tak naprawdę donikąd.
Mind Flyer chce się przedostać do naszej rzeczywistości? Nic nowego, chciał to zrobić już poprzednio.
Rosjanie chcą otworzyć przejście? No chcą, to samo które poprzednio zostało zamknięte, ale po co? Nie wiadomo.

Nie płynie więc z tego żadna wiedza ani dla bohaterów, ani dla nas. Tak jak napisałem: historia i mitologia utknęły w miejscu, a biorąc pod uwagę że portal zamknięto (jak poprzednio) a Mind Flyer został w upside down (jak poprzednio) nie chcę nawet myśleć jakąż to oryginalną historię zobaczymy w S4.

No i czy tylko ja odniosłem wrażenie że dwa główne wątki w ogóle się ze sobą nie łączą? Jasne, to dzięki temu że Ruscy probują otworzyć portal cząstka Mind Flyera z naszego świata się uaktywnia, ale oni nie mają pojęcia jakie są skutki ich działania, a Mind Flyer nie ma o tym nawet pojęcia, w przeciwnym razie logicznie byłoby mieć tam na miejscu kogoś swojego. Do samego końca nie przekonali mnie że to jedna fabuła, raczej dwie które toczą się obok siebie i ani na chwilę nie splatają na końcu.

Neverending Story jest nawet urocze, ale trwające prawie 1,5 minuty wykonanie piosenki w momencie gdy dla bohaterów każda sekunda jest na wagę złota?!

Odpowiedz
Ja jeszcze dodam, że pierwszy sezon subtelnie pokazywał, że akcja dzieje się w latach 80 i nie epatował tym, bo najważniejsza była opowieść i tajemnica. Teraz zaś fakt, że akcja dzieje się w latach 80 jest wręcz najważniejszym punktem programu, bo co chwile pojawiają się nowe piosenki, odniesienia i nawet fabuła opiera się o filmy z lat 80.

Tajemnicy już nie ma, bo wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć, więc oglądamy beznamiętnie śledztwo Jonathana i Nancy z którego nie wynika nic ciekawego, a samych postaci też jest za dużo i zbyt często łamią czwartą ścianę i komentują reakcje fanów co całkowicie wybija z rytmu.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
marsgrey21 napisał(a):Teraz zaś fakt, że akcja dzieje się w latach 80 jest wręcz najważniejszym punktem programu
(...)
samych postaci też jest za dużo i zbyt często łamią czwartą ścianę i komentują reakcje fanów co całkowicie wybija z rytmu.

Zauważyłem to już w drugim sezonie, który uważam za mega słaby. Trzeciego nie zamierzam nawet oglądać, bo wiem, że w stosunku do drugiego będzie katastrofalnie słaby.

Odpowiedz
To dokładnie ta sama sytuacja co z drugim, jest wiele momentów które są fajne, dają frajdę, ale jest też wiele przy których się ziewa. Na pewno akcja jest o wiele ciekawsza i bardziej zróżnicowana, efekty też lepsze i cały sezon jest dynamiczniejszy, ale to nie zmienia faktu, że to wciąż nie jest poziom pierwszego sezonu, gdzie wszystko grało i buczało.

I niestety przesadzili z humorem, który teraz wyskakuje jak w filmach marvela i w środku walki o przetrwanie wyskakują gagi które są maksymalnie przeciągane aż do momentu, gdzie zaczynają denerwować. Postacie też są dziwnie poprowadzone, bo właśnie przez humor dziwnie reagują na wiele sytuacji, najlepiej to pokazuje relacja Max i Billy'ego, która powinna w tym sezonie być w centrum, tymczasem jest pokazana po macoszemu i praktycznie dzieje się w tle.

Ten sezon wygląda trochę tak jakby to fani pisali scenariusze, a twórcy sami nie wiedzieli co chcieli opowiedzieć, albo wiedzieli i skończyło się to na sezonie pierwszym, bo od początku drugiego sezonu, forma stała się ważniejsza niż treść.

Jeszcze odnośnie Billy'ego, w drugim sezonie potrafiono jedną sceną z ojcem nakreślić tą postać, zaś monologiem Max wyjaśnić ich relacje i historie, a w tym sezonie pomimo iż cała fabuła toczy się wokół Billy'ego, nie zrobiono nic z tą postacią, poza bieda flashbackami. Przecież aż się prosiło by właśnie znowu skonfrontował się z ojcem, ale najwyraźniej cała akcja musiała się odbywać w jednym miejscu.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Joyce i Hopper byli dla mnie najlepszą częścią sezonu :D

DRIVE, JOYCE, DRIVE


Odpowiedz
W ogóle to oddział lodowy i łysy orzeł to najlepsze postacie z 3 sezonu.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Witcher (Netflix, 2019-) Gal Anonim 2,800 320,799 9 godzin(y) temu
Ostatni post: shamar
  Daredevil [Marvel/Netflix] Mickey 758 141,479 10-05-2026, 00:07
Ostatni post: slepy51
  Adolescence (2025) - Netflix slepy51 147 12,044 27-04-2026, 19:19
Ostatni post: Bucho
  Harry Hole (2026) Netflix slepy51 7 603 17-04-2026, 16:52
Ostatni post: Bibliomisiek
  Punisher [Marvel/Netflix] SonnyCrockett 233 44,438 09-04-2026, 18:39
Ostatni post: slepy51
  1670 (Netflix) Capt. Nascimento 162 25,656 23-01-2026, 16:39
Ostatni post: slepy51
  Noce i dnie (Netflix) Pelivaron 8 503 21-01-2026, 11:33
Ostatni post: Dr Strangelove
  Breaking Bad - serial (AMC, 2008-2013) i film El Camino (Netflix, 2019) Albertino 1,662 389,831 22-12-2025, 20:11
Ostatni post: Pelivaron
  Death by Lightning (2025) Netflix Spoilerowo 1 332 11-12-2025, 15:38
Ostatni post: raven.second
  Heweliusz (2025) Netflix Spoilerowo 46 3,099 07-12-2025, 18:54
Ostatni post: Dr Strangelove



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości