Kiedy jest się fanem takich herosów jak Batman i Superman, ogląda się i czyta wszystko co jest z nimi związane. Tak też było ze mną, kiedy pocztą przyszło do mnie dvd z filmem ?Superman/Batman: Apocalypse?. Są różne rodzaje filmów animowanych, takie które mają do zaoferowania różnorakie walory intelektualne (jak w przypadku kilku animowanych produkcji, których jest jednak niewiele) i czystą rozrywkę, na której można świetnie się bawić widząc zarazem swoich idolów. Miewają one niedociągnięcia, wpadki, ale traktujemy je z przymrużeniem oka. Właśnie to tej drugiej kategorii należy ?Superman/Batman: Apokalipsa?. Film jest kontynuacją ?Wrogów Publicznych?, gdzie całość skupiała się na zwróceniu społeczeństwa przeciw Batmanowi i Supermanowi. Tutaj jednak główną rolę odgrywa Kara, nastolatka z planety Krypton. Szybko okazuje się że Kara jest kuzynką Kal-Ela, czyli znanego nam powszechnie Supermana. Cały film głównie pokazuje aklimatyzację kosmitki wśród rasy ziemskiej, słowem - przyśpieszony proces wychowawczy. Obecność Kary budzi niepokój wśród wielu bohaterów. Dziewczyna nie dość, że nie zna swoich mocy, to jeszcze nie potrafi ich kontrolować, stanowiącym tym samym zagrożenie dla siebie i innych. Największą nieufność w stosunku do Kary przejawia Batman, który cały czas obserwuje dziewczynę i daje jej to do zrozumienia.
W kontekście zagubionej Kary najbardziej mnie zdziwiła postawa Clarka Kenta. Bohater, który pozornie ściśle trzyma się zasad i nigdy nie pozwoli, aby ktokolwiek niewinny ucierpiał, pozwala aby tak niestabilna istota jak Kara bytowała wśród ludzi. Osobiście uważam to za fatalną niekonsekwencję i brak staranności przy kreowaniu wizerunku jednego z głównych bohaterów. Skoro już omówiłem Supermana i Supergirl czas powiedzieć kilka słów na temat innego bohatera dla którego ogląda się ten film. Batman został wzorowo pokazany - mroczny, nieufny, ostrożny, zawsze znajdzie czas na chłodną kalkulację i taktyczne podejście do sytuacji. Gdyby nie jego inteligencja ta historia mogłaby się potoczyć w zupełnie innym kierunku. Mroczny Rycerz był gotów poświęcic się za dziewczynę, której nie znał, nie ufał i miał na tyle odwagi aby stanąć twarzą w twarz z samym Darkseidem. Niestety film ma również masę niedociągnięć i dziwnych rozwiązań. Najbardziej o pomstę do nieba moim zdaniem woła armia Doomsday'ów. Do Doomsdaya, czyli bestii która zabiła Supermana, mam swoisty sentyment, gdyż zawsze podkreśla się jego niesamowitą potęgę, do której czuję respekt. Tutaj jednak pojawia się cała armia marnych kopii, która na dobrą sprawę mogła zostać zastąpiona przez jakąś inną postać. Miło byłoby zobaczyć oryginalnego Doomsdaya, ale za występy w takiej formie podziękuję. Kolejne wpadki to kwestia kostiumu Batmana, który na początku pojawia się w specjalnym kombinezonie do nurkowania, by za chwilę (dosłownie) paradować w tradycyjnym kostiumie. W pogoni za Karą znalazł jeszcze czas aby się przebrać? Innym dziwnym rozwiązaniem jest takie, a nie inne pojawienie się Darkseida w Smallville na końcu filmu. Oto w rodzinnym domu Kentów, nie wiadomo skąd, pojawia się właśnie władca Apokalips. Wiem iż jego zaawansowana technologia może mu na to pozwolić, acz czy naprawdę musiało to wypaść tak, delikatnie mówiąc, dziwnie? Jest właśnie kilka takich wpadek. Jest w tym filmie wiele elementów słabych, ale myślę że można przymknąć na to oko. Dlaczego? uważam że film jest wierną adaptacją komiksowego pierwowzoru, i błędów powinniśmy doszukiwać się właśnie w komiksach. Na koniec, pozostaje zadać mi to ważne pytanie. Czy ?Superman/Batman: Apokalipsa? podobał się? Na pewno dobrze się bawiłem, dostałem porządną porcję akcji, i dynamiczną fabułę. To nie jest genialne wymagające kino pokroju ?All-Star Superman? (zresztą ta adaptacja miała ten atut, że była kopią genialnego komiksu Granta Morrisona) ale na pewno idealne się nadaje ażeby rozerwać się, i dobrze bawić przy komiksowym kinie.
W kontekście zagubionej Kary najbardziej mnie zdziwiła postawa Clarka Kenta. Bohater, który pozornie ściśle trzyma się zasad i nigdy nie pozwoli, aby ktokolwiek niewinny ucierpiał, pozwala aby tak niestabilna istota jak Kara bytowała wśród ludzi. Osobiście uważam to za fatalną niekonsekwencję i brak staranności przy kreowaniu wizerunku jednego z głównych bohaterów. Skoro już omówiłem Supermana i Supergirl czas powiedzieć kilka słów na temat innego bohatera dla którego ogląda się ten film. Batman został wzorowo pokazany - mroczny, nieufny, ostrożny, zawsze znajdzie czas na chłodną kalkulację i taktyczne podejście do sytuacji. Gdyby nie jego inteligencja ta historia mogłaby się potoczyć w zupełnie innym kierunku. Mroczny Rycerz był gotów poświęcic się za dziewczynę, której nie znał, nie ufał i miał na tyle odwagi aby stanąć twarzą w twarz z samym Darkseidem. Niestety film ma również masę niedociągnięć i dziwnych rozwiązań. Najbardziej o pomstę do nieba moim zdaniem woła armia Doomsday'ów. Do Doomsdaya, czyli bestii która zabiła Supermana, mam swoisty sentyment, gdyż zawsze podkreśla się jego niesamowitą potęgę, do której czuję respekt. Tutaj jednak pojawia się cała armia marnych kopii, która na dobrą sprawę mogła zostać zastąpiona przez jakąś inną postać. Miło byłoby zobaczyć oryginalnego Doomsdaya, ale za występy w takiej formie podziękuję. Kolejne wpadki to kwestia kostiumu Batmana, który na początku pojawia się w specjalnym kombinezonie do nurkowania, by za chwilę (dosłownie) paradować w tradycyjnym kostiumie. W pogoni za Karą znalazł jeszcze czas aby się przebrać? Innym dziwnym rozwiązaniem jest takie, a nie inne pojawienie się Darkseida w Smallville na końcu filmu. Oto w rodzinnym domu Kentów, nie wiadomo skąd, pojawia się właśnie władca Apokalips. Wiem iż jego zaawansowana technologia może mu na to pozwolić, acz czy naprawdę musiało to wypaść tak, delikatnie mówiąc, dziwnie? Jest właśnie kilka takich wpadek. Jest w tym filmie wiele elementów słabych, ale myślę że można przymknąć na to oko. Dlaczego? uważam że film jest wierną adaptacją komiksowego pierwowzoru, i błędów powinniśmy doszukiwać się właśnie w komiksach. Na koniec, pozostaje zadać mi to ważne pytanie. Czy ?Superman/Batman: Apokalipsa? podobał się? Na pewno dobrze się bawiłem, dostałem porządną porcję akcji, i dynamiczną fabułę. To nie jest genialne wymagające kino pokroju ?All-Star Superman? (zresztą ta adaptacja miała ten atut, że była kopią genialnego komiksu Granta Morrisona) ale na pewno idealne się nadaje ażeby rozerwać się, i dobrze bawić przy komiksowym kinie.
28-12-2010, 20:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-01-2016, 19:11 przez Phil.)






