Teatr vs. Film
#21
(13-03-2015, 19:16)Rodia napisał(a): filmy "gadane" oczywiście się zdarzają, ale są w mniejszości, ewenementy pokroju Tarantino, Woody'ego Allena czy Aarona Sorkina to, no właśnie, ewenementy.

Bzdura na resorach, którą oparłeś chyba tylko na tym, że zarówno Tarantino, jak i Sorkina wymienia się wśród mistrzów pisania dialogów. Tylko jakoś nie wpływa to na kształt filmów do jakich je piszą. Kino Tarantino to wulkan stylizacji, nie do przeniesienia na deski teatru. Z kolei Sorkin - cóż, Social Network mówi samo za siebie, czyli gadają, ale to jest tak plastycznie połączone, zmontowane i "przestrzenne", że w ogóle nie wiem jak można to do teatru porównywać. Poza tym Aaron jakoś wielu wybitnych rzeczy dla kina nie zrobił (kompletnie nie wiem czemu w sumie), by stawiać go obok Quentina i Allena, którzy zresztą piszą sami dla siebie. Także nie wiem, gdzie tu masz ewenement. To już bardziej Mamet ze statycznymi kadrami, dziejącymi się w większości w ciasnych wnętrzach, w których faktycznie wszystko sprowadza się do dialogów zasługuje na wymienienie - zresztą to koleś, który de facto jest dramaturgiem i równie dużo (jak nie więcej) sukcesów w teatrze ma, co w kinie.

(13-03-2015, 19:31)Rodia napisał(a): Np. nie wiem czy wiecie, że pierwszym wielkim sukcesem 23-letniego wtedy Orsona Wellesa było wystawienie "Makbeta" w Nowym Jorku z obsadą w całości złożoną z czarnoskórych aktorów. Na tym przedstawieniu m.in. się wybił i zyskał rozgłos. Ale nigdy go nie zobaczymy bo ono było kiedyś i ci aktorzy już nie żyją.
To jest trochę tak jakby filmy po swojej kinowej obecności nigdy już nie były nigdzie wydawane i ginęły w pomroce dziejów. Głupota, kompletnie nie rozumiem, dlaczego tak się robi :P

Niby jak mieliby nagrywać taką sztukę Wellesa, skoro kino wtedy jeszcze raczkowało? Na płytach winylowych chyba. Zresztą bardzo wielu, naprawdę wielu, tak wielu, że nawet pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy filmów (nie tylko tych pierwszych w historii) nie zachowano, nie wydano na niczym i nawet nie wiadomo czy jeszcze istnieją. Także ten tego... nie pierdol już.


A dobry teatr nie jest zły - szczególnie serwowany bez spiny i z dobrymi kreacjami (aktorów teatralnych szanuję zresztą w chuj). Zresztą dzisiejsze sztuki - może nie tyle w kraju, co na świecie w ogóle, głównie w Ameryce/UK, są już dalekie od klasycznego rozumienia tego, jako trójki gadających głów w statycznych dekoracjach. To potrafią już być prawdziwe "show", w swym skomplikowaniu niewiele ustępujące takiemu Birdmanowi. Co nie zmienia faktu, że i tak wolę kino.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#22
(13-03-2015, 21:42)Mefisto napisał(a): Bzdura na resorach, którą oparłeś chyba tylko na tym, że zarówno Tarantino, jak i Sorkina wymienia się wśród mistrzów pisania dialogów. Tylko jakoś nie wpływa to na kształt filmów do jakich je piszą. Kino Tarantino to wulkan stylizacji, nie do przeniesienia na deski teatru. Z kolei Sorkin - cóż, Social Network mówi samo za siebie, czyli gadają, ale to jest tak plastycznie połączone, zmontowane i "przestrzenne", że w ogóle nie wiem jak można to do teatru porównywać. Poza tym Aaron jakoś wielu wybitnych rzeczy dla kina nie zrobił (kompletnie nie wiem czemu w sumie), by stawiać go obok Quentina i Allena, którzy zresztą piszą sami dla siebie. Także nie wiem, gdzie tu masz ewenement. To już bardziej Mamet ze statycznymi kadrami, dziejącymi się w większości w ciasnych wnętrzach, w których faktycznie wszystko sprowadza się do dialogów zasługuje na wymienienie - zresztą to koleś, który de facto jest dramaturgiem i równie dużo (jak nie więcej) sukcesów w teatrze ma, co w kinie.

Mameta też chciałem wymienić ;) Ale mi w ogóle nie o to chodzi - piszę, że te filmy to ewenementy, dlatego że tego rodzaju skupienie na dialogu, co w filmach tych panów nie zdarza się w kinie codziennie, tak? Stylizacja tu jest całkowicie odrębną rzeczą. Podczas, gdy w teatrze - z czystego musu - to jest norma.

(13-03-2015, 21:42)Mefisto napisał(a): Niby jak mieliby nagrywać taką sztukę Wellesa, skoro kino wtedy jeszcze raczkowało? Na płytach winylowych chyba. Zresztą bardzo wielu, naprawdę wielu, tak wielu, że nawet pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy filmów (nie tylko tych pierwszych w historii) nie zachowano, nie wydano na niczym i nawet nie wiadomo czy jeszcze istnieją. Także ten tego... nie pierdol już.

Jesteś idiotą. Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem :) W kinie NORMĄ JEST, że film ma premierę, jest w kinach, schodzi z kin i się go wydaje na nośnikach. W teatrze NORMĄ JEST, że jest przedstawienie, przedstawienie schodzi z afisza i nigdy już go nie zobaczysz. To, że w obu kategoriach są wyjątki - filmy, które zaginęły albo po zejściu z ekranów kin nie są dostępne czy sztuki, które zostały uwiecznione na taśmie filmowej - nie zmienia tego faktu.
A z "Makbetem" Wellesa trafiłeś jak kulą w płot, bo ono akurat ZOSTAŁO nagrane - tylko, że niestety jedynie fragmenty, całość tego materiału nie istnieje. Możesz je zobaczyć tutaj ->





:*

Odpowiedz
#23
Rodia napisał(a):Tutaj masz całą taką sztukę z dialogami lepszymi niż w Heat:

Miał być dialog z"Heat", a nie jakieś egzystencjalne smuty Dostojewskiego.

Odpowiedz
#24
No ja lubię egzystencjalne smuty, nic nie poradzę :)

Odpowiedz
#25
Ok, ale miałeś mi pokazać, że w teatrze można wydobyć choć 5% epy z dialogów ala "Heat", a nie zaprezentować historie o inteligencie z marginesu, co zabił jakąś babę dla 10 zł i potem monologuje o Bogu.

Proteus napisał(a):Dla mnie jedyną wyjątkową wartością sztuki teatralnej, jest oglądanie i docenienie samej inscenizacji i starań aktorów.

Dla mnie to akurat wada, bo wali od tego sztucznością, teatralną gestykulacją itp. Wypowiadam się oczywiście na podstawie fragmentów przedstawień, jakie widziałem na youtube, bo wiadomo, że do teatru nie chodzę.


Odpowiedz
#26
Rodia napisał(a):Ja na Szekspirze w teatrze nie byłem, ale gość pisał dla teatru, z teatralnymi didaskaliami, więc mniemam, że wiedział, co robi ;)
No popatrz się, a mógł robić dla jakiegoś studia z Hollywood, pewnie miał kiepskiego agenta, że mu tego nie podpowiedział.
Cytat:Swoją drogą - jak to możliwe, że uwielbiasz Szekspira na papierze, a w teatrze już nie?
To bardzo proste: Szekspir, niby z myślą o teatrze, ale pisał, że Romeo jest na cmentarzu, Hamlet w zamku, a Makbet patrzy na las w oddali, a te miejscówy ciężko pokazać w teatrze, więc wolę to sobie albo wyobrażać samemu, albo oglądać jak reżyser naprawdę posyła Romea na cmentarz, a nie do dziury w deskach teatru.

Odpowiedz
#27
(13-03-2015, 21:55)Rodia napisał(a): Ale mi w ogóle nie o to chodzi - piszę, że te filmy to ewenementy, dlatego że tego rodzaju skupienie na dialogu, co w filmach tych panów nie zdarza się w kinie codziennie, tak?

Dialogu jest dużo, ale trudno tu mówić o wyjątkowym skupieniu, a tym bardziej o wyjątkowości, bo jest naprawdę cała wuchta filmów gadanych i nijak nie ma się to do teatru - szczególnie, że w filmach tych panów jest także całkiem sporo akcji.

Cytat:W kinie NORMĄ JEST, że film ma premierę, jest w kinach, schodzi z kin i się go wydaje na nośnikach. W teatrze NORMĄ JEST, że jest przedstawienie, przedstawienie schodzi z afisza i nigdy już go nie zobaczysz.

To nie jest do końca prawda. Raz, że wiele sztuk wystawianych jest przez lata w niezmienionej formie. Dwa - zarówno przedstawienia, koncerty, inne formy sceniczne, a także koncerty są wydawane na domowych nośnikach. Ich nakład z oczywistych względów nie jest taki, jak Transformerów, no ale jest.

Cytat:A z "Makbetem" Wellesa trafiłeś jak kulą w płot, bo ono akurat ZOSTAŁO nagrane - tylko, że niestety jedynie fragmenty, całość tego materiału nie istnieje.

Co chyba dobitnie udowadnia wspomniane raczkowanie.

Poza tym, Ty wręcz zdajesz się wymagać, żeby wszystko było relacjonowane za pomocą jakiegoś Sky Teatr w HD, do ściągnięcia z netfliksa i tak dalej. A przecież niejaką istotą teatru jest obcowanie z odbiorcą na żywo, więc nie bardzo wiem, gdzie tu leży problem/zarzut. Jak chcesz zobaczyć teatr - idziesz do teatru, a nie włączasz telewizor, bo wtedy to już nie będzie teatr. Proste. Równie dobrze mógłbyś narzekać, że samochody nie latają.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#28
Cytat:film wymusza wizualność, tzn. opowiadanie historii poprzez obraz. To nie jest naturalne medium dla współistnienia dialogu i akcji, akcji i literatury.
No widzisz - dla Ciebie kino to opowiadanie przez obraz, łączenie akcji i literatury, a dla mnie kino stara się pokazać prawdziwe życie, oczywiście z mniejszą czy większą stylizacją i montażem, ale zasadniczo bierze się prawdziwą miejscówkę (albo studio, które ma ją jak najlepiej udawać), stawia ludzi przed kamerą i niech robią coś ciekawego. Dla mnie to nie jest żadne opowiadanie obrazem, tylko pokazywanie (iluzji) rzeczywistości.
Cytat:Generalnie, jeśli spojrzeć na kino holistycznie
Myślę, że najuczciwiej w tej dyskusji będzie porównywać najznakomitsze przedstawienia teatralne z najznakomitszymi filmami, a nie wyciągać średnie dla tych dwóch dziedzin i mówić, że przeciętny film jest lepszy od przeciętnej sztuki, albo na odwrót.
Mefisto napisał(a):Zresztą dzisiejsze sztuki - może nie tyle w kraju, co na świecie w ogóle, głównie w Ameryce/UK, są już dalekie od klasycznego rozumienia tego, jako trójki gadających głów w statycznych dekoracjach. To potrafią już być prawdziwe "show", w swym skomplikowaniu niewiele ustępujące takiemu Birdmanowi.
Widziałem kiedyś foty z jakiejś mega wystawnej adaptacji Władcy Pierścieni, chyba na West Endzie. Niby szacun za robotę tych ludzi, ale sam pomysł zrobienia czegoś tak skomplikowanego na żywo wydaje mi się poroniony, skoro na pewno wyszło 10 razy gorzej niż Jacksonowi. Jakby ktoś miał trochę kasy do stracenia, to sądzę, że i Heat ze strzelaninami dałoby się w miarę ok pokazać w teatrze, tylko po co?

Odpowiedz
#29
Teatr? To chyba tylko taki jak w "Rushmore". ;)



What a bunch of a-holes.
---
KARTUNSY.PL - kreskówki, anime, bajki, animacja 
W wolnych chwilach -  copywriting

Odpowiedz
#30
Ignorancja 90% wypowiedzi w tym temacie powala.

"Teatr to gówno. Byłem co prawda 20 lat temu, jak w podstawówce coś wystawiali, ale nie podobało mi się".

Forum KMF. Fuck yeah.


Odpowiedz
#31
Ale to przecież było do przewidzenia. ;)
Ja również jestem teatralnym ignorantem gdyż nigdy nie widziałem żadnej "dorosłej" sztuki teatralnej. Mnie od teatru odrzuca kojarzenie go z polskimi aktorami filmowymi, którzy są wg mnie potwornie słabi w filmowych występach i wiecznie podkreślają że to teatr jest ich domem i że go bardziej cenią. Taka postawa wykształciła we mnie przekonanie że teatr to musi być cholernie słabe miejsce skoro ktoś kto nie potrafi przekazać mi prawdziwych emocji w filmie jest wychwalany za teatralne występy i do tego bardziej to osobiście ceni.
Tak bym ujął tą moją osobistą ignorancję, z którą zresztą jest mi bardzo dobrze. ;)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#32
Domyślam się, że spora część sztuk teatralnych nie nadaje się do konsumpcji przez współczesnego młodego kinomana.

Mnie też nie interesuje znakomita większość wystawianych sztuk, bo albo są to średnio interesujące klasyki wystawiane po raz wtóry, albo sztuka głęboka i poważna, która akurat mnie nie kręci.

Ale skreślać z góry cały teatr "bo tak"? I to pomimo tego, że jest to najbardziej pokrewna filmowi gałąź kultury?

Jest mnóstwo dobrych spektakli, na których każdy kinoman powinien się dobrze bawić. Trzeba tylko mieć trochę dobrej woli i chęci przejrzenia repertuaru.

Jeśli chodzi o godne polecenia spektakle, na których byłem do tej pory, m.in. "Bóg mordu" w Ateneum, z Tyńcem i Barcisiem, imho znacznie lepszy niż wersja Polańskiego (byłem też na wersji w 6 piętrze, z Żebrowskim i Dereszowską, ta była już niespecjalna). Albo "Porucznik z Inishmore" z Szycem we Współczesnym, na podstawie sztuki McDonagha - naprawdę dobra rzecz, emocje, pierwszorzędny czarny humor i nawet się strzelają. ;)

Odpowiedz
#33
Jakuz - ale tylko kilka postów jest na zasadzie "nie lubię teatru, bo jest słaby", poza tym toczy się całkiem sensowna dyskusja.

Co do polskich aktorów filmowych, to muszę przyznać, że zazwyczaj rzeczywiście w teatrze wypadają dobrze, chociaż miałem okazję zobaczyć raczej tych, którzy nawet w filmach są nieźli: Globisza, Grabowskiego, Dymną, Jande, z serialowych to chyba tylko Magdalena Walach i była o wiele lepsze niż gdziekolwiek w tv czy kinie.

Odpowiedz
#34
Rodia podlinkował "Zbrodnie i karę" - sory, ale tak ludzie nie rozmawiają (pomijając już egzystencjalne dialogi Dostojewskiego, których nie da się wypowiadać bez kulania beki). Nadekspresja i gestykulacja to najbardziej wkurzające i najbardziej widoczne negatywne strony teatralnego aktorstwa.

Odpowiedz
#35
Niewidoczne jeśli siedzisz w 20 rzędzie, i właśnie stąd się ta nadekspresja wzięła - w teatrze nie ma zbliżeń.

Odpowiedz
#36
Dlatego teatr nigdy nie odtworzy takich dialogów jak w "Heat" między Hanną a Neilem. I stąd też słowo "teatralność" ma wydźwięk pejoratywny - oznacza sztuczność.

teatr-kino: 0:2 :)

Odpowiedz
#37
Teatr nie jest w stanie zaoferować tego, co kino, a kino tego, co teatr.

Teatr-kino: 1:1

Odpowiedz
#38
Bezsensu. Kino to teatr + milion fajniejszych rzeczy.

teatr-kino: 0 : milion ;)

Odpowiedz
#39
(13-03-2015, 19:21)simek napisał(a): Byłem parę lat temu na Trylogii od niby super reżysera teatralnego Jana Klaty, nie, żebym się spodziewał na scenie prawdziwych koni, mieczy i rycerzy, ale całość sprowadzała się do gwiazdorskiej obsady siedzącej w pidżamach na dupie i gadającej o dupie marynie.

Wow! Przypomniałeś mi, że też na tym byłem. Totalnie zapomniałem!

I to jest niestety mój problem z teatrem. Idąc do liceum, a była to klasa, w której kładziono dość spory nacisk na teatr, widziałem do tej pory zaledwie kilka spektakli i to dla dzieci. Przez to, że nie obcowałem zbyt często ze sztuką sceniczną, najzwyczajniej w świecie nie umiałem odbierać teatru jako formy przekazu. Samej sztuce, jako wydarzeniu towarzyszyło zresztą tyle pobocznych emocji, że generalnie nie rozumiałem tego, co oglądam, nawet jeżeli przedstawione to było dość prosto.

Ta teatralność dość mocno przeszkadza mi w odbiorze historii. Już po kilku dniach od spektaklu nie potrafiłem za bardzo opowiedzieć o fabule, nawet jeżeli znałem ją wcześniej, bo była to adaptacja. Mówienie o emocjach było znacznie prostsze i przypuszczam, że stąd wynika "fenomen teatru". Dla wielu ludzi wizyta w teatrze jest czymś tak podniosłym, że już samo przekroczenie progu budynku powoduje, że mają poczucie obcowania z czymś niesamowitym. Dla ludzi, którzy zakochani są w fabułach (tak jak ja) i przyzwyczajeni do formy filmowej, teatralność (tu bez pejoratywnego wydźwięku) i cała ta otoczka wcale nie będzie wpływać pozytywnie na odbiór dzieła.

Inna sprawa, że z racji na liczne ograniczenia, reżyserzy teatralni na maksa udziwniają swoje interpretacje, bo czymś chcą się wyróżnić. Do mnie tego typu zabiegi kompletnie nie docierają. Byłem zresztą jakiś rok temu na "Podróży zimowej" bodajże w reżyserii Mai Kleczewskiej. Niby chwytliwa historia, bo o dzieciach gwałconych w piwnicy przez Fritzla, ludziach spaczonych psychicznie itd., a jednak zaprezentowano go tak, że wychodząc ze spektaklu chciałem prosić o zwrot pieniędzy. 1/3 normalnej historii, 1/3 latania z gołymi cyckami po scenie, 1/3 darcia mordy, chlapania na publiczność farbą i obrzucania ich pierzem...

Generalnie, jak na scenie to tylko musicale. Widziałem zaledwie dwa (Upiór w Operze i Chicago) i oba zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#40
No właśnie, musicale. Byłem w Romie na Upiorze, na Tańcu Wampirów, na Nędznikach i na Kotach. Za każdym razem wychodziłem absolutnie zachwycony. Na normalne sztuki nie chodzę.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Teledysk jak film Debryk 82 13,102 30-04-2026, 14:09
Ostatni post: slepy51
  Co to za film? Bystrzak 2,187 513,671 08-03-2026, 00:57
Ostatni post: shamar
  Film vs Rzeczywistość - czy nietrzymanie się realiów czyni film sraką? Kryst_007 27 5,116 27-08-2025, 13:40
Ostatni post: OGPUEE
  Nasze pomysły na film Mierzwiak 141 28,954 16-11-2024, 20:45
Ostatni post: srebrnik
  Pomyłki obsadowe psujące film Gieferg 36 11,162 28-10-2022, 19:54
Ostatni post: OGPUEE
  Mój pierwszy raz - film lub scena... Debryk 1 1,167 06-06-2021, 14:06
Ostatni post: Rozgdz
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,386 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Film snem, nietypowe zakończenie simek 22 9,345 19-09-2012, 14:07
Ostatni post: RandoMan
  Zgłoś swój film na ECU 2012! EcuFilmFestival 0 1,849 10-11-2011, 12:59
Ostatni post: EcuFilmFestival
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,795 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości