The Creator (2023) reż. Gareth Edwards
#1

Pytanie retoryczne: jeżeli dziewczyna jest bardzo piękna i przesympatyczna to czy ma jakieś znaczenie że niewiele ma w głowie? Jeśli odpowiecie "tak", radzę nie iść na Twórcę i zamiast tego razem z Sheckleyem zastanowić się nad życiowymi wyborami (przeklejać w Krótkiej Piłce cudzą recenzję z podupadłego pisemka, tsk tsk).
Nie da się ukryć, The Creator to niemądry film. Nie obraźliwie głupi jak współczesne Disneye, gdzie scenariusz niczym Rozgdzgdzzdgz zdaje się stanowić środkowy palec pokazany tysiącom lat ludzkiej ewolucji. Po prostu z Edwardsa ponownie i być może najdobitniej w karierze wyłazi filmowy esteta. Ładnie ma być i bonusowo emocjonalnie, a wszystko inne jest nawet nie drugorzędne.
Stąd nie dziwią mnie negatywne recenzje. W dzisiejszych czasach, gdy wszystko jest ideologiczne a film na dodatek sięga po modny temat AI oczekujemy, że będzie miał COŚ do powiedzenia. Ja sam przez pierwszą połowę seansu próbowałem dojść czym jest to coś. W pewnym momencie olśniło mnie: niczym. Nawet ostentacyjnie najbardziej dobitny anty-imperialistyczno-amerykanizm jest w sumie dość powierzchowny i sprowadza się do powtórzenia historycznych bądź filmowych obrazów: Nomad niczym drugowojenna latająca forteca zamieniająca miasta Osi w szkło; liczne sceny walące na kilometr Wietnamem, a w szczególności Plutonem, i tak dalej i tym podobne. Wydawałoby się kluczowa kwestia ataku nuklearnego na LA (udawajmy przez chwilę że w Kalifornii mieszkają prawdziwi ludzie i rzeczywiście była to tragedia) zostaje zmieciona na bok dwoma zdaniami Watanabe - Edwards nie pozwoli by ból głowy z obrazkami (jak zapewne nazywa myślenie) stanął na drodze pięknym widokom i wyciskaniu łez. To jednak cokolwiek zabawne że w dobie strajku scenarzystów dostajemy historię w której
hi hi.
I wszystko to nawet by mnie zabolało, ale widoczki istotnie są piękne a łzy niemal popłynęły (gdybym nie był takim kultowym twardzielem rodem z lat 80, stałoby się to na pewno). The Creator to filmowy majstersztyk. Faktycznie, dużo tu cytatów z Camerona, ale są też rozkosznie dziwne momenty, które skojarzyły mi się z Verhoevenem (choć nie tak liczne i wybitne): scena z psem, 30 sekund "wskrzeszonego" Shipleya, nienagannie uprzejme kociołki-samobójcy, śmierć głównej złej... Sceny pozostające w pamięci nawet jeśli reszta filmu się z czasem zatrze, będące we współczesnym kinie popcornowym bliskie wymarcia.
Aktorsko - John Washington gra Denzela Washingtona. Wcześniej widziałem go chyba tylko w Tenecie i tam nie sięgał tak ostentacyjnie po charakterystyczne manieryzmy na których tatuś zbudował swoją karierę. A ponieważ Denzel ma zdecydowanie więcej naturalnej charyzmy, efekt jest co najwyżej solidny. Dzięki Bogu mała aktorka grająca Alphie emocjonalnie ciągnie film, wychodząc poza poziom "uroczego dziecka kompetentnie dukającego kwestie" który zwykle wystarcza pospólstwu by okrzyknąć rolę wybitną. Ostatnie ujęcie na twarz dziewczynki utwierdza w przekonaniu, że zobaczyło się coś wyjątkowego.
Co do głównego czarnego charakteru - na papierze postać Howell to praktycznie klon Milesa Quaritcha. O ile jednak Lang poszedł w zajebistą i kultową, ale jednak karykaturę, Janney zrobiła odwrotnie. Howell jest bardzo oszczędna i rzeczowa, a napędzająca ją fanatyczna nienawiść pozostaje stale pod kontrolą, widoczna jedynie w drobnych szczegółach gry aktorskiej. A ponieważ scenariusz traktuje niestety tą postać cokolwiek utylitarnie, łatwo zbyć rolę jako nijaką. Zwłaszcza jeżeli jest się wyrobnikiem z Nowej Fantastyki.
Nienawidzę rad spod znaku "wyłącz mózg a będziesz się świetnie bawił", powiem więc zamiast tego "nie przejmuj się czy i co do tego mózgu dociera i zamiast tego po prostu chłoń Kino".
9/10

Odpowiedz
#2
Czy ludzkie zlo ma kolor bialy?
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#3
Czy są ludzcy bohaterowie o sokolich nosach?
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
#4
Rozważałem czy się dzisiaj nie wybrać, ale po krótkiej naradzie z żoną postawiliśmy jednak na Sly'a i spółkę.
Po zwiastunach sądząc wygląda to jednak na tyle interesująco (i ładnie), że prędzej czy później sprawdzę.

Odpowiedz
#5
Ej no, ale nie napisałem, że nie pójdę :P Akurat Edwards cholernie mi pasuje właśnie wizualnie i nie obiecuje sobie nic więcej po seansie.

Odpowiedz
#6
Cytat:Czy ludzkie zlo ma kolor bialy?
Tak. Zło ma twarze Allison Janney i Ralpha Inesona. Po stronie dobrych jest jeden token white ally. Ale ten film jest naprawdę ideologicznie na pół gwizdka.
Cytat:Czy są ludzcy bohaterowie o sokolich nosach?
Jest wredny i jednoznacznie negatywny robo-glina z takowym, ale to raczej jakiś ciapaty czy inny hindus.

Odpowiedz
#7
(30-09-2023, 21:44)Paszczak napisał(a): [gdzie scenariusz niczym Rozgdzgdzzdgz zdaje się stanowić środkowy palec pokazany tysiącom lat ludzkiej ewolucji.

A właśnie, bo już któryś raz o tym wspominasz - o co chodzi ze mną i ewolucją?

Odpowiedz
#8
(30-09-2023, 21:44)Paszczak napisał(a): scena z psem
+ scena z małpą! Ludzie i AI w tym filmie są tak głupi, że ja kibicowałem zwierzętom!

5.5/10. Tylko za ładne obrazki.
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!

Odpowiedz
#9
Scena z małpą to less than equal sequel sceny z psem.
Żeby nie było, rozumiem tych do których film nie trafi. To chyba taki trochę mój Avatar.
Rozgdzgdzzgddgdz napisał(a):A właśnie, bo już któryś raz o tym wspominasz - o co chodzi ze mną i ewolucją?
Bełkot który wylewa się z każdego twojego postu stanowi zaprzeczenie wszystkiego do czego dążymy jako ludzkość: ładu, logiki, sensu. Modlę się byś okazał się ślepym ogniwem.

Odpowiedz
#10
(01-10-2023, 17:54)Paszczak napisał(a):
Rozgdzgdzzgddgdz napisał(a):A właśnie, bo już któryś raz o tym wspominasz - o co chodzi ze mną i ewolucją?
Bełkot który wylewa się z każdego twojego postu stanowi zaprzeczenie wszystkiego do czego dążymy jako ludzkość: ładu, logiki, sensu. Modlę się byś okazał się ślepym ogniwem.

A, w sensie że nie podoba Ci się to co piszę i w ten sposób dajesz ujście frustracji. Rozumiem :)

Odpowiedz
#11
Jesteś niewyczerpanym źródłem frustracji dla większej części użytkowników tego forum.

Odpowiedz
#12
To strasznie smutne :( w sumie można by zrobić o tym film ;p

Odpowiedz
#13
Nie powinno dziwić przy tak skromnej kampanii oraz zerowym hajpie, ale jednak - słabiutkie 14 mln w pierwszy weekend box office w USA i globalnie tylko 32 miliony. Film kosztował ponoć 80 baniek więc szanse na sukces finansowy praktycznie zerowe.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#14
Paszczak, a jak ci się podobały wcześniejsze filmy Edwardsa? Tak żeby mieć punkt odniesienia.
Mnie on zawsze trochę rozczarowuje, przy czym jednak "Godzilla" u mnie mimo wszystko z kolejnymi seansami trochę zyskuje, a "Rogue One" nieco traci.

Odpowiedz
#15
Rogue One traci? Niby gdzie?
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
#16
No za pierwszym razem nieco mnie zawiodło, że fabuła była taka prosta, postacie bez głębi, tylko strzelają się i są wybuchy. Ten film jest dla mnie po prostu pusty, ale za pierwszym razem dawał mi wystarczającą porcję rozrywki. Natomiast widziałem go potem jeszcze chyba trzy razy i przy tym ostatnim seansie odkryłem, że się na tym teraz po prostu nudzę. Dużo głośnej, bombastycznej akcji, ale pozbawione to jest duszy,
W sumie "Rogue one" to takie przeciwieństwo Andora, gdzie akcji jest mało, a za to głębia, dobre dialogi i klimat. Dziwne, że ten sam człowiek stoi za tymi produkcjami.

Odpowiedz
#17
al_jarid napisał(a):a jak ci się podobały wcześniejsze filmy Edwardsa?
Obydwa (Monsters nie liczę) mi się podobały dość mocno , przy czym za każdym razem przy świadomości ewidentnych i znaczących wad. Najwyraźniej Edwards robi na mnie swoimi filmami mocne pierwsze wrażenie. Przy czym przy powtórkach w sumie i Godzilla i RO trochę u mnie straciły.

Odpowiedz
#18
Dzisiaj na 17:30 idę, styl wizualny Edwardsa mi siedzi a że dawno nie było syfy które nie jest sequelem, prequelem albo częścią uniwersum to tylko lepiej, że się takie coś pojawiło.

Odpowiedz
#19
Dla takich filmów warto chodzić do kina. Przepiękny wizualnie film z banalną fabuła, która każdy przewidzi od początku do końca ale za to jak to się ogląda. Dla mnie solidne 8/10.

Odpowiedz
#20
Słyszałem, że ponoć to "poważne s-f" a Edwards nie poszedł po linii producentów i zrobił film po swojemu. Ile w tym prawdy?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Holdovers (2023) reż. Alexander Payne PropJoe 42 4,005 25-03-2026, 06:35
Ostatni post: Debryk
  Poor Things (2023) reż. Yorgos Lanthimos Bradesinarus 139 17,232 03-01-2026, 13:38
Ostatni post: Pelivaron
  Past Lives (2023) reż. Celine Song ugh 6 212 28-12-2025, 14:10
Ostatni post: simek
  Bękart (2023) reż. Nikolaj Arcel Scheckley 5 1,269 06-08-2025, 09:28
Ostatni post: simek
  Dungeons & Dragons: Honor Among Thieves (2023) Pelivaron 45 8,694 12-05-2025, 13:26
Ostatni post: al_jarid
  HAVOC (reż. Gareth Evans) Mental 39 2,709 30-04-2025, 10:01
Ostatni post: Mental
  Barbie (2023) reż. Greta Gerwig Kryst_007 414 41,277 16-12-2024, 12:17
Ostatni post: Nemo
  All of Us Strangers (2023), dir. Andrew Haigh Krismeister 9 1,368 23-02-2024, 20:51
Ostatni post: Krismeister
  Asteroid City (2023) reż. Wes Anderson Kryst_007 31 5,315 08-02-2024, 04:48
Ostatni post: Mefisto
  Air (2023) reż. Ben Affleck Pelivaron 6 1,268 12-12-2023, 10:39
Ostatni post: simek



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości