Stały bywalec
Liczba postów: 3,247
Liczba wątków: 28
Byłem wczoraj w Iluzjonie na seansie i wyszedłem całkiem zadowolony z seansu. Mimo tego, że jak to ktoś określił fil to w istocie "duński western z ziemniakami" jest w nim to czego brakuje większości współczesnych filmów - ciekawą historię, dobrze napisanych bohaterów oraz świetną grę aktorską.
W skrócie: weteran wojenny kapitan Ludwig Kahlen (jak zwykle świetny Mads Mikkelsen) postanawia zbudować kolonię na nieurodzajnych wrzosowiskach jutlandzkich. Uzyskując zgodę króla, jego wrogiem staje się lokalny właściciel ziemski Frederik De Schinkel (Simon Bennebjerg). Konflikt między nimi jest nieunikniony.
Kahlen jest postacią upartą, małomówną, za którą więcej mówią czy niż słowa. Jest zdecydowany by przekształcić wrzosowe ugory w uprawną ziemię. Mikklesen dzięki swej oszczędnej grze aktorskiej doskonale odnajduje się jako XVIII-wieczny społeczny wyrzutek z ambicjami. To właśnie te ambicję pchają go do działania, a jest on nie tylko uparty, ale też bardzo pracowity i konsekwentny w tym co robi. Jego przeciwieństwem jest De Schinkel, kapryśny okrutnik, który odziedziczył majątek po ojcu, który zdaje sobie sprawę, że realizacja planów Kahlena zagrozi jego pozycji społecznej. By przegnać Kahlena z wrzosowisk Schinkel nie cofnie się przed niczym. Bennebjerg doskonale oddał wszystkie wady okrutnego arystokraty, który w pewnym momencie posuwa się jednak za daleko. Co warte zauważenia zarówno on jak i Kahlen stanowią sól w oku okolicznych posiadaczy ziemskich, jednak z zupełnie różnych powodów. Bezludne wrzosowiska stanowią o status quo lokalnej skłóconej arystokracji. Jakkolwiek ta gardzi metodami De Schinkela, tak nie stawi mu przeszkód w jego bezprawnych działaniach.
Miło było też zobaczyć na wielkim ekranie Amandę Collin w roli Ann Barbary, nieoczywistej love interest Kahlena, znana mi z serialu "Raised by Wolves" (ambitny pomysł, kiepska realizacja). Jest ona obok Mikklesena i Bennebjerga najjaśniejszym punktem filmu. Całkiem spoko wypada też ośmioletnia Melina Hagberg w roli Anmai Mus, miedzy nią a miklesenem i Collin jest dobra aktorska chemia.
Film warty uwagi, 8-9 na 10.
22-03-2024, 12:15
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
(22-03-2024, 12:15)Scheckley napisał(a):
Byłem wczoraj w Iluzjonie na seansie i wyszedłem całkiem zadowolony z seansu. Mimo tego, że jak to ktoś określił fil to w istocie "duński western z ziemniakami" jest w nim to czego brakuje większości współczesnych filmów - ciekawą historię, dobrze napisanych bohaterów oraz świetną grę aktorską.
W skrócie: weteran wojenny kapitan Ludwig Kahlen (jak zwykle świetny Mads Mikkelsen) postanawia zbudować kolonię na nieurodzajnych wrzosowiskach jutlandzkich. Uzyskując zgodę króla, jego wrogiem staje się lokalny właściciel ziemski Frederik De Schinkel (Simon Bennebjerg). Konflikt między nimi jest nieunikniony.
Kahlen jest postacią upartą, małomówną, za którą więcej mówią czy niż słowa. Jest zdecydowany by przekształcić wrzosowe ugory w uprawną ziemię. Mikklesen dzięki swej oszczędnej grze aktorskiej doskonale odnajduje się jako XVIII-wieczny społeczny wyrzutek z ambicjami. To właśnie te ambicję pchają go do działania, a jest on nie tylko uparty, ale też bardzo pracowity i konsekwentny w tym co robi. Jego przeciwieństwem jest De Schinkel, kapryśny okrutnik, który odziedziczył majątek po ojcu, który zdaje sobie sprawę, że realizacja planów Kahlena zagrozi jego pozycji społecznej. By przegnać Kahlena z wrzosowisk Schinkel nie cofnie się przed niczym. Bennebjerg doskonale oddał wszystkie wady okrutnego arystokraty, który w pewnym momencie posuwa się jednak za daleko. Co warte zauważenia zarówno on jak i Kahlen stanowią sól w oku okolicznych posiadaczy ziemskich, jednak z zupełnie różnych powodów. Bezludne wrzosowiska stanowią o status quo lokalnej skłóconej arystokracji. Jakkolwiek ta gardzi metodami De Schinkela, tak nie stawi mu przeszkód w jego bezprawnych działaniach.
Miło było też zobaczyć na wielkim ekranie Amandę Collin w roli Ann Barbary, nieoczywistej love interest Kahlena, znana mi z serialu "Raised by Wolves" (ambitny pomysł, kiepska realizacja). Jest ona obok Mikklesena i Bennebjerga najjaśniejszym punktem filmu. Całkiem spoko wypada też ośmioletnia Melina Hagberg w roli Anmai Mus, miedzy nią a miklesenem i Collin jest dobra aktorska chemia.
Film warty uwagi, 8-9 na 10.
Film daje mocnego kopa emocjonalnego, pokazując wszystkie przywary szlachty tamtych czasów, mających wszystkich bez tytułu szlacheckiego za podludzi, a król jest w ich rękach marionetką.
Ściśle top ról Mikkelsena, Bannebjerg jest o dziwo równie dobry, fantastyczny kontrast człowieka z plebsu który próbuje się wybić ciężka pracą na rzecz swojego kraju i zepsutego młodego magnaty-psychopaty.
Film to taki western po hollywoodzki, ale odarty ze złudzeń, gdy już pojawia się filmowy romans czy nadzieja na zwycięstwo dobra nad złem, jest bolesne zderzenie z rzeczywistością, a Mikkelsen od samego startu stoi na przegranej pozycji. W którymś momencie przechodzi w kino zemsty, nawet zahacza o "Gladiatora" aż szkoda że nic z tego wątku nie wyniknęło (zdaje mi się że bękart mógłby mieć pewne roszczenia, a są tu one pominięte?).
Fenomenalne są zdjęcia i soundtrack Dana Romet, dostępny już na YouTube swoją drogą (warto posłuchać, chyba soundtrack roku). I to zarówno dzikie pustkowia, jak wnętrza pałaców przywodzące na myśl Barry'ego Lyndona robią wielkie wrażenie.
Osobiście byłem trochę rozczarowany zakończeniem, chociaż nie jestem pewny czy dobrze je zinterpretowałem
ostatecznie Kahlen dostał tytuł szlachecki... Ale czy został wydymany przez szlachtę i dopiero wtedy odpuścił, czy musiał tylko jeszcze trochę poczekać i dostałby ludzi i fundusze, ale wolał zachować się honorowo i uratować kobietę, która wcześniej uratowała jego?
Z tym że to nie zakończenie jest złe, ot czysto subiektywnie miałem nadzieję na trochę inne.
Jakby się czegoś przyczepić na siłę to może wątek uprawy ziemniaków mógł być trochę skrócony.
9/10 i drugi najlepszy film 2023
22-03-2024, 13:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-03-2024, 13:09 przez Capt. Nascimento.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,531
Liczba wątków: 1
Jakby ktoś nie zauważył, to film jest obecnie w pakiecie Prime ;)
01-11-2024, 18:28
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 20,364
Liczba wątków: 5
(01-11-2024, 18:28)Wolfman napisał(a): Jakby ktoś nie zauważył, to film jest obecnie w pakiecie Prime ;)
No właśnie zauważyłem i zabieram się za oglądanie. Werdykt niedługo :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
03-11-2024, 18:50
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 20,364
Liczba wątków: 5
No więc obejrzałem. Faktycznie bardzo solidny western o uprawie ziemniaków. Całość co prawda jest jedną wielką kliszą takich historii bo mamy tutaj odhaczone wszystkie możliwe stereotypy, tak więc:
- Samotny rewolwerowiec
- Miasteczko w którym rządzi psychopatyczny, nadziany gość
- Przybywający osadnicy, których prześladują przestępcy
I tak dalej i tak dalej.
Natomiast zupełnie nie przeszkadza to w odbiorze. Całość jest bardzo dobrze zrealizowana, piękne zdjęcia wrzosowisk i moczarów. Brak debilnych ekspozycji, tłumaczących widzowi co właśnie widzi, dobre aktorstwo. Jest brutalnie, ale nie jest to brutalność sama w sobie czego bardzo nie lubię.
Dam solidne 7/10
PS. Szkoda, że u nas ktoś się nie pokusi o coś takiego. Gdzieś tam na Dzikich Polach w XVII czy XVIII wieku. Niby jest "Trylogia", ale to już było strasznie dawno temu.
Kiedyś był też całkiem fajny serial "Crimen", muszę sobie powtórzyć.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
04-11-2024, 10:49
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-11-2024, 10:53 przez Dr Strangelove.)
.
Liczba postów: 28,870
Liczba wątków: 64
Nadrobiłem. W istocie film jest bardzo dobry, chyba jeden z najlepszych europejskich w ostatnich latach. No niby można zarzucać, że jest dosyć schematycznie i każdy motyw został przedstawiony w książkach/filmach dziesiątki razy, ale w sumie co z tego, skoro tutaj wszystko się dobrze klei ze sobą i czuć w tej historii autentyzm? Sadystyczny arystokrata może się wydawać stereotypową, banalną postacią filmową, ale przecież tacy ludzie jak najbardziej się zdarzali w XVIII wieku, więc dla mnie nie ma problemu.
Reżyser potrafił sprawić, że naprawdę się przejmowałem losem Kahlena i nie zazdrościłem mu wyborów, które musi podejmować, w wielu miejscach jako widz kwestionowałem jego upór, zastanawiałem się, czy nie przesadza i co ja zrobiłbym na jego miejscu - po prostu wzorowo napisana postać i historia.
Może, może pod koniec jest ciut zbyt sensacyjnie - sama trucizna by wystarczyła, nie wiem czy było potrzebne pokazanie ucinania kutasa, no ale niech będzie, że bohaterka jak najbardziej miała prawo do bycia tak zmotywowaną.
Zdjęcia, muzyczka, aktorstwo, to wiadomo, że wszystko na eleganckim poziomie.
Nie znajduję powodów, aby dać niżej niż 8/10
(22-03-2024, 13:07)Capt. Nascimento napisał(a): Osobiście byłem trochę rozczarowany zakończeniem, chociaż nie jestem pewny czy dobrze je zinterpretowałem
ostatecznie Kahlen dostał tytuł szlachecki... Ale czy został wydymany przez szlachtę i dopiero wtedy odpuścił, czy musiał tylko jeszcze trochę poczekać i dostałby ludzi i fundusze, ale wolał zachować się honorowo i uratować kobietę, która wcześniej uratowała jego?
Przecież nikt go nie wydymał i niczego nie odpuścił. Ja to zrozumiałem tak, że na koniec jest pełen sukces Kahlena - jest tytuł szlachecki, jest kasa, są obiecani osadnicy, ale niestety w sercu jest pustka, a już tym bardziej po wydaniu za mąż tej młodej mulatki i ponownej odmowie skrócenia wyroku dla Anny Barbary, dlatego Kahlen podejmuje decyzję, że teraz to on ma w dupie tę osadę i tytuły, bo woli spędzić chociażby jeden dzień z ukochaną, niż dokończyć żywota w dostatku na swojej farmie, ale samotny. No i nie powiedziałbym, że on ją uratował - odbija ją z jakiegoś transportu więźniów, ale jest raczej oczywistym, że prędzej czy później ich złapią i zapewne zabiją, więc ostatnie chwile chcą spędzić wspólnie nad brzegiem morza.
06-08-2025, 09:28
|