Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
(18-07-2017, 19:06)Corn napisał(a): Owszem, nie musi to być bio pic 1 do 1 ale szkoda tak zacnego materiału na głupkowatą komedię spod ręki Rogena i spółki. Paul Anderson zrobiłby z tego arcydzieło ;)
Dokładnie i wiadomo oceniam to teraz tylko przez pryzmat tej krótkiej zapowiedzi. Ale właśnie już ten motyw, że nagle cała ekipa powtarza ten tekst znudzonym głosem, podpada mi pod dość sztampową komediową zagrywkę. Nie wspominając o wybuchu radości, pod koniec z Gregiem rzucającym Tommy'emu w ramionach. I znowu wiem, nie musi być jak w książce, chociaż niby w zwiastunie piszą "Based on a true story". Ale dobrze może to być luźna interpretacja, przy czym w książce Greg wyraźnie opisywał jak niezdrowa była atmosfera na planie filmowym. Przede wszystkim Tommy gardził i nie ufał nikomu z ekipy. Nie wspominając o tym, że i też Greg był dla niego konkurentem i zawsze starał się go przewyższyć we wszystkich możliwych dziedzinach. I tak samo cała ekipa nienawidziła Tommy'ego i ta niezdrowa atmosfera była namacalna.
Wiadomo wiele jest momentów komediowych, ale znowu dla mnie to taka tragikomedia i jest to wszystko oblane gorzkim sosem.
18-07-2017, 19:29
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Ale to nadal bardzo śmieszna tragikomedia... w dodatku lekka i z pozytywnym zakończeniem.
Scena powtarzania tekstu jest zgodna z prawdą przecież Sestero opisał to w książce.
18-07-2017, 19:30
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Widzisz ja sam nigdy nie odebrałem tego zakończenia jako klasycznego happy-endu. Plus czy taka lekka, skoro mamy do czynienia z mimo wszystko chorym człowiekiem, który nieudolnie stara się realizować swoje marzenia. Skoro pojawiają się myśli samobójcze, niesamowita zaborczość Tommy'ego względem Grega. Ta rywalizacja, zazdrość, nie wspominając o tajemniczej przeszłości Tommy'ego z ucieczką zza Żelaznej Kurtyny.
Nie bez powodu też ciągle pojawiają się cytaty do Utalentowanego Pana Ripley'a. Gdyż ta książka to nie tylko gorzki american dream, ale też obraz dziwnej, ale niezdrowej przyjaźni.
A co do sceny to wiem, że była ona kręcona wiele razy. Łącznie z tym, że to Greg dał Tommy'emu butelkę, aby temu było grać łatwiej. Ale nie pamiętam, aby było coś tam, aby cała ekipa powtarzała tekst, czy o wielkiej radości i rzucania się w ramiona pod koniec. Ale dobrze tutaj znowu można mi zarzucić, że rząd odwzorowanie z książką 1:1.
18-07-2017, 19:37
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
No według mnie książka gdzieś w połowie przybiera w paru momentach mroczniejsze tony (choroba i jej objawy u Tommy'ego, zaborczość względem Grega i samotność), ale też z drugiej strony jak na osobę autystyczną, to Tommy osiągnął niesamowicie wiele - zarobił duże pieniądze już przed karierą aktorsko-reżyserską, stworzył film kultowy, na którym też zresztą nieźle zarabia. Zakończenie niby nieco gorzkawe, ale dla mnie było właśnie niesamowicie pozytywne - że mimo stworzenia gniota, to jednak facet osiągnął bardzo wiele. Uparł się na niemożliwym marzeniu i je przynajmniej zrealizował - nie do końca tak jak chciał, ale to nadal wielkie osiągnięcie.
Oprócz tych paru krótkich epizodów (ja tak naprawdę pamiętam tylko jeden taki naprawdę poważny), reszta jest bardzo lekka.
Lawrence napisał(a):A co do sceny to wiem, że była ona kręcona wiele razy. Łącznie z tym, że to Greg dał Tommy'emu butelkę, aby temu było grać łatwiej. Ale nie pamiętam, aby było coś tam, aby cała ekipa powtarzała tekst, czy o wielkiej radości i rzucania się w ramiona pod koniec. Ale dobrze tutaj znowu można mi zarzucić, że rząd odwzorowanie z książką 1:1.
Właśnie tak było. Nawet Seth Rogen odwzorowuje pozę ze zdjęcia w książce, podsumowującego cały ten fragment.
Może nie jest identycznie w skali 1:1 ale przecież to oczywiste, bo niektóre fragmenty trzeba skondensować do filmu i dopasować pod komedię. Książka i film rządzą się nieco innymi prawami. No i w książce opisy nie były AŻ TAK kompletne, by odwzorowywać je idealnie tak samo.
Jak ktoś chce to poniżej cały fragment z książki apropo tej sceny:
We filmed the first part of Tommy’s and my scene—Johnny making his dramatic entrance onto the Rooftop—last. To shoot him doing this, the crew had to rearrange the Rooftop walls and push into place the tiny, tin-roofed outhouse that was doubling as the Rooftop’s access door.
Since the outhouse was so small, there was no room inside to create the illusion of continued movement. This meant that anyone being filmed exiting it had to stand perfectly still while waiting until action was called. Coming out of that thing, you stumbled into your scene.
In the original draft of the Room script, the stage direction reads: “JOHNNY OPENS THE DOOR TO THE ROOF ACCESS. MARK IS SITTING THERE.” Tommy had decided this wasn’t dramatic or emotional enough, especially now that he’d rewritten his script to include scenes in which Lisa claims to others that Johnny has abused her. To establish that Johnny is incapable of abuse, Tommy concocted a new opening for this scene, in which Johnny steps onto the Rooftop saying, “It’s not true! I did not hit her! It’s bullshit! I did not.” After which comes this: “Oh, hi, Mark.” There are seventeen words in this sequence. Eleven of them are nonrecurring; only one carries the burden of a second syllable. In other words, these are not terribly difficult lines to learn.
Sandy had blocked the scene so that Tommy would emerge from the outhouse; hit his mark on the second “I did not”; look up; nail his eyeline; say, “Oh, hi, Mark”; and walk off camera to where we, the audience, imagine Mark to be sitting. Most school plays contain scenes that pose bigger technical acting challenges.
Tommy couldn’t remember his lines. He couldn’t hit his mark. He couldn’t say “Mark.” He couldn’t walk. He couldn’t find his eyeline. He would emerge from the outhouse mumbling, lost, and disoriented. He looked directly into the camera. He swore. He exploded at a crew member for farting: “Please don’t do this ridiculous stuff. It’s disgusting like hell.” Sandy stood there so openmouthed that it looked as if he were waiting for someone to lob something nutritive at him.
Finally Tommy commanded me to sit off camera, hoping that my becoming his living eye line would help him. It didn’t. Everything became infectiously not-funny funny. People were turning away from the set, their faces constipated with laughter they dared not release. Tommy didn’t notice any of this. He was locked into a scene and a moment he couldn’t bring to life. It was as horrifyingly transfixing as watching a baby crawl across the 405 freeway. We were all waiting for a miracle.
It took Tommy thirty minutes to feel comfortable enough to walk down the outhouse’s two steps without staring at his feet. It took another thirty minutes for him to take those two steps while also remembering his lines. With time, and effort, he got the walking-talking aspect of the performance down, but doing all this while hitting his mark and looking at me remained a grand fantasy. Sandy kept saying, “Now you need to look up when you say hi to Mark.” Tommy would nod. Yes. Indeed. Exactly what he needed to do. He would try, and try again.
Tommy/Johnny: “I did not.”
Sandy: “Look up!”
Tommy/Johnny: “Oh, hi, Mark.”
Sandy: “Up! Up!”
Sandy stopped everything and took Tommy aside. He tried to reason with him, as though Tommy’s understanding and not Tommy’s ability were the real problem. “You have to look at Mark when you say the line, okay? Because right now you’re looking down.”
“Okay,” Tommy said.
He’d rehearsed this moment for half the day and this was the result. Soon the cameraman was laughing so hard that his camera started to shake during takes.
Sandy decided to watch some VHS playbacks, to see if there was anything—anything at all—usable. I was still sitting off camera, feeling as though I’d been dosed with something potent. Tommy came over to me, looking worried. “How am I doing?” he asked. “Give me the feedback. Something.”
It was a genuine request. I felt sorry for him at that moment. I knew how hard he was trying. I also knew that being a dramatic actor was the most important thing to Tommy. Everything he’d done in life was to get to this point. How could I help him? I had no idea.
“You’re doing great,” I said.
But the obvious peril Tommy was in—that the whole production was now in—had broken through his vanity. For once Tommy wanted something more than chummy assurance. “How,” Tommy asked again, more insistently, “am I doing? Don’t pull my legs!”
I looked around, thinking, Props, because props always helped Tommy; they took his mind off trying to act. I saw a nearby water bottle and grabbed it. “Here,” I said, handing the bottle to Tommy. “Use this. You know what you’re supposed to do, right? So do it. What do you always tell me? Show some emotion.”
Tommy smiled in pure, holy relief. “Why didn’t you tell me emotion? My God! That’s easy part! Now you see why I need you here? These other people don’t care.” He immediately started peeling off the water bottle’s sticker, because nothing scared Tommy more than having to pay someone for permission to use a logo. Tommy is probably the world’s single most copyright-obsessed human being who does not also have a law degree.
Sandy joined us on the side of the Rooftop set. He looked for a long time at Tommy’s water bottle before speaking. “What’s this?”
“Water bottle,” Tommy said.
Sandy took in a lungful of deep, calming breath. “Yes,” he said. “I know. What are we doing with it?”
“I need to throw something, dammit. During scene.”
Sandy turned away, removed his glasses, sat down, and rubbed his eyes.
Tommy headed back to the outhouse, his water bottle in hand and his script hidden in his breast pocket. I sat down. Sandy stood by the monitor. “Action!” The door flew open and there was Tommy holding his water bottle and stepping out of the outhouse and hitting his head on the doorjamb so hard that it took twenty minutes to ice the bump and conceal it with makeup. I heard one of the cameramen say, desperately, “How are we ever going to get this? It’s impossible. We’ll be here forever.”
Then, just for comic relief, Don and Brianna arrived on set to pick up their checks. Tommy, sitting in the makeup chair while Amy iced his forehead down, ignored them at first. Brianna talked to Juliette as Don ginned up the courage to approach Tommy. Their brief, chilly exchange ended with Tommy signing two $1,500 checks. Don, I could tell, was a little relieved not to be doing The Room. Really, he was surprisingly decent about the whole thing, even telling me that someday we’d be able to laugh about this. Tommy had deigned to acknowledge Don, but he wouldn’t, for whatever reason, talk to or even look at Brianna.
I gave Brianna her check. “Look at him,” she said, holding it as though about to rip it in half. Tommy was still sitting in makeup, pressing an ice pack to his forehead. “He won’t even acknowledge me. He’s such a pussy.”
Tommy noticed me idling too long with Brianna and called me over. “Greg! I need you here!” He wanted to continue running his lines. It was hopeless. He still couldn’t remember them—and now, to make things worse, it was possible he had a concussion.
Sandy and I huddled together and came up with a handy formula for Tommy to remember. When I returned to Tommy I said this: “Okay, so here’s what you do: ‘I did not,’ mad, mad, mad, throw the water bottle, stop, notice me, look up.” Tommy asked that I repeat the formula. Several times. “Show me once more,” Tommy said. By now his bruise had been buried beneath a beige snowdrift of concealer. He was, finally, ready. He took a breath, returned to the outhouse, and did the scene. At long last we got the shot. It took three hours and thirty-two takes, but we got the shot.
If you can, I implore you to watch this scene. It’s seven seconds long. Three hours. Thirty-two takes. And it was only the second day of filming.
18-07-2017, 20:35
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,833
Liczba wątków: 14
Czy to prawda, że Tommy chciał zakończyć film sceną wyjazdu na motorze do nieba? :)
18-07-2017, 22:23
Stały bywalec
Liczba postów: 13,518
Liczba wątków: 77
Fajny teaser, ale Franco nie ogarnął w 100% kreacji Tommy'ego. Przy "I did naaaht!" w oryginale Wiseau wykrzywiał dodatkowo swoją paszczę, Franco jedzie na automacie :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
19-07-2017, 08:28
chuck
Liczba postów: 1,527
Liczba wątków: 0
Obejrzałem sobie jeszcze raz teaser trailer i choć pierwsze wrażenie było pozytywne, to mimo wszystko po zastanowieniu myślę, że Franco niezbyt dobrze oddaje taką autystyczną osobowość Wiseau, choć oczywiście trudno wyrokować po jednej scenie cały jego występ.
Zastanawiam się jednak czy lepszym wyborem do tej roli nie byłby Tobey Maguire który też ma takie flegmatyczne usposobienie jak Wiseau.
19-07-2017, 12:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-07-2017, 12:28 przez Szpeku.)
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
(18-07-2017, 22:23)Norton napisał(a): Czy to prawda, że Tommy chciał zakończyć film sceną wyjazdu na motorze do nieba? :)
W książce pojawia się motyw, jak jednej z osobie z planu Tommy mówi, że chciałby scenę w której jego bohater wylatuje samochodem do nieba. A na pytanie gościa z ekipy "Po co?", Tommy odpowiedział: "Kto wie, może Johnny jest wampirem". .
19-07-2017, 23:04
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Nie wiem, dlaczego niektorzy ciągle pisza o obawach o "głupkowatą komedię", skoro tizer jest raczej poważny, a przynajmniej nie wygląda jak skecz czy nawet szczegolnie komediowa scena. Jest zabawny, ale przy tym mocno stonowany. To dobrze.
(19-07-2017, 08:28)Snappik napisał(a): Fajny teaser, ale Franco nie ogarnął w 100% kreacji Tommy'ego. Przy "I did naaaht!" w oryginale Wiseau wykrzywiał dodatkowo swoją paszczę, Franco jedzie na automacie :)
Dobrze, ze Franco nie bawi się w 100% naśladownictwo IMO. Wiseau to taka karykatura, ze ciezko byloby to przelknac. Jesli chodzi o aktorstwo Franco to jedna z moich najwiekszych obaw jest wlasnie to, ze zbyt wiernie bedzie go nasladowal i bedzie to tak śmieszne, jak w "The Room".
20-07-2017, 03:37
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,446
Liczba wątków: 4
(19-07-2017, 23:04)Lawrence napisał(a): (18-07-2017, 22:23)Norton napisał(a): Czy to prawda, że Tommy chciał zakończyć film sceną wyjazdu na motorze do nieba? :)
W książce pojawia się motyw, jak jednej z osobie z planu Tommy mówi, że chciałby scenę w której jego bohater wylatuje samochodem do nieba. A na pytanie gościa z ekipy "Po co?", Tommy odpowiedział: "Kto wie, może Johnny jest wampirem". .
Obled :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
20-07-2017, 04:07
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Obłędem to był inny aspekt tej sceny w trailerze, czyli kręcenie tej sceny na green-screnie. Napiszę w spoilerze, gdyby ktoś chciał się tego dowiedzieć dopiero w filmie: Tommy Wiseau uparł się, aby kręcić te ujęcia na green-screenie, aby był lepszy efekt i wyglądał jak wielka produkcja. Najlepsze jest to, że pod koniec kręcenia Tommy Wiseau chciał trochę ujęć miasta itd. I zabrał ekipę do swojego magazynu (ten facet jest bardzo bogaty i posiada własną nieruchomość w centrum San Fransisco) i kręcili te ujęcia z dachu tego budynku. I wtedy ekipa zastanawiała się dlaczego nie mogli tych wszystkich ujęć kręcić na dachu tego magazynu, co wyszłoby taniej i lepiej by wyglądało? Ale to pozostaje już tajemnicą Tommy'ego Wiseau. Czyli oni kręcili ujęcia na green-screenie, który miał imitować, że znajdują się na dachu, po czym ekipa nakręciła na dachu, ujęcia z dachu, które później nałożono na ten green-screen. .
20-07-2017, 13:04
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,833
Liczba wątków: 14
(19-07-2017, 23:04)Lawrence napisał(a): (18-07-2017, 22:23)Norton napisał(a): Czy to prawda, że Tommy chciał zakończyć film sceną wyjazdu na motorze do nieba? :)
W książce pojawia się motyw, jak jednej z osobie z planu Tommy mówi, że chciałby scenę w której jego bohater wylatuje samochodem do nieba. A na pytanie gościa z ekipy "Po co?", Tommy odpowiedział: "Kto wie, może Johnny jest wampirem". .
Dzięki za odpowiedź. Mocna sprawa - kulisy powstawania The Room to jakby druga, równie ciekawa połowa tortu. Szkoda, że książki Sestero nie wydano w polskim przekładzie - będzie trzeba dorwać wersję angielską (chociaż kto wie, może po premierze filmu jakiś Albatros lub inny Prószyński stanie na wysokości zadania).
Ten Sestero w ogóle sprawia na mnie wrażenia węża, nabijając się z Wiseau (nie, żeby nie było z czego, ale to przecież kumple) w zasadzie przy każdej okazji.
20-07-2017, 20:17
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Przecież Sestero jest najlepszym przyjacielem Tommy'ego, wspierał go od bardzo wielu lat. Jest po prostu szczery, ale w każdym wywiadzie bardzo go chwali. Nie ukrywa tego, jaki jest Tommy, ale zawsze obraca to w pozytywny aspekt.
20-07-2017, 20:59
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Z Gregiem Sestero to nic bardziej mylnego i właściwie to Tommy Wiseau rysuje się jako dość mało sympatyczny koleś. I choć właśnie Greg stara się go jak najlepiej opisać, jako czułą osobę, to Tommy przez większy czas zachowuje się jak obrażona primadonna. I nie wiem na ile widział on w Gregu przyjaciela, a na ile konkurenta? Przez cały czas to co robił Greg, Tommy starał się kopiować.
Zresztą całą rolę jaką mu dał w The Room, a więc przyjaciela, który sypia z jego żoną, Wiseau napisał z myślą o Gregu. I dał mu na imię Mark, na cześć aktora z Utalentowanego Pana Ripley, tutja oryginalny cytat Tommy'ego Wiseau "Marka Damona".
21-07-2017, 14:39
chuck
Liczba postów: 1,527
Liczba wątków: 0
Mam nadzieję, że wreszcie wydadzą polską wersję książki, bo już od dawna chcę ją przeczytać, ale mimo wszystko mój angielski nie jest na tyle dobry by móc czytać bez sięgania po słownik co jakiś czas.
21-07-2017, 14:48
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
(18-07-2017, 19:11)Mierzwiak napisał(a): Teaser fajny, plakat mega. Najlepszy tagline ever :)
Tylko ja czytałem recenzje i jestem spokojny o ten film? Swoją drogą The Room cały czas czeka na obejrzenie i ale nie mogę zebrać się na odwagę :P
Ja nadrobię w najbliższy weekend. Brat ma przywieźć film, ja zaopatrzyć lodówkę w pokaźną ilość alkoholu żeby go obejrzeć. :)
Plakat i trailer super. Będzie dobrze.
24-07-2017, 09:14
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Ostrzegam, że jest dość nudny i najlepsze są jednak te fragmenty krążące w recenzji Nostalgii Critica, czy na You Tubie. Ale jeżeli zaczniecie czerpać radość nawet z tej nieporadnej nudy i podobieństwa do polsatowskich mockumentary to frajda jest niesamowita.
24-07-2017, 09:31
Stały bywalec
Liczba postów: 2,545
Liczba wątków: 17
The Room oglądałem po raz pierwszy niedawno i w doskonałych warunkach, bo czytany na żywo przez Tomasza Knapika. Ubaw był nieziemski. Czytam teraz książkę Sestero i jestem zachwycony, bo to nie tylko fascynujący making-of, ale też ciekawe spojrzenie na prawa rządzące Hollywood oraz na samą postać Tommy'ego. Dodatkowo wszystko to polane jest sosem sarkazmu i świetnego poczucia humoru. Film Franco jest bardzo wysoko na liście oczekiwanych, a sam The Room nabiera podczas tej lektury dodatkowego wymiaru.
24-07-2017, 09:44
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Książke lepiej obadać jako audiobook. Sestero ladnie czyta i swietnie imituje Tommy'ego.
24-07-2017, 11:00
|