The Sopranos
#81
Tak, to byli Włosi z Włoch.

Ja to tłumacze sobie tak, że oni mają chyba wyjebane na wszystko. W tej scenie nawet jest świadek na balkonie :)

Odpowiedz
#82
No to wlasnie dlatego nie ma z tym problemu, ze to obcokrajwocy. Tak obstawiam, ze odstrzelenie dwoch typow (nawet waznych gangsterów) przez generycznie wygladajacych dwoch Włochów to nie jest coś w co policja czy FBI zaangażowałaby międzynarodowe siły policyjne. ;) Nikt ich nie znajdzie przeciez nawet po odciskach palców, chyba, ze by mieli miedzynarodowa kartoteke.

Odpowiedz
#83
To się nazywa prezent urodzinowy:




Odpowiedz
#84
(25-01-2015, 18:19)Mental napisał(a): Nie zauważyłem takiej taśmy. A nawet jeśli była, to i tak absurd zostawiać broń na miejscu zbrodni.

Zakładając, że broń faktycznie jest nienamierzalna, absurdem byłoby niepozbycie się jej jak najszybciej. Nie dość, że utrudnia oddalenie się (ciężar, trzeba ją ukryć), to, w przypadku schwytania, będąc w posiadaniu narzędzia zbrodni jesteś właściwie od razu udupiony.

One day closer to death.

Odpowiedz
#85
No i przede wszystkim chodzi o zabójstwa w miejscach publicznych, kiedy ryzyko schwytania z bronią w ręku było największe, tak jak w przypadku tego wspomnianego zabójstwa w restauracji w Ojcu Chrzestnym. W tamtych czasach nie było już nawet ryzyka wykrycia mikrośladów na broni jak teraz, wystarczyła pewność, że broń jest nienamierzalna.

Odpowiedz
#86
No ja sie tak swoja droga zastanawiam - to Mental powinien wiedzieć - jak czesto skazuje sie tylko za znalezienie odcisków palców na broni. Bo w przypadku mafii wiadomo, ze swiadkiem zawsze mozna sie zajac, itp.

Odpowiedz
#87
Cytat: to Mental powinien wiedzieć

Nie wiem :) Ale obstawiam, że mniej niż kiedyś. Wykrywalność zabójców wynosi dzisiaj w USA 60-65 proc. Pół wieku temu wynosiła +90 proc.

edit

Moja ulubiona postać? W sumie chyba Paulie. Jak nie lubić gościa, który wali takimi tekstami?





Odpowiedz
#88
Crov, teraz trzeba też uważać nie tylko na odciski palców pozostawione na broni, ale też ślady DNA, przestępca trzyma tę broń przez jakiś czas podczas przestępstwa, krzyknie czy tam szybko mówi trzymając broń i kropelki śliny polecą na guna, nawet potu jeśli się zgrzał i przejedzie ręką po twarzy, cokolwiek.

Odpowiedz
#89
Trzeba też uważać na włosy - zwłaszcza łonowe. Ktoś sobie pochopnie wsadzi pistolet za pasek spodni, włos zaczepi się o wylot lufy i już CSI Miami-Dede na tropie :)

Odpowiedz
#90
(25-01-2015, 19:52)Crov napisał(a): A to nie są Włosi z Włoch? Bo przeciez byl, o ile pamietam, taki myk, ze brali obcokrajowców do załatwienia zabojstw, zeby nie mozna bylo ich potem znalezc i powiazac z mafią w USA.
Rusty musial zginac bo byl powiazany z Little Carmine, a po smierci nowojorskiego bossa rozpoczela sie walka o schede. Rusty Milo juz wczesniej sobie przejebal u Szacha Iranu, zlecajac Blundetto zabójstwo- Generalnie chodzilo o to, aby zabójstwa Rustyego dokonali ludzie z poza mafijnych struktur, aby w ten sposób nie mozna bylo nikogo podejrzewac (no bo jak mordercy sa z poza rodziny). Johny Sack obawial sie Rustiego i uwazal, ze zagraza jego pozycji (a byl juz wtedy za kratkami). Na weselu chyba jest taka scenka: Szach Iranu prosi na slowko Tonyego i mu komunikuje:

""Thanks for the recent headlines", a co Tony: "I dont' what are you talking about" i potem Phil to jakos puentuje (ze Tony ostrozny czy zdystansowany-juz nie pamietam #rwa jak to sie pisze po szekspirowsku).

Ciekawostka jest fakt, ze Frankie Valli grajacy Rustyego jest motywem, który sie kilka razy przez serial przewija (kwiaty dla matki Tony-ego, kradzione bilety i cos tam jeszcze).

"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
#91
Mental, zamiast zabijać temat wątkami gunowymi, napisałbyś lepiej coś o wrażeniach po zakończeniu ostatniego sezonu. No chyba że gadanie o filmach i serialach w oderwaniu od kontekstu broni i politycznej poprawności już totalnie przestało Cię jarać. :P

Szósty sezon jest generalnie nierówny i mocno rozwodniony, czego główną przyczyną była zapewne decyzja o jego przedłużeniu i podzieleniu na dwie części, przez co trzeba było dopisać parę wątków. Ale przynajmniej twórcy mieli okazję na większej ilości przykładów podkreślić i podsumować to, co wałkowali przez cały serial. Większa ilość czasu antenowego zaowocowała możliwością lepszego przyjrzenia się innym bohaterom niż Tony. Z różnym skutkiem. Dla przykładu, taki wątek Vito. Wiadomo, wątek ten służy podkreśleniu jednej z przewodnich myśli serialu, że ludzie związani z mafią, nawet jeśli dostaną szanse zmiany, to z niej nie skorzystają, gdyż zmiana wymaga poświęceń, do których oni nie są zdolni. Nie zmienia to jednak faktu, że wątek Vito jest najzwyczajniej w świecie nudny i bez żadnej szkody dla powyższej myśli przewodniej mógłby być dwa razy krótszy.

Jeżeli zaś chodzi o Tony'ego, to po powtórce serialu ewidentne jest dla mnie to, co chyba nie było przy pierwszy seansie. Bo gdy oglądałem Sopranos po raz pierwszy, to wydawało mi się, że twórcy kreują Tony'ego jako mimo wszystko spoko gościa. Natomiast teraz jest dla mnie oczywiste, że twórcy nigdy tak naprawdę "nie lubili" Tony'ego, nie pozostawiali złudzeń, że to skurwysyn - socjopata, egoista, który niczym to symboliczne ujęcie azbestu wrzuconego do bajora w ostatnich odcinkach - zatruwa życie wszystkich wokół niego. Który nie zmienia się ani trochę w lepszego człowieka, mimo licznych nadarzających się okazji (pierdololo o chwytaniu dnia po wybudzeniu ze śpiączki), bo po prostu nie chce. Nie, Tony'ego nie da się lubić. Ale nie umniejsza to faktu, że jest to jedna z najbardziej interesujących postaci w historii telewizji.






Odpowiedz
#92
Czy Sopranos jest lepsze od Breaking Bad? :)

Odpowiedz
#93
A jakie to ma znaczenie?

Odpowiedz
#94
Kiedyś uważałem, że nie dorosłem do Sopranos, bo każdy odcinek był dla mnie męką. Po latach do niego wrócilem, by uznać, że teraz z kolei jestem zbyt "opatrzony" i rozpuszczony, by się nim zachwycić i znowu się męczyłem. Tyle że tym razem odpuściłem po 2 sezonie. Coś pewnie ze mną nie tak, bo wybitnie nie trawię tego serialu.

Odpowiedz
#95
(08-02-2015, 21:36)Jakuzzi napisał(a): A jakie to ma znaczenie?

Ciekaw jestem, bo niedawno obejrzałem BB, Sopranos jeszcze nie i zastanawiam się jak się takie Sopranos mają jakościowo do takiego BB. Bo generalnie jak spojrzysz na rankingi dziennikarskie najlepszych seriali dramatycznych to ta czwórka jest raczej zazwyczaj niezmienna: Sopranos, The Wire, BB, Mad Men. No i się zastanawiam jaka jest kolejność tej czwórki :) Jakoś nigdy nie widziałem, żeby Sopranos było na tym forum wyjątkowo hołubione, w przeciwieństwie do pozostałych trzech wymienionych wyżej tytułów. Dlaczego? :)

Odpowiedz
#96
Pewnie dlatego że gdy powstawał ten topic Sopranos już się kończyło :)
BB i Mad Men oglądane było prawie na bieżąco. The Wire z kolei prawie w ogóle nie było kojarzone przez polskiego widza, stąd pisało się na temat tego serialu dużo, był to jakiś szok. A Sopranos miało i w naszym kraju uznanie, i reklamę.

Odpowiedz
#97
Jakuzzi napisał(a):Mental, zamiast zabijać temat wątkami gunowymi, napisałbyś lepiej coś o wrażeniach po zakończeniu ostatniego sezonu. No chyba że gadanie o filmach i serialach w oderwaniu od kontekstu broni i politycznej poprawności już totalnie przestało Cię jarać. :P

W 6 sezonie w końcu pokazali, jak Murzyni popełniają przestępstwo "sami z siebie", a nie na polecenie białych :)

Cytat:taki wątek Vito

Wątek Vito to musiała być jakaś beka ze strony twórców. Jak zobaczyłem wannabe strażaka, który przewraca naleśniki w zajeździe w New Hampshire i te jego wąsy, to nie mogłem ze śmiechu. 100% gejowski kontent - ukoronowany wycieczką nad jeziorko i pocałunkiem na kocyku na trawce :)

Napisze krótko: Soprano to bardzo dobry serial, momentami świetny, ale nie trafi do mojego top5. Za dużo zbędnych wątków (perypetie Medoł, siostra Tony'ego), za mało gangsterskich porachunków i odcinków na kosmicznym poziomie takich jak ten z Ruskim komandosem. Dodatkowo mega minus za beznadziejne urwanie motywu dr Melfi. Czytałem opinie po 6 sezonie, podobno środowisko psychiatryczne (psychologów?) było zdegustowane.

edit

moje ulubione postacie: Paulie i Johnny Sack

Odpowiedz
#98
(08-02-2015, 20:38)Jakuzzi napisał(a): Natomiast teraz jest dla mnie oczywiste, że twórcy nigdy tak naprawdę "nie lubili" Tony'ego, nie pozostawiali złudzeń, że to skurwysyn - socjopata, egoista [...]

To szczególnie widać w relacji z Chrisem, który był przecież 'prawie jak syn' i miał zostać następcą Tony'ego, a nigdy nie doczekał się wdzięczności za swoją lojalność. Największym grzechem Tony'ego była jednak zazdrość. Właściwie o wszystko. To charakterystyczne spojrzenie, gdy patrzył na kogoś, kto opowiedział lepszy dowcip, przyszedł w lepszym garniturze albo - to już w ogóle - z piękniejszą kobietą u boku. Taki pies ogrodnika. Tony'ego nigdy nie dało się lubić, ale zrozumieć - już tak. Nie ma chyba w historii telewizji tak dobrze rozpisanej postaci, ale również ogromna w tym zasługa Gandolfiniego. White z 'Breaking Bad' i cała ta jego przemiana to przy Soprano poziom z kółka teatralnego Chrisa.

Mental napisał(a):Dodatkowo mega minus za beznadziejne urwanie motywu dr Melfi.

Ja tam się z tego cieszyłem. To był najsłabszy, wręcz zbędny, wątek serialu, i dobrze, że z każdym sezonem właściwie go ograniczali. Niby był to punkt charakterystyczny, wręcz znak firmowy (gangster u psychiatry), ale dla mnie nudniejsze były tylko odcinki 'senno-majakowe'.
One day closer to death.

Odpowiedz
#99
Cytat:a nigdy nie doczekał się wdzięczności za swoją lojalność.

Jak na moje, to on piał się po szczeblach kariery w mafii szybciej niż inni. W pewnym momencie - podczas nieobecności Paulie'ego - był nawet trzeci w rodzinie. I skoro już padło porównanie z "Breaking Bad", to Chris przypominał mi trochę Pinkmana - naturalnie nie ta skala emo i rozpierdalania każdego dobrego planu swoją głupotą co Różowy, ale i tak nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że śledzę losy gościa, który zaćpa się na śmierć albo wywoła wojnę z NYC.

edit

Cytat:White z 'Breaking Bad' i cała ta jego przemiana to przy Soprano poziom z kółka teatralnego Chrisa.

Srogi przesadyzm. Raz, że Tony nie przechodzi żadnej przemiany w czasie trwania serialu, więc trudno w ogóle porównywać obie te postacie pod tym względem, a dwa - "Breaking Bad" jest w moim top5, a "Sopranos" nie ma :)

Odpowiedz
(08-02-2015, 21:46)Rodia napisał(a): Ciekaw jestem, bo niedawno obejrzałem BB, Sopranos jeszcze nie i zastanawiam się jak się takie Sopranos mają jakościowo do takiego BB. Bo generalnie jak spojrzysz na rankingi dziennikarskie najlepszych seriali dramatycznych to ta czwórka jest raczej zazwyczaj niezmienna: Sopranos, The Wire, BB, Mad Men.

Rodia, z całym szacunkiem, ale piździsz żeby piździć. ;) Skoro sam wiesz, że Sopranos jest w ścisłym topie wszelkich rankingów, to w sumie co Ty jeszcze planujesz tutaj znaleźć? Po prostu nadrób w końcu zaległość i wyrób sobie własną opinię. Jakbyś nie widział jeszcze Ojca Chrzestnego to też byś się tak rozpytywał na forach: "słuchajcie, słyszałem, że to arcydzieło, no ale nie wiem, co poradzicie?, czy jest lepszy od Scorsese i De Palmy?, warto?, nie warto?, wpisujcie miasta"...


(08-02-2015, 22:01)Mental napisał(a): Za dużo zbędnych wątków (perypetie Medoł, siostra Tony'ego), za mało gangsterskich porachunków i odcinków na kosmicznym poziomie takich jak ten z Ruskim komandosem.

Też chyba wolałbym więcej gangsterki w serialu, ale też trudno mi zarzucać, że serial nie jest tym, czym de facto nigdy w oczach twórców być nie miał.

(08-02-2015, 22:01)Mental napisał(a): Dodatkowo mega minus za beznadziejne urwanie motywu dr Melfi. Czytałem opinie po 6 sezonie, podobno środowisko psychiatryczne (psychologów?) było zdegustowane.

Mówisz o nagłym odkryciu badań dotyczących socjopatów na terapii? Zgadzam się, skrót w ciul, nie ma co gadać. Z drugiej strony, gdyby nie to odkrycie, cały koncept z terapią traciłby rację bytu - Melfi musiałaby wyjebać Tony'ego z gabinetu już po pierwszej wizycie. :)



(09-02-2015, 12:05)Landers napisał(a): Największym grzechem Tony'ego była jednak zazdrość.

Zazdrość to mały pikuś w porównaniu z jego pozostałymi wadami.

(09-02-2015, 12:05)Landers napisał(a): White z 'Breaking Bad' i cała ta jego przemiana to przy Soprano poziom z kółka teatralnego Chrisa.

A według mnie obie te postaci to najwyższa półka jeżeli chodzi o bohaterów, których pomimo przestępczego zaplecza trudno jednoznacznie ocenić jako dobrych lub złych. Swoją drogą świetny temat na jakąś porządną analizę porównawczą - do grona dorzucić by można jeszcze m.in. Ala Swearengena, Nucky'ego Thompsona i Vica Mackeya.

(09-02-2015, 12:05)Landers napisał(a): To był najsłabszy, wręcz zbędny, wątek serialu, i dobrze, że z każdym sezonem właściwie go ograniczali.

Bez tego wątku cały serial straciłby sens, bo głównie dzięki niemu dowiadywaliśmy się o tym, co Tony myśli i czemu zachowuje się tak, a nie inaczej.


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości