The Wire
trochę mnie pojebało i postanowiłem przeczytać wreszcie do końca i w całości marksistowską analize Public Enemies. jako że do Kościoła nie chodzę, to miałem czas:) ok, powaga: ciężko było przez to przebrnąć. tekst ów napisany jest bowiem językiem tak bełkotliwym, a jego autor cierpi na tak zaawansowany uwiąd jasnego myślenia i komunikatywnego pisania, że co chwila musiałem wracać do zdania, które już przeczytałem, bo zapominałem, o czym ono było.

ale nie w tym rzecz.

rzecz w tym, że elaborat zatytułowany Mann, męskość i drżenie systemu jest wzorcowym przykładem na to, jak lewacy postrzegają świat. już pomijam w tym momencie "uczone" wywody szanownego pana autora, pełne pretensjonalnego słownictwa i pseudo-erudycyjnego manipulowania żargonem na temat postemancypacji w erze postmodernistycznego poszukiwania jaźni i inne bzdury. jak mówię: nie w tym rzecz. chodzi o coś innego. o umiejętność (a raczej: niemożność) zdiagnozowanie rzeczywistości "za oknem". lewacy tego nie potrafią, bo pole widzenia przesłania im marksizm. dokładnie to samo tyczy się recepcji The Wire przez lewicowych pismaków - a śledzę ją uważnie począwszy od sezonu 2, gdzie mamy pokaz tego, na co stać związki zawodowe.

każdy w miarę inteligentny widz (a The Wire to bez kitu - jak to kiedyś mega trafnie ujął Jakuz - serial dla elity intelektualnej), umiejący wyciągać wnioski z obserwowanej rzeczywistości, szybko się skapnie, że The Wire ukazuje w działaniu i w rozkwicie socjalizm w czystej postaci. socjalistyczne piekło, w którym tacy bohaterowie jak Lester Freamon, Jimmy McNaulty, Cedric Daniels, Omar Little czy wreszcie mój absolutnie ulubiony Howard 'Bunny' Colvin - gdy tylko usiłują wychylić się "poza" system, dostają wpierdol i albo się ich ucisza, albo degraduje, albo upokarza. The Wire, jak żaden inny serial w historii amerykańskiej telewizji, identyfikuje (i piętnuje) z oszałamiająca wręcz precyzją wszystkie najważniejsze cechy charakterystyczne etatystyczno-biurokratyczno-koncesyjnej hydry. największe głupoty, największa obłuda i największe ściemnianie wychodzą wprost z ratusza. pan burmistrz do spółki z panem senatorem i z Waszyngtonem, który jest przywoływane chyba kilkanaście razy jako punkt odniesienia dla tej całej hołoty, centralnie sterują praktycznie wszystkim, co się dzieje w Baltimore. szefostwo fałszuje statystyki (statystyki to ulubione narzędzie wszelkiej maści komunistów), politycy i senatorowie rozkradają na potęgę budżet miasta i stanowy.

taki jest ten system - taka jest jego natura, że pozwala kraść legalnie i bezkarnie. wojny narkotykowe, publiczne szkolnictwo, związki zawodowe, domy poprawcze - serial demaskuje wszystko i wszystkich.

kapitalnie ujął to jeden z blogerów: The Wire is the best libertarian propaganda I've ever seen. One of the things I love about The Wire is that "The System" is a character. hell, a main character. Hell, in many ways, The System is the antagonist of the entire show! Cops/Drug dealers does not map to Good Guys / Bad Guys. Instead what you have is a bunch of people trying to accomplish their goals and often being prevented by the nature of the world and the web of incentives that governs it. A system that those nominally in charge of (Mayor, police chiefs) are at the mercy of almost as much as everyone else.

i teraz wracając do analizy PE.

lewicowi... niech będzie, że intelektualiści zawsze popełniają ten sam błąd - i robią to świadomie! w ten sposób zaklinają rzeczywistość. zresztą sami posłuchajcie. fragmenty z analizy PE:

Kapitalizm drży dzisiaj w posadach.

Nadwątlony w kluczowych swoich punktach kapitalizm sam nie wie, jak głębokie są pęknięcia i ile dokładnie filarów już nie trzyma.

już rozumiecie, do czego zmierzam? lewactwo twierdzi, ŻE DZISIAJ MAMY KAPITALIZM! i że kapitalizm jest winny temu, co się dzieje - bieda, kryzysy ekonomiczne i inne.

lewak ogląda The Wire i mówi: "ohydny kapitalizm". no niech mi ktoś na litość boską pokaże, gdzie w The Wire kapitalizm? jak Bunny Colvin próbował wprowadzić kapitalizm, to go wyjebali na zbity ryj. gdy Pryzbylewski starał się zbudować normalne relacje z uczniami, co rusz uderzał głową w mur biurokracji i "odgórnego" planowania. a pamiętacie scene, jak ten były więzień łaził po urzędach, usiłując zdobyć pozwolenie na otwarcie sali gimnastycznej, żeby potem trenować dzieciaki w boksowaniu? i kto uratował od gangsterski syna Wee-Beya? znowu Bunny Colvin - wziął go do siebie, uczył i wychowywał. wyrwał go ze szkoły, bo tam by chłopak zginął. to się nazywa prywatna inicjatywa. kto uratował Bubblesa? państwo? socjal? burmistrz?

a jak się kończy The Wire? podpowiedź: tak samo jak wszystkie wybory w demokracji - NIC SIĘ NIE ZMIENIA.

i wiecie co: chyba napisze o tym tekst na stronę: The Wire - piekło socjalizmu.

Odpowiedz
Mental napisał(a):lewactwo twierdzi, ŻE DZISIAJ MAMY KAPITALIZM! i że kapitalizm jest winny temu, co się dzieje - bieda, kryzysy ekonomiczne i inne.
A David Simon o drugim sezonie swojego serialu twierdzi tak:

The second season of The Wire, centered around Baltimore's dying port unions, is a meditation on the death of work and the betrayal of the American working class, it is a deliberate argument that unencumbered capitalism is not a substitute for social policy, that on its own, without a social compact, raw capitalism is destined to serve the few at the expense of the many.

O przesłaniu całego swego dzieła powiada natomiast:

I guess what I’m saying is that the overall theme was: We’ve given ourselves over to the Olympian god that is capitalism and now we’re reaping the whirlwind. This is the America that unencumbered capitalism has built. It’s the America that we deserve because we let it happen. We don’t deserve anything better. The Wire was trying to take the scales from people’s eyes and say, “This is what you’ve built. Take a look at it.” It’s an accurate portrayal of the problems inherent in American cities.

Marginesem, w tym samym wywiadzie na temat kapitalizmu jako takiego oraz społecznej odpowiedzialności mówi:

There’s not a lot else that can produce mass wealth with the dexterity that capitalism can. But to mistake it for a social framework is an incredible intellectual corruption and it’s one that the West has accepted as a given since 1980—since Reagan. Human beings—in this country in particular—are worth less and less. When capitalism triumphs unequivocally, labor is diminished. It’s a zero-sum game. People paid a much higher tax rate when Eisenhower was president, a much higher tax rate for the benefit of society, and all of us had more of a sense that we were included.

Natomiast zapytany wprost przez gościa, który również pisał "The Wire", o swe przekonania, stwierdza bez ogródek:

DAVID MILLS: I heard your HBO podcast, where you pretty much say you believe in class warfare and soaking the rich. Are you a socialist?

DAVID SIMON: No, I’m a social democrat. I believe in capitalism as the only viable motivating force to create wealth. But I believe that there have to be certain social frameworks that allow for a distribution of a share of that wealth throughout the classes.


Mental napisał(a):lewak stworzył The Wire i mówi: "ohydny kapitalizm"
Poprawiłem ci zdanie.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
ale ja doskonale znam poglądy davida simona. i nie ma żadnego znaczenia, jakie on ma poglądy w świetle tego, CO POKAZAŁ W SERIALU. czym innym są poglądy davida simona, a czym innym david simon uwieczniający amerykańską rzeczywistość. oto bowiem wychodzi na to, że lewak nakręcił najbardziej prawicowy serial świata.

a najlepsza jest i tak jego odpowiedź na pytanie, czy jest socjalistą:

- jesteś socjalistą?
- nie. jestem socjal-demokratą.

:)

Odpowiedz
właśnie przekopuje net w poszukiwaniu informacji na temat The Wire (w przygotowaniu mam mocny, polityczny tekst o serialu, który mam nadzieje wyląduje w najbliższym czasie na stronie) i trafiłem na bardzo ciekawa wypowiedź obecnego prezydenta usa (audio clip do odsłuchania):

http://www.lasvegassun.com/news/2008/jan/14/obama-gloves-off/#/Obama_at_Culinary_Union_226/

Obama twierdzi, że jego ulubioną postacią jest Omar Little, co jest już kompletnie popieprzone, bo Omar Little jest również moją ulubioną postacią. po chwili pan prezydent się jednak poprawia i mówi: He’s not my favorite person, but he’s a fascinating character.

i teraz prośba do kogoś, kto zna mega dobrze angielski - tak dobrze, że potrafi odszyfrować, co gada Obama po stwierdzeniu: "on jest gejem-gangsterem, który okrada tylko dilerów...". bo z tego, co udało mi się zrozumieć, dalej słychać: "... i oddaje to, co zrabował..." i potem śmiech zagłusza końcówkę.

co mówi Obama?

Negrin? majlo? Cass?

Odpowiedz
"He's a gay gangster who only robs drug dealers and then gives back, a sort of a Robin Hood".
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
heh, dzięki.

tego się obwiałem - pan prezydent się ciut zagalopował. najwyraźniej społecznik się w nim odezwał:)

swoją drogą jak byłem członkiem KMFu, napisałem na listserverze klubowym mini-recke The Wire, w której palnąłem identyczne głupstwo - że Omar to taki Robin Hood. w odpowiedzi Jakuz mnie zjebał, że bzdury gadam i chyba nieuważnie serial oglądałem. Omar niczego nie oddaje, a już z pewnością nie oddaje "biednym" jak zapewne pan prezydent to sobie w głowie ułożył.

Odpowiedz
Dragi przecież racjonował i oddawał. Chyba, że mi się coś pokiełbasiło.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Ja dopiero jestem w pierwszym sezonie, ale Omar przecież po napadzie chodzi z kilkoma paczkami i rozdaje na osiedlach, żeby potem mieć ziomków. Wspomina o tym Stringer stwierdzając że ktoś go ostrzeże jeśli będą chcieli go dorwać.

Odpowiedz
I to ma niby swiadczyc o tym, ze Omar jest wspolczesna wersja Robina? ;)

Odpowiedz
Omar rzeczywiście porcjował dragi celem późniejszej redystrybucji, ale było w tym sporo "dawania złego przykładu". bo niby jak? najpierw dragi kradł, a potem oddawał je pomniejszym dilerom (dzieciakom) i ćpunom, by ci ostrzegali go przed zbliżającym się zagrożeniem (tzw. czujki) - to ma być współczesny Robin Hood?

z drugiej strony nie dziwota, że panu prezydentowi podobała się postawa Obamy: najpierw ukradł, a potem za darmo rozdawał. coś mi to przypomina:) Omar przynajmniej nie zasłaniał się "interesem społecznym". dobry ziom, lubię go.

z innej beczki: wysłałem kumplowi fragmenty podlinkowane przez Negrina, dowodzące niezbicie, że Simon to lewak. kumpel: " jakim cudem lewak nakręcił tak niebieski film?"

ja: "po prostu sfilmował amerykańską rzeczywistość, powstrzymując się od serwowania rozwiązań. sfilmował przyczyny biedy, zacofania, głupoty i policyjnej bezradności. to, o czym pierdoli w wywiadach, można dzielić przez cztery, a nawet kompletnie zignorować, bo ma się nijak do przyczyn"

kumpel: "nadal nie wierze, że lewak nakręcił niebieski film. chyba że to jakiś nieuświadomiony lewak, tj. kapitalizm ma w sercu, ale w głowie lewackie formułki"

ja: "tak czy owak, to będzie chyba pierwszy przypadek w historii świata, żeby osoba o nieskrywanych lewicowych poglądach dostarczała amunicji prawicy - tylko jakiś kompletnie otumaniony lewactwem widz nie dostrzeże, co (i kto) jest powodem całego zła w Baltimore. Simon wykłada to wręcz na tacy."

Odpowiedz
Mental, czasami krytyka biurokracji to po prostu krytyka biurokracji - nie musi to z automatu oznaczac serwowania prawicowej ideologii. Dla mnie wlasnie wielkim plusem The Wire jest to, ze zostal on stworzony przez osoby, ktorych zapatrywan nie da sie, przynajmniej na podstawie serialu, jasno przyporzadkowac do lewicy lub prawicy.


Cytat:Omar rzeczywiście porcjował dragi celem późniejszej redystrybucji, ale było w tym sporo "dawania złego przykładu".

I przede wszystkim - Omar nie oddawal nikomu zrabowanej forsy.

Odpowiedz
Jakuzzi napisał(a):Mental, czasami krytyka biurokracji to po prostu krytyka biurokracji - nie musi to z automatu oznaczac serwowania prawicowej ideologii.

to nie jest zwykła krytyka biurokracji. to jest jawna, bezpardonowa krytyka SYSTEMU, którego biurokracja (rozdęta do absurdalnych rozmiarów) jest IMMANENTNĄ częścią. problem Simona, podobnie jak wszystkich innych osób o lewicowych poglądach, polega na tym, że przyczyn zła upatruje on w stosunkach kapitalistycznych, co jest oczywistą bzdurą. w The Wire kapitalizmu nie ma śladu od lat, a jeżeli już ktoś próbuje budować kapitalizm (dekryminalizacja dragów przez Colvina) - kończy we wiadomy sposób.

Jakuzzi napisał(a):Dla mnie wlasnie wielkim plusem The Wire jest to, ze zostal on stworzony przez osoby, ktorych zapatrywan nie da sie, przynajmniej na podstawie serialu, jasno przyporzadkowac do lewicy lub prawicy.

mogę się zgodzić co do sezonu 1, 2 i być może 5. ale nie co do sezonów 3 i 4.

Odpowiedz
Jakuzzi napisał(a):I przede wszystkim - Omar nie oddawal nikomu zrabowanej forsy.
Bo nikt normalny nie odda za darmo pieniędzy innym ludziom. Oddawał to, co mu było z łupu niepotrzebne, czyli dragi. Jakby rabował pieczywo przy okazji, to by biedakom bułki rozdawał, bo kasę i tak zatrzymywał. Myślę, że Robin Hood wcale inaczej nie działał, więc...:)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Hitch napisał(a):Bo nikt normalny nie odda za darmo pieniędzy innym ludziom.

nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz:)

Odpowiedz
No to ja bym nie oddał, Omar by nie oddał, mój sąsiad też nie. Dżizas, czepiasz się szczegółów :)
I mówię o konkretnej sytuacji, w której obrabowałem dilerów i dysponuję wielką, podróżną torbą wypełnioną po brzegi dolarami. Nie oddałbym tego nikomu, a tym bardziej biednym, bo to ja ryzykowałem życie i w sumie dalej ryzykuję, żeby je zdobyć. Jeśli biedni czują się zbyt biedni, to niech też okradną jakiegoś dilera :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
w postaci Omara najlepsze jest to, że jest nieopodatkowany i nieoclony - na wszystkich frontach. nie musi łożyć na biednych, bo państwa mu nakazuje, i nie musi dzielić się dolą z innymi dilerami ani odpalać działki szefowi. jest self-employment:) oczywiście pomijam tu ekipe, z którą pracuje przy napadach.

[Obrazek: omar1.jpg]
wzór dla młodzieży

a pamiętacie scene rozmowy z Bunkiem:

[Obrazek: ep31_omar_bunk-1.jpg]

Bunk nazwał go "It makes me sick, motherfucker, how far we done fell".

mocna, dobra w ryj scena.

Odpowiedz
W postaci Omara najlepsze jest to, że doskonale wie, gdzie szukać pieniędzy i jak stosunkowo łatwo je pozyskać. Wiedziałem, że wyjedziesz w końcu z podatkami, dlatego chciałem zaznaczyć, że chodzi mi o brak ingerencji państwa itp. Prostą sytuacje, gdzie zabrałem złodziejom kasę, bo i tak jest ukradziona, a oni są złodziejami. Nikt w takim momencie nie będzie się chwalił tym hajsem, co by go skarbowy nie dojechał, ani rozdawał biednym, tylko dlatego, że są biedni.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Hitch napisał(a):Wiedziałem, że wyjedziesz w końcu z podatkami

w życiu pewne są dwie rzeczy: śmierć i to, że po 10 minutach rozmowy ze mną padnie słowa "podatki".

:)

Hitch napisał(a):W postaci Omara najlepsze jest to, że doskonale wie, gdzie szukać pieniędzy i jak stosunkowo łatwo je pozyskać.

też prawda. ale to już sprawa bardziej techniczna i kwestia nabytych (wrodzonych?) umiejętności. mnie bardziej chodziło o obserwacje natury ogólnej - oglądając The Wire i śledząc losy Omara, a później jego nieformalnego następcy, który ujawnia się w 5 sezonie, można się zastanawiać, gdzie tkwi różnica między takim Marlo albo Cheesem a Omarami tego świata. bo chyba nie sprowadza się ona jedynie do przypadku. trzeba mieć taki tryb życia niejako zakodowany w genach. wszelkie próby stawiające sobie za cel zorganizowanie Omarów w jakąś zwartą grupę byłyby tak daremne jak... nie wiem - nakłanianie kotów do życia w stadzie.

zauważyliście, że Omar praktycznie w ogóle nie przeklina?

Odpowiedz
Hitch napisał(a):Bo nikt normalny nie odda za darmo pieniędzy innym ludziom.

Hitch napisał(a):Nie oddałbym tego nikomu, a tym bardziej biednym, bo to ja ryzykowałem życie i w sumie dalej ryzykuję, żeby je zdobyć.

Jezus.. I po co rozwadniac temat takim pieprzeniem? Robin Hood zabieral bogatym i dawal biednym - to najpopularniejszy opis tego bohatera. Omar zabieral bogatym, ale zagrabionej kasy nie oddawal biednym, a zagrabione dragi wykorzystywal dla wlasnego interesu. It's as simple as that.


Mental napisał(a):a jeżeli już ktoś próbuje budować kapitalizm (dekryminalizacja dragów przez Colvina) - kończy we wiadomy sposób.

Zastanawiam sie tylko czy nie jest to czasem podciaganie pewnych rzeczy pod ideologiczne szablony. Niewiadomo przeciez czy Colvin byl liberalem, czy nie, on po prostu szukal najlepszego sposobu na zmniejszenie przestepczosci, oczyszczenie ulic z dilerow. Wymyslil Hamsterdam, pomysl zaczal odnosic skutek, ale kiedy System sie zorientowal, szybko wyciagnal wtyczke. Czy to jednak od razu oznacza, ze tworcy forsuja idee delegalizacji dragow? Bo moim zdaniem mozna rownie zasadnie interpretowac, ze przestrzegaja przed zbyt waskim mysleniem nad rozwiazaniem problemu, ze sugeruja aby podejmowac sie odwazniejszych rozwiazan, zwlaszcza ze dotychczasowe zawodza. Nawet sam Colvin zdawal sie nie byc do konca przekonany co do trafnosci swojego konceptu.

Odpowiedz
Jakuzzi napisał(a):Czy to jednak od razu oznacza, ze tworcy forsuja idee delegalizacji dragow?

Jakuz, HBO niczego nie forsuje. nigdy. HBO ZAWSZE pokazuje JAK JEST. i ty masz wyciągnąć wnioski. a oglądając The Wire i widząc murzyńskie rodziny na skraju ubóstwa pobierające świadczenia socjalne tylko lewak może wyciągnąć z tego wniosek, że jedyny ratunek dla tej rodziny to... zwiększenie świadczeń socjalnych.

co by nie mówić o wynurzeniach Simona poza serialem, Simon-scenarzysta/Simon-reżyser to zupełnie inna osoba. gość jest niesamowicie uczciwy względem odbiorcy - żaden lewak z krwi i kości nigdy nie nakręciłby sezonu 3, 4 i 5.

co się zaś tyczy Colvina, facet nie musi być wcale liberałem - wedle mnie Colvin mógłby być nawet trockistą. tu chodzi o trzeźwe, racjonale spojrzenie - a nie ideologie. chodzi o to, że po utworzenia Hamsterdamu i zalegalizowaniu handlu dragami PRZESTĘPCZOŚĆ MOMENTALNIE SPADŁA (scena, w której pokazuje szefostwu statystyki, a ci robią wielkie gały), a co ważniejsze - zwykli ludzie wreszcie poczuli, że mieszkają w normalnej dzielnicy, a nie na polu bitwy.

co ciekawe, Simon w jednym z wywiadów przyznał otwarcie, że wojna z dragami to katastrofa. Season 1 is a very dry, unimpassioned, but definitive argument against the drug war, and against everything that the drug war represents.

pozwól zatem, że powtórzę: The Wire to serial, który oglądasz i wyciągasz wnioski. lewak powie: kapitalizm zawiódł. liberał powie: socjalizm zawiódł.

kto ma rację? niebotyczna biurokracja, koncesje, represyjna polityka antynarkotykowa, publiczne szkolnictwo w stanie rozkładu, związki zawodowe rządzące w porcie, świadczenia socjalne pobierane przez biedotę, statystyki - to nie są cechy kapitalizmu, Jakuz. a taką twarz posiada System sportretowany przez Simona.

Jakuzzi napisał(a):Nawet sam Colvin zdawal sie nie byc do konca przekonany co do trafnosci swojego konceptu.

bo nie zadbał o sprawy, które później wypomniał mu przyjaciel w szczerej rozmowie: zalegalizowałeś dragi, ale co z tego? czemu się do mnie z tym nie zgłosiłeś? gdzie punkty szczepień? gdzie prezerwatywy? gdzie standardy sanitarne? poza tym gość stracił apanaże majora za swój "prawicowy" wyskok - to tez nie jest bez znaczenia, gdy patrzysz na jego minę w ostatnich scenach sezonu 3.

jedna rzecz nie podlega kwestii: przestępczość spadła. w tym momencie osobiste odczucia Colvina nie mają żadnego znaczenia.

p.s.

napisałem, ze HBO niczego nie forsuje. może i nie forsuje, ale pokaż mi druga stację, która nakręciłaby Deadwood, Johna Adamsa albo Generation Kill? i weź ten ostatni mini-serial i porównaj go z innymi filmami o Iraku, które są otwarcie wręcz antyamerykańskie. przecież gdyby HBO kręciło jakieś lewackie pierdoły z lewackim komentarzem odautorskim, to bym tego syfu w życiu nie oglądał. przypuszczam, że ty również.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości