Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
Cytat: Pierwsze pojawienie się węża (sorry, nie pamiętam/mam gdzieś jego imię) w scenerii z niebieskim filtrem udającej Czernobyl.
Dla mnie to było pierwsze rozczarowanie w tym filmie. Shockwave* pojawia się, mówi "OPTIMASS" i spierdala :( A driller mi w ogóle nie podszedł więc siłą rzeczy żadna akcja z nim mi się za bardzo nie podoba, no, tylko moment gdy Optimus go rozwala w IMAXie w 3D za pierwszym razem nawet zrobił wrażenie, ale oglądany w domu na blu już nie za bardzo.
* za to co zrobili z tą postacią, jedną z ciekawszych w komiksach DOTM ma ode mnie kolejne punkty ujemne. W komiksach Shock kieruje się logiką i tym co zgodnie z nią jest dobre dla decepticonów, gdy uznaje to za logiczne posunięcie, przejmuje dowodzenie, gdy mu wykazano, że logika nakazywałaby zrzec się dowództwa, robi to. A w filmie jest mięsem armatnim, który jedyne co ma wspólnego z oryginałem to jedno oko i działo w miejscu dłoni (i nawet się nie transformuje!).
No ale u Baya tylko niektóre autoboty (Ironhide) wykazują szczątkowe elementy swego komiksowego charakteru, przy czym Optimus od części drugiej jest pod tym względem dość mocno wypaczony, Give me your face? We will kill them all? Egzekucja decepticona w Szanghaju i Sentinela? WTF? - to coś jak mordujący z zimną krwią Superman.
Cytat:Katastrofa promu
Fajne, ale w sumie trudno to nazwać sceną akcji. Ot Starscream strzelił i go rozwalił.
Cytat:- Większość finału
Gdyby nie to, że większość finału to biegający po mieście komandosi i ciągłe unikanie pokazywania transformerów w akcji, pewnie mogło by być fajnie. I żeby nie było - finał ROTF ma dokładnie te same problemy, a sam finał finału faktycznie jest lepszy w DOTM, również dlatego że Sentinel jest dużo lepszym villainem niż Fallen.
28-06-2014, 21:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-06-2014, 21:31 przez Gieferg.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
Powtórka po trzech latach wyszła nawet nieźle - głupawy humor co prawda miejscami przekracza tu granice, ale nie robi to już na mnie większego wrażenia, gorzej, że transformery są tu za bardzo spychane na drugi plan, a jeśli jakieś mają większą rolę to zwykle te najbardziej zryte. Taki Bumblebee niby cały film snuje się z Samem i ekipą, a mam wrażenie, jakby go w filmie było mało co. No i najgorsze - w finałowej bitwie Bay ustawicznie się pałuje swoimi żołnierzykami, pokazuje jak strzelają, biegają, wylatują w powietrze przy wybuchach, pokazuje okręty, czołgi i samoloty, ale już Autobotów, które niby biorą udział w tej bitwie, prawie w ogóle nie widać. Z kolei Decepticony dostały w tym filmie absurdalny downgrade i teraz padają jak muchy od byle czego, podczas gdy w jedynce rozwalenie któregokolwiek z nich to było nie lada wyzwanie. Ten problem niestety utrzyma się także w trójce i czwórce.
6/10
Jutro trójka i poddające się autoboty [WTF???!!!!!]
08-06-2017, 02:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-06-2017, 02:35 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Wpadłem na genialny pomysł aby po powtórce jedynki odpalić dwójkę.
Uhhh...
Nie wiem dlaczego, ale ubzdurałem sobie, że pomimo ogólnej chujozy, to w tym filmie się dużo dzieje. Ależ ta pamięć płata figle! Mamy świetne otwarcie w Szanghaju, później długo nic, świetną rozróbę w lesie, jeszcze dłużej nic, a na koniec świe... taki sobie, przydługi finał w Egipcie.
Oddam królowi co królewskie- ten film brzmi i wygląda rewelacyjnie pomimo tego że niedługo stuknie mu dekada. Ba, dwie ostatnie produkcje które widziałem w kinie, czyli "Wonder Woman" i "Mumia" powinny się w wstydzić. Efekty, zarówno CGI jak i praktyczne cudownie współgrają ze sobą, odmawiają starzenia się, a Bay zwyczajnie wie jak blockbuster powinien wyglądać.
I to tyle. Poza stroną wizualną, dwiema sekwencjami i kilkoma perwersyjnymi ujęciami Megan Fox, ten film nie ma dla mnie za wiele do zaoferowania. Klozetowy humor i irytujące postacie uderzyły z podwójną siłą względem poprzedniej części, a do tego dochodzi fatalny pacing. Nawet końcowa rozróba, mimo że przyjemna dla oka, szybko zaczyna męczyć. Pierwsza część także fabułą nie stała, ale kiedy wyłączyć mózg i długo się nad nią nie zastanawiać, to miało to jakiś tam umowny sens. Tutaj wymyślano wszystko na poczekaniu, bez większej refleksji- ważne aby zabawki się sprzedały.
4/10 - tylko i wyłącznie za stronę wizualną. Cała reszta to materiał na 1/10.
09-06-2017, 23:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-06-2017, 23:37 przez Grievous.)
Powtórka wyjątkowo bolesna. 1,3 i 4 zdecydowanie lepiej wypadają. Ten film jest obrzydliwy. Oglądając go czuję fizyczny dyskomfort. Autentycznie.
3/10 za walkę w lesie, za CGI i za to, że w miarę szybko mi zleciał.
Roboty strzelające z wacka, dwa wiejskie głupki, rodzice Sama, jaja Devastatora, Sam idący do nieba maszyn (ja pierdole). Fallen i jego siedziba jak rodem z jakiegoś Van Helsinga. Obrzydliwy, dziadowski film.
11-06-2017, 19:45
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Z cyklu filmowe problemy pierwszego świata aka jak oglądać?
Przyszła pora na powtórkę Zemsty Upadłych. Skupiam się na pozytywach, podchodzę z dobrym nastawieniem, ale może jakiś alkohol do tego dla pewności? :)
17-06-2017, 15:49
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Jedyną częścią którą powtórzyłem bez wsparcia alkoholowego było DOTM. ROTF potrzebuje go najbardziej :P
17-06-2017, 16:19
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Pierwsza od czasu kina powtórka zaliczona i ocena skacze z 1 na 4, ale nie mogę powiedzieć by to był satysfakcjonujący seans.
Jasne, wizualnie jest baja (baya?), akcja otwierająca w Szanghaju cudownie przegięta (ten wielki Decepticon jest zajebisty) a Megan seksowna, ale to w sumie tyle.
Do momentu gdy kawałek Kostki pełni funkcję McGuffina jest całkiem nieźle (jestem nawet w stanie udawać że żenada z Decepticonem w postaci laski uwodzącej Sama nie miała miejsca), ale wraz ze śmiercią Optimusa umiera sama fabuła, a do końca prawie 80 minut! Niemal wszystko co następuje później nadaje się wyłącznie do wywalenia, film krótko po bitce w lesie powinien przejść do finałowej akcji w Egipcie.
Ta z kolei jest boleśnie przeciągnięta. Sceneria w zasadzie ta sama co w sto razy lepszej scenie ze skorpionem w jedynce i naprawdę nie wiem co się dzieje w tej całej sekwencji. Wiem w tym sensie, że film tłumaczy co się dzieje, ale tu nawet perfekcyjne CGI i świetne zdjęcia nie pomagają. Meh-czące.
Dewastator i piramida na plus, ale już sam finałowy pojedynek z tytułowym Upadłym... prawie 2,5h czekania na coś, co trwa ledwie minutę (!) to jakiś żart :)
PS. Obcy nadaje transmisję w której informuje ludzkość że nie są sami we wszechświecie i żąda wydania kogoś, kto ma w sobie coś ważnego dla odbudowania jego rasy.
Scenarzyści Człowieka ze Stali chyba lubią ten film :)
PS2. Finał jedynki, chociaż pokazują LA, toczy się w Mission City (lol whaaat?)
W dwójce mówią że to było w LA :)
18-06-2017, 01:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-06-2017, 02:19 przez Mierzwiak.)
ROTF lepiej oglądać bez wspomagaczy bo jak wiadomo większość z nich wyostrza doznania. Może ewentualnie jakiś butapren z woreczka ;)
Zeby obejrzeć to po raz 3 musiałbym mieć walizkę Raoula Duke'a z Las Vegas Parano i zapuścić White Rabbit.
18-06-2017, 02:45
Stały bywalec
Liczba postów: 1,168
Liczba wątków: 1
|