Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Nie przepadam za Black Pantherem, uważam że to najbardziej przeceniany i przereklamowany film tego roku, a może i dekady... ale w porównaniu z Venomem wypada jak wzorowy reprezentant gatunku superhero. Pomysł na Panterę był - wziąć prostą historię ( Król Lew), poprzestawiać kilka postaci, przedstawić banalny konflikt (praktycznie to samo co w Thorze) i zrobić z tym 2-godzinną wariację Bonda w fikcyjnym świecie superhero. Na Venoma starczyło pomysłu na jakieś 50 minut, czyli na jego origin. Odkąd mamy ujęcie z Venomem w pełnej krasie, reszta to już w zasadzie scena akcji > scena akcji > finałowa scena scena akcji > napisy > scena między napisami > koniec. Jeszcze jakiś żart po drodze. W drugiej połowie nie ma nic, żadnego pomysłu, którego by rozwinięto, lub pozostawiono żeby rozwinąć. Żadna postać nie zostaje rozbudowana, relacje między bohaterami nie ulegają zmianie, ciągle tkwią w tym samym punkcie. Czarny charakter jest dyktą bez pomysłu, postacie drugoplanowe są dyktami bez pomysłu, tylko główny bohater pełni tutaj więcej niż jedną rolę, i głównego bohatera i comic-reliefa i nawet czarnego charakteru - jeśli liczyć Venoma. W Panterze nawet gdy główny bohater się nie wykazuje, pozostaje galeria innych, fajnych postaci i dwóch solidnych przeciwników, a akcja ma jakieś tło, to więcej niż "czarna maź kontra szara maź".
Im dłużej myślę, tym gorzej dla Venoma. Elementów, które ssą mógłbym wymienić wiele. A z plusów? Lubię Hardy'ego (jeśli mogę liczyć to jako plus filmu?), jego relacja z symbiontem była okej, a seans minął bezboleśnie... I ponownie, nie wiem czy jeśli coś mija "bezboleśnie", to ma oznaczać plus dla filmu. Zostaje więc tylko tych kilka scen Hardy-Venom. :/
Tymczasem w USA rekord otwarcia października!
https://www.boxofficemojo.com/news/?id=4444&p=.htm
Jak to przeczytałem, uświadomiłem sobie w jakich smutnych czasach żyjemy. Można nakręcić film komiksowy, któremu od pierwszego teasera towarzyszy mieszany buzz w sieci, w końcu owy film zbiera fatalne recenzje, niespecjalne opinie widzów, ale że jest filmem superhero na podstawie komiksu, od tak wpada $80 milionów w 3 dni. Z drugiej mańki, można nakręcić świetny film akcji, któremu towarzyszy pozytywne zainteresowanie odkąd główna gwiazda łamie nogę w trakcie wykonywania wyczynu kaskaderskiego, reakcje na marketing są fantastyczne, recenzje już na tygodnie przed premierą wieszczą jeden z najlepszych filmów lata, w końcu i widzowie chwalą najnowsze Mission: Impossible, a te zarobiło w weekend o niemal $20 milionów mniej... Bo nie superhero, bo nie z komiksu.
Tęsknie za latami 90-tymi. :(
07-10-2018, 22:04
Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
Fakt, że Venomowi wiele rzeczy brakuje (w tym ciekawych ról poza głównym bohaterem, których... no nie ma), ale Hardy robi taką robotę, że nawet tego jakoś specjalnie nie odczułem. Zresztą, whatever, mi się dobrze oglądało & nothing else matters :P
Cytat:W Panterze nawet gdy główny bohater się nie wykazuje, pozostaje galeria innych, fajnych postaci
Chyba widziałem jakąś inną Panterę, bo żadnych nie pamiętam. Ok, Klaue był spoko, ale zmarnowany popisowo.
Juby napisał(a):w końcu i widzowie chwalą najnowsze Mission: Impossible, a te zarobiło w weekend o niemal $20 milionów mniej... Bo nie superhero, bo nie z komiksu.
Jakoś się nie dziwię, też nie znalazłem powodu, żeby na to iść.
Juby napisał(a):od tak wpada $80 milionów w 3 dni.
OT tak. A innych to pouczasz :P
07-10-2018, 22:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-10-2018, 23:05 przez Gieferg.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
@Juby
E tam Mission, skup się na Hardym.
Smutne jest to że Venom zgarnął 80 baniek a Mad Max prawie dwa razy mniej. No ale niezbadane są wyroki widzów, tutaj zaskakuje mnie najbardziej to że taki sukces odniósł film którego trailery nie pokazały nic fajnego / ciekawego / dobrego. Gdyby to jeszcze miało marketing jak Suicide Squad, ale w tej sytuacji? Nie ogarniam co się stało :)
07-10-2018, 23:06
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-10-2018, 23:07 przez Mierzwiak.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
Widać Venom ma dużo fanów :P
Wychodząc z kina (choć zadowolony z seansu) byłem pewien, że właśnie obejrzałem flopa, a tu taka niespodzianka.
07-10-2018, 23:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-10-2018, 23:14 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Serio uważasz, że Brock jest ciekawym bohaterem? Rozumiem jeszcze to podnoszenie oceny że względu na aktora, bo fakt - da się to lubić. Jednak pytam konkretnie o postać.
Co jest takiego fajnego w Brocku? Bo w moim odczuciu to nie ma on żadnego charakteru, nie przychodzi żadnej przemiany, nie da się go określić nawet jakoś konkretnie. Tak jak pisałem wyżej. On jest trochę odbiciem tego całego filmu. Raz ma śmieszyć, raz ma niby być smutny, raz ma być wkurzony (sceny z tym sąsiadem - koszmar). Nie jestem w stanie określić tego bohatera. Hardy zresztą też gra co scenę inaczej. Chyba dał się we znaki mu ten niejasny ton produkcji.
Jest w ogóle powiedziane dlaczego Venom dobrze funkcjonuje akurat z Brockiem? Bo go lubi? Nie ogarniam tego filmu. On serio jest bardzo zły. Można jak widać się na nim dobrze bawić. Na każdym można, ale jest on bardzo zły.
.
07-10-2018, 23:31
Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
Nie uznaję żadnych obiektywnych "zły/dobry" jak się dobrze bawię/wciągam/nie nudzę to film jest dobry, jeśli nie, to nie jest. Wszystko :)
Cytat:Serio uważasz, że Brock jest ciekawym bohaterem?
Serio. A w porównaniu z kimkolwiek z Czarnej Pantery wręcz arcyciekawym XD
Cytat:nie przychodzi żadnej przemiany
Może, ale ja akurat nie lubię tej zasady, że bohater MUSI przechodzić jakąś przemianę (bo niby, qrva, czemu?) i tego nie wymagam.
Cytat:Raz ma śmieszyć, raz ma niby być smutny, raz ma być wkurzony
Jak w życiu. Też tak mam. Może dlatego go lubię? Nie jest taki, ani taki, ani taki, jest raz taki, raz inny. Normalne.
Z tzw "niejasnym tonem" też nie mam najmniejszego problemu. Może jedynie stwierdzenie Venoma że jest przegrywem wśród swoich trochę psuje wizerunek postaci i może zgrzytać.
07-10-2018, 23:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-10-2018, 23:53 przez Gieferg.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(07-10-2018, 23:38)Gieferg napisał(a): Nie uznaję żadnych obiektywnych "zły/dobry"
LOL jakich?
Cytat:jak się dobrze bawię/wciągam/nie nudzę to film jest dobry, jeśli nie, to nie jest. Wszystko :)
Właśnie katapultowałeś się z listy osób których opinie na tym forum mnie interesują :)
08-10-2018, 00:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2018, 00:24 przez Mierzwiak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
To moje stwierdzenie, że "Venom" jest złym filmem nie aspiruje do bycia jakimś "obiektywnym" sądem. Absolutnie nie.
Przemiany bohatera nie uważam za zasadę, która jest konieczna, żeby film był spoko. Jednak jeżeli coś się z postacią dzieje, to fajnie jeżeli to na nią jakoś wpływa. Mam wtedy wrażenie, że ekranowe wydarzenia mają jakąś wagę. Tutaj? No Brocka rzuciła narzeczona, więc on pije w barze i będąc znanym dziennikarzem nie umie znaleźć pracy. Następnie łączy się z Venomem i w zasadzie wraca do stanu początkowego. To w pewnym sensie taka radosna twórczość. Film, w którym chodzi o to, żeby się działo, była akcja i trochę żartów. No i ok. Mnie to męczyło, bo nie angażuje mnie kompletnie taka zabawa dla zabawy. Ten finałowy pojedynek był mi tak obojętny, że bardziej nie może. Gdyby to jeszcze była jawna parodia, to co innego. Może wtedy humor by był lepszy, wtedy akcja jest podporządkowana zabawie i śmiechom, więc inaczej to działa. Tutaj ani się nie ekscytowałem, ani się nie śmiałem.
Jeżeli chodzi o mój zarzut co do charakteru postaci Brocka, to niestety nie odbieram go jako osobowości złożonej. Odbieram go jako postać napisaną niekonsekwentnie. Nie wiem jaki to człowiek - taki jest efekt. Dlaczego niechętnie wraca do sprawy tej fundacji? Przecież był gotów dla niej poświęcić wszystko. Teraz szukając pracy na zmywaku nagle się boi? To o co mu chodzi? We wspomnianym "Black Panther" jest np. Killmonger. Gość ma jakieś tło, ma swoje przekonania, ma swoje cele. Można się z nim zgadzać, nie zgadzać, szanować, cokolwiek. Coś się da o nim powiedzieć. Wzbudza jakieś emocje. No a ten Ahmed z "Venom"? Łazi i gada. Dlaczego on nie lubi rasy ludzkiej? Jaka jest jego motywacja? Pieniądze, władza? Jakikolwiek powód jego działań jest podany?
A taki motyw, że do super budynku wprowadza Eddiego pani doktor i później bez jej przyznania się nikt nie wie, że Brock tam był? To jest kreskówka i to taka bardzo prosta.
Ogólnie to wszytko o czym mówię rysuje taki radosny b-klasowy film. To że takie się podobają nie jest dla mnie ani dziwne, ani nowe. Tylko chyba nie spodziewałem się, że czasach MCU, z taką obsadą, tego typu bezrefleksyjna twórczość może wylądować w kinach.
.
08-10-2018, 00:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2018, 00:26 przez srebrnik.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
Cytat:Następnie łączy się z Venomem i w zasadzie wraca do stanu początkowego.
Z tą małą różnicą, że teraz zjada mózgi.
Cytat:Ten finałowy pojedynek był mi tak obojętny, że bardziej nie może.
To akurat było słabe. Trudno się spierać.
Cytat:A taki motyw, że do super budynku wprowadza Eddiego pani doktor i później bez jej przyznania się nikt nie wie, że Brock tam był?
No też słabe (dałoby się to jakoś wyjaśnić, ale nawet nie próbowali), ale rzecz w tym, że jeśli film mnie angażuje, nie zanudza i nie sprawia tym samym, że zaczynam się z tych nudów zastanawiać nad każdą bzdurą - tak jak w przypadku takiego Skyfall, czy ostatniego Parku Jurajskiego - to takie rzeczy nie wpływają specjalnie na ocenę. Kto wie, może wpłyną przy powtórce, ale na razie ocena jest jaka jest.
Cytat:Tylko chyba nie spodziewałem się, że czasach MCU, z taką obsadą, tego typu bezrefleksyjna twórczość może wylądować w kinach.
Może. Może też odnieść sukces, vide: Wonder Woman.
Cytat:Dlaczego niechętnie wraca do sprawy tej fundacji? Przecież był gotów dla niej poświęcić wszystko.
Przecież sam mówi dlaczego - ruszył to i życie mu się zesrało. Tez bym nie miał ochoty na dogrywkę z takiego meczu.
Mierzwiak napisał(a):]LOL jakich?
Srakich.
Tak jak napisałem - "obiektywnych" - nie uznaję czegoś takiego w ocenie jakiegokolwiek filmu. Chwilowe zaćmienie, czy Shamar ci się włamał na konto?
Mierzwiak napisał(a):Właśnie katapultowałeś się z listy osób których opinie na tym forum mnie interesują :)
Teraz się połapałeś? :)
Napisałem tu to samo co już powtarzałem wielokrotnie przy różnych okazjach przez ostatnie kilka lat. Juby potwierdzi ;)
08-10-2018, 02:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2018, 03:12 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
O widzisz Mierzwiak, Mad Max to kolejny przykład. Możesz być nieziemsko dobrze ocenianym filmem akcji, z świetnym marketingiem i pochodzić z uznanej od lat serii (Mad Max, Mission Impossible), ale nie jesteś superhero / comic book movie więc zarobisz mniej. Zrozumiałbym otwarcie Venoma gdyby miał kapitalny marketing, lub był częścią MCU, ale tak... Tysięczna adaptacja komiksu gromi w kinach. A poczytajcie w linku, który wrzuciłem - główna widownia Venoma to chłopaki do 25 roku życia :P Taki mamy dzisiaj rynek. Teraz tylko czekam na $100 mln w weekend otwarcia Aquamana. :P
Dyskusja z Giefergiem nie ma za grosz sensu jeśli z mojej wypowiedzi wyciągnął tylko fragment o bohaterach i literówkę. Dla niektórych wystarczy "Hardy robi robotę i się nie nudziłem" by dać 7/10, a to że innych plusów nie ma za bardzo gdzie szukać już nothing "inny tytuł metaliki, bo też chcę być fajny jak Gieferg". Good for him, dla mnie Venom to najgorszy sh film roku. Pantera miał do zaoferowania dużo więcej.
08-10-2018, 06:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2018, 07:10 przez Juby.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
@Gieferg
Piszesz że film jest albo dobry albo nie jest (a jak nie jest dobry to jaki jest?) ale nie uznajesz obiektywnych określeń dobry / zły chociaż są one tylko i wyłącznie subiektywne. Nie srakie.
Jestem zdziwiony tylko dlatego że na serio nie zarejestrowałem faktu oceniania przez ciebie w dwustopniowej skali. Musiały mnie zmylić oceny od 1 do 10.
08-10-2018, 06:55
Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
Cytat:ale nie uznajesz obiektywnych określeń dobry / zły chociaż są one tylko i wyłącznie subiektywne.
Nie uznaję głupiego pierdolenia w stylu - "nie podobało mi się, ale to obiektywnie dobry film" albo "podobało mi się, choć wiem, że to obiektywnie zły film".
Żadne "obiektywnie" nie funkcjonuje w odniesieniu do oceniania filmów. Kropka. Obiektywnie to film może być "Czarno-biały", "telewizyjny", "niemy" itp. ale nie dobry albo zły.
Drugiej kwestii nie będę wyjaśniał bo ewidentnie trollujesz. Nie jesteś Shamarem więc sam się domyślisz, a jak nie to trudno.
08-10-2018, 07:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2018, 07:19 przez Gieferg.)
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Juby, tutaj nie chodzi o komiks, a o to jak kochaną postacią jest Venom. Siedzący na glowie Raimiego Arad rozgryzł potrzeby rynku już kilkanaście lat temu. Tego zabrakło części analityków, spotykałem się nawet z określeniem niszowy bohater, co jest absurdem. Nie wierzę aby Aquaman powtórzył sukces Venoma, postać jest niby popularna, ale chyba niekoniecznie w wydaniu DCEU, a tymi zwiastunami przyciągnie tylko widzów środka. Nie przekona ani najbardziej zajadłych przeciwników kinowego DC, ani zwolenników MCU, tych 13-latków toczących pianę w sieci.
Nie jest to koniec świata i odniosę się tutaj do powszechnie lubianej na tym forum serii Szybcy i wsciekli. Trapiona jest ona kosmicznymi idiotyzmami które przyjmowane są z otwartymi ramionami w imię dobrej rozrywki. Dla mnie jest niestrawna i wynika to z dwóch czynników: o luz i humor dbają tutaj głównie nieśmieszni drugoplanowi raperzy, a reszta zajęta jest podniosłymi watkami dotyczącymi poświęcenia, rodziny, zemsty i odpowiedzialności. No moźe jeszcze The Rock bardziej chciałby być drugoplanowym raperem.
Drugi czynnik to korzenie serii które są mi raczej obce. Widzowie odnajdują tutaj powrót do swojego dzieciństwa zanurzonego w kinie akcji. Moje korzenie tkwią raczej w SF i horrorze, czesto tandecie, ktoś przegladając moje konto na Filmwebie mógłby się zdziwić ile razy naciągałem oceny na 6 jakimś badziewiom.
I tutaj wracam do sedna, głupota Venoma polega na makaymalnych uproszczeniach przy montażu i pisaniu scenariusza. Ktoś musi uciec, ktoś musi się gdzieś dostać, ktoś zerwać zaręczyny, ktoś polecieć rakietą więc stoi w jej oknie i to oznacza, że leci rakietą. Jest to tak pociesznie nieporadne, źe przypomina właśnie B-klasową tandetę, w którą radośnie dopasowuje się Hardy wyjęty ze slapstickowego horroru. Dlatego to wszystko jest dla mnie bardziej strawne niż Diesel na przemian walący jakąś przemowę o rodzinie i tupiący nogą w pękający asfalt.
Tak naprawdę Venom nadawałby się na 5 tysięcy prawd objawionych, ale jest doskonałym przykładem ile w kinie czysto rozrywkowym potrafią dać charyzmatyczni aktorzy. Powiem wiecej, to wyszło przypadkiem. Moim zdaniem ten szalony montaźysta wziął sobie za cel wycìęcie z zupełnie szablonowego, fatalnie wyreżyserowanego thrillera SF jak najbardziej B-klasowego filmu aby przenieść jego cięźar. Montaż jest przy tym fatalny, ale ten ktoś chwytając się brzytwy nie utonął.
08-10-2018, 08:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2018, 08:46 przez Szaman.)
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Szaman, okej, Venom jest kochaną postacią, ale Superman z Reevesem, Batman Burtona i Spider-Man Raimiego nie osiągnęły sukcesów tylko dlatego, że opowiadały o trzech najbardziej ikonicznych superbohaterach na świecie. Miały za sobą też: a) świetny marketing, b) poparcie krytyków, c) były udanymi filmami, które ludzie polubili za coś więcej, a nie pisali, że to dla nich 'gilti pleżer'. Venom osiągnął sukces bez tych czynników, recenzjenci go zgnoili (poskutkowało trzymanie embargo aż do samego końca, wieść się nie rozeszła), nie znam żadnej osoby, która wystawiłaby mu ocenę wyższą niż Gieferg, marketing był cienki jak siki węża, a padają rekordy... To tak jakby BvS Snydera odniosło sukces mimo kijowego marketingu, okropnych recenzji i kiepskich ocen widzów, tylko dlatego że to film o Batmanie i Supermanie. Jednak sukcesu nie było, tutaj się udało. :\
Z Aquamanem rzeczywiście przesadziłem, ale w sumie przebicie otwarcia JL wcale mnie nie zdziwi. Dzisiejszej widowni można sprzedać absolutnie wszystko jeśli ma znaczek Marvela lub DC przed czołówką. :P
A co do lubienia tandetnego kina b-klasy, kiczowatych horrorów / sci-fi - nie przeszkadzało ci to, że Venom zabija wszystkich bez upuszczenia z ofiar choćby kropli krwi? Dla mnie cały klimat takiego kina ginął w każdej scenie.
08-10-2018, 09:04
Stały bywalec
Liczba postów: 4,444
Liczba wątków: 8
Może to efekt Deadpoola? Ludzi dalej pociągają antybohaterowie, poza tym dużo z nich ma pewnie sentyment do Spider-Man TAS, a Hardy jest całkiem popularny.
Co prawda na papierze do tych ludzi też bym się zaliczył, ale Venoma obejrzę kiedyś na dysku, nie będę dokładał cegiełki. :P
08-10-2018, 09:09
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Przeszkadzało, szczególnie w fatalnie wykonanej scenie w spożywczaku. Ale juź dawno machnąłem na to ręką, nawet bardziej odrzuca mnie pikselowa krew niż brak krwi.
Cały termin gilti pleżur polega właśnie na tym aby czasem przymknąć sobie oko, ale aby nie robić tego zbyt często. Nie zamierzam jakoś szczególnie bronić Venoma, chciałem usprawiedliwić swoją ocenę. Przypomina mi się taki horror SF z Hauerem i potworem "W mgnieniu oka", znacznie lepszy od Venoma, ale tam też głupkowaty scenariusz przykrywany był niesamowitym aktorem, nawet wiele lepszym niż hardy Tomasz. No dobra, również klimatem i "Nights in White Satin" w co trzeciej scenie. Czasem się wybacza głupoty, czasem nie, co zrobić.
Venom nie jest tutaj antybohaterem, jest dwa kroki od Denvera, ostatniego dinozaura zjadającego mózgi :)
08-10-2018, 09:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2018, 09:13 przez Szaman.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
(08-10-2018, 07:18)Gieferg napisał(a): Cytat:ale nie uznajesz obiektywnych określeń dobry / zły chociaż są one tylko i wyłącznie subiektywne.
Nie uznaję głupiego pierdolenia w stylu - "nie podobało mi się, ale to obiektywnie dobry film" albo "podobało mi się, choć wiem, że to obiektywnie zły film".
Żadne "obiektywnie" nie funkcjonuje w odniesieniu do oceniania filmów. Kropka. Obiektywnie to film może być "Czarno-biały", "telewizyjny", "niemy" itp. ale nie dobry albo zły.
Nie twierdziłem, że to "obiektywnie zły film". Kto jak kto - Ty sam zwracasz uwagę, że post to opinia. Napisałem, że "Venom" to bardzo zły film, bo tak uważam. Nie stawiam się w roli wyroczni.
Sprawa ma jednak drugą stronę. I o ile używanie słowa "obiektywnie" w kategorii - jakby nie patrzeć - sztuki, nie ma za wiele sensu. Tak już stwierdzenie "film mi się nie podoba, ale nie uważam, żeby był zły", jest już jak najbardziej racjonalne. Da się coś doceniać, ale jednocześnie nie być tym zachwyconym. No i oczywiście przeciwnie. Sam mam tak przykładowo z filmem "Armageddon". Uwielbiam, kocham, widziałem 100 razy i w ogóle 10/10. Jednak jestem totalnie świadom jego idiotyzmów. No i tutaj pojawia się problem. Nazywam go dobrym? Chyba nie, bo jednak ciężko mi przechodzi przez usta takie określenie w sytuacji, gdzie fundament scenariusza to pomysł debilny, a im dalej w las tym chyba tylko gorzej, jak chodzi o logikę i wiarygodność. Z drugiej strony, to zabawa i jeżeli te głupie pomysły działają, to chyba jednak są dobre, bo pełnią swoją rolę. Dlatego koniec końców przyznaję Ci rację. Jednak zostawiam sobie wentyl w postaci stwierdzenia" podobało mi się, choć wiem, że to głupi film" :)
Tutaj dochodzimy do "Venom" i ogólnie terminu guilty pleasure. To jest chyba nie do końca definiowalne. Tobie, czy Szamanowi "Venom" się podoba w swojej radosnej prostocie, mnie męczy. Padają tutaj jednak słowa o b-klasowej bezkompromisowości. No i tutaj pojawia się mój zgrzyt. Bo moim zdaniem ten film absolutnie nie miał takich założeń. Nikt tutaj nie celował w grindhousowy wesoły horror, w którym bohater nagle wskakuje na czubek drzewa. Nie wiem - ten film takim zabiegiem wydaje mi się jakiś nieporadny i to w taki nieprzyjemny, irytujący sposób. Mam wrażenie, że pisząc taki "Armageddon", twórcy z radością wymieniali się pomysłami, aż w końcu ktoś rzucił "niech Bruce Willis zrobi odwiert na asteroidzie" i wszyscy się cieszyli, jaki to mają teraz kozacki pomysł. W przypadku "Venom", moja wyobraźnia podpowiada mi, że rozwiązanie fabularne wynikały z braku pomysłów. Nie wiem skąd taki obraz, nie jestem w stanie tego uzasadnić. Może to wina marketingu? Przecieków? Ostatnich 10-ciu lat w tzw. "kinie komiksowym"? Nie kupuję tłumaczenia, że ten film miał być takim campowym tworem.
Szaman mówi, że montażysta celowo wykroił z tego taki a nie inny obraz. Jeżeli tak, to koniec końców para montażystów (bo w tym filmie podpisane jest dwoje) są geniuszami, bo efekt faktycznie uzyskali - to przyznaję niezależnie od mojej oceny. Mam jednak ogromne wątpliwości, że tak to ktoś sprytnie obmyślił w montażowni. Bardziej widzę scenariusz, gdzie cięli, to co mieli i dość częstych stwierdzeniem bywało "no trudno, inaczej nie mamy jak".
No i zgadzam się również z Szamanem, co do określenia samego Venoma. Absolutnie nie jest żadnym antybohaterem. I dla mnie to kolejny minus.
.
08-10-2018, 10:42
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,524
Liczba wątków: 30
(08-10-2018, 07:18)Gieferg napisał(a): Nie uznaję głupiego pierdolenia w stylu - "nie podobało mi się, ale to obiektywnie dobry film" albo "podobało mi się, choć wiem, że to obiektywnie zły film".
Błądzisz. Tak jak gówniany film może się podobać, choć wiesz, że jest gówniany albo dobry film może się nie podobać choć wiesz, że to dobry film. Przykładowo jeśli chodzi o gatunki, których ktoś nie znosi. Możesz się wymęczyć, wynudzić na jakimś dramacie, melodramacie i uznać, że to słabe a ten film będzie np. jedną z lepszych pozycji gatunku.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
08-10-2018, 13:19
Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
Ten problem rozwiązałem w prosty sposób - gatunków, których nie lubię, już zwyczajnie nie oglądam.
--
Cytat:Przypomina mi się taki horror SF z Hauerem i potworem "W mgnieniu oka", znacznie lepszy od Venoma
Ode mnie 5-6/10 to max. Nie przepadam, choć znajdą się filmy, że tak powiem, pokrewne, którym dam 9/10 (Hardware, Death Machine). Ale pewne podobieństwa do Venoma faktycznie można znaleźć. No i mocna R-ka jest.
08-10-2018, 14:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2018, 15:09 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 1,167
Liczba wątków: 1
Fakt, że w tym filmie nie ma nic co warto zobaczyć poza rolą Hardy'ego ale ja oglądając go się świetnie ubawiłam :)
08-10-2018, 22:14
|