Captain Skullet
Liczba postów: 20,313
Liczba wątków: 128
Cytat:zrobiłem pierdyliard misji w tej wiejskiej okolicy,
No czyli krótko mówiąc zjebałeś, wpieprzając kilka słoików ketchupu, zamiast po prostu przejść do drugiego dania. Też bym nie dał rady w ten sposób.
Postawa "completist" niektórych graczy to dla mnie zboczenie, szczególnie w odniesieniu do takiej gry jak Witcher 3, bo przy W2 jeszcze można tak grać :)
27-12-2016, 12:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-12-2016, 12:06 przez Gieferg.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Wiem, czasem mnie poboczne rzeczy tak męczą, że odpuszczam grę, ale jeśli je odpuszczę, mam wrażenie, że coś mnie omija.
27-12-2016, 12:19
Captain Skullet
Liczba postów: 20,313
Liczba wątków: 128
I tym sposobem zamiast pozwolić by cię ominął szereg nieciekawych podobnych do siebie zleceń-zapychaczy, pozwoliłeś by cię ominęło 80% fabuły :P
27-12-2016, 13:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-12-2016, 13:12 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
No tak, te wszystkie znajdźki mogą nudzić, ale reszta gry? Chociaż nawet tego nie rozumiem, bo świat Wieśka jest tak pięknie zaprojektowany, że nawet to bieganie za znakami zapytania sprawiało mi radość (i odkryłem wszystkie). A spora część zadań pobocznych jest znakomita, nawet takie banalne questy z rodzaju pocztowych zawsze czymś tam się odróżniają i potrafią zainteresować fajnym pomysłem lub tłem fabularnym.
Ja bardzo zazdroszczę Mierzwiakowi, że gra pierwszy raz. Owszem, uwielbiam te wszystkie Fallouty, Baldursy i Planescape Tormenta, ale podejrzewam, że gdyby nie sentyment do tych wielkich, genialnych gier, to gdyby ktoś mnie spytał o najlepszego RPG'a, w jakiego przyszło mi grać, to odpowiedziałbym, że Wiedźmin 3 z dwoma dodatkami :D
27-12-2016, 13:19
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Zgadzam się z kolegą Patyczakiem, odnośnie tego, że zbieranie znajdziek w Wiedźminie 3 to sama przyjemność, porównywalna z przemierzaniem prerii w Read Dead Redemption. Tu i tam po prostu chłonęło się piękno świata, co rusz odkrywając jakiś interesujący detal, albo napawający swoistą nostalgią widoczek. Jedyne zastrzeżenie w materii "zbieractwa" w W3 mam do "znajdziek" rozmieszczonych na (w i pod) wodzie. Żmudne pływanie, wychodzenie z łódki i nieszczęśliwie zaprojektowane nurkowanie sprawiło, że nie zebrałem wszystkiego.
27-12-2016, 13:32
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Tak, znaki zapytania na morzu to idiotyzm. Za każdym razem spodziewałem się, że może w końcu zamiast skrzyni będzie wrak z ciekawą historią albo wysepka syren lub po prostu coś innego. I nigdy się nie doczekałem.
27-12-2016, 13:39
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Porównanie z RDR bardzo dobre, bo tę grę też odstawiłem po ok. 15 godzinach.:D To nawet nie gra. To trzyminutowe sekwencje gry przerywane kwadransami niczego.
27-12-2016, 13:58
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Muszę przyznać, że od pewnego czasu fascynuje mnie podejście wojskowego do gameplay'a. Jest oryginalne, przynajmniej inne od mojego, ale wydaje mi się, że nawet udaje mi się je trochę zrozumieć. A przynajmniej próbuję :D
Mam wrażenie, że tak ogólnie można podzielić gry na te, które skupiają się na filmowości doświadczenia i te, których podstawą jest konkretna mechanika - cały czas powtarzamy jakieś czynności wymagające precyzji, refleksu, itd. Takim krańcowym przykładem pierwszego podejścia niech będzie "Everybody's Gone to the Rapture", gdzie po prostu chodzimy po urokliwej, angielskiej mieścinie, podziwiamy widoki, chłoniemy historię, ale bardziej niż graczem, jesteśmy widzem. Drugie podejście to chociażby Super Mario Bros. Tutaj niczego nie oglądamy, sednem gry jest po prostu gra, cały czas musimy coś robić, żeby przesuwać się do przodu.
Military jest chyba radykalnym fanem podejścia drugiego, a przykłady podejścia pierwszego w ogóle dyskwalifikuje jako gry :D Dobrze rozumiem, że jazda po Velen to kwadransy niczego, bo wtedy prócz podziwiania widoków nie mamy do dyspozycji żadnej mechaniki?
Dla mnie gra to przede wszystkim doświadczenie. Czy to doświadczenie filmowości czy konkretnej mechaniki - nie ma różnicy. Lubię serię Call of Duty zarówno za mechanikę strzelania w dynamicznych sekwencjach pośród pięknie zaprojektowanych lokacji, jak i za te wyreżyserowane, pełne skryptów momenty, w których tracimy kontrolę nad naszą postacią i stajemy się widzem. W "Everybody's Gone to the Rapture" nie muszę robić nic prócz łażenia i gra nie stawia przede mną żadnych zadań, ale nadal bawię się wspaniale i myślę, że to dalej jest gra.
27-12-2016, 14:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-12-2016, 14:40 przez patyczak.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Velen to nie tylko kwadranse niczego. Ogólnie Wiedźmin to bardzo prosta mechanika, z którą spędzasz długie godziny. Co tu jest gameplayowo oprócz napieprzania się? Nie robisz jakichś drastycznie odmiennych buildów, nie masz wyzwań logicznych czy zręcznościowych (poza walką), nie masz elementu strategicznego (drużyna), ekwipunek jest prosty (w sensie: brak tu złożonych, odmiennych broni). Pod tym względem W3 jest niewiele bardziej skomplikowany od byle brawlera, w którym idziesz w prawo i kopiesz gostków. A poza tym nie ma niczego.
Tak, lubię gry, które czegoś ode mnie wymagają. Nie muszą być złożone i oferować kombinacji wyścigów ze strategią, ale wtedy lepiej dla nich, żeby nie wymagały 50 godzin przy ekranie. Dla mnie idealną grą jest Lost Planet (chyba ją dziś odpalę): ma doskonałe proporcje akcji i eksploracji, nigdy nie prztyłacza, ma twist w postaci walki w robotach, ma przeciwników wymagających odmiennej taktyki, a pod względem długości jest w sam raz. Kurka wodna, właśnie sobie uświadomiłem, że pod względem walki ta gra jest bardziej złożona niż Wiedźmin, a trwa coś koło 10h.
Szczerze nienawidzę gier, które marnują mój czas. Nie lubię symulatorów chodzenia. Lubię wklimacać się w swiat przedstawiony, ale wolę, jeżeli jest to robione np. poprzez ciche momenty, kiedy można przystanąć i pogapić się na piękne, "żyjące" tło. Nie muszę od razu mieć możliwości zajrzenia pod każdy kamień.
27-12-2016, 14:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-12-2016, 14:40 przez military.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(27-12-2016, 14:39)military napisał(a): Nie muszę od razu mieć możliwości zajrzenia pod każdy kamień.
Możliwość =/= przymus. Gdyby gra WYMAGAŁA zaliczania wszystkich zadań pobocznych to krytyka byłaby zrozumiała, a ta nawet pomaga w ich omijaniu ładnie dzieląc misje w menu "Zadania".
Zresztą zarzut o robieniu w kółko tego samego jest bez sensu, ponieważ to samo możesz napisać o każdej grze. O każdej, serio. Dopiero co pisałeś, że lubisz Call of Duty, grę w której przez cały czas robisz to samo: strzelasz.
27-12-2016, 15:05
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
RPG'i też można podzielić na dwa nurty. Te, w których sami kreujemy bohatera, zaczynając od takich podstawowych kwestii jak klasa postaci, czasem wybierając nawet origin, a kończąc na charakterze i motywacji - sandboxowy Skyrim daje nam do dyspozycji skorupę i tylko od nas zależy czym ją wypełnimy, jakie cele jej nadamy i jaką historię sobie dopowiemy. A Wiedźmin to RGP, w którym raczej chodzi o odgrywanie, więc wcale mnie nie dziwi, że military kręci nosem. To raczej dobrze zamaskowny interaktywny film, w którym zachwyca wszystko to, co w porządnym kinie. Fabuła, charyzmatyczny bohater (już ukształtowany; nie mogę sprawić, żeby Geralt był bardziej "mój", żeby był mniej Geraltem), klimat, cudowne scenografie, dialogi. Tak, mechanika jest bardzo prosta i gdybym miał wymienić, co mnie w produkcji Redów zachwyciło, to na samym końcu wymieniałbym kwestie związane z czystym gameplay'em, jak walka czy alchemia.
Gram teraz w Dark Souls 3 i to jest całkowite przeciwieństo Wiedźmina. Po pierwsze, gramy tu dosłownie jakimś Pustym, nic o nim nie wiemy, więc wszystko w naszych rękach. A po drugie, tutaj każde przejście z punktu A do B jest ciężkim wyczynem, w który trzeba włożyć sporo wysiłku. Nie ma żadnych przestojów pomiędzy gameplay'em. Military, nie pamiętam czy grałeś, ale jeżeli tak, to pewnie jesteś fanem serii :D
27-12-2016, 15:17
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Grałem w Demon's i Dark Souls. BARDZO mi się podobało, ale przyznaję - wymiękłem.:) Zwłaszcza w Demon's, gdzie (prawie) nie ma ognisk i po śmierci zaczynasz level niemal od początku. Niemniej nie żałuję spędzonego czasu i zamierzam wrócić.
Mierzwiak: owszem, w CoD tylko strzelasz, ale raz, że robisz to przez 6 godzin, a nie 46, a dwa: cały czas coś się dzieje. Nie ma 5-minutowego trzymania wychylonej gałki, żeby gdzieś dojechać. RDR to już przypadek ekstremalny, bo podczas dojazdów możesz trzymać X i koń sam jedzie za NPC-em. Gra gra się sama. :D
Swoją drogą, z tego powodu mam stosunek love-hate do FFXV. Gra jest FENOMENALNA... ale mapa jest gigantyczna, a dojazdy trwają wieczność (serio, NIGDY nie widziałem dłuższych i mniej angażujących).
27-12-2016, 15:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-12-2016, 15:22 przez military.)
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Cytat:Gdyby gra WYMAGAŁA zaliczania wszystkich zadań pobocznych to krytyka byłaby zrozumiała, a ta nawet pomaga w ich omijaniu ładnie dzieląc misje w menu "Zadania".
To akurat nie jest takie proste. Grałem ostatnio w Dishonored 2 i chociaż jestem zachwycony, to miałem dość spory problem. Pod koniec każdej misji dostajemy statystyki - co zebraliśmy, co mogliśmy zebrać, itd. Gra niczego ci nie nakazuje, bo możesz ją ukończyć nie kolekcjonując niczego, ale te liczby działają na mnie w zły sposób i podejrzewam, że nie tylko ja tak mam. Patrzę na te niepełne wskaźniki, bo oczywiście nie znalazłem wszystkich skarbów oraz artefaktów i czuję, że coś zepsułem, ominąłem, że moje doświadczenie nie jest pełne. I potem zamiast się cieszyć rozgrywką w naturalnym rytmie - że wybiorę sobie np. prawą odnogę lokacji i spróbuję dostać się nią do zamku - zaczynam czyścić całą mapę. Idę jedną ścieżką, potem się wracam i czyszczę pozostałe drogi. To dalej sprawia wielką radość, bo level design jest tu genialny, ale mam wrażenie, że coś tracę przez taki styl gry. Jakąś naturalność. Może chodzi o ten dysonans pomiędzy nastawieniem na filmowość rozgrywki, a wprowadzaniem znajdziek, które przecież uderzają w tą filmowość i rytm opowieści. Zamiast szybko biec uwolnić księżniczkę z wieży, ja cofam się na początek mapy, by znaleźć jakiś obraz w piwnicy... I wiem, że wcale nie muszę, ale jeżeli tego nie zrobię, to statystyki na końcu misji zasugerują mi, że grałem na pół gwizdka i mnóstwo rzeczy mnie ominęło.
To paradoks, że Dishonored 2 w każdym momencie mówi ci "rób co chcesz, możesz grać po swojemu, cicho albo mordując wszystkich po drodze, wchodząc górą albo od strony piwnicy", a potem po każdej misji widzimy statystyki, które skutkują niefajnym odczuciem, że mój styl gry jednak nie był chyba najlepszy i mogłem wybrać inną drogę, może zebrałbym więcej kosztowności.
27-12-2016, 15:50
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
patyczaku, mam to samo :) w sumie nie wiem kiedy mi się to zaczęło, ale w pewnym momencie złapałem się na miniobsesji związanej ze znajdźkami itp. We Wieśku nic się przede mną nie ukryje :)
27-12-2016, 15:57
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Najlepiej byłoby, gdyby takie statsy dało się podejrzeć dopiero po pierwszym przejściu gry, grając w jakieś new game plus. W ogóle osiągnięcia i znajdźki to rak współczesnych gier.
27-12-2016, 15:59
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
Ja jestem jednym z tych kolesi co to w GTA od czasu do czasu jadą z uwzględnieniem świateł i zasad ruchu drogowego, tak więc eksploracja i podróżowanie w grach z zajebistym worldbuildingiem (z wiesiek pod tym względem to czołówka), czasami potrafią być ficzerem gejmpleju samym w sobie. A najlepsze znajdzki były bodajże w Blood and Wine. W sensie, w Wiedzminie często można znalezc jakieś fajne/zabawne szczegóły/notki/dzienniki w najbardziej błachych lokacjach z lootem, ale w Krwi i Winie taki worldbuilding byl praktycznie w kazdym miejscu.
A co do samych znajdziek, ja bym po prostu wolał by one były, ale bez zaznaczonych z góry znaków zapytania. By człowiek naturalnie na nie wpadał w trakcie eksploracji, a nie odhaczał z mapy jak z To Do List.
Mierzwiak, pamiętaj by w menu opcji powyłączać alternatywne stroje dla Triss i Yen, jezeli masz je ustawione na default, bo mogą wyglądać nieco komicznie. Polecam też tego skromnego moda, który przywraca stare, realistyczniej wyglądające tekstury zbroji sprzed patchy edycji GOTY, bo po wprowadzeniu systemu farbowania (który i tak nie będzie dla Ciebie dostępny przed B&W) niestety jakość ubiorów w podstawce troche sie pogorszyla.
http://www.nexusmods.com/witcher3/mods/1535/?
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
27-12-2016, 15:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-12-2016, 16:01 przez Proteus.)
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Cytat:A co do samych znajdziek, ja bym po prostu wolał by one były, ale bez zaznaczonych z góry znaków zapytania. By człowiek naturalnie na nie wpadał w trakcie eksploracji, a nie odhaczał z mapy jak z To Do List.
Idealne rozwiązanie, bardzo proste, ale zmieniłoby wszystko.
27-12-2016, 16:03
Captain Skullet
Liczba postów: 20,313
Liczba wątków: 128
Cytat:Ogólnie Wiedźmin to bardzo prosta mechanika, z którą spędzasz długie godziny.
Dla mnie i tak jest jej za dużo. Spuściłbym w kiblu cały ten element RPGowy wszystkei levele, specjalne umiejętności, doświadczenie, zostawił tylko zbieranie/ulepszanie sprzętu - do tego fabuła/dialogi/decyzje + element zręcznościowy i starczy. Mogę łazić po tym świecie i 200 godzin.
Z kolei Dark Souls to gra od której odpadam po 5 minutach. Nienawidzę czegoś takiego, totalna strata czasu.
Cytat:nie masz wyzwań logicznych czy zręcznościowych (poza walką),
To spróbuj wleźć na najwyższe szczyty górskie na Skellige i w okolicach Kaer Morhen jak ci brakuje wyzwań zręcznościowych :P
Cytat:Zresztą zarzut o robieniu w kółko tego samego jest bez sensu, ponieważ to samo możesz napisać o każdej grze.
Dokładnie.
Cytat:Mierzwiak, pamiętaj by w menu opcji powyłączać alternatywne stroje dla Triss i Yen,
Alternatywny strój dla Yen jest ok, nie mam z nim problemu, grałem z nim całkiem długo. Ten dla Triss jest kompletnie z dupy i nie pasuje do fabuły, nie pasuje do postaci i nawet do sytuacji w świecie.
27-12-2016, 16:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-12-2016, 16:27 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,439
Liczba wątków: 8
Osobiście od długiego czasu marzyłem o rozbudowanej grze z dużym, pięknym otwartym światem, który mógłbym eksplorować dla samej przyjemności chodzenia po nim i W3 to pierwszy tytuł, który mi to dostarczył na takim poziomie jaki chciałem. To, w połączenie z fabułą i przyjemną mechaniką (choć daleką do perfekcji) sprawiło, że przeszedłem od deski do deski podstawkę i dodatki ani przez chwilę się nie nudząc. 10/10. :)
Nie mam najmniejszej ochoty powtarzać poprzednie części.
27-12-2016, 16:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-12-2016, 16:45 przez Huntersky.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(27-12-2016, 14:25)patyczak napisał(a): W "Everybody's Gone to the Rapture" nie muszę robić nic prócz łażenia i gra nie stawia przede mną żadnych zadań, ale nadal bawię się wspaniale i myślę, że to dalej jest gra.
To teraz wyobraz sobie, ze jest wielkosci Wiedzmina 3 i ma milion wątków poboczny, a nie, że jest zamknietą i skondensowaną opowiescia. ;)
27-12-2016, 18:39
|