Wielki Błękit (reż. Luc Besson)
#1
[Obrazek: 91055094.jpg][Obrazek: 78847952.jpg]

Można by w skrócie powiedzieć że Wielki Błękit to film o nurkowaniu. Ale to mniej więcej tak jakby nazwać Znikający Punkt filmem o jeżdżeniu samochodem. Całość oczywiście kręci się wokół nurkowania, ale jak to w takich przypadkach bywa jest ono tylko tłem dla historii. A historia już na wstępie mówię, jest piękna. The Big Blue opowiada o dwóch nurkach którzy rywalizują ze sobą na kolejnych zawodach w wolnym nurkowaniu. Dla żadnego z nich nie jest to tylko sport, to jest ich życie. Dopiero pod wodą czują że naprawdę żyją, znacznie lepiej niż na powierzchni, wśród ludzi, czują się mając wokół siebie nieskończoną głębię. Zanurzając się wraz z nimi i oglądając to podwodne piękno, nie ma im się co dziwić że będąc tam na dole nie mają ochoty wracać na powierzchnię. Wszystko zostało tak wspaniale przedstawione przez Luca Bessona, że od razu dałem się porwać do tego magicznego świata. Jak ten genialny Francuz pokazuje wodę albo delfiny to patrzę na to z takim samym zachwytem i zaangażowaniem jak na najlepsze sceny akcji w Leonie Zawodowcu.

Wielki Błękit to czysta magia i poezja, film tak wspaniały że brak mi słów żeby to wyrazić. Konkretnie przerył mi czachę, nie mogę przestać o nim myśleć od kiedy skończyłem go oglądać w piątek o 2 w nocy. Besson zrobił najlepszy film o miłości jaki w życiu widziałem. I nie chodzi mi tu bynajmniej o jakąś romantyczną historię, choć taka też się tu pojawia, ale o miłość, do oceanu, do natury, do życia. Porywająca historia która zabiera nas w niezwykłą podróż i zakotwicza się w świadomości bardzo głęboko. To film o przyjaźni, o marzeniach i o poszukiwaniu szczęścia i wolności. Enzo (Jean Reno) i Jacques (Jean-Marc Barr) tą wolność odnajdują właśnie w morskich głębinach, tam czują się naprawdę spełnieni i szczęśliwi. Nic nie może im zastąpić tego co odnajdują 100m pod powierzchnią wody. Piękne kobiety, pieniądze, wszystko to jest bezwartościowe w zetknięciu z życiem tętniącym w tej błękitnej otchłani. Dla Bessona to jest sentymentalna podróż do świata który sam kocha, zabiera nas tam ze sobą i nie pozostawia żadnych szans na oparcie się jego urokowi. Za młodu sam nurkował, ale w wyniku wypadku musiał odstawić płetwy na bok i złapać za kamerę którą czasami zamienia w różdżkę wyczarowując takie przepiękne dzieła jak to.

Jean Reno jeszcze zanim stał się najpopularniejszym zabójcą kinowym, dał takiego czadu że nie można go już nigdy zapomnieć. Stworzył świetną postać wiecznie wyluzowanego optymisty i niegrzecznego awanturnika. Z Enzo bije niesamowita energia której nie można nie ulec. Drugi z nurków, Jacques, nie rzuca co prawda żartami tak często jak jego przyjaciel ale to również bardzo interesująca postać. Człowiek-delfin, tak o nim mówią, zdecydowanie bardziej woli spędzać czas z delfinami niż z ludźmi. W normalnym świecie nie potrafi się odnaleźć, jest ciągle zagubiony, ocean to jedyne miejsce w którym swobodnie się czuje i może odetchnąć pełną piersią:) Ciekawostka: obydwaj bohaterowie byli wzorowani na autentycznych postaciach, w dodatku o tych samych nazwiskach. Trio zamyka urocza Rosanna Arquette, która w tym filmie jest naprawdę słodka.

Niech nikt sobie nie pomyśli że to jakiś słodziutki do usrania film, w rzeczywistości to jest tragiczna historia. Kto bawi się zapałkami ten prędzej czy później się sparzy.
Finał filmu pozostawia różne interpretacje, czemu? jak? po co? W zakończenie zmieniono na łagodne i niekontrowersyjne, film dzięki temu jest przyjemniejszy i luźniejszy. Ale to właśnie europejskie zakończenie jest lepsze, poniewiera widzem i wyzwala większe emocje, głębsze refleksje, dzięki temu pozostaje w pamięci na wiele dłużej niż opcja łagodna.

Le Grand Bleu to przepiękny film, jedno z najpiękniejszych dzieł jakie kiedykolwiek widziałem. Film daje takiego kopa emocjonalnego że szczęka opada do piwnicy. Jak Besson tylko chce to potrafi nakręcić coś magicznego i niezwykłego. Wielki Błękit to film naprawdę wielki i piękny. Niesamowicie wzruszające cudo.

[Obrazek: 66401773.jpg]
[Obrazek: 72326113.jpg]
[Obrazek: 72360231.jpg]
[Obrazek: 68171179.jpg]

Odpowiedz
#2
Zgadzam się ze wszystkim. Cholera, aż żal (_!_) ściska kiedy człowiek patrzy, co teraz kręci/produkuje Besson. Ale zapomniałeś wspomnieć o genialnych podwodnych zdjęciach i wspaniałej ambientowej muzyce. Optymalne warunki do delektowania się tym filmem to szeroki ekran i dobre kino domowe.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#3
Racja, zarówno muzyka jak i zdjęcia są przytłaczające jak cała reszta. O ile dobrze pamiętam, to przed nakręceniem tych swoich Minimków, Besson powiedział że wyreżyserował już wszystko co chciał i teraz chciałby spróbować czegoś nowego. No ja raczej nie prędko obejrzę te jego bajeczki. Za to ostatni fabularny film, Angel-A, wyszedł mu naprawdę świetnie, tego się powstydzić nie może. Większość tego co produkuje i pisze scenariusze to boję się tknąć, czasem tylko wyjdzie mu coś ciekawego. A może on po prostu zbiera kasę żeby móc nakręcić podwodny film za $300000000Uśmiech
Co do delektowania się na kinie domowym to zdążyłem zauważyć że polski dystrybutor nie ułatwia nam tego jeśli chodzi o DVD, a najsensowniejsze wydanie to chyba trzeba sprowadzić z Japonii albo Indochin.

Odpowiedz
#4
No dobra, miałem się naspuszczać, więc jedziem.

Ten film dobrze oddaje sam tytuł - jest po prostu WIELKI. I nie chodzi tu o temat, o widowisko, opowiadaną historię, plenery i takie sprawy (choć to też). Idzie o niesamowitą miłość, jaka od tego filmu bije - to zdecydowanie najlepszy, najbardziej dopracowany i najpiękniejszy film Bessona, w którego każdej sekundzie widać umiłowanie twórcy do tematu (nawet w Atlantis, który jest przecież bardziej "czysty" tematycznie tego tak nie widać). Każda scena tego filmu to perła - nawet tak banalna, jak meldowanie się w hotelu czy obiad na tarasie. Aktorzy są dobrani bezbłędnie i grają fenomenalnie, zdjęcia i cała otoczka techniczna nie ustępują nawet Avatarowi, a muzyka to geniusz w najczystszej formie (aczkolwiek przyznam, że i zastępcza ilustracja Contiego do wersji amerykańskiej jest niezgorsza, mimo iż jednak bardziej oczywista i w jakimś stopniu wtórna
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=XLl0A0K5RD4[/youtube]).
Cóż jeszcze mogę dodać? Jeśli są filmy dla których wymyślono kino i za które powinniśmy dziękować, modląc się do miniaturek ich twórców, to Le Grand Bleu jest właśnie takim filmem.

Aha, oczywiście najlepiej oglądać go w wersji rozszerzonej - tekst Duxa

A co do dvd to faktycznie przydałoby się wznowienie, bo to co wyszło u nas (dzięki bogu w wersji rozszerzonej właśnie), to rozeszło się niczym świeże bułeczki (jednego dnia było, drugiego już nie). Czasem warto jednak polować na allegro, bo można tam znaleźć intrygująco wyglądające wydania zachodnie, jak np to niemieckie wydanie dwupłytowe

[Obrazek: 870965278]
http://www.allegro.pl/item870965278_wielki_blekit_luc_besson_2dvd_dts.html

Ocena: 100/10

[Obrazek: B00004TWZF.01.LZZZZZZZ.jpg][Obrazek: le-grand-bleu.jpg]
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#5
[Obrazek: 1283445321_by_Sermon.jpg]

Odpowiedz
#6
Czy teraz rzeczywiście wystarczy wkleić "demota", żeby wyrazić swoje zdanie na jakiś temat?

Odpowiedz
#7
Naprawdę nie wiem jak się mam do Twojego posta ustosunkować :razz: Chyba że tak: LOL :wink:

Hmm, a Ty ani nie wyraziłeś zdania, ani nie wkleiłeś żadnego demota.

Odpowiedz
#8
Hannibal napisał(a):Naprawdę nie wiem jak się mam do Twojego posta ustosunkować :razz: Chyba że tak: LOL :wink:

Hmm, a Ty ani nie wyraziłeś zdania, ani nie wkleiłeś żadnego demota.

Masz rację. Nie wyraziłem zdania, nie wkleiłem demota (punkty za spostrzegawczość) tylko zadałem pytanie (może o tym świadczyć znak zapytania na końcu zdania). Jeżeli rzeczywiście nie wiesz jak się ustosunkować do mojego posta, który jest pytaniem to służę pomocą - odpowiedz na pytanie.

Odpowiedz
#9
Ależ to wielkie kino. Co prawda oglądałem cudo Bessona jakieś 25 lat temu, ale zapamiętałem bardzo niewiele, poza motywem przewodnim. A, że raz na 5 lat odsłuchuję kompilację Serry, gdzie jest skompletowanych kilka utworów z OST Big Blue, to z chęcią w końcu przekonałem się, że warto spróbować i zmierzyć się z tym filmem jeszcze raz. Prawdziwa perła - film o miłości i pasji, ale prawdziwe życie dzieje się z dala od ludzi, choć tych wcale nie brakuje u boku bohaterów. Końcówka miażdży - w parę minut rozgrywa się dramat, wszystko wiruje, ale i tak wiem że dla nich to jest "TO", a wszystko inne się nie liczy. Aktorsko też jest pięknie, bo młoda Arquette oraz Jean-Marc Barr i Jean Reno byli po prostu fenomenalni.

Strona techniczna tego filmu rozwala system - tzn tak. jak sobie patrzę na polskie kino z tego okresu a nawet dalszego, to nasze podwórko to amatorszczyzna typowego Janusza, co dorwał kamerę i kręci. Przecież Le Grand Bleu, gdyby nie fryzury i rekwizyty, spokojnie konkuruje z dzisiejszymi produkcjami pod względem zdjęć, i większość w sumie nokautuje jakością i doskonałością. Niemal każdy kadr to perełka!

Co prawda tekst Duxa nie istnieje, ale porównawczo można zerknąć tutaj na wersje tego filmu: https://www.movie-censorship.com/report.php?ID=4272913

10/10 - prawdziwe cudo!!!
loading podpis...

Odpowiedz
#10
Tekst nadal istnieje, ale nie ma już w nim zdjęć. No i trzeba się do niego okrężną drogą dostać :/

https://film.org.pl/a/wersje-rezyserskie/wielki-blekit-wersja-rezyserska-150208/
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
#11
Ten FILM zostanie wyświetlony w katowickim kinie Kosmos aka Centrum Sztuki FIlmowej w przyszły czwartek, 8-go grudnia o 18.30.

ROLA ŻYWIOŁÓW W OBRAZIE FILMOWYM

Inspiracja wizualna, wyzwanie fabularne, determinanta tematyczna? Przyroda jako element scenograficzny czy pełnoprawny bohater filmu? Drugie spotkanie w ramach cyklu „Żywioły kina. Twórcza moc przyrody” poświęcimy roli żywiołów w obrazie filmowym – ze szczególnym uwzględnieniem żywiołu wody. Na ekranie zobaczymy arcydzieło Luca Bessona z 1988 roku – rozgrywający się w bliskim reżyserowi środowisku nurków „Wielki błękit” z Jeanem Reno. Po filmie spotkamy się z reżyserem Janem P. Matuszyńskim, autorem wielokrotnie nagradzanego dokumentu „Deep Love” (2013) o sparaliżowanym nurku, który z pomocą i wsparciem ukochanej próbuje powrócić do swojej podwodnej pasji. Z Janem P. Matuszyńskim porozmawiamy o znaczeniu żywiołu w „Wielkim błękicie” i „Deep Love”, inspiracji przyrodą w tworzeniu kina i mierzeniu się z siłą natury jako tematem i materią filmu.

W końcu obejrzę TEN FILM na wielkim ekranie.

https://kosmos.katowice.pl/repertuar/zywioly-kina-wielki-blekit-spotkanie-z-rezyserem-janem-p-matuszynskim/

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Fifth Element (1997) reż. Luc Besson military 84 20,269 11-02-2026, 12:16
Ostatni post: samuuel
  Joanna d'Arc (reż. Luc Besson) Hannibal 9 4,527 11-02-2026, 08:27
Ostatni post: Rozgdz
  DogMan (reż. Luc Besson) RagnarMartens 1 715 10-07-2023, 17:39
Ostatni post: RagnarMartens
  Lucy (2014) reż. Luc Besson Mierzwiak 26 8,406 21-10-2017, 00:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości