Agent Mossadu
Liczba postów: 32,399
Liczba wątków: 4
Obejrzalbym caly film o zyciu Henka na polskim zadupiu (ktorego i tak bylo sporo), bo czemu i nie
Pierwsza polowa bardzo dobra, koncowka juz typowe pierdu-pierdu, ale byly momenty. Motyw Quicksilvera mocno przekombinowany tym razem, za duzo zgrywy w tak powaznej sytuacji. Przemiana Magneto naprawde slaba, a Olivka Munn do zakochania i posadzenia na mojej twarzy
aha, sceny akcji, zwlaszcza te na poczatku i w siedzibie Strykera, alez to dobre. Singer wyciska co sie da z PG-13 i miejscami naprawde daje czadu, rozwalila mnie zwlaszcza masakra ludzi w piramidzie i zalatwienie roboli w hucie. Plus za zart z motywem sequeli. Nie warto czekac na scene po napisach (trwalo to wieki) , bo w sumie nie ma tam nic po za zamiataniem siedziby Strykera i zabraniem probki krwi z chlodni przez Essex corp.
Ogolnie z wszystkich komiksowych marvel-lightow, X-Men chyba lubie najbardziej.
Bez oceny, ale do kina warto sie wybrac.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
20-05-2016, 16:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-05-2016, 22:26 przez Bucho.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,121
Liczba wątków: 57
Bucho mini recka zacheca wiec dzisiaj w kinie jestem. Zobaczymy czy film poziomem zbliza sie do dwoch poprzednikow.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
20-05-2016, 20:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-05-2016, 20:19 przez Danus.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Na szybko tylko powiem, że odszczekuje. Nie będę już więcej wątpił w Kinberga i Singera. Oni to rozumieją. Jakże zgrabny scenariusz. Mnóstwo emocji. Jest dobrze.
.
20-05-2016, 21:23
Miami Vice
Liczba postów: 8,064
Liczba wątków: 43
A jak tam wypadł Wolverine? To cameo czy jakaś sensowna rola?
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
20-05-2016, 21:37
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Wszelkie pozytywne opinie o tym filmie to oczywiście wynik rozczarowania BvS!
20-05-2016, 21:56
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,399
Liczba wątków: 4
(20-05-2016, 21:37)SonnyCrockett napisał(a): A jak tam wypadł Wolverine? To cameo czy jakaś sensowna rola?
Jest pare minut podczas ktorych rozpierdala oddzial zolnierzy i idzie sobie do lasu
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
20-05-2016, 22:26
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2016, 00:37 przez Bucho.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,389
Liczba wątków: 128
SPOILER, MOTHERFUCKER! CAN YOU HIDE IT?
20-05-2016, 23:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2016, 00:31 przez Gieferg.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,121
Liczba wątków: 57
Jean Grey nie miała racji- trójka nie zawsze jest najgorsza 
Miałem pewne obawy co do tego filmu, nie wierzyłem, że można utrzymać wysoki poziom w trzech produkcjach. Na szczęście rozczarowałem się pozytywnie.
Jest bardzo dobrze z naciskiem na bardzo. Singer fantastycznie wszystko to poukładał i pokazał jak przedstawić emocjonującą historię. Bo nowi Xmeni są niesamowicie emocjonującym filmem.
Scenariusz jest napisany z głową i i zgrabnie przeskakuje miedzy wątkami, które genialnie się zazębiają.
Singer od dzisiaj jest moim bogiem ekranizacji komiksowych, sprawił, że bawiłem się na Apocalipse lepiej niż na Marvelowym Civil War.
Zaskoczył mnie wątek polski, który momentami śmieszył, ale gdy trzeba było to złapał za gardło i nie puszczał, bo finał robił piorunujące wrażenie.
Wszyscy aktorzy spisali się na mocną piątkę, cała młoda obsada odrobiła lekcje i świetnie wpasowuje się w postacie, które wszyscy już dobrze znamy.
Mnóstwo przecudnej akcji, zwłaszcza w bazie Strykera, ale też należy pochwalić scenę z Quicksilverem którego najlepsza scena to kuchnia w pentagonie na sterydach przy muzyce Eurythmics- miodzio.
Apocalipse to koniec końców ciekawa postać, najpotężniejsza z jaką mierzyli się dotąd Xmeni w filmach, zarysowana przez scenarzystów na tip top.
Jedynym minusem jest tutaj w paru momentach finał, ale nie przeszkadza, aż tak bardzo gdyż człowiek ogląda to mimo wszystko z wypiekami na twarzy.
Cameo Logana- zajebiste, krótkie, ale skumulowanie w tak krótkim czasie pokładów epy dawno nie widziałem.
To też najkrwawszy film z serii X-Men, aż dziw bierze, że tyle krwi przemycono w tej kategorii, bo to chyba PG-13 prawda?
Dużo scen bez typowych cieć w tej kategorii, więc często widzimy jak ludzie są masakrowani.
Najlepsza część zaraz po First Class.
Polecam, lecieć do kina czym prędzej. 9/10
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
21-05-2016, 00:34
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,399
Liczba wątków: 4
(20-05-2016, 23:05)Gieferg napisał(a): SPOILER, MOTHERFUCKER! CAN YOU HIDE IT?
![[Obrazek: Say-That-Again-I-Dare-You.jpg]](https://imgflip.com/s/meme/Say-That-Again-I-Dare-You.jpg)
Moj blad.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
21-05-2016, 00:38
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
"X-Men: Apocalypse" to film pełen obietnic. Historia nieśpiesznie przedstawia nam stare jak i nowe postacie, oraz wizję świata, który się zmienił po wydarzeniach znanych z "Days of Future Past". Jednak pomimo braku akcji na ekranie, udaje się zaangażować widza. Duża w tym zasługa klimatu, który od razu przywołuje na myśl dwa pierwsze X-filmy Singera. Większość z postaci dostaje swój własny mini arc, którymi człowiek jest autentycznie zainteresowany. Także ku mojemu absolutnemu zaskoczeniu, kompletnie kupiłem nowe nabytki obsadowe. I jest fajnie, bardzo fajnie, a przy REWELACYJNEJ scenie z Quicksilverem, cieszyłem się jak dziecko. Ale tak jak w przypadku DofP, tak i tutaj ta analogiczna scena jest szczytem tego, co film ma do zaoferowania. Gdyż później następuje, ni stąd, ni zowąd, ok. 15 minutowy reboot pewnego niesławnego filmu o pewnej sławnej postaci. Nie zrozumcie mnie źle, jest to bardzo fajny segment, ale nijak wpływający na aktualne wydarzenia i kompletnie nie pasujący do reszty. Na dobrą sprawę można go wyciąć i nic się nie zmienia. Ale jak wspominałem, segment fajny więc nie ma co płakać, bo łzy warto zachować na to co następuje później.
Bo film wiele obiecał. Po tak fajnym wprowadzeniu tak dużej ilości postaci, zastanawiałem się w jaki mistrzowski sposób Singer to pociągnie.
Nijak.
Finał to brzydka, momentami zakrawająca o żenadę plejada kiepskiego CGI, którą twórcy chyba uznali za efektowną. Serio, film zaczął lawirować w klimatach "X-Men Origins: Wolverine". Jednak największą zbrodnią okazało się kompletne zmarnowanie prawie połowy wprowadzonych postaci. Bo na tym kończy się ich rola. Zostają wprowadzeni, powiedzą z dwa zdania i później migają co kilka minut na ekranie pomiędzy pikselami. Człowiek nagle sobie zdaje sprawę, że większość postaci to zwyczajny zapychacz który można wyciąć bez żadnego uszczerbku na fabule. Ale marnotrawstwo to nie jedyny grzech, bo sama historia zaczyna lawirować w bardzo debilnych rejonach, z "genezą" łysiny Xaviera na czele, a tytułowy złoczyńca staje się coraz bardziej irytujący i generyczny. I tak jest już w zasadzie do samego końca.
O ile do większości obsady nie mam większych zastrzeżeń, to trafiło się kilka zgrzytów. Lawrence nie lubię, więc nie będę się pastwił. Isaac pod toną make upu, a scenariuszowo jego postać też nie najlepsza, więc pomińmy. Ale kurde... ten polski segment, który miał być chyba najdramatyczniejszym w całym filmie, jest bardzo rozpraszający. Momentami chciałem parsknąć śmiechem. Fassbender wychodzi z tych scen obronną ręką, ale po zakończeniu tego segmentu, zakotwiczył się na jednej minie, z cyklu "jest mi strasznie smutno", a więc jeszcze jeden karny kutas w stronę finału.
Jednak mogę bez zawahania stwierdzić, że mi się podobało. Jest tu dużo dobra- fajna chemia pomiędzy aktorami, udany humor, a całość nie traktuje się aż nazbyt poważnie. Tym bardziej szkoda, że finał pozostawia taki niesmak. Poniekąd ewentualny sequel mógłby to naprawić, ale nie oszukujmy się. To jest X-Men. Akcja znowu skoczy do przodu o 10 lat, połowa obsady nie powróci, część zostanie zrecastowana a reszta zabita zza offu. Oczywiście film skupi się na wprowadzeniu kolejnych postaci... i tak w kółko i w kółko...
PS. Ten film kurwi logikę PG-13
21-05-2016, 01:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2016, 02:02 przez Grievous.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Kumpel który ma o całym cyklu dokładnie takie samo zdanie co ja dał dał 4/10. Nie wierzę w ani jedno pozytywne zdanie na temat tego filmu , ale przekonam się za tydzień.
21-05-2016, 07:16
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,121
Liczba wątków: 57
Ja sie wczoraj przekonalem ze wszelkie pozytywne reakcje sa uzasadnione. Tez mialem obawy i nie wierzylem w ten film.
Na szczescie Singer przekonal mnie, ze czuje znakomicie ta serie .
W Apocalipse jest cala masa znakomitych scen albo nawet calych sekwencji. Po raz kolejny swietny wystep zalicza Quicksilver, jego scena w szkole prpfesora to po prostu mistrzostwo, a takze pojawienie sie chcociaz na chwile wiadomo kogo
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
21-05-2016, 10:09
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,399
Liczba wątków: 4
Scena z Quicksilverem jest mocno przekombinowana.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
21-05-2016, 11:06
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,121
Liczba wątków: 57
Dlatego jest taka zajebista, akurat do tej postaci pasuje.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
21-05-2016, 11:14
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Ten film fajnie działa na małym, interpersonalnym poziomie. Relacje między postaciami i ich problemy. Niby zajeżdża to operą mydlaną, ale Singer lepiej czuje te klimaty niż koniec świata. Dlatego finał tak ssie pałkę. Wystarczy spojrzeć na X2- to, że Stryker chce wybić mutantów, a Magneto ludzi nie ma aż takiego znaczenia, ba, to nawet nie jest jakoś efektowne, bo wszyscy dostają tylko migreny  To co się tam liczy to konflikt i relacje pomiędzy postaciami- Wolverine i Stryker; Wolverine i Jean; Jean i Scott; Xavier i Stryker; Xavier i Magneto; Magneto i Pyro; Bobby i Rogue itd.
Tutaj mamy podobną podbudówkę, ale kończy się na tym, że Apocalypse chce zniszczyć świat, bo tak, a "jeźdźcy" mu pomagają... bo tak. A nie! Magneto jest smutno  Good job. A reszta chce ich powstrzymać, bo inaczej świat zostanie unicestwiony. Więc to nie jest tak, że mają jakiś wybór lub, że ich wątek ma jakikolwiek wpływ na to, bo zostają sprowadzeni do poziomu błyskającej piksezlozy na ekranie.
21-05-2016, 15:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2016, 15:51 przez Grievous.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,389
Liczba wątków: 128
Zawsze powtarzałem, że seria X-Men trzyma poziom. Między najniżej a najwyżej ocenionym filmem w skali 1-10 miałem całe dwa punkty różnicy, więc każdą kolejną część zawsze traktowałem jako pewniaka do wizyty w kinie.
Cóż...
Not anymore...
Może zacznijmy od tego, że nigdy nie lubiłem wizualnego stylu Singera, jakoś bardzo mi nie przeszkadzał, ale nie uważałem go nigdy za zaletę. Tym razem przeszkadzał mi bardzo. Raz, że częśc scen (zwłaszcza te w pewnej bazie) sprawiały wrażenie kręconych tanią cyfrą (choć może to jakiś problem z wyświetlaniem? nie wiem), to wszystko jest gładkie, plastikowe, wyprane z życia i SZTUCZNE. Sceny w których Apo z ekipą stoją na jakiejś górce niedaleko miasta wyglądają jak sklejki na poziomie Asylum, a w całym filmie jest takiego dziadostwa więcej. Ogólnie - jeden wielki rzygowy CGI crapfest, przy którym najbardziej nijakie wizualnie filmy MCU wyglądają zajebiście.
Po drugie - villain jest beznadziejny, co w sumie wystarczy by położyć film.
Trzy - ostatni raz tak się nudziłem w kinie na Godzilli Edwardsa.
Chwilami oczy same mi się zamykały i na dobrą sprawę nie bardzo nawet wiem o co chodziło w finale - był tam jakiś wielki CGI-rozpierdolnik, ale że resztki zaangażowania wyparowały ze mnie jakieś pół godziny wcześniej, to nie wiem nawet co tam kombinował Magneto. I w sumie mało mnie to obchodzi.
Z innych spraw:
- milicjant z i PRL-owski robol mnie rozwalili.
- Quicksilver kilkakrotnie bardziej przegięty niż ostatnio, ale tym razem przynajmniej postarali się zrobić coś, co go przystopuje zamiast zwyczajnie wywalić go z filmu gdy zrobił, co miał zrobić.
- Wolverine tak baaaaaaardzo niepotrzebny....
- Psylocke zresztą również. Daremna postać.
- Mam już dość dobrej Mystique i Lawrence w tej roli
- na zakazane mordy Jean i Scotta nie moglem patrzeć.
- na scenę po napisach nie chciało mi się czekać.
- z plusów - scena z Quicksilverem absurdalna, ale przynajmniej zabawna, poza nią było też kilka niezłych i nawet śmiesznych dialogów...
- kaleczenie języka polskiego całkowicie zabiło kilka scen - niby powinno być dramatycznie, a cała sala rechocze (i trudno się dziwić), najbardziej mnie rozwaliło:
"Jestem Henryk Górski (czy jakoś tak) jak to? Nie wierzysz mi? ", wypowiedziana łamaną polszczyzną, a ten osiłek, który w pewnym momencie mówi do Magneto "Nie rób tego" wydukał to tak, że powinni go byli zdubbingować z pomocą IVONY)
Po wyjściu z kina myślałem, że dam 5, ale że nie mogę się z bardzo doszukać jakichś konkretniejszych plusów...
4/10 - zdecydowanie najgorszy i najbrzydszy wizualnie film serii, choć rozczarowaniem trudno to nazwać bo film jest dokładnie tak lipny jak lipne miał zwiastuny.
Możliwe, że drugi seans nieco poprawi sytuację, ale... szybko nie nastąpi, tzn na pewno nei do czasu aż film się pojawi w jakichś promocjach i uznam, że jednak chcę go postawić na półce.
Jeśli Singer będzie kręcil kolejną część, a jej zwiastuny będą tak "zachęcające" jak tego filmu, to w kinie z pewnością się nie pojawię. Seria właśnie stracila u mnie pozycję pewniaka oraz moje zainteresowanie jej dalszymi losami (nie licząc oczywiście sequeli Deadpoola i Wolverine'a, na te dalej czekam).
CA:CW > BvS >>> X-Men:A
PS> ile dekad można ot tak sobie przewinąć i udawać, że nie ma nic dziwnego w tym, że postacie się nie starzeją?
I może by tak ankieta, co?
hmmm, tak się zastanawiam - Może trzeba by zrobić taką custom ścieżkę i wstawić fragmenty z PL dubbingu tam gdzie mówią po "polskawemu", żeby to jakoś po ludzku brzmiało
21-05-2016, 22:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-05-2016, 09:41 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Samo aktorstwo Fassbendera, nawet z tym łamanym polskim, jest lepsze niż całe BvS.
Obawiałem się tego filmu i pisałem o tym kilka razy, że spodziewam się solidnej wtopy. Tym bardziej byłem zadowolony z seansu. Niemniej nadal uważam, że postać Apokalipsa nie była tu potrzebna i jest najsłabszym elementem całej produkcji. Faktem jest, że w dziwne rejony poszła ta seria wraz z nową częścią. Wiadomo, że historie o jakichś mutantach z super mocami to totalna bajka, ale jednak gdzieś to wszystko się trzymało kupy w ramach własnego świata, więc wszystko grało. Apokalips jednak na tle pozostałych filmów wypada dziwnie. Nie pasuje do tego świata. Dotąd była mowa o genie X, specjalnych zdolnościach a nagle z czapy pojawia się koleś, który umie właściwie wszystko. Do tego non stop opowiada jakieś pierdoły i ciężko znieść te jego filozofowanie. Szkoda, że tak to wygląda, bo scenariusz w 100% pozwala na zastąpienie go inną postacią, z jakąś lepszą motywacją, lepszymi tekstami a nawet lepszym wyglądem, bo ten w filmie kuleje tak jak kulał na wszystkich materiałach przedpremierowych.
Film jest bardzo dobry moim zdaniem, kiedy pokazuje rzeczy przyziemne, jak cała seria zresztą. Relacje między postaciami, ich konflikty wewnętrzne i zewnętrze. Mnóstwo w tym emocji a kiedy dochodzi do tego tak dobre aktorstwo, jakie bywa w tej serii, to ocena od razu jest wysoka. Kuleje prawie wszystko co związane z nieszczęsnym Apokalipsem. Szczytem kampu w zasadzie jest to całe jego podróżowanie w kuli. No to wygląda jak z parodii. Efekty niestety też mocno słabują. Ogólnie jednak oceniam film wysoko za to co napisałem wcześniej.
Fajnie, że ta seria ma swój charakterystyczny ton. Daleki od tego co robi Marvel Studios a przy tym naturalny w przeciwieństwie do bardzo wymuszonej stylizacji prezentowanej przez filmy spod znaku DC.
Moja ocena to 7/10 i ogólne zadowolenie. Szczęśliwie, że aż tyle, bo powtórzę, że liczyłem się z naprawdę tragedią. Nieszczęśliwie, że był tu potencjał na coś o wiele lepszego.
.
22-05-2016, 16:30
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,553
Liczba wątków: 30
(20-05-2016, 11:31)Kusy napisał(a): Tak gwoli ścisłości to prawdziwe imię i nazwisko Magento brzmi Max Eisenhardt.
W wersji filmowej nazywa się Erik Lehnsherr i najwyraźniej jest niemieckim żydem.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
22-05-2016, 17:58
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,399
Liczba wątków: 4
W pierwszym X-Menie jest polskim Zydem i chyba dalej tego trzyma sie w tej czesci Singer.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
22-05-2016, 19:10
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,553
Liczba wątków: 30
Tak? Zawsze myślałem, że niemieckim wywiezionym do Polski
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
22-05-2016, 20:16
|