09-10-2017, 00:58
|
Z archiwum X
|
|
A tak abstrahując od samego serialu, ale zostając przy jego obsadzie - też uważacie że Scully jako milf jest bardziej HOT niż w czasach swojej młodości? ;)
09-10-2017, 00:58
Gej, to wiadomo przynajmniej od czasu filmu Straightheads oraz seriali angielskich z Anderson takich jak The Fall, że aktorka pięknie się starzeje. Nawet w kostiumach z epoki np. w Bleak House ładnie się prezentuje:-)
09-10-2017, 01:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2017, 01:26 przez michax.)
Pewnie nikogo to nie interesuje (oprócz mnie:-D), ale pojawiły się opinie o odcinkach 1-5 bez spoilerów.
Najbardziej zaskoczyło mnie to, że odcinek Carter jest nawet chwalony. Oczywiście nie mytharc rozpoczynający sezon, tylko standalone, który jest podobno ok, w porządku. Taka opinia o jego odcinku może zaskakiwać po tym jak showrunner od kilku lat jest hejtowany przez fandom za wszystko co zrobił i czego nie zrobił:-) Też miałem obawy co do odcinka o sobowtórach (mimo tego że podobno w nim wystąpi aktorka znana z roli mamy Peacockow w Home), bo zaraz Fight Club z 7 serii przypomniał mi się, ale to podobno nie taki zły odcinek do czego Carter ostatnio przyzwyczaił (chociaż Babilon z 10 serii nie był zły aż tak jak się mówi tylko średni, meh). Wiadomo było że 11x01 będzie słabym odcinkiem, bo nawet gdyby napisał go najlepszy scenarzysta z Archiwum jak Darin Morgan lub Gilligan to nie mógł się udać, choćby przez to że znowu będą tylko 2 mytharcy, czyli pewnie fabuła będzie lecieć na złamanie karku przez 40 minut, a powinien to być 2parter. Cofną wydarzenia z finału bo nie mają wyjścia i podobnie było z odcinkiem rozpoczynającym 3 sezon Milenium gdzie cofnęli wydarzenia z finału 2 serii MM, by wrócić do standalonów i mitologii po tym jak FOX jednak zamówił niespodziewanie 3 serię MM. Więc w takim wypadku premiera 3 serii MM nie mogła się udać. A wspominam o finale 2 serii Milenium, bo to odcinek, który fabularnie bardzo przypomina finał 10 serii XF, tylko kosmitów brakuje, ale finał 2 serii MM to GENIALNA robota w przeciwieństwie do finału 10 serii. Jestem ciekaw co do premiery tylko tego czy teoria fanowska sie potwierdzi co do rozwiązania cliffhangera 10 serii. Fandom wysnuł teorie na podstawie wypowiedzi Cartera i trailera z których wynika, że od dwóch lat miał pomysł na kontynuację. Jeśli okaże się to prawdą to wygląda że chyba pierwszy raz miał plan, ale nie zmienia to faktu, że nawet w takim wypadku finał 10 serii jest tragicznym odcinkiem pod każdym względem. Wiadomo też, że FOX (choć teraz to serial Disneya co Anderson już skomentowała w swoim stylu na tweeterze przerabiając zdjęcie agentkę na księżniczkę Scully:-D) nie da Carterowi tyle kasy by kręcił same mitologiczne odcinki. Więc nie mają wyboru i muszą wrócić do schematu XF wcześniej czy później co miało miejsce nie raz w serialu. Zresztą nawet jak XF ewoluował, zmieniał się np. dominowała komedia w 6 i 7 serii, około 11 odcinków na 22 była eksperymentami, komedią to po jakimś czasie wracało XF do standalonów i mitologii. A poza tym ekipa Cartera jest znana z tego, że potrafią odkręcić najbardziej dramatyczne wydarzenia, tak było w XF i Milenium. Chociaż z informacji z planu wynika, że w 11 serii odcinki będą wymieszane, czyli niby tylko 2 mytharcy, ale w standalonach podobno też będzie mitologia/ważne wątki. Wcześniej taka serializacja miała miejsce w ósmej serii jak zniknął Mulder i w 4 serii gdy Dana chorowała (no i w 10 serii czyli Founder Mutation i Home Again gdzie były wątki dotyczące decyzji jaką Scully podjęła w 9 serii, który to wątek ma odgrywać istotną rolę w całej 11 serii). Ale już nie będę przynudzał tylko wklejam opinie o pięciu nowych odcinkach. MS3 is definitely a My Struggle episode (packed with all the bad voiceovers you’ve come to expect) but for most of the hour it’s a slight step up from the first two, if only because it’s got some momentum and Mulder and Scully are in a good place. But someone makes a highly upsetting suggestion that puts an episode from the original series in a new light (not a beloved episode). It will clearly affect this season’s story but hasn’t yet. This - Glen Morgan can write my life. His Mulder and Scully have exactly the dynamic I believe they have, flirty in a comfortable, lived-in kind of way, and also they’re badasses. The time jump between MS3 and This could be anything from a few weeks to, like, over a year, depending on whether you believe they’re actually paying attention to the fact that MS3 was set in 2016 and This seems to exist in a present-day political climate. Personally I do not come to The X- “Our Pilot Is Set in 1992 for No Reason”-Files for a timeline that makes sense. God bless the inventor of handcuffs. Plus One (Carter) - Entirely fine. No one needs to worry about the doppelganger thing. Not all of Chris Carter’ interpretations of MSR jive completely with the other writers’: I did a few double takes in one scene, mostly for very small reasons (like, spelling out things that are good but that I just didn’t think needed to be spelled out) but for a couple of slightly bigger reasons too. But that scene is also easily my favorite of the episode; it is a Mood. There are some really sweet lines in this one, all the “intimations” David promised, and a pitch-perfect ending. The Lost Art of Forehead Sweat - I didn’t stop smiling for a second. Classic Darin Morgan: meta and sincere at once. Really absurdly funny. An examination of truth and interpretation. Like Jose Chung’s From Outer Space if Jose Chung’s From Outer Space were actually as good as everyone says it is. Ghouli - James Wong knocks it out of the park and gives Gillian the best dramatic material she’s been handed from this show in a very long time. I wanted to personally hand-wrap one scene and deliver it to the Emmys. She’s incredible. This episode is weighty and has a lot of heart, and it’s handled really deftly, I think, and in a way that feels organic to the show. I love it. Overall, everything after MS3 pulled me back from the ledge, and I came away from the first half of the season really happy. David and Gillian just naturally fill out all of their interactions and spark against each other. Everybody looks good. The MOTW stories are solid and distinct and all feel like the show, but there’s also more blurring of mythology elements into the cases of the week than we got even in the original series, which is especially necessary for such a short season. I guess I don’t really have a sense of the Skinner plan yet? He has a cool FBI hat. (Also he’s hilarious in LAFS and I just realized that’s the perfect acronym.) Jest jeszcze jedna recka. http://www.indiewire.com/2017/12/x-files-season-11-review-1201908214/ 16-12-2017, 14:50
Pozostałe recki jakie ostatnio czytałem i oczywiście bez spoilerów.
http://www.eonline.com/news/901096/the-x-files-review-the-truth-is-here-the-new-season-is-good (na plus) http://www.denofgeek.com/us/tv/the-x-files/269891/the-x-files-season-11-review-spoiler-free (mieszane wrażenia, choć bardziej na plus opinia) https://www.forbes.com/sites/merrillbarr/2017/12/18/the-x-files-season-11-review/ (na plus) http://www.tampabay.com/features/media/The-new-season-of-The-X-Files-is-both-classic-and-relevant-in-the-fake-news-era_163996695 (na plus) https://www.newsday.com/entertainment/tv/x-files-review-1.15664480 (na plus) https://www.hollywoodreporter.com/review/x-files-review-season-11-1070583 (najbardziej krytyczna recenzja ze wszystkich). 29-12-2017, 22:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2017, 22:36 przez michax.)
Kolejna recka bez spoilerów poświęcona odcinkom 1-5. Potwierdza co wiadomo z zagranicznych czyli jest dobrze (oprócz wiadomo jakiego odcinka).
http://www.serialowa.pl/164322/z-archiwum-x-sezon-11-recenzja/ 04-01-2018, 02:36
Nie zawiodłem się premierą bo nie mogło być gorzej jak w finale 10 serii i nie było, a nawet minimalnie lepiej. Dałbym 4/10 (3-) czyli bardzo słaby odcinek, ale były gorsze.
Bardzo toporne dialogi (mózg płonie:-D), monologi i jeszcze bardziej jak w 10 serii reklamują Forda (chociaż podobały mi się te pościgi samochodowe), ale nie spodziewałem się po recenzjach za wiele skoro wszyscy fani uznali jak słaby to odcinek. Tak dużo się działo że czasami ważne rzeczy można było przegapić. Nie chodzi o nazwisko palacza czyli rozwinięcie skrótu CGB (zapewne nie przypadkowo takie ma nazwisko), ale chodzi mi o dialog, Aktorsko podobał mi się Davis. Choć Palacz to parodia już jest. Też nie wyjaśnili, a mieli podobno, czemu Reyes jest po jego stronie. No i zaskoczył mnie zwłaszcza w scenie w samochodzie Skinman, facet się wyrobił aktorsko bo to nie Davis czy Anderson. No i szok bo muzyka Snowa była, nie jakaś super, ale dobrze pasowała zwłaszcza do scen akcji. A na koniec zostawiłem sobie najważniejszy element odcinka czyli końcówkę, po której nie zdziwię się jak fandom, zwłaszcza shipperzy co są za wątkiem romantycznym M i S , wynajmą killera. Wściekłość fandomu co do Cartera chyba przekroczyła dzisiaj wszelkie granice. Nie chodzi o poziom odcinka tylko to co zasugerował. Chociaż co ciekawe Carter wcale nie zapomina wątków bo okazało się że jeden z najmniej istotnych mitologicznych epizodów 7 serii okazał się właśnie jednym z najważniejszych, nawet dali sceny z tego odcinka jakby ktoś go nie pamiętał. Więcej w spoilerze. Ale jaram się następnymi czterema odcinkami bo wszyscy mówią i piszą że są dobre, ale jeśli finał też będzie tak szybki jak 10x06 i 11x01 to nie wróżę ostatniemu odcinkowi dobrze. W 11 serii ogląda się nie dla mitologii tylko dla pozostałych elementów serialu. Zresztą po ilości mytharców w 10 serii to odnoszę wrażenie że Carter też ma wywalone na mitologię, bo znowu dwa, a nie np, cztery, czyli na początku i na końcu dwa 2partery, a dostał więcej odcinków przecież jak wcześniej. 04-01-2018, 23:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2018, 04:19 przez michax.)
Czytam te spoilery i jedyna prawidłowa reakcja na nie:
http://img.wiocha.pl/images/3/b/3bb179ac28c75f030fb870549f886dce.jpg Co oni robią z tym serialem :(
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 05-01-2018, 07:42
Długo tego już męczyć nie będą - Anderson potwierdziła, że ten sezon jest ostatnim z jej udziałem. Carter deklaruje natomiast, że bez Scully nie ma X-Files (tja, tak jak nie było wcześniej bez Muldera).
05-01-2018, 10:40 (05-01-2018, 07:42)Danus napisał(a): Czytam te spoilery i jedyna prawidłowa reakcja na nie: Powtarzam, że kolejne cztery odcinki są dobre, jak wynika z recenzji wszystkich i to są recki dziennikarzy zarówno tych którym się podobała 10 seria, jak i opinie osób co hejtowały 10 sezon w całości (oprócz odcinka Darina Morgana czyli Were Monster, ale Darina Morgana kochają w USA chyba wszyscy). Zresztą linków sporo dałem wyżej:-) Inna sprawa że ten serial był zawsze mocno nierówny (w 1 serii jest tylko 6 dobrych odcinków na 24), więc nie dziwi mnie to że co odcinek inny poziom. A nawet zaskoczony jestem że podobno standalone Cartera jest ok/w porządku co jest dziwne, bo showruner hejtowany w fandomie jest za dosłownie wszystko, więc spodziewałem się krytyki też 3go odcinka, tak jak premiery. Ale potwierdza to moją teorię, że Carter też ma wywalone na mitologię na obecnym etapie i pewnie woli pisać standalony co pokazuje też to, że znowu ograniczył jak w 10 serii do minimum mytharcy, czyli tylko 2 odcinki. Chociaż w serii 11 jest serializacja i podobno nie jest tak że w żadnym ze standalonów nie poruszają ważnych wątków dla mitologii oraz wątków osobistych agentów tylko są sceny nawiązujące do przeszłości co dla mnie brzmi super, bo pokazuje że serial jednak się trochę zmienił. Z tego co wiem od osób co oglądały odcinki 1-5 lepiej oglądać po kolei standalony:-) Teraz zdałem sobie sprawę że 10x06 i 11x01 jakkolwiek nieudane są to jest kopia nie tylko finału Milenium, ale też nawiazuje do świetnego Amor Fati z 7 serii gdzie Mulder miał chorobę mózgu w wyniku czego objawiły się mu zdolności paranormalne i widział świat bez Archiwum oraz apokalipsę. (05-01-2018, 10:40)Khet napisał(a): Długo tego już męczyć nie będą - Anderson potwierdziła, że ten sezon jest ostatnim z jej udziałem. Carter deklaruje natomiast, że bez Scully nie ma X-Files (tja, tak jak nie było wcześniej bez Muldera).Wiedziałem że ktoś w końcu wspomni o odejściu Anderson:-) Ale ja jej nie wierzę. Nawet w FOX już nie biorą słów Cartera, a zwłaszcza Anderson na poważnie. Wczoraj skomentowali to tak " You could’ve asked Chris (Carter), David (Duchovny) and Gillian (Anderson) at various times since the show originally premiered whether they would do more. Some days you’d get a ‘yes’, some days you’d get a ‘no.’ I would not exclude the possibility that there would be more. But not only is there no plan, there hasn’t been a single conversation. It’s too early to even speculate." W innym wywiadzie wspólnym Davida i Gillian to Duchovny powiedział, iż też jej nie wierzy. Więc zadziwia mnie to że wszyscy pozostali wierzą w to co Anderson mówi. Przecież ona zmienia zdanie tak często jak Daniel Craig co do roli 007, który powiedział, że nie wróci po ostatnim filmie, ale ja mu nie wierzyłem. Bo ważniejsze jest to co mówi Broccoli. Z Anderson jest tak, że ona dużo gada i często takie rzeczy, którymi prowokuje fandom. Identyczna sytuacja jak teraz była po emisji finału 10 serii, gdy tydzień później w talkshow angielskim Jonathana Rossa narzekała, że nie ma szans na 11 sezon, jest stara, nie chce jej się, ma dzieci, mieszka w UK (można znaleźć na youtube ten program sprzed 2, 3 lat). A nawet jak już były twarde negocjacje z Carterem, Duchovnym, Anderson na początku 2017 roku to Anderson powiedziała w jakimś wywiadzie że dla niej Archiwum X się na 10 sezonie definitywnie skończyło, a po jej wypowiedzi FOX odpowiedział, że negocjacje są ciężkie z powodu planów aktorów, ale trwają. Oczywiście fandom skomentował w takim tonie, że co ten głupi FOX wygaduje skoro Anderson powiedziała że XF się skończyło. Fandom bardziej wierzy temu co ona mówi niż to co mówi FOX. I to nie są jedyne przypadki gdy Anderson mówi NIE Archiwum X w ostatnich latach. Według mnie to jest jej technika negocjacyjna z FOXem po tym jak ją finansowo dyskryminowali przy 10 serii gdy chcieli jej zapłacić mniej. A wypowiedź Cartera którą zacytowałeś to tylko potwierdza to, że cała trójka trzyma się razem, naprawiły się relacje między nimi (zwłaszcza między Carterem a Duchovnym). Bo gdy Carter wrócił na 10 sezon to zapowiedział że tylko z DD i GA, bez nich nie ma zamiaru kręcić 10 sezonu, i pewnie jak ona odejdzie to i on. Oczywiście że była 8 seria (udana) i 9 (nieudana), ale gdyby od Cartera zależało to by skończył na 5 serii jak planował (miały być filmy), ewentualnie 7 sezonie albo 8 serii. Pewnie Duchovny też odejdzie z Anderson mimo tego, że jest na filmowej emeryturze (nie licząc XF i filmu co nakręci według własnej książki), ale widocznie nie musi zarabiać, bo dorabia sobie jako piosenkarz. Chyba że go przypili finansowo:-D Pewnie jak aktorka zdania nie zmieni to poprosi FOX Cartera by napisał spinoffa bez Scully, albo jakiś reebot, bo serialowi nie odpuszczą nawet jak teraz mówią, że za wcześnie by rozmawiać o 12 serii. FOX będzie kręcił cały czas bo to jedyny ich hit, w miarę dużą oglądalność serial ma jak na dzisiejsze standardy. Dlatego też cały czas się mówi o kolejnych seriach 24 godzin i Prison Break. Co ciekawe teraz oglądalność jaką ma XF to dla FOX jest dużo, ale za podobne wyniki oglądalności w latach 2001-2002 serial skasowano - jak to się czasy zmieniają. Tak mają podzielony kontrakt między sobą Carter i FOX, że ostateczne decyzje FOX podejmuje. Pamiętam wywiad Cartera po emisji 10 serii gdzie mówił, że myśli nad zakończeniem XF w 11 serii i jak pokazują sytuacje za kulisami jakie mają miejsce przy 10 i 11 serii to mam uczucie deja vu, bo prawie to samo mówił w czasie emisji 7 i 8 serii w wywiadach dla magazynu XFiles. Wypowiadał się w latach dwutysięcznych że tak naprawdę nie wie co dalej z serialem, to nie od niego zależy tylko od stacji. A to jaka to absurdalna sytuacja że tak naprawdę Carter końca nie może zaplanować pokazała sytuacja z 7 serią gdzie Carter i ekipa kręcili całą serię bez wiedzy czy to koniec czy nie. Nawet po emisji przedostatniego odcinka 7 serii nie wiedzieli co będzie z XF. Zresztą finał 7 serii specjalnie napisał tak aby to był odcinek jako finał serialu, ewentualnie wprowadzenie do kolejnej serii. Sytuacja była taka absurdalna że w czasie emisji przedostatniego odcinka (!), czyli tydzień przed emisją finału nikt w ekipie nie wiedział czy zobaczą się za rok czy nie. Dopiero w czasie emisji Requiem sytuacja się wyjaśniła. Tak samo w czasie 8 serii gdy Carter mówił w wywiadach, że nie wie czy będzie 9 seria, a jak będzie to musi się zastanowić czy mają ciekawe historie do opowiedzenia, a ogólnie z serialem już jest 8 lat i chciałby odpocząć co widać też po ostatnich odcinkach tego sezonu gdzie pozamykano wszystkie wątki z M i S i seria 8 skończyła się happy endem. Więc po 8 serii odszedł ale wrócił, bo aktorom obiecał że będzie tak długo w serialu jak DD i GA. Jakby powstała 10 seria wtedy to byłaby bez Cartera i Anderson oraz bez wątku UFO, głównym wątkiem miała być sprawa syna Doggetta. Wspominam o tym wszystkim bo te wszystkie sytuacje sprzed kilkudziesięciu lat pokazują, że XF jest niewolnikiem FOXA, a raczej powinienem napisać Disneya. A skoro Carter ma mało do gadania co do ostatecznych decyzji kiedy może zakończyć serial to nie dziwne, że mówi cały czas że są kolejne historie do opowiadania, bo co ma mówić? A nawet jak zdania nie zmieni aktorka to się złamie gdy sypną jej więcej kasy albo ewentualnie Carter lub Duchovny ją namówi dla których jak sama przyznała i co tajemnicą nie jest wróciła na 10 sezon, bo to są dobrzy przyjaciele, tak samo było z 11 serią. Jedynie wydaje mi się kiedy by nie wróciła na potencjalny 12 sezon to wtedy jakby relacje całej trójki się popsuły, a wiadomo że są bardzo dobre. A w przypadku Duchovny'ego i showrunnera poprawiły się w ostatnich latach. FOX będzie kręcił cały czas bo to jedyny ich hit, w miarę dużą oglądalność serial ma jak na dzisiejsze standardy. Oczywiście nie chciałbym by serial leciał w nieskończoność i chyba jedynym logicznym rozwiązaniem gdy wiadomo że FOX nie odpuści serialowi to byłoby zakończyć rolę M i S w 11 serii a w kolejnych zmienić tytuł. Ale nie zabiciem ich tylko sceną taką że w finale dochodzi do jakiejś wielkiej światowej tragedii, albo zwyczajnie jadą na akcję a w tle leci XF Theme, tylko w całości i kamera się od Muldera i Scully oddala. Coś takiego co zrobiono w finale 8 serii (w finale 9 serii w sumie też), czyli scena gdzie pokazano że M i S są razem i można na nich liczyć. Ewentualnie jakieś słodko gorzkie rozwiązanie, które jakoś zamknie rozdział M i S w XF skoro FOX wiadomo że serialowi nie odpuści, nawet jak twierdzi w tym momencie, że za wcześnie by rozmawiać o kolejnych seriach. 05-01-2018, 16:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2018, 16:18 przez michax.) (05-01-2018, 16:13)michax napisał(a):Jak bardzo by najsłabsze i najgłupsze odcinki w starym XF nie były - to co się dzieje w większości 10 sezonu i w pierwszym epku 11tego jest po prostu parodią starego Archiwum. Głupoty w dialogach, narracja dla idiotów w tle, tempo akcji, zero momentów zastanowienia dla bohaterów, dynamiczny ruch kamery non stop plus podobna muzyka, sprawia wrażenie badziewia rodem z jakiejś telenoweli lub serialu daytime tv. Poza tym takie rzeczy jak totalnie nachalny product placement samochodu, nienaganna stylówa wszystkich postaci, rodem z reklam telewizyjnych... I jeszcze tragedia w postaci przepisywania historii ze starego serialu - cała wstawka z En Ami pokazała tylko, jak bardzo dawne Archiwum było dobre, nawet w 7 sezonie. Te migawki z przeszłości ukazują jakim badziewiem stał się serial teraz. Już pomijając sam fakt kretynizmu w postaci sugestii CSMa, że to on jest ojcem dziecka Scully (sic!) i że ma do niej dużą słabość - jest po prostu źle, bardzo, bardzo źle. Matko kochana... Czego oni wszyscy nie zrobią dla kasy to się w głowie nie mieści. Jedynym ratunkiem dla tego czegoś mogą być standalony, ale to nadal nie jest i nie będzie JUŻ NIGDY poziom dla mnie akceptowalny. Może, gdyby nie zwlekali z powrotem tyle lat byłoby lepiej, kto wie.. a tak wychodzi na to, że ekipa starych dziadków w nowoczesnej stylistyce tworzy telewizję z dla młodego pokolenia kretynów, wyłącznie dla kasy (co zresztą widać i słychać - nikt nie traktuje tego poważnie oprócz Cartera, ale Carterowi już dawno mózg podmienili kosmici, także jego i tak nie należy słuchać), bo na pewno nie dla starych smakoszy dawnego Archiwum. Smutne to i tyle.(05-01-2018, 07:42)Danus napisał(a): Czytam te spoilery i jedyna prawidłowa reakcja na nie: 06-01-2018, 16:10
majczos masz rację co do 11x01 jak słaby to odcinek i ze wszystkim się zgadzam, jak wczesniej napisałem, ale nieważne jaki to słaby odcinek spoilery się ukrywa jednak:-)
Dodam jedynie, że tutaj jest tak szybkie tempo jakby znowu 2 lub 3partera wpakowali do jednego odcinka np. z jedna z postaci trafia 2 razu do szpitala (to rekord:-D)i dlatego to wygląda jak wygląda. Pewnie przy 2parterze tempo byłoby lepsze, byłby czas na momenty spokojniejsze, ale też pewnie o wiele odcinek nie byłby lepszy. Wydaje mi się że sam Carter ma wywalone na mitologię, dlatego ogranicza ją do minimu, a przy 10 odcinkach mógłby przecież zrobić dwa razy po 2 partery (11x01/11x01 i 11x09/11x10). Co do ostatniego dialogu CSM-a to pisałem wyżej co o tym myślę i nie będę się powtarzał, tylko dodam że jak okaże się że ja nie mam racji, że nie jest tak jak pisałem wcześniej to się wkurzę na finale 11 serii. Choć ta teoria o której wcześniej wspomniałem to w fandomie była od 18 lat i sam na nią wpadłem za emisji En Ami w scenie z rękawiczką, że coś jest na rzeczy , ale jak odkrecą w finale w 11 serii to co wcześniej w serialu sugerowano i mają rację inni fani, a nie ja (choć słowa Cartera potwierdzają moją wersję i to jaką postacią jest CSM), to się wkurzę mocno, bo okaże się, ze 18 lat wierzyłem w kłamstwo (zupełnie jak hasło z czołówki odcinka:-) Ja pomimo wszystko się jaram i mój optymizm bierze się z recenzji przedpremierowych:-) 06-01-2018, 17:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2018, 17:52 przez michax.) (05-01-2018, 02:52)Mierzwiak napisał(a): Czyli ostatni odcinek 10. sezonuPowiedziałbym, że w ogóle został spuszczony w kiblu. Carter ewidentnie nie ma pojęcia w którym kierunku chciał iść z tą historią. Cóż, w sumie jedyny plus tego odcinka, to że nie pokazuje fucka pierwszym siedmiu sezonom, jak robił to finał poprzedniej serii i że poniekąd wraca do klasycznej mitologii. No nic, odbębnione. I tak najbardziej czekam na środkowe epizody, bo bo samym finale nie spodziewam się wiele więcej. Btw, Spender chyba po ojcu odziedziczył cudowne zdolności regeneracji :) 06-01-2018, 19:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-01-2018, 23:12 przez Khet.)
Wiedziałem, że się z tego finału 10 sezonu jakoś wykręcą, ale nie przewidziałem, że w aż tak żenujący sposób :D Nie mówiąc już o tym, że w "Millenium" Carter (czy kto tam się tym wtedy zajmował) odjebał to samo, choć i tak o wiele sensowniej.
Cóż, XF było telenowelą w zasadzie od zawsze, ale to co się w tym nowym epie odiwania jest już autentycznie ciężkie do ogarnięcia. Aż sprawiało mi to miejscami jakąś perwersyjną frajdę na zasadzie liczenia przeskoczonych rekinów ;) I znowu - choć liczyłem, że przy zwiększonej ilości epów się ogarną - akcja napiernicza jak, gdyby chodziło tu o jakieś bicie rekordów. Coś co ewidentnie powinno (i w dawnym XF by było) zostać rozpisane na 2 lub nawet 3 odcinki, tutaj trwa 40 minut. Nie, po prostu nie. Może przynajmniej stand alone'y będą jakieś w miarę zjadliwe, nawet w 10 sezonie były pod tym względem jakieś przebłyski. 07-01-2018, 20:06
Albertino prawie wszystkie opinie o odcinkach od drugiego do piątego mówią, że są dobre, nie tylko Darina Morgana, i to też są opinie osób które nie cierpią 10 serii (oprócz odcinka Darina). Najbardziej zaskakuje mnie że o standalonie Cartera dość ciepło się wszyscy wypowiadają, że jest ok/w porządku, ale pozostałych scenarzystów czyli braci Morgan i Wonga też na plus. Oczywiście zależy kto kogo fanem jest to ten odcinek ma najwyższą ocenę. Jak uwielbia się Darina to najlepszy ale pozostałe też dobre. Są też głosy że najlepszy drugi czyli Glena Morgana , ale też że Wonga najlepszy odcinek. Spotkałem się jedynie z dwoma krytycznymi opiniami, gdzie jeden recenzent odcinkom od 1 do 5 pomimo dość pozytywnej opinii dał 3.5/5, a w innej recenzji gość skrytykował wszystkie, nawet Darina Morgana odcinek, i podsumował tak, że jeśli ktoś popiera Trumpa to lepiej niech nie ogląda 11 serii, bo jadą po nim równo. Ciekawe, bo w XF jednak mieszanie się do prawdziwej polityki ograniczało się tylko do zmiany zdjęcia prezydenta w biurze FBI.
Z opinii jakie czytałem wynika, że wątki są lepiej rozłożone, nie śpieszą się z niczym dzięki większej ilości odcinków i nie są tak przeładowane pomysłami jak w 10 serii np. Home Again gdzie władowano dwa odcinki, o śmietnikowym potworze i mamie Scully. Podobno nawet jest coś na kształt serializacji co miało miejsce chyba tylko w 4 serii jak Scully chorowała na raka (nie mogła chorować tylko w mitologicznych przecież) oraz w 8 serii gdzie wątki takie jak ciąża i porwanie Muldera wracały też w standalonach w jakiejś tam postaci, w dialogach, było to wymieszane i podobnie jest tutaj co mi się podoba. Nawet spotkałem się z taką opinią, że niby procedurale, ale lepiej oglądać po kolei, bo pada jakieś ważne zdanie, lub scena istotna dla głównego wątku. Mnie też dziwiło jak ogłoszono ile będzie odcinków, że tylko 11x01 i 11x10 mają być mitologicznymi, bo przy większej ilości odcinków można było fabułę z 11x01 rozłożyć na dwa odcinki, a Carter wciąż się śpieszy z mitologią. Pewnie nie wiele lepszy to byłby odcinek, ale lepiej by się oglądało. Ja się czułem jakbym oglądał 24 godziny na przyśpieszeniu, takie tempo akcji (szkoda tylko że nie poziom najlepszych sezonów 24), zwłaszcza w scenie jaką Mulder odstawił w szpitalu, A co do Milenium to z 3 serią było tak, że Carter niby napisał z dwa czy trzy odcinki do 3 serii, wrócił do serialu po tym jak zajęty był filmem w czasie kręcenia 2 serii MM, ale tak naprawdę ekipa go widziała tylko na zakończenie, jak serial skasowano, bo w tym czasie XF było kręcone już w LA i zwyczajnie czasu nie miał na dwa seriale. Ściągnął Michaela Duggana który był scenarzystą seriali policyjnych jak Hill Street Blues, Miami Vice, ale też Law & Order i wydał mu polecenie, że ma odkręcić wydarzenie z jakim zostawili serial Morgan i Wong na koniec 2 sezonu. Chciał by serial wrócił do tego jakim było Milenium w 1 serii, czyli procedural, mało mitologii. Facet zminimalizował wydarzenie z finału 2 serii. A w okolicach 9, 10, odcinka 3 serii Duggan odszedł i serial przejął Chip Johhannessen, jeden z najlepszych scenarzystów Milenium, który nie pracował wcześniej przy XF. W ogóle finał 2 serii MM dla mnie to najlepsza rzecz jaką zrobiła ekipa Cartera kiedykolwiek, premiera 3 serii to zaś średniak, ale i tak wolę premierę 3 serii MM niż MS II i MS III, gdyż to jest poziom, nawet dla mnie co lubię mitologię, nieoglądalny (coś niepopularnego powiem, że lubię mitologię aż do finału 8 serii). A teraz dostaliśmy coś podobnego jeśli chodzi o rozwiązanie, ale chyba nikt nie jest zaskoczony takim twistem skoro to nie pierwszy raz w serialach Cartera, a fandom odkrył to już kilka m-cy temu, że takie akurat rozwiązanie będzie. Jedyne co się w odcinku broni to William B. Davis mimo tego, że gra postać, która jest absurdalna i nie przypomina dawnego CSMa oraz zaskoczył mnie pozytywnie Pileggi, podobało mi się jak zagrał w scenie w samochodzie. Ja mam takie wrażenie co do Cartera, bo pewnie sam decydował ile ma być odcinków i jakich w sezonie, raczej FOX nie wymusił na nim, że mają być tylko dwa mytharcy że specjalnie ogranicza mitologię do minimum gdyż wie, że ssie od dawna i sam za nią już nie przepada, ale pisze, bo z tego XF jest znane też. Co do twistu na koniec to ja tego nie kupuję i mam trzy teorie. 10-01-2018, 19:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-01-2018, 19:36 przez michax.)
This to sympatyczny epizod. Podobał mi się już od świetnego teasera. Takie połączenie Północ północny zachód Hitchcocka którym się to filmem Glen Morgan inspirował z serialem Black Mirror.
Chociaż bawi mnie jedno. Nigdy nie byli bohaterami akcji, zwłaszcza Mulder obrywał po dupie jak się bili, tracił broń z czego sam żartował,a w dwóch odcinkach zabił i sprał więcej tyłków jak przez 9 serii i popisuje sie sprawnością niczym Jack Bauer. A w poprzedniej serii pokazywali jak się postarzeli, nie mają siły na nic, a tutaj dają coś odwrotnego. Po jednej walce wygląda jakby miał zawału dostać i brakowało tekstu do Scully jak z Zabójczej broni "jestem na to za stary":-) No i rzeczywiście nawiązują do obecnej sytuacji politycznej USA, zwłaszcza dialogami Skinmana, ale nie w jakiś bardzo nachalny sposób co mi nie przeszkadza. Jedyne co mi się nie podobało to tyle, Zauważyłem jeszcze że strasznie pędzą, nie ma takich spokojnych scen jak dawniej czyli pare minut z muzyką Snowa, tylko ciągle są w biegu bohaterowie przez co nie ma kiedy wygrać muzyka Snowa (zwłaszcza brakuje mi tych jego fortepianowych kawałków), bo nie w scenach akcji przecież. A co do relacji M i S to można podsumować ich obecny etap, że jedno za drugim by poszło kraść konie, tak teraz wyglądają i zachowują się jakby przynależeli do siebie, jak jeden organizm co jeszcze bardziej podkręcone jest jak w seriach 1-9. A podobały mi się też oczywiście sceny z M i S ale takie drobnostki jak Scully opieprzająca dzieciaki w pociągu (synowie aktorki) czy w barze jak prawie naskoczyła na barmana, gdy obudziła się. Fajny, sympatyczny odcinek bardziej w stylu 6 serii czyli na luzie i co stoi relacjami agentów i dialogami między nimi. Duchovny zaczął w końcu grać. Oczywiście dialog z kajdankami fajny, ale scena z Hannibalem Lecterem też niczego sobie. A podobno wszystkie żarty M i S to improwizacja DD i GA na planie jak przyznał Glen Morgan:-) A jeszcze jedno co dam w spoilerze. I co to był za gość na zdjęciu Gunmenów w teaserze? 11-01-2018, 17:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-01-2018, 23:25 przez michax.)
Plus One Cartera to odcinek ok/w porządku, czyli jak wynikało z recek najsłabszy ze standalonów. Ale przyznam, że w czasie oglądania odcinka Cartera pierwszy raz w 11 serii poczułem się jakbym oglądał jakiś zaginiony odcinek z sezonów 1-7, gdy w serialu rządził duet Mulder i Scully. MS III to była nieudana mitologia, This lubię, jest dobry mimo paru wad, ale trzeba powiedzieć, że bardziej przypominał połączenie 24 godzin ze światem Archiwum X niż tradycyjne XFiles. Plus One przypomina stare klasyczne odcinki do tego stopnia, że nawet ma takie same wady jak miały sezony z M i S.
W XF zawsze był problem z rozłożeniem tempa odpowiedniego, przeważnie przez dwa akty odcinki szły typowym tempem dla Archiwum X, a w ostatnich minutach scenarzystom jakby się przypominało że zostało im tylko 10 minut i pośpiesznie zamykano wątki/śledztwo jakie M i S prowadzili, czasami po łebkach. Podobna sytuacja jest w Plus One gdyż przez 30 minut fabuła idzie spokojnym tempem, a w ostatnich minutach nagle wszystkie wątki są pośpiesznie zamykane. To była wada wielu odcinków starego XF, nawet tych najlepszych, i podobnie jest tutaj, bo przez takie rozwiązanie w ogóle nie wykorzystano potencjału złych sobowtórów Muldera, a zwłaszcza Scully. Plus One skojarzył mi się zwłaszcza z 6 serią, która znana jest nie tylko z tego, że było więcej odcinków lekkich, komediowych jak w seriach 1-5, ale też z tego, że od 6 serii na pierwszy plan wyszły relacje agentów. Jak przez 5 serii Archiwum X to był serial o sprawach jakie M i S prowadzili, a w tle wątek ich relacji, to od 6 serii odwrócono ten schemat i najważniejsze stały się relacje agentów oraz co ich łączy i dzieli, a sprawy co prowadzili były trochę tak w tle. Identycznie jest w Plus One w którym sprawa jest pretekstowa oraz podobnie jak w większości epizodów 6 serii epizod jest dość lekki w tonie oraz najważniejsze są relacje Dany i Foxa. Identyczne wrażenie miałem już w czasie oglądania odcinka Glena Morgana, że 11 seria wygląda trochę jak 6 sezon, czyli śledztwa jakie prowadzą nie są tak istotne jak związek M i S. Ciekawe jest też to jak już wspomniałem o This, że u Glena Morgana Dana i Fox byli jak połączenie Jacka Bauera z Jasonem Bourne, a w Plus One wrócili do przedstawienia M i S w takiej wersji jak w 10 serii, czyli starzeją się, zmienili się. Oczywiście są wyluzowani, zwłaszcza Mulder, tak jak w 11 serii (David Duchovny wciąż dobrą robotę odwala), ale widać, że to starsze osoby są, a nie super agenci jakimi byli w This. Co do porównań 6 serii i Plus One to miałem skojarzenia zwłaszcza z Arcadia, czyli odcinkiem gdzie agenci udawali małżeństwo. Fabuła zupełnie inna, ale Arcadia jak żaden inny epizod przypominał fanfic i podobnie jest z odcinkiem Cartera. Showrunner napisał sceny z M i S, które zapewne pojawiają się w fanficach (tak zakładam bo nigdy żadnego nie czytałem), jak np ze wspólnym pokojem. No i to dla mnie zaskoczeniem jest, że takie sceny napisał twórca XF, który robi wszystko na przekór fanom co są zwolennikami romansu M i S. Oczywiście zawsze świetnie prowadził wątek relacji agentów, ale po swojemu, a tutaj potwierdził co wiemy od dawna, ale też zrobił to po swojemu czyli nawet pocałunku nie pokazał co się czasami wcześniej zdarzało. Zresztą nieważne jest ze spali ze sobą, bo dostaliśmy jedynie potwierdzenie tego co wiadomo od 8 serii. Ważniejsze są rozmowy M i S w pokoju o ich przyszłości i czego się obawiają. Widocznie to tradycja XF, bo wcześniej wiele było tak samo kapitalnych scen gdy leżąi i rozmawiają o tym co ich boli, co czują jak ostatnia scena finału 9 serii, czy scena w pokoju w finale 7 serii. Najważniejszym elementem odcinka są obawy z jakich zwierza się Foxowi Dana i co sobie obiecują i te dwie sceny w pokoju to jest esencja odcinka Cartera. W ładny sposób pokazano Danę i Foxa jacy są ludzcy, czego potrzebują i oczekują od życia. Plus One wygrywa pokazaniem jak bohaterowie się zmienili (nawet taka zwykła scena ze zjedzeniem pigułek z chleba przez agentkę idealnie pokazuje, że to nie jest ta Scully co znaliśmy z dawnych lat) i dojrzeli. Oczywiście DD i GA są kapitalni we wszystkich wspólnych scenach. Jest jeszcze jeden wspólny element z Arcadią, który był całościowo średnim odcinkiem i jedyne czym zaplusował to relacjami agentów, identyczna sytuacja jest z Plus One. Ale Carter nie byłby sobą bo daje widzom to co chcą, ale na swoich zasadach czyli bawi się z fanami. Ja to akurat kupuję jak rozwija wątek relacji M i S od początku 10 serii gdzie byli po "rozwodzie" czyli w domyśle po filmie I Want to Believe rozstali się. W 10 serii do odcinka Babilon mieliśmy naprawę ich stosunków, a epizody dotychczasowe 11 serii pokazują ciąg dalszy tego jak budują od nowa swoje skomplikowane relacje. Jedynie do czego bym się przyczepił to do emisji odcinka po This, bo wydaje mi się, że po tym co zobaczyliśmy jak wyglądają relacje agentów w Plus One to lepiej by pasowało gdyby puszczono odcinek Glena Morgana po Plus One. Ładnie by ostatnia scena z Plus One łączyła się z początkiem This czyli sceną na kanapie. Ale to nic nowego, bo wcześniej nie raz mieszali z kolejnością, np. Leonard Betts i Memento Mori, które są w pewnym sensie 2parterem, łączą się oba odcinki poprzez ostatnią scenę z Leonarda Bettsa, to między nimi FOX wyemitował Never Again z Jodie Foster, który prawidłowo powinien polecieć przed Leonardem Bettsem. Nie pamiętam czy chwaliłem przy poprzednim odcinku zdjęciowca Craiga Wroblewskiego, który wcześniej przy XF nie pracował, a jeśli nie to teraz pochwalę, że 2 i 3 odcinek mają typowo archiwowe zdjęcia. This bardziej w ciemnych barwach, ciemnościach, a w Plus One dużo słońca i jasnych miejsc jak było w 6 i 7. Brawa też należą się dla reżysera Kevina Hooksa, weterana jeśli chodzi o reżyserię odcinków różnych seriali jak np. Prison Break, The Punisher. Trzeba powiedzieć, że udany miał debiut. Zwrócę też uwagę na muzykę Snowa, która jest słyszalna w kolejnym, już trzecim odcinku. Bo w 10 serii niby była jakaś muzyka, ale można było odnieść wrażenie, że w ogóle jej nie ma. Odpowiednio buduje klimat scen swoim soundtrackiem Snow, ale też muszę powiedzieć, że na razie nie było kawałka takiego co bym zapamietał na lata jak z serii 1-9. Podsumowując odcinek to jest to poziom troszkę wyższy niż średnia czyli poniżej poziomu którego XF nie powinno spadać, czyli porządna robota w starym archiwowym stylu. Warto obejrzeć dla scen z M i S, dla ewolucji jaką bohaterowie przeszli oraz kilku świetnych dialogów i chemii między agentami. No i dla Karin Konoval znanej z roli mamy Peacocków w Home, a tutaj gra kilka ról, w tym faceta . Zapewne nie raz wrócę do tego odcinka, ale głównie do konkretnych scen z Duchovnym i Anderson. Czekam na kolejny odcinek, bo poza premierą to jest dobrze, a następne podobno zapowiadają się jeszcze lepiej, przynajmniej czwarty i piąty. Jedyne czego w tym staroarchiwowym odcinku brakowało to sekcji zwłok przeprowadzonej przez Scully, dawno nikogo nie pokroiła. Ocena: 6/10. P. S. W XF było wiele nawiązań do Twin Peaks już w seriach 1-9 i nie chodzi tylko o aktorów co w XF się przewineli z serialu Frosta i Lyncha, ale w tym odcinku mamy podwójne nawiązanie. Oczywiście chodzi o doppelgangerów, którzy nie pierwszy raz pojawili się w XF, ale też o Judy. No i mamy aktorkę która gra kilka ról, podobnie jak MacLachlan w TP. Nie wierzę że to przypadek:-) P.S. 2 Piosenka co leci na początku odcinka to kawałek Davida Duchovny'ego, tylko przerobiony, bo aktor od kilku lat dorabia jako piosenkarz. Wolę wersję jaka jest w odcinku niż oryginalną śpiewaną przez Muldera. 19-01-2018, 12:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-01-2018, 12:54 przez michax.) |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |