... dwa do bolu oldschoolowe filmy o gangach Los Angeles.
Opisy i trailery moga zawierac minimalne SPOILERY, ktore nie powinny jednak w zaden sposob wplynac na przyjemnosc seansow ;]
Za Colors odpowiadaja - Hopper na stolku rezysera oraz Penn i Duval w rolach glownych. Glowni bohaterowie to gliniarze - nadgorliwy zoltodziob ktory z shotgunem w reku i "skurwysynami" na ustach chcialby wsadzic cale szemrane towarzystwo od razu do paki i stary wyga, ktorego bronia jest budowanie szacunku wsrod mlodocianych gangsterow i kontrolowanie ulicy na zasadach - przysluga za przysluge. Obaj naleza do specjalnej jednostki ktorej zadaniem jest zwalczanie lokalnych gangow. Ich relacje to klasyczna gra przeciwienstw i konflikt pokolen itd itp. Bylo? Bylo. Nieszkodzi.
Tytulowe kolory to red & blue - barwy Bloods i Cribs - czarnych, wrogich sobie gangow z LA.
Film nie wychodzi poza oklepane schematy i nie przewraca na lewa strone pogladow o kinie policyjno-gangsterskim ale oglada sie go wysmienicie.
Za zakonczenie, nie wiecej niz poprawne, mozna odjac jedno czy dwa oczka z koncowej punktacji ale film ma KLIMAT, bohaterow i kilka kopiacych dupe scen, ktore dlugo siedza w glowie.
( Jesli komus film skojarzy sie mniej lub bardziej z Shield albo Wire, nieszkodzi. Tez tak mam. )
Blood in Blood out aka Bound by Honor to film Taylora Hackforda. Mnie to nazwisko nie mowilo nic dopoki nie sprawdzilem goscia na IMDB. Koles rezyserowal tez Kingowski Dolores Claiborne, Adwokata Diabla czy oskarowego Raya.
W filmie pojawaia sie pare znajomych twarzy ale ich role ograniczaja sie do 2, 3 - go planu.
BiBo to 190 minutowa epicka opowiesc o 3 latynoskich braciach wywodzacych sie z gangu Vatos Locos, ktorym zycie napisalo trzy rozne, ale przeplatajace sie historie. Po pierwszych takich sobie 20 paru minutach, jak juz charakterystyczna dla meksykancow maniera przestaje mocno irytowac a akcja nabiera tempa, jaj, krwi a w dalszej czesci przenosi sie do legendarnego San Quentin, zaczyna sie mocne, meskie kino.
Ponad trzy godziny rasowego gangmovie to niezly grunt do dluzszego elaboratu, ale takie opisy wykraczaja ponad moje mozliwosci intelektualno - pisarskie. Poza tym film skonczylem przed praunastoma minutami i caly czas sceny, watki i postacie klebia sie w mojej glowie, skutecznie uniemozliwiajac zebranie mysli w cos sensownego. Ograniczam sie wiec do rekomendacji. Szkoda byloby przeoczyc taki kawal porzadnego kina.
[edit] Po paru glebszych oddechach i uspokojeniu mysli jestem gotowy dodac, ze Blood in Blood out jest absolutnie rewelacyjnym filmem zaslugujacym na max ocene. Cialo i krew bez owijania w bawelne. 3h10m nie dluzylo sie ani przez moment a od wspomnianej 20 ktorejs minuty wsiaklem jak w gabke. Gdybym mial wymienic jakies minusy to powiedzialbym ze jeden z gl bohaterow - metys mial dosc irytujaca ekspresje, ktora wraz z dojrzewaniem postaci przerodzila sie w nieirytujace tzw oszczedne aktorstwo ( marlonem brando ten aktor zdecydowanie nie jest ). Sceny wiezienne to prawdopodobnie jeden z najlepszych watkow penitencjarnych jaki widzialem w kinie. Polecam zdecydowanie.
![[Obrazek: blood_in_blood_out_001.jpg]](http://i206.photobucket.com/albums/bb280/cashmoneyjoker1145/blood_in_blood_out_001.jpg)
Colors (1988) -
Blood In Blood Out (1993) -
Opisy i trailery moga zawierac minimalne SPOILERY, ktore nie powinny jednak w zaden sposob wplynac na przyjemnosc seansow ;]
Za Colors odpowiadaja - Hopper na stolku rezysera oraz Penn i Duval w rolach glownych. Glowni bohaterowie to gliniarze - nadgorliwy zoltodziob ktory z shotgunem w reku i "skurwysynami" na ustach chcialby wsadzic cale szemrane towarzystwo od razu do paki i stary wyga, ktorego bronia jest budowanie szacunku wsrod mlodocianych gangsterow i kontrolowanie ulicy na zasadach - przysluga za przysluge. Obaj naleza do specjalnej jednostki ktorej zadaniem jest zwalczanie lokalnych gangow. Ich relacje to klasyczna gra przeciwienstw i konflikt pokolen itd itp. Bylo? Bylo. Nieszkodzi.
Tytulowe kolory to red & blue - barwy Bloods i Cribs - czarnych, wrogich sobie gangow z LA.
Film nie wychodzi poza oklepane schematy i nie przewraca na lewa strone pogladow o kinie policyjno-gangsterskim ale oglada sie go wysmienicie.
Za zakonczenie, nie wiecej niz poprawne, mozna odjac jedno czy dwa oczka z koncowej punktacji ale film ma KLIMAT, bohaterow i kilka kopiacych dupe scen, ktore dlugo siedza w glowie.
( Jesli komus film skojarzy sie mniej lub bardziej z Shield albo Wire, nieszkodzi. Tez tak mam. )
Blood in Blood out aka Bound by Honor to film Taylora Hackforda. Mnie to nazwisko nie mowilo nic dopoki nie sprawdzilem goscia na IMDB. Koles rezyserowal tez Kingowski Dolores Claiborne, Adwokata Diabla czy oskarowego Raya.
W filmie pojawaia sie pare znajomych twarzy ale ich role ograniczaja sie do 2, 3 - go planu.
BiBo to 190 minutowa epicka opowiesc o 3 latynoskich braciach wywodzacych sie z gangu Vatos Locos, ktorym zycie napisalo trzy rozne, ale przeplatajace sie historie. Po pierwszych takich sobie 20 paru minutach, jak juz charakterystyczna dla meksykancow maniera przestaje mocno irytowac a akcja nabiera tempa, jaj, krwi a w dalszej czesci przenosi sie do legendarnego San Quentin, zaczyna sie mocne, meskie kino.
Ponad trzy godziny rasowego gangmovie to niezly grunt do dluzszego elaboratu, ale takie opisy wykraczaja ponad moje mozliwosci intelektualno - pisarskie. Poza tym film skonczylem przed praunastoma minutami i caly czas sceny, watki i postacie klebia sie w mojej glowie, skutecznie uniemozliwiajac zebranie mysli w cos sensownego. Ograniczam sie wiec do rekomendacji. Szkoda byloby przeoczyc taki kawal porzadnego kina.
[edit] Po paru glebszych oddechach i uspokojeniu mysli jestem gotowy dodac, ze Blood in Blood out jest absolutnie rewelacyjnym filmem zaslugujacym na max ocene. Cialo i krew bez owijania w bawelne. 3h10m nie dluzylo sie ani przez moment a od wspomnianej 20 ktorejs minuty wsiaklem jak w gabke. Gdybym mial wymienic jakies minusy to powiedzialbym ze jeden z gl bohaterow - metys mial dosc irytujaca ekspresje, ktora wraz z dojrzewaniem postaci przerodzila sie w nieirytujace tzw oszczedne aktorstwo ( marlonem brando ten aktor zdecydowanie nie jest ). Sceny wiezienne to prawdopodobnie jeden z najlepszych watkow penitencjarnych jaki widzialem w kinie. Polecam zdecydowanie.
![[Obrazek: blood_in_blood_out_001.jpg]](http://i206.photobucket.com/albums/bb280/cashmoneyjoker1145/blood_in_blood_out_001.jpg)
Colors (1988) -
Blood In Blood Out (1993) -
make war. love is overrated
30-06-2008, 18:21






