Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
No to powiedz, o co była ta wojna w Zemście Sithów. Skoro to taki dobry film, to chyba tak podstawowa rzecz powinna być jasna i zrozumiała.
06-04-2011, 08:08
Captain Skullet
Liczba postów: 20,334
Liczba wątków: 128
Cytat:A tak w ogóle to o co w tej nowej trylogii była ta wojna? Potrafi mi ktoś jasno i prosto odpowiedzieć?
Trzeba było uważniej oglądać EI i EII.
Jak dla mnie 8/10 dla Sithów, a Nowa Trylogia pod względem fabuły (bo nie klimatu, aktorstwa i wykonania od strony wizualnej rzecz jasna) bije starą na łeb.
btw - dla nowego Indiany 1/10 jakby ktoś pytał.
06-04-2011, 10:50
Stały bywalec
Liczba postów: 13,374
Liczba wątków: 77
Fabuły? Oglądałeś chociażby recenzje Red Letter Media? One wytknęły NT miliard nonsensów
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
06-04-2011, 10:54
Captain Skullet
Liczba postów: 20,334
Liczba wątków: 128
I dont give a fuck.
06-04-2011, 10:56
Stały bywalec
Liczba postów: 13,374
Liczba wątków: 77
No właśnie. Don't give a fuck, a powinieneś.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
06-04-2011, 10:57
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Snappik napisał(a):One wytknęły NT miliard nonsensów
Trzy miliardy
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
06-04-2011, 10:57
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Gieferg napisał(a):Trzeba było uważniej oglądać EI i EII.
To odpowiesz mi czy nie? To jest kino (rzekomo) przygodowe, w którym czarodzieje biją się na miecze z robotami, a jedną z istotnych postaci jest CGI-królik. To nie dramat polityczno-psychologiczny. O co szło w tej wojnie?
06-04-2011, 11:02
Stały bywalec
Liczba postów: 13,374
Liczba wątków: 77
No ja to o co  O pieniądze, władzę i unlimited PAŁA!!!!
A tak na serio to Palpatine chciał bodajże pod pretekstem wojny zostać kanclerzem, obalić senat, podporządkować sobie klony i skasować Jedi.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
06-04-2011, 11:07
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
To wiadomo. Ale cały ten ciągnący się przez trzy filmy wątek jest a) nieklarowny b) nieciekawy. Zwłaszcza w EI. Kogo obchodzi blokada handlowa nałożona na jakąś planetę? Trudno chyba o bardziej denny punkt wyjścia dla nowego filmu z cyklu, który tego typu bzdetami się nie zajmował.
06-04-2011, 11:09
Captain Skullet
Liczba postów: 20,334
Liczba wątków: 128
Kogo obchodzi jakaś uprowadzona księżniczka?
Cytat:To odpowiesz mi czy nie?
Nie. Przeczytaj sobie jakieś streszczenie
06-04-2011, 11:11
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Nie chodzi mi o to, co Palpatine chciał tą wojną osiągnąć, ale o to, KTO BIJE SIĘ PO DRUGIEJ STRONIE. Że niby armia... kupców?
06-04-2011, 11:20
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Gieferg napisał(a):Kogo obchodzi jakaś uprowadzona księżniczka?
Zamiast pieprzyć bzdury odśwież sobie te filmy, bo widzę że pokłady głupoty zaserwowanej przez Dżordża w NT zablokowały ci pamięć.
Pomogę ci: Leia była członkiem jakiejś Rebelii, wiozła plany jakiejś Gwiazdy śmierci i została pojmana przez jakiegoś Dartha Vadera. Teraz kojarzysz?
military napisał(a):Że niby armia... kupców?
Armia robotów którą dysponuje Federacja Handlowa + Separatyści, a którą to kieruje Darth Sidious. Jednocześnie obala Kanclerza, sam staje na czele Senatu, dostaje szersze uprawnienia, powołuje Armię Republiki i rozpętuje wojnę przeciwko Federacji i Separatystom. Załatwia ich, obala Senat i zostaje Imperatorem.
06-04-2011, 11:25
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Mierzwiak napisał(a):Jednocześnie obala Kanclerza, sam staje na czele Senatu, dostaje szersze uprawnienia (...)
Sam zamysł jest może i OK, ale:
a) przedstawiono go tak niejasno, że naprawdę oglądając EIII nie miałem pojęcia, kto z kim i dlaczego;
b) przedstawiono to w tak nudny sposób, że można usnąć podczas tych mętnych, pozbawionych emocji i zaangażowania rozmów stojących w miejscu postaci;
c) to raczej nie pasuje do serii, która przyzwyczaiła nas do takiej fabuły:
1. chłopak okazuje się synem rycerza, zostaje pojmany przez złe imperium, ucieka uwalniając księżniczkę, niszczy śmiercionośną maszynę czarnych charakterów.
2. rebelianci zostają wypędzeni ze swojej bazy przez złe imperium, część z nich zostaje schwytana, Luke pędzi na pomoc, dowiaduje się że główny czarny charakter to jego ojciec.
3. Atak na bazę imperium, zniszczenie drugiej śmiercionośnej broni i złego imperatora.
Za taką prostotę kocham stare Star Warsy. To po prostu piękne, porywające filmy. Klasyczne, proste, zrozumiale opowieści przygodowe dla każdego. Tymczasem Nowa trylogia...
1. dwaj rycerze-politycy usiłują rozwiązać spór podatkowy, podczas gdy federacja handlowa grozi wojną, a senator knuje plany przejęcia władzy, zaś małe dziecko okazuje się niezwykle uzdolnione i... hm, szczerze mówiąc nie wiem o co tu chodzi, nie wiem jaki jest wątek przewodni tego filmu.
2. śledztwo związane z zamachem na panią senator prowadzi do miejsca w którym produkuje się tajną armię dla nie wiadomo kogo, następnie wybucha wojna, pojawia się zły lord, bohaterowie jadą go zabić. Niby zrozumiałe, ale NIE TRZYMA SIĘ KUPY! To jest tak niespójne, że trudno o coś bardziej niepotrzebnie skomplikowanego.
3. zły senator organizuje zamach na samego siebie, żeby... no własnie, po co? Początkowa bitwa do niczego nie prowadzi, więc ją omińmy. W takim razie film jest o pogoni za jakimś z dupy wziętym roboto-obcym, a drugi wątek - o kuszeniu i tak złego do szpiku kości rycerza przez czarny charakter. I ten drugi wątek powinien być w zasadzie jedynym, tymczasem poświęca się mu tyle samo czasu, co pościgowi jaszczurki za futurystycznym motorkiem.
Gdyby nowa trylogia liczyła z 15 filmów, może przy dziesiątym wreszcie dałoby się to oglądać, bo postęp jest w sumie widoczny.
06-04-2011, 11:42
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
military napisał(a):dwaj rycerze-politycy usiłują rozwiązać spór podatkowy, podczas gdy federacja handlowa grozi wojną, a senator knuje plany przejęcia władzy, zaś małe dziecko okazuje się niezwykle uzdolnione i... hm, szczerze mówiąc nie wiem o co tu chodzi, nie wiem jaki jest wątek przewodni tego filmu
Otóż to.
Ukazanie dzieciństwa Anakina to dla mnie porażka, ale zostańmy przy tym - a gdyby tak uczynić go z początku głównym bohaterem tak samo jak Luke'a? Szybkie, sprawne wprowadzenie - niewolnik, przygotowuje się do wyścigu, widowiskowa scena, chłopak wygrywa, po wyścigu podchodzi do niego dwóch zakapturzonych Jedi - Qui Gon i jego uczeń przyjechali sprowadzeni mocą bla bla bla i chcą wziąć chłopaka do Akademii. A co dalej? To już kwestia dalszego rozpisania fabuły i umiejscowienia w niej Padme itp.
06-04-2011, 11:48
Captain Skullet
Liczba postów: 20,334
Liczba wątków: 128
Fabułę ST się pamięta, za każdym kolejnym seansem wiem od razu wszystko kto, po co i dlaczego. Kiedy podchodziłem po raz drugi do NT bardziej zaplątana fabuła już mi się pozacierała i z przyjemnością mogłem ją sobie przypomnieć. ST przy kolejnych seansach nadal urzeka klimatem, scenografią, aktorstwem, efektami itd (podczas gdy NT ze swoim CGI starzeje się o wiele szybciej i z biegiem lat robi coraz mniejsze wrażenie), ale fabularnie ST po prostu przynudza. Tam się mało co dzieje, szczególnie E VI pod tym względem wypada marnie. Najpierw przez pół filmu ratują Solo, po czym przez drugie pół filmu mamy przeplatane naparzankę z misiaczkami / bitwę w kosmosie / konfrontację z Vaderem i Imperatorem. Jasne że to się fajnie ogląda (może poza misiaczkami, które i tak są lepsze niż koledzy Jar Jara z E I), ale fabuła streszczająca się w trzech zdaniach to dla mnie na pewno nie zaleta, a głowna wada tego filmu.
W sumie to E V jest niewiele lepszy pod tym względem - najpierw bitwa, potem ucieczka zakończona w mieście w chmurach, tymczasem Luke szkoli się u Yody, potem leci na pomoc kumplom, finałowe starcie, napisy końcowe...
Cytat:Zamiast pieprzyć bzdury odśwież sobie te filmy
No need. Oglądałem całość dwa czy trzy miesiące temu  Losem Lei owszem, mozna się przejąc, ale już los mieszkańców Alderaan o których tylko słyszeliśmy, a którzy zostają wywaleni sky high przez Gwiazdę Śmierci - who gives a fuck?
06-04-2011, 12:11
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Gieferg napisał(a):Losem Lei owszem, mozna się przejąc, ale już los mieszkańców Alderaan o których tylko słyszeliśmy, a którzy zostają wywaleni sky high przez Gwiazdę Śmierci - who gives a fuck?
Bardziej przejmowałem się losem anonimów z Alderaan niż głównych bohaterów nowej trylogii.
Co do EVI - to oczywiście najgorsza część ST, ale mimo wszystko masz w niej sceny absolutnie kultowe, takie jak Leia w swoim kostiumie przy Jabbie, akcja nad jamą na pustyni, czy wyścig speederów. Jedyną sceną, którą ludzie pamiętali z NT był wyścig podów (choć dziś bardziej mnie nudzi niż robi wrażenie, a wygląd "komentatora" powoduje facepalm combo - co za debil to zatwierdził?!). Wolę więc prostotę, która dostarczy mi wrażeń, niż skomplikowanie, którego nie będę pamiętał w 5 minut po seansie.
06-04-2011, 12:15
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
military napisał(a):choć dziś bardziej mnie nudzi niż robi wrażenie, a wygląd "komentatora" powoduje facepalm combo - co za debil to zatwierdził?!
Wszystkie projekty osobiście zatwierdzał George, co więcej, projektanci często wprowadzali poprawki zgodnie z jego sugestiami :twisted:
Gieferg napisał(a):fabuła streszczająca się w trzech zdaniach to dla mnie na pewno nie zaleta, a głowna wada tego filmu
Tylko że paradoksalnie jeden film z tak prościutką fabułą jest lepszy i bardziej emocjonujący niż trzy bardziej zawiłe razem wzięte.
06-04-2011, 12:18
Stały bywalec
Liczba postów: 13,374
Liczba wątków: 77
W ST "tak mało się dzieje" bo film o CZYMŚ opowiada i jeśli się ze skupieniem obserwuje fabułe to można dojść do wniosku, że to - tadadaa!!!! - kino przygody. NT wygląda jak taki kicający po tematach zając. Nie wiadomo po co, gdzie i dlaczego, ale i tak wszystko kończy się wszędzie rozpierduchą. Wystarczy policzyć pojedynki na miecze. To co w ST było esencją dla widza, w NT jest powszechne i w jakimś stopniu zanudzające na śmierć. W walkach w EI, EII i EIII nie ma żadnych emocji, lub są znikome (patrz -> finałowy pojedynek w ROTS). Naparzają się planowo, ładnie, ale bez krzty romantyzmu. Napiedzielanka jak w jakimś beatem'up na automatach.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
06-04-2011, 12:44
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Co ma związek? To że walka jest wyprana z emocji, mechaniczna i tak przekombinowana, że ani na chwilę nie uwierzysz, że uczestniczą w niej prawdziwi ludzie? Nie ma związku - ma związek z cienką reżyserią.  Przypomnij sobie pojedynek z Imperium: Luke na początku atakował z impetem, ale później widać było po jego zachowaniu, że się boi, zachowuje coraz ostrożniej, stara wycofać. Albo w Powrocie Jedi: Luke jest tak wkurzony, że zaczyna naparzać z całej siły, nie patrząc za bardzo gdzie - widać dziką furię. To jest dopiero walka! Zero akrobacji, a ile emocji! A w nowych epizodach? Tańczą, skaczą, swawolą jak artyści baletowi, dopóki ktoś nie dotknie mieczem drugiej osoby. Zero emocji, zero strachu, zero zaangażowania. Ot - pokaz teatralny, a nie walka na śmierć i życie.
06-04-2011, 13:46
Stały bywalec
Liczba postów: 13,374
Liczba wątków: 77
Phil napisał(a):A ma to jakiś związek z tym, że w galaktyce są miliony Jedi, a nie jeden?
Miliony Jedi my ass. Lucas pokazał tych jedi tak, że wypada wykonać tylko facepalm. Mam wrażenie, że jedynymi kumatymi rycerzami w NT są Obi Wan i Anakin (nie to, że powalają inteligencją, ale coś tam umieją), a reszta udowadnia swoją ignorancję nie zauważając Lorda Sith u swojego boku i wystawiając siebie na pewną śmierć na arenie w EII (Geonosis). I gdyby nie magiczny zwrot akcji, to wszyscy padliby trupem. Lol. I to się tyczy też pojedynków. Czy naprawdę trzeba udowadniać, że Jedi są tysiące aplikując co 10 minut walkę z użyciem lightsabera?
To co doceniałem i do czego przywiązałem się w trakcie oglądania ST (Miecz, zakon Jedi, Obi Wan, Luke, Moc, Spryt) Lucas obrócił w gówno.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
06-04-2011, 13:54
|