Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 0
Ja niestety nie jestem tak zachwycony, nie bardzo trafia do mnie ten ślamazarny sposób prowadzenia fabuły, role aktorskie dobre i bardzo dobre(Oldman) ale to jednak trochę za mało. Osobiście spodziewałem się większej dramaturgii, jak w książkach Le Carre i fabuła momentami była dla mnie nieczytelna, być może to moja wina, może zgubiłem wątek, bo nie mam już za bardzo cierpliwości do tego typu powolnego kina.
Dla mnie jest to duże rozczarowanie, bo spodziewałem się suspensu, nie Julio Iglesiasa i fresku o życiu obyczajowym agentów. Niektóre wątki są tu zwyczajnie zbędne. Żaden nie przykuł mojej uwagi na serio.
Miałem odmienne oczekiwania, które rozminęły się dosyć brutalnie z rzeczywistością. Cóż, shit happens.
5,5/10
05-12-2011, 19:24
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,369
Liczba wątków: 30
Troszkę się rozczarowałem.
Liczyłem na więcej konfrontacji "face to face" w pokoju wyłożonym gąbką.
Zdecydowanie za mało Ciarana Hindsa.
Momentami(ale to z raz, może dwa na cały seans) mierziła surowość w dialogach i aż prosiło się o bardziej soczyste teksty.
No i wreszcie - O CO DO CHOLERY CHODZIŁO Z TĄ SOWĄ?
Czy żałuję pieniędzy wydanych na bilet? Nie.
Przyznaję, nie czytałem ani książki Le Carre, na której powstał film(w ogóle nic nie przeczytałem od Le Carre; czas to nadrobić), ale już Forsytha i Ludluma owszem, i dzięki temu w kinie czułem się jak u siebie w domu.
Oczywiście sama intryga nie jest tak spektakularna jak w powieściach powyższych panów, jednak trzyma w napięciu, mimo, że dotyczy ona głównie przepychanek między wydziałami i wzajemnych podejrzeń.
Intryga jest precyzyjnie skonstruowana, ale przyznaję, ciężko się w niej nie zgubić. Przy czym ostrzegam-to nie jest standardowy(tj. staroświecki) kryminał, on jest...kurczę, nie wiem jak to powiedzieć. Ktoś przywołał "No country..." i to jest chyba dobry trop.
Chwali się też, że nie ma oczojebnego montażu, a klimat przypominał mi nieco Monachium, Maratończyka i, poniekąd, "Rozmowę" Coppoli. Również przemoc jest taka jak być powinna, nieatrakcyjna, bolesna, namacalna, stonowana.
Aktorstwo było...nie, to bez sensu. W tym filmie wystąpili Oldman, Hardy, Hinds, Strong, Hurt, Firth. Gorzej niż bardzo dobrze być nie mogło.
Cytat:Dla mnie jest to duże rozczarowanie, bo spodziewałem się suspensu, nie Julio Iglesiasa i fresku o życiu obyczajowym agentów.
Fakt, to raczej snuj niż druga "Tożsamość Bourne'a".
Ale i zajebisty snuj:)
W sumie jedyne co bym poprawił, to więcej dialogów w samym kierownictwie Cyrku, więcej wspomnianych konfrontacji...po cichu liczyłem na takie "Reservoir Dogs" w świecie angielskich dżentelmenów.
Zastanawia mnie jednak parę rzeczy...
1 Skoro kretem był XXXXXX to czemu najbardziej opłacalne posunięcie z punktu widzenia Moskwy(dostęp do danych CIA) przeforsował Alleline?
2 Co z Tarrem?
Kusi mnie, żeby dać wyższą notę, ale mam parę wątpliwości, które pewnie rozwieje następny seans. Na dziś:
8/10
Porównanie z przysłowiowej(hehehe) dupy: Tinker, tailor, soldier, spy to równie niekonwencjonalny thriller szpiegowski, jak Assasination of Jesse James... nie jest zwykłym westernem.
07-12-2011, 23:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2011, 23:47 przez Phlogiston2.)
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
(07-12-2011, 23:46)Phlogiston2 napisał(a): Zastanawia mnie jednak parę rzeczy...
1 Skoro kretem był XXXXXX to czemu najbardziej opłacalne posunięcie z punktu widzenia Moskwy(dostęp do danych CIA) przeforsował Alleline?
2 Co z Tarrem?
1. Alleline jest chciwym, głupim karierowiczem, który uważa się za megazajebistego gościa bo "odkrył" jakieś super tajne dane, którym dał kryptonim Operacja "Czarna Magia" i myśli, że jest cwany. A jego próżność idzie dokładnie równolegle w parze z krótkowzrocznością zwierzchników MI6, którzy myślą, że mają teraz coś czym mogą się pochwalić przed Amerykanami, a tak naprawdę są pionkami w grze Karli i nieświadomie robią Amerykanów w bambuko :) Inna sprawa, że pod koniec filmu jak Smiley idzie odwiedzić XXXX w areszcie to widzi wychodzącego z ogrodzonego terenu Alleline'a co ja osobiście odebrałem za delikatną sugestię, że być może Alleline o wszystkim od początku wiedział. No ale to jest temat do gdybania i własnych interpretacji.
2. Chyba nic. Nie pamiętam jaka jest ostatnia scena z nim, ale sądzę, że teraz, gdy szpieg został już odkryty to nie będzie musiał tak przed wszystkimi się chować, no i Smiley jako nowy przywódca grupy będzie mógł mu zapewnić ochronę. Gorzej, że biedny pewnie dalej jest przekonany, że jego ukochana jest w radzieckim więzieniu i że da się ją stamtąd uwolnić, podczas gdy tamta nie żyje.
08-12-2011, 00:23
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,369
Liczba wątków: 30
(08-12-2011, 00:23)Rodia napisał(a): Chyba nic. Nie pamiętam jaka jest ostatnia scena z nim, ale sądzę, że teraz, gdy szpieg został już odkryty to nie będzie musiał tak przed wszystkimi się chować, no i Smiley jako nowy przywódca grupy będzie mógł mu zapewnić ochronę. Gorzej, że biedny pewnie dalej jest przekonany, że jego ukochana jest w radzieckim więzieniu i że da się ją stamtąd uwolnić, podczas gdy tamta nie żyje.
W ostatniej scenie widzimy go jak siedzi w jakiejś paryskiej norze i przekazuje wiadomość o krecie do centrali.
W trakcie seansu założyłem, że gdy spróbuje dowiedzieć czemu "ściąganie" Iriny tyle trwa, stanie się niewygodny dla wszystkich i podzieli los kochanki...ktoś wie jak to rozwiązano w książce?
Przypomniały mi się dwie sceny, które chyba najlepiej definiują Smileya:
1 Cumberbath przychodzi wkurwiony do konspiracyjnego mieszkania, widzi siedzącego na kanapie Tarra i zaczyna okładać go po ryju. Siedzący obok George nawet nie drgnie:)
2. Wysadzają Esterhase'a na lotnisku, Oldman go szantażuje, próbuje przekabacić na swoją stronę, w tle kołuje samolot, zatrzymuje się tuż przed nimi,a on nawet nie drgnie!
Podziwiam Garego i tego drugiego za ten stoicki spokój, biorąc pod uwagę fakt, że mogli skończyć jak ten dwumetrowy naziol z Poszukiwaczy zaginionej arki...
08-12-2011, 23:51
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,251
Liczba wątków: 67
Faktycznie dobre, wkręcające i trzymające w napięciu kino. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do końcówki, która zwyczajnie mi nie pasi do reszty. Ale to niewielka skaza.
8 / 10
18-12-2011, 17:23
Red Crow
Liczba postów: 12,674
Liczba wątków: 50
Jeśli ktoś nie miał okazji zobaczyć go w kinie (jak ja), to informuje, że film właśnie zawitał do internetowych sklepików :)
07-01-2012, 11:59
Nadkomisarz
Liczba postów: 218
Liczba wątków: 0
A 30.01 pojawi się na amazonie...
08-01-2012, 16:39
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Ech... Żaden film nie powinien trwać dłużej niż 4 godziny. A te 89 godzin w wykonaniu TTSS to naprawdę gruba przesada. Znudziłem się już po pierwszym dniu oglądania.
Film jest potężnie rozwleczony i przesadnie smętny. W zasadzie nie wiem, jaka tak naprawdę była stawka wszystkich wydarzeń, które się rozgrywały. Nie wiem, co zmieniło zakończenie. Moja reakcja po obejrzeniu: "i co z tego?".
Na dodatek realizacja niby jest stylowa, ale kiedyś tak wyglądające filmy po prostu tak wyglądały, a teraz wszystko krzyczy z ekranu: "TO TYLKO STYLIZACJA! UDAJEMY!". Brak jakichkolwiek ludzkich odruchów u marmurowych postaci (oprócz sporadycznego ronienia łez - ale już na przykład humoru nie znają) nie pozwala mi uwierzyć w to, co się dzieje. Ogólnie wygląda to, jakby reżyser kręcił film z głową we własnym tyłku.
4/10
16-01-2012, 15:42
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 0
Mnie też wydał się niesamowicie rozwleczony i jakiś taki mało koherentnty. Nieprzejrzysty i sterylny był.
16-01-2012, 21:42
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Mnie pierwsze minuty wydawały się rozwleczone i już się bałem, że to będą strasznieee długie dwie godziny, a później ten flegmatyczny klimat mnie wciągnął i zafascynował.
Rzadko się zdarza film tak szanujący inteligencję widza. Nic nie jest podane na tacy i do wszystkiego trzeba dość samemu. I to jest świetne.
Nie sądziłem, że scena kradzieży dokumentów z archiwum może trzymać w takim napięciu:D
16-01-2012, 21:54
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Żeby oszczędzić wam paru dni wyrwanych z życiorysu, przygotowałem wersję skróconą. Co ciekawe, udało mi się nie pominąć żadnego szczegółu.
16-01-2012, 22:03
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Military, zachęciłeś mnie do obejrzenia tego filmu- serio:P
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
16-01-2012, 22:08
Stan Marsh
Liczba postów: 2,163
Liczba wątków: 11
Jeszcze nie widziałeś?! Do koniecznego nadrobienia!
Szkoda, że Military tak niewiele z tego filmu wyciągnął. No cóż - każdy ma swoje kino.
16-01-2012, 22:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2012, 22:36 przez Karol.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,529
Liczba wątków: 374
Ja nie mogę, military, ten komiks jest genialny :)
16-01-2012, 22:43
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Karol, film musi przede wszystkim być ciekawy - jeśli mam się w nim doszukiwać ciekawych rzeczy (ok, scena z wynoszeniem akt była fajna), to coś jest chyba nie tak. Good Shepherd był o niebo lepszy od TTSS, choć popełniał te same błędy (np. ludzie nie zachowywali się jak ludzie, tylko jak bóstwa spoza czasu, nawet na sraczu kontemplujące naturę życia i śmierci). Film miał potencjał - Le Carre to świetny pisarz - niestety, przykro mi bardzo, reżyser tak bardzo skupił się na tworzeniu nastroju, że zapomniał o stworzeniu bohaterów i intrygi.
16-01-2012, 22:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2012, 22:45 przez military.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Ja sobie oglądanie odpuszczam, bo i po co? Spot radiowy zdradził kto jest szpiegiem. Szczęka mi opadła jak usłyszałem:
Colin Firth tym razem pokaże jak zostać szpiegiem. WTF?!
16-01-2012, 22:50
Stan Marsh
Liczba postów: 2,163
Liczba wątków: 11
Military, tak jak mówię - każdy ma swoje kino. Ja nie nudziłem się ani przez chwilę, nie miałem żadnych problemów z nadążaniem za intrygą i w całe śledztwo strasznie się wkręciłem. A że długi? Tym lepiej, bo fabuła wymaga jednak uwagi (a przy tym, czasu). Kwestia kinowej cierpliwości i uwagi, bo to rzeczywiście wymagający film.
Mierzwiaku, ten spoiler zupełnie nie przeszkadza w oglądaniu filmu, wierz mi. Albo nie, ale stracisz bardzo dobry film. Moim zdaniem :P.
16-01-2012, 22:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2012, 22:58 przez Karol.)
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
No nie mogę w to uwierzyć. Co za kraj.
A Mierzwiaku, nie odpuszczaj sobie filmu:D Ja wiem kto jest szpiegiem, a i tak chętnie do niego wrócę.
16-01-2012, 22:58
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Karol, równie dobrze możesz powiedzieć, że za głupi jestem na ten film. Serio - czuję się, jakbyś zarzucił mi filmowe ADHD i odesłał do Baya.:) Spoko, wiem co masz na myśli, ale uwierz - potrafię docenić trudne kino (np. Stalkera bardzo szanuję, choć nie kocham). Ale TTSS moim zdaniem nie jest dobrym trudnym kinem. Jest trudny, bo jest niedobry, a w rzeczywistości nie jest czymś specjalnie mądrym ani ważnym. Ot, film o szpiegach jakich była już masa, ale nakręcony z takim nadęciem, że mamy uwierzyć, że jest czymś więcej. Z pretensją do bycia Wielkim Kinem. Słowem - film pretensjonalny. Nakręć go bardziej tradycyjnie (tzn. bez 15-sekudnowych przerw między kolejnymi partiami dialogu), a wyjdzie z tego telewizyjne filmidło w sam raz do poduchy.
16-01-2012, 23:04
Stan Marsh
Liczba postów: 2,163
Liczba wątków: 11
Nie zarzucam ci ADHD :P, chodzi raczej o to, że taka narracja nie każdemu pasuje i nie każdemu musi się podobać. Nie możesz też zakładać, że tylko dlatego, że ty nie zauważasz lub nie doceniasz czegoś w filmie, znaczy że nic tam nie ma. Ja widzę tam świetny kryminał rozpisany na naprawdę ciekawe, złożone postaci, które choć dostają różny czas ekranowy, to posiadają charakter i styl. Do tego niesamowity klimat i wciągająca historia mierząca się choćby z kwestią patriotyzmu, przyjaźni, moralności. To dobre tematy na tzw. "Wielkie Kino". Cóż, widocznie jestem pretensjonalny ;).
16-01-2012, 23:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2012, 23:17 przez Karol.)
|