Niestety 47 ronin wygląda jak azjatycka b-klasówka, która jest poza jakimiś dziwakami strawna wyłącznie dla azjatów ;)
Jak czytałem zapowiedzi tego filmu to spodziewałem się czegoś w stylu ostatniego samuraja, może z dodatkiem stylistyki Hero, a niestety zwiastuny pokazują cienki odmórzdżacz w którym będzie kilka fajnych efektów specjalnych z których w najlepszym razie będą świetne tapety - azjatycki sucker punch.
O wizycie w kinie nie ma mowy, a i seans w domu dopiero jeśli pojawią się jakieś zachęcające recenzje (niekoniecznie recenzentów).
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
Śledząc projekt to chyba już 4 kompozytorów się doliczyłem, którzy mieli komponować do tego muzykę: Atticus Ross, Marco Beltrami, Javier Navarrete, a w ostateczności stanęło na Ilanie Eshkerim (Stardust) i muszę przyznać zadowolony jestem z tego co słyszę. Bardzo klasyczne granie w starym stylu z japońskim lekkim duchem.
Tutaj jakby co na zachętę tytułowy utwór:
Nic dziwnego, od kilku tygodni prasa skacze po tym filmie zniechęcając do wypadu do kina, premiera w czasie, gdy Hobbit króluje, target niby podobny... Ale ja się i tak wybieram. Jak na Sly/Arnie nie mogłem to chociaż na advanced samuraje & demony sobie pójdę.
Teraz dopiero zauwazylem, ze Kou Shibasaki pojawi sie w filmie. Chyba nawet wybiore sie do kina, bo to dla mnie male swieto. Lasia nie mogla pojawic sie w Kill Billu, bo terminy nie pasowaly, a zasluguje na szanse w USA, choc film pewnie polegnie w boksie biurowym.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
To kosztowało 200 baniek? Ależ to będzie spektakularna porażka. Ten film zatwierdzono chyba tylko po to, żeby wytwórnia mogła w zeznaniu podatkowym wykazać straty.
Widział już ktoś? Niby film został zgnojony przez amerykańską krytykę, ale tak samo było z "The Lone Ranger" który okazał się naprawdę dobrą przygodówką, więc straciłem do nich jakiekolwiek zaufanie.
Ja widziałem i na pewno nie jest to poziom Lone Ranger. Film nieciekawy, z fatalnym aktorstwem i efektami. Ale na pewno nie tak tragiczny jak można by się spodziewać po recenzjach. Takie 3-4/10.
Kira = Yasuki, ma ochroniarza Hidę, Tengu = jakieś dziwne Fenixy, jest kitsune, tylko musiałbym się zastanowić do kogo przypisać Asano i jego ludzi. Może Lwy ale nie mam pewności. :)