King Kong (1933/1976/2005)
(16-01-2014, 17:19)Mierzwiak napisał(a): Wersja 76 to gówno niemiłosierne.

Ale ma dobrą muzykę i krwawe zakończenie i oglądałem w dzieciństwie i mi się dalej podoba:




;)

Odpowiedz
Czy tylko ja wolę rozpierduchę na wyspie od rozpierduchy w mieście? :) Po prostu lubię "przygodę w nieznanym", potworki, robaczki, pająki - owszem, obrzydliwe to, ale fascynujące. Jak na starych filmach przygodowych w otoczeniu bohaterów znajduje się masa trzecioplanowych wypełniaczy kadru, to już mi się gęba śmieje, że zapewne zginą w kreatywny sposób :)

Odpowiedz
(17-01-2014, 16:00)zombie_sidekick napisał(a): Czy tylko ja wolę rozpierduchę na wyspie od rozpierduchy w mieście? :)
Nie. Ja nie lubię rozpierduchy w mieście bo prowadzi do nieuniknionego, swoją drogą to gdybym ja robił Konga, dobrzy ludzie wywieźliby go z powrotem na wyspę, a odchodzący do dżungli goryl obejrzałby się za Anne ten ostatni raz <beczy> :D


Odpowiedz
King Konga to Verhoeven powinien zrobić - wtedy wszystko byłoby, jak należy: tubylcy zgwałciliby główną bohaterkę, a następnie nago paradowałaby przez resztę filmu (bo, bez kitu, na chuj małpie kobieta w ciuszkach), natomiast sam Kong byłby bezlitosny, odgryzałby głowy i poza lizaniem swej nowej lalki barbi z każdego robił by miazgę. I to byłby film, a nie ciepłe kluchy, w których Jackson onanizuje się robaczkami.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
No, za takiego Konga to bym i zapłacił, coby w kinie zobaczyć :D

Odpowiedz
Nigdy mi się to specjalnie nie podobało. Za dużo średniego CGI, zbyt wystylizowane. Za długie i przesadzone.

Najlepsza wersja? "Mighty Joe Young (1998)". Lepiej się ogląda i małpa wygląda lepiej.

Co do wersji 1997 - jedyne plusy to cycki Lange, które, "już zaraz" miały wyskakiwać spod kiecki. Sama jej postać sprawiała wrażenie upośledzonej psychicznie.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Co do akcji na wyspie, moment zejścia Serkisa wymiata.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
A strzelanie z karabinu maszynowego do robali na Brodym to jeden z największych idiotyzmów jakie Jackson tu zaserwował.

Odpowiedz
(17-01-2014, 19:13)shamar napisał(a): "Mighty Joe Young (1998)" (...) małpa wygląda lepiej.
Dzwońcie po pogotowie, umieram ze śmiechu!


Odpowiedz
(17-01-2014, 21:23)Mierzwiak napisał(a):
(17-01-2014, 19:13)shamar napisał(a): "Mighty Joe Young (1998)" (...) małpa wygląda lepiej.
Dzwońcie po pogotowie, umieram ze śmiechu!

Jeszcze raz. Małpa WYGLĄDA LEPIEJ. To jest moje ostateczne zdanie. Tu nawet nie ma czego porównywać.

W "MJY" wygląda jak... powiększona małpa. Powiększona małpa wstawiona do filmu.
W "KK", nawet jeśli graficy odwalili dobrą robotę przy samej małpie, to już w interakcji z otoczeniem i samym otoczeniu wali animkami.



welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Strzeliłem sobie w tygodniowym odstępie po seansie Kong Jacksona i Konga'76. Garść spostrzeżeń:

Chyba najbardziej dająca o sobie znać różnica - u Jacksona mamy, powiedzmy romantyczną miłość, Kong rzuca smutne, tęskne spojrzenia, mamy patrzenie sobie w oczy, zabawę na zamarzniętym jeziorku itp. itd. Również Driscoll robi maślane oczy, a Ann Darrow to nieśmiała dziewczyna, która dostała szansę spotkać swojego idola i zaraz się w nim zakochuje. Tymczasem w filmie z 1976 seksualne napięcie wiszące w powietrzu da się kroić nożem. Dwan w przeciwieństwie do Ann sprawia wrażenie najaranej nimfomanki. Zachowuje się tak, że gdyby w pewnym momencie zaproponowała załodze gangbang na pokładzie, nie byłoby to zbytnio zaskakujące, z kolei Kong jest tu perwersem z żądzą wypisaną w oczach, co chwila szczerzącym zębiska w dwuznacznym uśmieszku, który zdaje się przez większość czasu główkować nad tym jak by ją tu wyruchać mimo różnicy w gabarytach. Z kolei Jack Prescott w przeciwieństwie do Jacka Driscolla nie wydaje się być taki do końca pewnych uczuć względem Dwan i w sumie trudno mu się dziwić zważywszy na to jak się ta kobieta zachowuje, oczywiście mimo to pomysł spędzenia z nią nocy w kajucie mu pasuje (i to też nic dziwnego:)). Na końcu filmu mamy ich osobno na dwóch wieżach WTC (podczas gdy u Jacksona razem na ESB), a gdy są już z powrotem na dole Jack rezygnuje z próby przedostania się do otocznej reporterami Dwan jakby mówiąc "Masz swoje pięc minut, baw się dobrze" - bo Dwan w przeciwieństwie do Ann Darrow szuka rozgłosu i sławy i nie ma problemu z wzięciem udziału w całej szopce z uwięzionym Kongiem.

Co do strony wizualnej - Kong'76 ma taki plus, że kręcono go w plenerze i dzięki temu ma parę ładnych i "prawdziwych" widoczków, minus jest taki, że jest ich nie za dużo i bardzo mocno zaznacza się kontrast między nimi, a scenami ewidentnie studyjnymi, gdzie mamy namalowane niebo oraz miniatury. Póki tego typu sceny są typowo nocne, nie jest źle. Pierwsze pojawienie się Konga czy niemal cała akcja w mieście wypadają całkiem w porządku. Gorzej ze scenami gdzie Kong "zabawia się" z Dwan albo zrzuca ekipę poszukiwawczą w przepaść ze zwalonego drzewa. No i wielki wąż robiący za zamiennik dinozaurów wypada raczej żenująco. Szkoda że u Jacksona praktycznie cała wyspa jest zrobiona na potrzeby filmu bo fajnie byłoby zobaczyć porządnie zrobionego Konga w prawdziwych, naturalnie się prezentujących plenerach.

Sam Kong jako facet w kostiumie nie jest zły, w ogóle mi nie przeszkadzało że nie porusza się jak goryl. Po prostu w przeciwieństwie do wersji Jacksona to nie jest wielki goryl, a jakiś bliżej nieokreślony małpolud (i to nie wynik zaniedbania tylko świadomej decyzji - początkowo próbowano bardziej małpich ruchów i zdecydowano się z tego zrezygnować). Dwie różne koncepcje, obie mi pasują.

Wersja z 1976 to jedyna w której pokazuje się podróż powrotną z wyspy, co prawda jak zwykle pominięto kwestię załadowania Konga na statek (z tym, że w latach 70-tych mogli by to zrobić np przy pomocy helikopterów), ale przynajmniej mamy tu wyraźnie pokazane, że nie wiozą go stateczkiem, którym wcześniej przypłynęli, tylko wielkim tankowcem.

Słowo o końcowej konfrontacji - u Jacksona mamy widowiskowe zakończenie na Empire State Building (czyli jak w oryginale) ale skrojone pod PG-13 (czytaj: bezkrwawe), emocje wywoływane są raczej poprzez fakt, że ginący Kong był wcześniej przedstawiony jako nieszczęśliwie zakochany i w tych końcowych scenach Jackson dalej na tym jedzie, z dobrym skutkiem zresztą. Napalony małpolud z filmu Guillermina nie jest w stanie wzbudzać takich emocji w ten sam sposób, no ale za to ginie (dośc szybko zresztą) bryzgając krwią, szatkowany pociskami minigunów. To na plus. Za to z końcówką filmu z 1976 jest taki problem, że scenom na dachu WTC brak jakiegokolwiek poczucia wysokości, brak ujęć, przy których by się ją odczuwało i tutaj Jackson jest bezkonkurencyjny.

Kong'76 ma też oczywiście lepsze tempo (w końcu o godzinę krótszy*), choć samego Konga widzimy po raz pierwszy niewiele wcześniej niż w wersji Jacksona bo gdzieś między 50-tą, a 60-minutą.

Obydwa filmy dobrze mi się oglądało, starszej wersji (ktorą ostatnio widziałem blisko 20 lat temu) dodatkowo pomógł sentyment, ale na pewno nie jest to zły film, a jak na czasy w których powstał efekty też całkiem udane (zresztą nagrodzone oscarem). Z kolei Kong'05, którego kiedyś wręcz nienawidziłem zyskuje u mnie z każdym seansem, z tym że już wyżej nie podskoczy.

Kong 2005 - 8/10
Kong 1976 - 7/10

PS. najbardziej zwalone od strony technicznej ujęcie w filmie z 1976 roku - Dwan trzymana przez Konga na tle jakichś krzaków, tragedia. Serio nie dało się tego nagrać rzeczywiście dając w tle jakieś krzaki, zamiast tego nieudolnego składania?


* ale istnieje także wersja 3-godzinna: http://www.movie-censorship.com/report.php?ID=520761

Odpowiedz
Mnie w filmie z 1976 roku najbardziej podobała się końcówka - napisy nałożone na film, który wciąż trwał. Ludzie robili fotki Kongowi etc. No i bijące serce...

Odpowiedz
(29-01-2014, 07:50)Gieferg napisał(a): No i wielki wąż robiący za zamiennik dinozaurów wypada raczej żenująco.

Nie widziałem co prawda wersji z 1976, ale w filmie z 1933 też był wielki wąż. No i wogóle zarówno u Coopera jak i Jacksona poza Kongiem i dinozaurami na Wyspie Czaszek było tyle różnych stworów że jeżeli w 1976 jest tylko wielki wąż to to wypada co najmniej lichutko. Co prawda byłoby to bardziej logiczne bo bohaterowie interesowali się tylko Kongiem olewając dinozaury i masę równie interesujących stworzeń ale King Kong to nie Park Jurajski czy filmy o Obcym czy Predatorze, to opowieść na tyle bajkowa czy wręcz absurdalna że można takie głupotki mu spokojnie wybaczyć, a liczy się widowiskowość.

Odpowiedz
Wersja z 1976 nie jest specjalnie bajkowa (szczególnie jak ją porównać z wersją Jacksona). Jest po prostu wyspa, na której żyje wielka małpa. W jednej scenie wyskakuje jeszcze ten wąż i to tyle jesli chodzi o elementy fantastyczne. No chyba że ktoś uzna za taki stale utrzymującą się wokół wyspy mgłę. Dodatkowo ekipa nie płynie na wyspę żeby kręcić film, tylko szukają złóż ropy.

Odpowiedz
Megaloceros napisał(a):Nie widziałem co prawda wersji z 1976, ale w filmie z 1933 też był wielki wąż.

W filmie z '33 roku nie było żadnego wielkiego węża. Był elasmozaur, który zachowywał się jak wąż i dusił Konga:

[Obrazek: Elasmosaurus%2Bchoking.jpg]

Wąż morski (stworzony na bazie szkieletu brontozaura z jedynki) pojawia się za to w sequelu pt. "Son of Kong" z tego samego roku:

[Obrazek: rr_kingsbrontop5.jpg]

No i w skośnookim "King Kong Escapes" z 1967 pojawia się wąż morski (który w końcu wygląda jak wąż ;)), tyle że tam walka z nim odbywa się w wodzie:

[Obrazek: tumblr_mgxmzxEcfL1s2jfn0o1_500.jpg]
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Oczy Konga na tej ostatniej fotce - bezcenne :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Jeszcze przed kilkoma dniami powtórzyłem sobie klasyk z 1933, a tu Universal i Legendary zapowiadają prequel "Skull Island". Na SDCC był też zaprezentowany teaser, którego pewnie nigdy nie ujrzymy. Premiera ustalona na listopad 2016 r.

Odpowiedz
Znaczy się będzie to prequel filmu Jacksona, z tak samo wyglądającą wyspą i tym samym designem Konga (Kongów?), czy może coś na kształt reboota?

Dziwny projekt, szczerze mówiąc nie wiem co tu jeszcze można pokazać, skoro film Jacksona oferował wręcz nadmiar atrakcji. No i kiedy to ma się dziać, bohaterami będą tubylcy, a może będzie to film niemy, wychodzący naprzeciw nowej serii o Planecie Małp?

Odpowiedz
A może bohaterami będzie jakaś inna ekipa, która dotrze tam wcześniej, mało kto z niej przeżyje i zachowa to co widział dla siebie? Albo i nie - Denham o wyspie skądś musiał wiedzieć.

Odpowiedz
Z nową ekipą byłby to remake King Konga, tylko że bez finału w mieście :) Osobiście oczekiwałbym historii dziejącej się znacznie dawniej, gdy na wyspie żyło więcej gigantycznych małp, i w sumie ma to jakiś tam potencjał. Patrząc na te wszystkie ruiny można sobie wyobrazić, że żyła tam jakaś cywilizacja, że wyspa była czymś na kształt Atlantydy.

Z ciekawości czekam na więcej szczegółów.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Lord of War (Andrew Niccol, 2005) Mental 24 6,943 12-04-2026, 18:45
Ostatni post: Rozgdz
  Idiocracy (Mike Judge, 2005) Mental 29 8,129 05-03-2026, 07:55
Ostatni post: Debryk
  A Star is Born (1937 / 1954 / 1976 / 2018) Kuba 140 25,109 03-09-2024, 03:38
Ostatni post: Mefisto
  Outlaw King (2018) Gieferg 3 1,551 01-10-2023, 15:33
Ostatni post: Phlogiston2
  Assault On Precinct 13 (1976) reż. John Carpenter wujo444 11 4,661 20-03-2023, 16:55
Ostatni post: shamar
  The King (Netflix, 2019) reż. David Michod Kuba 39 8,267 26-10-2021, 22:30
Ostatni post: Kryst_007
  King Arthur: Legend of the Sword (2017) reż. Guy Ritchie Gieferg 101 21,792 25-10-2019, 21:34
Ostatni post: shamar
  The New World / Podróż do nowej ziemi (2005) Gieferg 7 2,534 22-01-2017, 23:38
Ostatni post: Mental
  The King's speech Mefisto 63 14,606 17-01-2014, 18:25
Ostatni post: Yacek
  NETWORK (1976) Jakuzzi 4 2,206 06-03-2013, 20:46
Ostatni post: Crash



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości