20-01-2017, 12:33
|
King Kong (1933/1976/2005)
|
|
"Godzilla vs. Kong" w 2020, rok wcześniej będzie poprzedzony sequelem "Godzilli". Chociaż nie zdziwiłbym się, jak po potencjalnym sukcesie "Skull Island", od razu przejdą do crossovera.
Ej, ale King Kong Lives całkiem całkiem jest. A przynajmniej był, jak się miało 6 lat.
20-01-2017, 18:03 (20-01-2017, 12:22)Phil napisał(a): Cykam. "King Kong vs. Godzilla" obejrzę przed nowym crossoverem (na kiedy w ogóle zaplanowana premiera?), ale popłuczyn w postaci sequeli, które startują po filmie, w którym umiera główny bohater, nie będę oglądał. Miej na uwadze, iz istnieja dwie wersje "KKvsG". Oryginalna japonska oraz druga przemontowana na potrzeby amerykanskiej premiery - z dogranymi amerykanskimi aktorami, zmieniona muzyka i dubbingiem pukajacym od drugiej strony dna. Polecam obejrzec wylacznie japonski oryginal. Przy amerykanskiej wersji idzie sie pochlastac. 20-01-2017, 18:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-01-2017, 00:11 przez OGPUEE.) (20-01-2017, 18:03)Juby napisał(a): Ej, ale King Kong Lives całkiem całkiem jest. A przynajmniej był, jak się miało 6 lat. Ja mam na odwrot. Troche mniej mi sie podobal za dzieciaka (moj pierwszy King Kong BTW), teraz bardziej. Nie oszukujmy sie. Fabula jest debilna. Jakim cudem Kong przezyl kanonade smiglowych karabinow? Po chuj utrzymywac przy zyciu przerosnietego goryla, ktory tylko sial zamet i panike? Czemu gigantyczny tlum cieszy sie uratowania Konga (chyba, ze to PETA)? Dlaczego zauwazono 20-metrowego goryla w Borneo dopiero w 1986 r.? Dlaczego film ma PG13, kiedy przez caly film lata kobieta z golymi cyckami o widocznymi sutkach :)? Ale wiecie co? Ten film to zajebiste guilty-pleasure. Wszystko jest przegiete. Hank Mitchell bierze w lapy weza jakby nic i mowi do niego, by spal se gdzie indziej. Typowy wasaty wojskowy z cygarem w roli zlego. Albo gdy Kong nachodzi jakas wioske i dziadek wygladajacy jak ten z Benny Hilla strzela do niego z strzelby (i czemu ci wszyscy mysliwi na wielkiego goryla biora zwykle strzelby? Ja bym wzial wyrzutnie rakiet)! A, i jeszcze wtedy byl ten chlopaczek, co przejechal motorem przez nogi Konga w celu zaimponowania dziewczynie :D. Ale jak mam byc szczery, to modele Rambaldiego zapieraja dech w piersiach, wlasciwa scena otwierajaca jest super zrealizowana, niektore sklejki z malpimi aktorami wygladaja OK. Co do kostiumow Kongow... odwrocone odczucia wobec kostiumu Bakera z 1976. W 1976 r. maska byla fajna, a reszta kostiumu koszmarna. Tutaj kostiumy fajne, ale maski juz koszmarne. I nie podoba mi sie, ze dopiero teraz Kongi laza po malpiemu i wzgledem "jedynki" to brak konsekwencji. Dialogi tez sa w deche. Moze sa glupie, ale i tak mi sie podobaja. - Czego sie tu bac? Jest tak goraco, ze nawet jaguary spia! Mitchell zabiera weza z lisci: - Ej ty! Znajdz sobie wlasne poslanie! - Ja nie sprzedaje krwi! Tylko cala cholerna malpe! - Czy pana bestia jest rodzaju zenskiego? - Tak! I do tego jest cholernie przystojna. - To tutaj przebywa Lady Kong, oczekujac na wybudowanie jej stalej siedziby. Dr Benson Hughes przerobil ten wielki magazyn na najwieksza damska garderobe. - Gdzie nasza pani od serca? - Nadal przy swoim pacjencie. - Od trzech dni? Czy ona nie potrzebuje snu? - O ile pamietam powiedziala: "Nie jestem wam potrzebna. Macie juz Indiane Jonesa". - Trzeba przeniesc Lady Kong, i to juz. Kong wyczul jej zapach. - Dzieli ich cala mila. - To za malo. On ja takze slyszy. - Bedzie mial po co zdrowiec. - Dokad sie wybierasz?! - Tam gdzie ty. - Juz to widze! Tam w gorach jest caly batalion piechoty! Jak daleko zamierzalas sie przebic? - A ty jak daleko ujedziesz w swojej wynajetej ruinie? - Panowie! Nie powinno byc problemow z rozpoznaniem nieprzyjaciela. Maja prawie dwadziescia metrow wysokosci i chodza nieubrani! - Moze wejdziesz i po niej posprzatasz? - Ta, w przyszlym tygodniu! Mitchell do Amy o Lady Kong: - Ej, chyba nie jestes zazdrosna o te druga? - Ej wy tam! Czy ta bron jest zaladowana! - No jasne panie generale! I my tez! Nastolatek na widok zgniecionego auta przez Konga: - O nie! Ojciec mnie zabije! I PG13 tez sie rozni od tego dzisiejszego. Podczas operacji Konga jest wiadomo sporo juchy. Albo gdy w rzece obija sie o glaz, to po wodzie rozlewa czerwona krew. A w scenie z zapchlonymi redneckami (tak! oni maja pchly :D!) to Kong jednego z nich rozrywa na pol - wszystko w kadrze. O bezwstydnej Lady Kong juz pisalem ;). Jak pisalem - zdecydowany guilty pleasure. I dla hardkorowych fanow Konga. 22-01-2017, 23:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-01-2017, 23:56 przez OGPUEE.)
King Kong 2005 - wczoraj trafiłem na TNT na Konga Jacksona i nie mogłem sobie odmówić powtórki. Pamiętam, że zimą 2005 roku film zrobił na mnie niesamowite wrażenie, ale w zasadzie od tamtego czasu widziałem go tylko raz.
Ten film to absolutny geniusz. Zacznijmy od tego, że mamy świetnie zarysowanych bohaterów. Denham, Darrow, anawet Discrol to postacie z krwi i kości. Cały pierwszy akt jest poświęcony temu jakie mają motywację. Dzięki temu, że mamy podbudowę ich charakterów w dalszej części opowieści są mi bliscy i autentycznie interesuje się tym co będzie się z nimi działo. Zresztą drugi plan też jest świetnie pokazany, bohater Serkinsa, majtek Jimmy, aktor Baxter, ciemnoskóry oficer, który opiekował się Jimmym czy choćby kapitan statku to postacie, które swoją obecnością na ekranie coś wnoszą do opowieści, a poza tym są świetnie nakreślone. Na tyle charakterystyczne, że jestem w stanie zainteresować się ich losem. Sam Kong jest genialny. Uwielbiam sposób w jaki Jackson uczłowiecza tego 6 metrowego goryla. Jak robi z niego doświadczonego i poobijanego życiem faceta, który jest cholernie dumny, a jednocześnie wrażliwy. Który jeżeli trzeba postawi się 3 T-Rexom, a później będzie się cieszył jak dziecko ślizgając na lodzie. To nie jest potwór z dżungli tylko pełnoprawny bohater, dzięki któremu końcówka filmu jest tak gorzka. Wreszcie strona techniczna. Mówcie co chcecie, ale ten film oprócz sceny w wąwozie z Diplodokami, która bardzo trąci CGI jest przepiękny. Nie wiem czy to makiety, czy plenery czy może matte painting, ale są w tym filmie sceny, niektóre zwyczajne, które sprawiają, że szczęka opada do samej ziemi. Nasycenie kolorami, kompozycja - brawa, wielkie brawa! Ten film się chłonie. Lokacje są rozmaite, ale każda z nich jest świetna. Jestem w stanie bez problemu kupić ten świat, świat odizolowany od cywilizacji w którym wszystko wyewoluowało. Wyspa Czaszek u Jacksona to tętniący życiem świat (robaki, jaszczurki, dinozaury, roślinność!!). Moja ulubiona sekwencja, czyli walka z T-Rexami to absolutne mistrzostwo, które ma lepsze efekty niż Jurassic World z 2016 roku! I nie, nie przesadzam, bardziej wierzę w te wariacje na temat dinozaurów od Jacksona niż w to co nam zaserwował Trevorrow. Wszystko jest bardziej namacalne, prawdziwe. Do tego dochodzi przyjemny, charakterystyczny motyw muzyczny i chwytająca za serce końcówka. Cholernie dobry film, która ma niesamowitego ducha. Czuć serce, które Jackson włożył w realizację. Nie wszystko jest tutaj idealne, ale kocham tego Konga. Uwielbiam te efekty, zachwyca mnie ta plastyczność. 9/10 12-03-2017, 12:46
Aż wstyd przyznać, że dopiero po dwunastu latach (tak aż dwunastu latach) sięgnąłem po ten piękny film. Wielokrotnie też przecierałem oczy ze zdumienia, że dwunastoletni film może tak wyglądać. Efekty specjalne pionierskie, zbliżone do tych z najnowszych odsłon Planety Małp. Cała reszta też niczego sobie: wciągająca historia, ciekawe postacie, fenomenalne sekwencje akcji. Walka Konga z trzema Tyranozaurami ?? to przecież jest majstersztyk przygodowego kina akcji, a następująca po niej akcja z glizdami w wąwozie równie emocjonalnie nie ustępuję. Same te urywki filmu zjadają wszystkie Jurassic Parki razem wzięte. Widać, że każdy kadr, niuans jest tu dopieszczony do perfekcji: to śliczne kilkuminutowe wprowadzenie do czasów w jakich się znajdujemy << majstersztyk, akcentowanie epoki wielkiego kryzysu oraz prohibicji która wpływa na życie bohaterów itp. Ogólnie wszystko tu żyje i trzyma się kupy. Oglądałem wersję extended ( trzy godziny dwadzieścia minut), która zleciała mi jak z bicza strzelił. Kong jest tu żywy, ma charakter, emocje wypisane na twarzy, pokochałem włochacza podczas seansu, dlatego też przyszło mi w końcówce zapłacić najwyższą emocjonalną cenę. Jeśli ktoś tak jak ja miał dystans do tego rodzaju produkcji niech czym prędzej stuknie się w łeb i sięgnie po ten epicki w każdym tego słowa znaczeniu film. 10/10
Musi znaleźć się w kolekcji i nie chcę mi się wierzyć, że najnowsze wypociny które lecą w kinach są w stanie zbliżyć się do tego co tu zaserwował Peter Jackson. Genialny film !!! P.S. aha jedno nie daje mi spokoju >> skąd oni mieli mapę z opisem wyspy ?? 12-03-2017, 23:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-03-2017, 00:57 przez Predator895.)
Strzeliłem sobie kolejną powtórkę wersji Guillermina i w sumie wszystko o czym pisałem tutaj pozostaje aktualne. Mimo niby powolnego wstępu film ma całkiem niezłe tempo, efekty też przeważnie niezłe jak na film z facetem w kostiumie, no i w zestawieniu z Jacksonem śmierć Konga jest tu soczyście krwista:
Rozwala mnie zawsze ujęcie w którym Dwan podchodzi martwego Konga i podnosi ręce, a ten spada przez co wygląda to jakby go zepchnęła :) 7/10 utrzymane. 21-06-2020, 19:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-06-2020, 19:09 przez Gieferg.)
Przeczytałem temat i hm...
Nie wiem czy przy filmie Jacksona są to dla wszystkich rzeczy oczywiste (bo niektórzy czasem poruszają) ale jest temu poświęcono w temacie zaskakująco mało uwagi. Więc relacja Kong/Ann Darrow Jak to grają aktorzy, jak to pokazuje Jackson - to zdecydowanie romantyczna relacja. Co jest ciekawe - w obie strony. Kong zakochuje się w Ann a Ann.. zakochuje się w Kongu. W ogóle Kong jest pokazany nie jako potwór czy małpa ale raczej "prehistoryczny" Tarzan, król dżungli A jak to jest "możliwe" (poza tym że to film :).. w kreacji świata ewolucja odgrywa wielką rolę a Kong ma zaskakująco dużą mózgoczaszkę (gdzieś czytałem kiedyś że Jackson zmienił wygląd Konga pod tym właśnie względem) Może więc u Jacksona Kong jest jak najbardziej "osobą"? ;) 17-01-2021, 18:27
To jeden z najlepszych filmów, jakie kiedykolwiek powstał. Perfekcja Jacksona jest widoczna w każdym kadrze. Wszystko w tej historii jest przemyślane i dopracowane na maksa. Sam fakt, że przez pierwsze 60 minut poznajemy tylko bohaterów i otaczające ich realia wydaje się przegięciem, ale dzięki temu bohaterowie w tym dziele żyją i są prawdziwi. Gdy ma być mrocznie, jest, gdy ma być zabawnie jest - nie ma przeginki w żadną ze stron. Tubylcy są w pewien sposób odrażający, a ich "wioska" wygląda jak z koszmaru. Takie detale w tym filmie to rzecz w standardzie. A scena, kiedy Kong odkrywa, że blondynka go rozbawia a następnie sprzeciwia się mu, po czym następuje wnerw małpy..., no cudo!!!
Efekty i sam Kong wymiatają. Naturalność giganta jest niesamowita. Wykreowany w CGI Nowy Jork robi ogromne wrażenie. Zresztą, cały film - mimo długiego czasu - jest fenomenalny. Właśnie - te 3h leci z prędkością ekspresu. Są pewne malutkie potknięcia, jak chociażby zdjęcie Ann z lin przez Konga lub jest odporność na piruety podczas walki Króla z T-rexami, ale to są nic nieznaczące sprawy w skali tego wielkiego WIELKIEGO widowiska. Pamiętam, że po pierwszym seansie w kinie byłem zadowolony, ale z czasem i kolejnymi obejrzeniami zacząłem doceniać ten film coraz bardziej. Sekwencja walki z Trexami swoją drogą też ma piekielny ładunek budujący obie postaci (Konga i Ann) dający świetny podkład na dalszą cześć filmu. I ciekawie, że akurat walkę reżyserował Bryan Singer :) 10+/10 07-02-2021, 19:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-02-2021, 19:44 przez Debryk.)
Nie. CGI w wielu momentach, już w chwili premiery, waliło sztucznością i sterylnością. Oczywiście najgorsza tam była scena ucieczki.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 08-02-2021, 02:13
Jak ktoś ma 2 godziny, to Pan Optykon zaprezentował ciekawy materiał poświęcony King Kongowi:
Link zapasowy do Internet Archive, gdyby youtube wprowadził blokadę za "łamanie praw autorskich", (co na początku zrobił, ale była apelacja). Przy okazji swego czasu skrobnął artykuł na temat polskiej premiery filmu z 1933 roku: http://pan-optykon.pl/film/recepcja-i-promocja-king-konga-w-miedzywojennej-polsce/ http://pan-optykon.pl/film/king-kong-nowela-filmowa/ Pan Optykon powiedział, że być może w przyszłości zrobi podobny artykuł dot. polskiej premiery "Syna King Konga". 11-04-2021, 19:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-04-2021, 18:11 przez OGPUEE.)
Universal wrzucił na tubę bitkę Konga w 4K.
Kurczę, widać już lekko ząb czasu na tych efektach, chociaż można oglądać bez bólu zębów. No, ale te naście lat temu rozdupcało łeb tak zajebiście się prezentowało ;) 19-05-2022, 10:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-05-2022, 10:25 przez Pelivaron.)
"The Son of Kong"
Raczej zapomniany sequel "King Konga". Mało się mówi o tym filmie. Oglądałem ostatnio znowu stare "King Kongi" i cóż, o oryginale nie mam co pisać - jest dobry. Po prostu dobry. Wiadomo, że przełomowy i musiał w swoim czasie robić oszałamiające wrażenie. Dziś już może nie powoduje opadu szczęki, ale to dalej kawał solidnego filmu. Choć osobiście ja akurat jestem wielkim miłośnikiem wersji Jacksona i uważam, że to jeden z tych nielicznych przypadków, gdy remake zjada oryginał na śniadanie. Ale przejdźmy do "The Son of Kong", bo to dość dziwny sequel. Niby słabszy, ale... nie we wszystkim. Film robi wrażenie "King Konga" dla ubogich, czy też w wersji "light". Krótszy metraż - film ma ledwie godzinę i dziesięć minut. Mniejsza skala - bohaterowie powracają na Wyspę Czaszki, ale tym razem jej ekosystem wydaje się zubożony - przedstawicieli lokalnej fauny, którzy pojawiają się na ekranie, można policzyć na palcach jednej ręki. W sumie pobyt na Wyspie to tylko ostatnie pół godziny filmu (tytułowy bohater pojawia się po 40 minutach - w filmie, który, powtarzam, ma tylko 70 minut). Nie uświadczymy tu też ludzi ginących hurtowo w paszczach potworów, więc nawet klimat jest lżejszy (). Nawet animacja wielkiej małpy jest mniej realistyczna niż w "King Kongu". Mimika i gestykulacja małego Konga przywodzi mi raczej na myśl dobranocki z Uszatkiem czy Colargolem. Oglądając ten film, nieraz więc czuję, jakby był on dla młodszego widza niż oryginał. Fabuła jest dość pretekstowa, a jej finał raczej niedorzeczny (). Oczywiście film nie ma startu do pierwszego "Konga", to zupełnie inna liga. Nikt chyba nie jest tym zaskoczony. ALE jest tu, o dziwo, jeden element, który podoba mi się bardziej niż w jedynce - postacie. Co tu kryć, bohaterowie, na których koncentruje się "King Kong", czyli Ann Darrow i John "Nienawidzę Kobiet" Driscoll, nie należą do moich ulubieńców. Ann to słodka naiwna istota, którą mogę tolerować, a nawet darzyć pewną sympatią do momentu wylądowania na Wyspie, ale potem... potem jedyne, co robi przez całą resztę filmu to darcie mordy. Zrozumiałe, w końcu Ann stale trafia z jednej niebezpiecznej sytuacji w drugą. Stale znajduje się wśród naparzających się potworów. Tak więc jasne, rozumiem jej strach. Ale ona się nigdy nie zamyka. Ciągle się drze, poddając próbie moje bębenki w uszach, a mnie po godzinie tych wrzasków boli łeb. Driscoll też jest dość wkurzający ze swoimi wiecznymi mizoginistycznymi komentarzami. A poza tym to taki posągowy, nudny heros bez charyzmy. Wątek miłosny tych dwojga to jakaś porażka. Driscoll: Tak w ogóle to nie cierpię bab, są do niczego, głupie i tylko przeszkadzają, ale ciebie chyba kocham, Ann. Ann: O, to ja też cię kocham. Widocznie bardzo mi zaimponowałeś, narzekając na mnie przez całą podróż. W "The Son of Kong" głównym bohaterem jest znany z pierwszej części Carl Denham i już za to film ma u mnie plusa. Bo Carl, sprawca całego nieszczęścia w poprzednim filmie, ciągany po sądach i uciekający przed wymiarem sprawiedliwości, jest postacią o wiele ciekawszą, nie kryształową, bardziej niejednoznaczną. Ot cwaniaczek chcący wymigać się od kary za swoje błędy, a przy okazji pakujący się w kolejną niebezpieczną przygodę. Partnerująca mu na ekranie Hilda też bardziej mi się podoba niż mdła Ann. Bo Hilda ma temperament i osobowość. I najważniejsze: nie drze mordy, nawet w obliczu spotkania z potworami z Wyspy Czaszki. Co za ulga! Podoba mi się w ogóle, że obydwoje są przegrywami. Denham poniósł spektakularną klęskę z Kongiem i musi uciekać przed jej konsekwencjami, a Hilda jest nieudaną śpiewaczką i tancerką (w filmie jest podkreślane, że nie jest dobra w żadnej z tych dziedzin), ledwo wiążącą koniec z końcem. Takim przegrywom to aż się chce kibicować. A ich wzajemne relacje mają w sobie więcej szczerości i naturalności niż drętwe miłosne wyznania Driscolla i jego lubej. 19-06-2022, 12:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-06-2022, 12:44 przez al_jarid.)
Cooper chciał, by zrobić z Konga dłuższą serię, ale borykające się wiecznie z problemami finansowymi RKO dało tylko część budżetu i kilka miesięcy na niewielki sequel i tak się skończyło. Kong po prostu wyprzedzał swoją epokę o okrągłe 20 lat. Gotycki horror był dużo tańszy. Na całe dekady Kong utknął z kolejnymi remake'ami tej samej historii i tak naprawdę nigdy nie rozwinął skrzydeł. Ale ta ekipa zrobiła jeszcze Mighty Joe Young, które ma już bardzo dobrą fabułę i postacie bo faktycznie Driscoll w pierwszej części to najsłabszy punkt filmu. Kiepsko napisana i zagrana, choć obrońcy czci filmu upierają się, że tak miało być, bo tak jak Denham jest avatarem Coopera tak Driscoll miał być jak Schoedsack (Bruce Cabot, który zaliczył ostatnią rolę w Diamenty są wieczne, był wtedy pół-amatorem i pracował zupełnie gdzie indziej kiedy wyhaczyli go producenci i zatrudnili ze względu na wzrost). Warto też wspomnieć, że animacji do Son of Kong nie stworzył Willis O'Brien. Nowy film mu się nie podobał więc tylko zjawiał się na planie (to tam doświadczył największej tragedii, gdy eks-małżonka zabiła jego dwóch synów) a za animację odpowiadał Buzz Gibson, który pracował też przy pierwszym filmie. W ogóle O'Brienowi przypisuje się wbrew faktom stworzenie animacji do kilku filmów, gdzie był najwyżej nadzorcą.
W pewnym sensie Son of Kong i tak jest wartościowym sequelem, bo jako jedyny pokazuje konsekwencje pierwszego filmu dla Denhama, pozwala mu dojrzeć jako postać i definitywnie kończy historię Wyspy Czaszki. 19-06-2022, 13:18
Mało mówi się też o "King Kong Lives". Czyli sequelu filmu z Bridgesem. Czytam, że zły ale wreszcie zamierzam obejrzeć. Po powtórce jedynki
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 19-06-2022, 14:52 (19-06-2022, 13:18)Lashly napisał(a): Cooper chciał, by zrobić z Konga dłuższą serię, ale borykające się wiecznie z problemami finansowymi RKO dało tylko część budżetu i kilka miesięcy na niewielki sequel i tak się skończyło. Dodatkowym problem był z prawami autorskimi, które były rozdrobnione na kilka osób i z tego powody przez lata filmy z Kongiem nie były produkowane. W dodatku prawa własności do Konga to istny pierdolnik, o czym mówił James Rolfe w swej retrospektywie King Konga i mówił, że większość czasu researchu poświęcił właśnie na to. (19-06-2022, 12:39)al_jarid napisał(a): Raczej zapomniany sequel "King Konga". Mało się mówi o tym filmie.Swego czasu taki niezapomniany nie był. King Kong był gigantycznym sukcesem i kiniarze i dystrybutorzy jak usłyszeli o sequelu to zabiegali się o jego kupno. Son of Kong miał nawet premierę w Polsce i jako Syn King Konga był szeroko reklamowany: https://cybra.lodz.pl/Content/10707/ReporterFilm_22_1934.pdf 19-06-2022, 14:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-06-2022, 14:58 przez OGPUEE.)
James Wan robi serial o King Kongu na Disney+:
https://www.antyradio.pl/Filmy-i-seriale/Seriale/King-Kong-jako-serial-aktorski-od-Disney-Stworzy-go-James-Wan 24-08-2022, 11:48 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Lord of War (Andrew Niccol, 2005) | Mental | 24 | 6,938 |
12-04-2026, 18:45 Ostatni post: Rozgdz |
|
| Idiocracy (Mike Judge, 2005) | Mental | 29 | 8,127 |
05-03-2026, 07:55 Ostatni post: Debryk |
|
| A Star is Born (1937 / 1954 / 1976 / 2018) | Kuba | 140 | 25,104 |
03-09-2024, 03:38 Ostatni post: Mefisto |
|
| Outlaw King (2018) | Gieferg | 3 | 1,550 |
01-10-2023, 15:33 Ostatni post: Phlogiston2 |
|
| Assault On Precinct 13 (1976) reż. John Carpenter | wujo444 | 11 | 4,661 |
20-03-2023, 16:55 Ostatni post: shamar |
|
| The King (Netflix, 2019) reż. David Michod | Kuba | 39 | 8,249 |
26-10-2021, 22:30 Ostatni post: Kryst_007 |
|
| King Arthur: Legend of the Sword (2017) reż. Guy Ritchie | Gieferg | 101 | 21,755 |
25-10-2019, 21:34 Ostatni post: shamar |
|
| The New World / Podróż do nowej ziemi (2005) | Gieferg | 7 | 2,532 |
22-01-2017, 23:38 Ostatni post: Mental |
|
| The King's speech | Mefisto | 63 | 14,606 |
17-01-2014, 18:25 Ostatni post: Yacek |
|
| NETWORK (1976) | Jakuzzi | 4 | 2,206 |
06-03-2013, 20:46 Ostatni post: Crash |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler




