Peaky Blinders (BBC, 2013-)
#61
Dla mnie też bardzo dobry sezon, choć poprzednie dwa też mi się bardzo podobały. A pozostałych to już nie pamiętam jak oceniłem, choć pewnie były dobre skoro na bieżąco oglądam od 2013 roku. Sezon 5 wygląda jeszcze lepiej, widać większy budżet, bo od 5 serii serial awansował z emisji w BBC Two do BBC One, więc pewnie sypnęli więcej kasy. No i z tego co czytałem do 5 serii dołożył się też Netflix, który zażyczył sobie by kręcono kamerami 4K, dzięki czemu serial wygląda obłędnie, np. scenę baletu czy z polem, które się pali to zapamiętam na długo.

Muzycznie też ponownie PB wymiata, ale nie tylko dobór piosenek, bo też oryginalny soundtrack jest doskonały, który tym razem stworzyła Anna Calvi (za każdy sezon odpowiada inny kompozytor).

Aktorsko to wiadomo wszyscy dają radę na czele z Murphy. Choć muszę się przyznać, że mam problem z paroma bohaterami, tzn jak są grani, i to od 1 serii. Mam na myśli postacie grane przez Paula Andersona czy Toma Hardy'ego, którego uwielbiam, oglądam każdy film i serial z nim, ale uważam że w PB Hardy przeszarżował swoją rolę. Podobnie jest z Andersonem w roli Arthura, który czasami gra aż za bardzo. Uwielbiam tą postać, wiem że taki ma być, ale reszta aktorów tak nie szarżuje, nawet jak grają takich furiatów jak ci dwaj panowie.

Świetny jest Sam Clawflin. No i fajnie że do serialu załapała się Anya Taylor Joy, choć za wiele do grania nie ma w 5 serii, ale liczę, że w kolejnych sezonach jej rola będzie większa.

Mógłbym się przyczepić do paru rzeczy, ale plusy przesłaniają mi minusy, nawet pewne rozwiązania, których nie cierpię w serialach, czyli zmartwychwstanie pewnej postaci nie przeszkadza mi za specjalnie.

Odpowiedz
#62
Są gdzieś jakieś kompletne kompilacje scen z Hardym z tego serialu? Bo próbowalem go ogladac, ale jest przeraźliwie nudny i kliszowaty, że nie ma szans, żebym przebrnął. Tylko na Hardy'ego czekałem.

Odpowiedz
#63
Kurde, a chciałem zacząć oglądać :/
Pewnie jak wpiszesz w YouTube- Alfie Solomons best to coś będzie ;)

Odpowiedz
#64
Ja nie polecam wpisywac "peaky blinders alfie" bo wyskakuja spoilery. :P Ale w sumie racja, durne pytanie zadalem, choc liczylem, ze moze jest jakas kompilacja kompletna tj. taka, gdzie sa wszystkie sceny, a nie tylko jakies najlepsze.

A sam serial moze ci podejdzie, co kto lubi, dla mnie strata czasu.

Odpowiedz
#65
Serial jest cienki jak dupa węża, okropnie pozerski i niewiarygodny (w tym sensie, że czujesz że to wszystko dekoracje). Pierwszy sezon jeszcze przeżyłem, bo liczyłem że się rozkręci - nie rozkręciło się. Przerwałem w połowie drugiego sezonu.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#66
Według ploteczek z hehe Reddita Rowan Atkinson ma zagrać Hitlera w 6 sezonie (zapewne przy okazji ślubu Mosleya).


Pewnie bzdura, ale poproszę :)

Odpowiedz
#67

Odpowiedz
#68
Właśnie skończyłem 4 sezon. Moja ocena:

1 sezon - niesamowity klimat robotniczych dzielnic Anglii tuż po I WŚ (1919), ich zadymionych i zamglonych zaułków i barów, nocnego życia. Świat jest dynamiczny i tętni życiem, czuć tempo przemian społecznych, aż się można wczuć w tamte czasy - momentami aż miałem ochotę sięgnąć po whisky razem z głównymi bohaterami. Do tego bardzo zgrabnie napisany scenariusz, pełen barwnych i niejednoznacznych moralnie postaci, z posplatanymi gęsto relacjami, czuć było między nimi chemię (również między głównym bohaterem a antagonistą, który stale stanowił zagrożenie działając z pozycji władzy). Brak efektu wow, ale wszystkie foreshadowingi, zwroty akcji, intrygi, świetnie połączyły się w całość w finale. 8-/10

2 sezon - to samo, ale na nieco większą skalę, z wielkomiejskim tym razem klimatem Londynu, a do tego Alfie Solomonsem i znacznie lepszym finałem. Scena "i almost had fucking everything" i dialogi między Tomem Hardym i Cillianem Murphym to najlepsze momenty tego serialu. 8+/10

3 sezon - mocno krytykowany sezon, a mi się akurat bardzo spodobał. Scenariuszowo nieco bardziej chaotycznie, mniej dopracowany niż poprzednie, niektóre plot twisty i śmierci postaci zbyt pospieszne, z zaskakująco małym ładunkiem emocjonalnym. Z drugiej strony - przedziwna mieszanka dotychczasowej fabuły z intrygą rosyjskiej rodziny Romanowów uciekających przed pogromem i szykujących wsparcie dla Białych przeciwko komunistom - całkowicie przypadła mi do gustu. A szczególnie aktorka grająca szaloną rosyjską księżniczkę Tatianę. Plus świetna rola Paddy'ego Considine'a, do którego mam wielki szacunek po House of the Dragon (więc to, że stworzył najbardziej odrażającego antagonistę sezonu to raz, ale też sama jego obecność jest na plus). No i absolutna perełka - rozmowa Tommy'ego z Alfiem w finale jest tak doskonała, że jest drugą najlepszą sceną całego serialu. 7/10

4 sezon - a ten z kolei bardzo mnie zawiódł. W teorii miał wszystko co powinien - dramatyczna śmierć jednego z głównych bohaterów, potężny antagonista grany przez sławnego aktora, świetny drugi plan aktorski... Tylko że... z wszystkimi tymi elementami było coś nie tak. Śmierć w pierwszym odcinku była mocno naciągana. Adrien Brody tak wychwalany za rolę Changretty, dla mnie wypadł karykaturalnie, jak jakaś tania podróbka Vito Corleone... mało tego, wszyscy bohaterowie mówią o nim z tak wielkim przerażeniem, a przez cały sezon gość ma 10 henchmenów (przeciwko armii i policji rodziny Shelby, na ich terenie)... którzy pomijając pierwszy odcinek są później jak potwór w Scooby Doo, tak masakrycznie nieskuteczni, atakujący w 5-10 naraz jednego z bohaterów, zawsze ginie po kilku z nich... Ani nie podobała mi się ta postać antagonisty, ani kreacja Brody'ego, ani nie czułem za grosz zagrożenia w tej sytuacji.

A to nie koniec problemów. Tommy przez większość sezonu jest antypatyczny, Molly zrobiła się kompletnie wkurzająca, a dwa plot twisty w finale były tak banalnie przewidywalne, że gdy do nich doszło, to tylko przewróciłem oczami. Poziom podratowały trochę 2 ostatnie odcinki + pojawienie się Aidana Gillena na drugim planie. 5/10

Odpowiedz
#69
marzec 2026 filmowa kontynuacja

[Obrazek: peaky-blinders-the-immortal-man-cillian-...1x1024.jpg]


Cytat:Akcja filmu "Peaky Blinders: Nieśmiertelny" rozgrywa się w Birmingham w 1940 roku. Pośród chaosu II wojny światowej Tommy Shelby zostaje zmuszony do powrotu z dobrowolnego wygnania. Z przyszłością rodziny i kraju na szali bohater musi zmierzyć się z własnymi demonami i zadecydować, czy chce skonfrontować się ze swoim dziedzictwem, czy spalić je doszczętnie.

Cillian Murphy, Rebecca Ferguson, Tim Roth, Sophie Rundle, Barry Keoghan i Stephen Graham w obsadzie

reżyseruje Tom Harper

Odpowiedz
#70
Tytul na wyrost, ale material calkiem spoko, bo i smieszna sie teoche na moda zrobila. No i te Sigma memy, krindż panie:

Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#71
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#72
Zupełnie nie rozumiem hajpu nad tym serialem, to powinno się skończyć po pierwszym sezonie, który miał sensowną fabułę, dobrze zarysowanych i zagranych protagonistów i antagonistów, potrafił zaangażować.
Drugi już jest strasznie na siłę, konflikty wymuszone i z dupy, całość napędza działanie Cilliana, które jest niezrozumiałe. Sytuacji nie ratuje, że nie sposób kibicować tym agresywnym, irlandzkim downom, z których każdy jeden jest bardziej antypatyczny od kolejnych, jedynie ta Ada sprawia wrażenie normalnej, ale w sumie jak przychodzi co do czego, to lubi przytulić kasę od Tommy'ego. Do tego atmosfera jest nadmuchana jak biceps Michaxa, agresywna, ponura, jest śmiertelnie poważnie, ale nie jest to w stanie przykuć uwagi do ekranu, tudzież sytuacji nie ratuje Tom Hardy.
Porzucone na początku trzeciego odcinka drugiego sezonu, nie mamy ochoty oglądać irlandzkiej patologii w wydumanych konfliktach i ponurej atmosferze.

Odpowiedz
#73
Cytat:Zupełnie nie rozumiem hajpu nad tym serialem, to powinno się skończyć po pierwszym sezonie, który miał sensowną fabułę, dobrze zarysowanych i zagranych protagonistów i antagonistów, potrafił zaangażować.
Serial żre bo jest chavowym odpowiednikiem buddyzmu i wbił się głęboko w manosferę za pomocą pewnej ikonografii. Tommy Shelby reprezentuje pewne wartości takie jak stoicyzm, samokontrola i ciągłe doskonalenie się, lojalność itd. To żre bo brakuje innych mediów, które sprzedawałby te idee w lepszy sposób, więc na bezrybiu i rak ryba.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#74
Boardwalk Empire było lepsze :P No, ale tam też tematyka (mimo osadzenia w tych samych czasach) była inna.

Odpowiedz
#75
(12-02-2026, 14:56)Corn napisał(a):
Cytat:Zupełnie nie rozumiem hajpu nad tym serialem, to powinno się skończyć po pierwszym sezonie, który miał sensowną fabułę, dobrze zarysowanych i zagranych protagonistów i antagonistów, potrafił zaangażować.
Serial żre bo jest chavowym odpowiednikiem buddyzmu i wbił się głęboko w manosferę za pomocą pewnego ikonografii. Tommy Shelby reprezentuje pewne wartości takie jak stoicyzm, samokontrola i ciągłe doskonalenie się, lojalność itd. To żre bo brakuje innych mediów, które sprzedawałby te idee w lepszy sposób, więc na bezrybiu i rak ryba.


To. I oczywiscie memicznosc, ale to po czesci z powodu wyzej wymienionych. Serialu nie ogladalem i w sumie niespecjalnie mnie ciagnie, bo z tych roznych klipow na kilometr wali pozerka i pretensjonalnoscia, ale potrafie zrozumiec fenomen.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#76
No dokładnie, pozerka i płytkość, ale fenomenu nie rozumiem, no chyba że to ma być odpowiedź na kryzys współczesnej meskości, "o paczaj, jak to kiedyś się nakurwiali, palili jak smoki i rzucali śmiertelnie groźne miny". 

Odpowiedz
#77
(12-02-2026, 13:02)first-pepe napisał(a): Zupełnie nie rozumiem hajpu nad tym serialem, to powinno się skończyć po pierwszym sezonie, który miał sensowną fabułę, dobrze zarysowanych i zagranych protagonistów i antagonistów, potrafił zaangażować.
Drugi już jest strasznie na siłę, konflikty wymuszone i z dupy, całość napędza działanie Cilliana, które jest niezrozumiałe. Sytuacji nie ratuje, że nie sposób kibicować tym agresywnym, irlandzkim downom, z których każdy jeden jest bardziej antypatyczny od kolejnych, jedynie ta Ada sprawia wrażenie normalnej, ale w sumie jak przychodzi co do czego, to lubi przytulić kasę od Tommy'ego. Do tego atmosfera jest nadmuchana jak biceps Michaxa, 

E nie łapię, to jakiś żart, nawiązanie do jakiejś dyskusji między nami na forum czy coś? No i skąd wiesz jakiego mam bicepsa? :D

A na serio to dobry serial, trzymał do końca swój poziom, ktory był zasługą głownie Murphy'ego i reszty obsady (choć niektórzy mocno szarżują jak choćby Hardy czy aktor grający Arthura Shelby'ego). Serial ogląda się z zainteresowaniem dzięki  charyzmie większości aktorów i aktorek oraz dla strony wizualnej i muzycznej (nie tylko utwór Cave'a). Audiowizualna strona jest najważniejsza w PB, scenariusz w serialu BBC igdy nie był najważniejszy  Zresztą ja uważam że Knight to jeden z najbardziej przecenianych scenarzystów. Nie przypadkowo jego żaden serial nie odniósł takiego sukcesu jak właśnie ta kultowa produkcja. Większość jego seriali jest średnia (See z Momoa, jak odszedł to przejął serial twórca Banshee i zrobił się lepszy) albo w najlepszym razie dobra, ale bez przesady  jak Tabu z Hardy, który pewnie nie doczeka się nigdy kontynuacji, czy choćby niedawny House of Guinness, ktory ogląda się jak spinoff Peaky Blinders. Od pierwszych scen w House widać, że Knight tęskni za klimatami PB.

Odpowiedz
#78
Jest źle:


Odpowiedz
#79
Wydaje mi się, że jestem w nielicznym gronie osób na tym forum, które akurat "Peaky Blinders" lubią. Wiadomo, że ostatnie sezony już mocno kulały, ale generalnie uważam, że serial zakończył się w miarę godnie i bez większej żenady. Natomiast ten film jest całkowicie po drugiej stronie rzeki. Jest to tak zbędne kino, jak tylko można sobie wyobrazić. Paradoks polega na tym, że ta historia za cholerę nie ma potencjału na dwugodzinny film, ale z drugiej strony ma to potencjał na oddzielny sezon. Po pierwsze serialowe wątki są totalnie olane i czasami luźno zakomunikowane (to co zrobiono z Arthurem to jest śmiech na sali) bo albo nie było na nie czasu, albo pomysłu. Natomiast nowe wątki są już tak od dupy strony włożone, że to jest jeden z tych tytułów, że trzeba wierzyć tworcom na słowo honoru, że tak właśnie jest. Postać Tima Rotha przejdzie do historii Peaky Blinders jako najbardziej durny, nijaki i bezpłciowy przeciwnik Shelbych.

Jedna dobra scena z granatem to za mało, żeby uznać ten film za nawet przeciętny. To nawet wygląda gorzej niż serial - ta zamierzona serialowa pozerka tutaj jej nie ma, miasto i doki jebią potwornie kompem, nie ma klimatu Peaky Blinders, i nie zmieni tego niezłe piosenki.

W skali od 1 do 10 niepotrzebności jest to mocne 10. Takie "El Camino" zrobiło to milion razy lepiej.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#80
(23-03-2026, 16:25)Scheckley napisał(a): Jest źle:


Akurat z Na galęzi to ja się bardzo często mijam z gustem, a odkąd zachwycal się serialem Władca Pierścieni z Amazona to ciężko mi traktować go poważnie. Opinie są różne, są takie że jest źle, ze jest średnio, że jest przyzwoicie i że jest dobrze (dziś na Się Zobaczy bardzo chwalili), raczej nie ma takich że jest super.


Filmowy epilog serialu cierpi na grzechy, które są w większości filmów, będącymi kontynuacją serialu, czyli jeśli nie znasz bohaterów, to za bardzo nie będziesz wiedział z jakimi postaciami masz do czynienia, a historia jest skondensowana do dwóch godzin, więc rozwoju historii takiej jak w serialu nie ma, jest dużo skrótów. I podobnie jest z filmem, bo ciężko powiedzieć coś więcej o bohaterach, szczególnie tych nowych, a nawet jak postacie, które były w serialu to też trudno powiedzieć coś więcej o nich, jeśli serialu nie znasz, np syn Tommy'ego, poza tym, że jest bardziej radykalny niż ojciec i Arthur byli w przeszłości. 

Nie dziwię się głosom, że z tego filmu można by zrobić kolejny sezon sześcioodcinkowy, gdzie lepiej by rozwinięto starych i nowych bohaterów oraz wszystkie wątki, że cały wątek z faszystami lepiej by wybrzmiał i relacje Tommy'ego z synem też czy relacje z siostrą Tommy'ego. A nawet z tego filmu można by zrobić dwa sezony. Jeden dotyczący Tommy'ego i Arthura, szczególnie tego drugiego, ktory jest jednym z ulubieńców fanów PB. Nie mam nic przeciwko temu jak zakończono wątek Arthura,  co pokazano w retrospekcjach. Nie poczułem się obrażony na to wydarzenie, ale jest jedna rzecz której się przyczepię.

 

A kolejny sezon mógłby być poświęcony właśnie temu co widzimy w filmie, czyli  walce z faszystą granym przez Tima Rotha i relacjach ojca z synem, które to wątki lepiej by wybrzmiały. Obsada jest kozacka, a mamy też Ferguson, której wątek delikatnie zahacza o wątki magiczne ale nie przekraczają granicy. Podobnie szli w ostatnim sezonie gdzie też takie rzeczy byly. Obsada jest super, ale poza Murphy i Keoghanem to za bardzo nie mają co grać, grają tyle na ile im pozwala im scenariusz. Murphy jest świetny w roli umęczonego traumami Tommy'ego, którego życie i rodzina mocno doświadczyła.

 A jak już wspomniałem o scenariuszu to powtórzę co pisałem po każdym sezonie PB, Steven Knighta  nie uważam za specjalnie dobrego scenarzystę, co pokazuje swoimi innymi serialami i filmami, raczej to są średnie produkcje, a jak dobre to jest zasługa aktorów oraz strony technicznej. I tak było z PB, serial do poziomu kultu wyciągała obsada oraz strona audiowizualna. PB to nie serial jak np Americans, Better Call Saul, Sopranos, które pamięta się też za to jak były napisane, jak rozpisano bohaterów i wątki tylko pamięta się za obsadę oraz za zdjęcia i muzykę. Z każdym kolejnym sezonem PB wyglądał jeszcze lepiej technicznie, reżyseria zdjęć czy montaż scen pod muzykę to po prostu cudo. No i właśnie muzyka.

 Nie mówię tylko o oryginalnej muzyce, która jest dobra, ale piosenkach, które dodawano do serialu. Nie mam na myśli tylko kawałka Cave'a, ale ogólnie większość numerów jakie pojawiały się w serialu to było coś interesującego. Nie zawsze to są kawałki, które ja słucham, ale idealnie pasowały i budowały klimat produkcji razem ze zdjęciami. PB oglądało się trochę jak taki długi teledysk z fenomenalnymi kawałkami muzycznymi. No i podobnie jest z filmem, który tak jak serial nie stoi scenariuszem, ale  aktorami, reżyserią, a przede wszystkim stroną audiowizualną, która jest cudowna. Oprócz aktorstwa w PB zawsze najważniejsza była forma i tak samo jest w Immortal Man. Postawię 7/10, głównie za Cilliana Murphy'ego, ale też za zdjęcia i muzykę. Gdybym oceniał za sam scenariusz to dałbym 5, może naciągane 6/10, ale za te elementy podniosłem ocenę.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Breaking Bad - serial (AMC, 2008-2013) i film El Camino (Netflix, 2019) Albertino 1,662 389,716 22-12-2025, 20:11
Ostatni post: Pelivaron
  The Office (US) (NBC, 2005-2013) Mierzwiak 268 61,980 02-10-2025, 14:18
Ostatni post: Pelivaron
  House of Cards (2013) Snuffer 203 64,197 18-10-2024, 22:54
Ostatni post: Scheckley
  The Fall (BBC, 2013-2016) Perfik 48 16,094 14-01-2024, 12:57
Ostatni post: Gieferg
  Ray Donovan (Showtime, 2013-) Hannibal 6 3,316 22-11-2021, 20:07
Ostatni post: Trailery Srailery
  Misfits (E4, 2009-2013) Gal Anonim 71 20,994 01-10-2019, 10:14
Ostatni post: marsgrey21
  The Blacklist (NBC, 2013-) Pan_Samochodzik 5 2,988 01-10-2019, 01:51
Ostatni post: Trailery Srailery
  Broadchurch (2013-) Quay 37 15,116 10-03-2019, 15:18
Ostatni post: Badus
  Utopia [2013- ] (UK) Craven 57 15,104 30-01-2019, 14:49
Ostatni post: Bradesinarus
  The Americans (2013-2018) [FX] jarod 36 15,012 02-06-2018, 01:38
Ostatni post: michax



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości