Filmy na święta
#61
"The Christmas Chronicles" spełnia swoje zadanie w byciu porządnym kinem familijnym. Młoda jest super, i Kurt jako Mikołaj jest super. Za to ten młody to typowy filmowy zbuntowany nastolatek, i nic mnie tak nie irytowało w tym filmie jak on. Na drobny minus jeszcze elfy i to, że od momentu wejścia do worka film nudzi. Jakbym był dzieckiem to byłbym tym tytułem oczarowany, a tak to po prostu odbębniłem. 6.5/10.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
#62
Film, który oglądam n-ty raz, bawię się jak dziecko, leję ze śmiechu przy każdym dobrym tekście, jaram się każdą minutą tego obrazu. "Szklana Pułapka". "Come out to the coast, we'll get together, have a few laughs...". Willis, Alan Rickman, Al Powell, Holly, Argyle, dwaj Fedsi bez powiązania rodzinnego, ekipa Hansa, ELIS, PIEPRZONY ELIS. "HANS, BUBBY, I'M YOUR WHITE KNIGHT!"

Zaczęły się napisy końcowe, a ja wzruszony siedzę z ucieszoną mordą. Piękny film.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
#63
najlepszy film na święta?
"Zły Mikołaj" oraz "Nieoczekiwana zmiana miejsc aka Założmy się o dolara".
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#64
https://discussingfilm.net/2019/08/06/chris-columbus-set-to-direct-kurt-russells-the-christmas-chronicles-ii-exclusive/

Fajnie, pod warunkiem że będzie więcej Kurta niż w pierwszej części. Wprawdzie było go tam całkiem sporo, ale jak tylko znikał z ekranu poziom miodności drastycznie siadał.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
#65
No to obejrzałem sobie niedawno oba świąteczne specjały od Jima Hensona. Co z tego, że Boże Narodzenie dopiero jest pod koniec grudnia? Pewne jakieś sklepy w USA już stawiają jakiś bożonarodzeniowy szajs i już mają dolary na oczach :P.

The Christmas Toy - czyli ten film, od którego zgapiał fabułę Toy Story. Tyle, że zasady są nieco mroczniejsze. Tutaj jak ktoś cię przyłapie jakiś człowiek, to dostałeś automatycznie umierasz. Dość sympatyczny materiał i oddaje atmosferę świąt. Przesłanie trochę też subtelnie pokazało komentarz społeczny nt. jak dzieci potrafią się szybko nudzić zabawkami. Główny bohater jest dość wkurwiający do pewnego momentu. Animatronika postaci jest tu niesamowita i można uwierzyć, że te zabawki się ożywiły. Mam jedno czepialstwo. Jaka mała dziewczynka z lat 80. chciałaby action-figure'a postaci wyglądającej (i zachowującej się) jak jakiś villain? Polski dubbing jest dosyć udany, nawet dzieci wypadają dobrze (no, ale to były czasy, gdy jeszcze polska szkoła dubbingu nie posysała).

A Muppet Family Christmas - MCU i te ich łączone uniwersum na wielką skalę? Phi, Jim Henson był pierwszy. Mamy tu Muppety, Ulicę Sezamkową, Fraglesy, nawet przez moment pojawiają się Mapeciątka (i sam Henson pojawia na końcu). Wszystkie żarty tu działają (mój ulubiony to jak właściciel Sprocketa na widok Muppetów pyta się go czy są podobne do Fraglesów), każdy tu ma swe pięć minut. To chyba jeden z najlepszych i nostalgicznych bożonarodzeniowych specjałów, jakie widziałem. Aha, polski dubbing jest tutaj udany (BTW gdy pierwszy raz go oglądałem w 2000 r. to sądziłem, że został nagrany w tym roku, a nie w 1988 r.), a Włodzimierz Press jako Henson okazał się strzałem w dziesiątkę.

Odpowiedz
#66
Najlepszy film na święta? Kevin... na Polsacie :D

Odpowiedz
#67
[Obrazek: Klaus-1-600x889-1-600x355.jpg]

A netflixowego "Klausa" ktoś oglądał? To takie nowe spojrzenie na legendę Świętego Mikołaja. Niby nic odkrywczego, ale zrobione znacznie lepiej niż typowe świąteczne rozlazłe familijniaki.

Pełnometrażowa tradycyjna animacja to coś, co poza Japonią nieczęsto jest teraz spotykane, więc po prostu musiałem rzucić okiem. Sam styl animacji, owszem, wygląda nieźle pod względem estetycznym, ale jak dla mnie za bardzo próbuje udawać trójwymiarowość. Przez to wygląda jak te animacje komputerowe, co czerpią ze stylistyki animacji ręcznie rysowanej. Jak dla mnie to taka tradycyjna animacja, która wygląda jak komputerowa animacja udająca tradycyjną. Więc ten styl jest trochę bezcelowy, moim zdaniem.

Ale sam film przypadł mi do gustu. Jasne, że jest schematyczny, fabuła idzie jak po sznurku, ale jest w tym dużo ciepła i serducha. Nie brakuje ani śmiechu, ani wzruszeń, a po obejrzeniu aż człowiek ma autentyczną ochotę być milszym dla swoich bliźnich. Tak że jak najbardziej polecam.

Hm, w sumie to chyba pierwsza rzecz na Netfliksie, która mi się spodobała.

Odpowiedz
#68
W tym roku niespecjalnie było okazji do zobaczenia jakiejś świątecznej produkcji, ale uznałem że jakiś świąteczny film zobaczę:

Dziadek do orzechów (animacja z 2004 roku) - animacja stworzona przez dwóch największych wrogów Polski - Rosję i Niemcy :). Jak potem przeczytałem, ten film powstał na rynek video, co momentami widać. Wcale mnie nie zdziwiło, że polski dystrybutor wrzucił to do kin (standard :P). Ale jakość animacji jak na ten rynek wygląda bardzo dobrze, choć ludzkie postacie dość są sztywne. Po prostu przyjemnie zobaczyć animację 2D, gdzie CGI używa w kilku momentach (to też wygląda znośnie).

Fabularnego to nic szczególnego, mnóstwo jest zapychaczy głównie z udziałem comic-reliefów tego filmów, sługusów mysiego króla. Ale ci jak na comic releif nie są irytujący i ich komizm bardziej polega na dialogach. No i jest na co zawiesić oko, jeśli chodzi o tła. Chyba najbardziej zbędny dla fabuły jest sam tytułowy dziadek do orzechów. Podobał mi się fakt, że mimo przemienienia się w zabawkę nasz bohater (jako człowiek rozwydrzony panicz) wciąż jest dupkiem i zmiana serca jest stopniowa. No i Klara nie jest bierna i głównie ona ratuje dziadka do orzechów. Niektórym może się spodobać, że z muzyki Czajkowskiego prawie nie korzystają.

Jak się domyślacie, oglądałem to z polskim dubbingiem. To był ten okres, gdzie każda pełnometrażowa animacja wydana do polskich kin musiała obowiązkowo mieć polskie/popkulturowe wtręty w dialogach i kogoś znanego w obsadzie. Wtrętów na szczęście jest tylko kilka (i aż tak nie bolą), a co do znanego w obsadzie, to padło na Paździocha w roli mysiego króla. Kotys dobrze odegrał wredną mendę (pun zamierzony :)), która w rzeczywistości jest zwyczajnym przegrywem. No i niektóre wtręty w jego ustach brzmią bardziej znośnie. I dziwne, że nie nawiązywali do Kiepskich (no może tekst o bangee mi się skojarzył z odcinkiem, gdzie Walduś betonował dla kasy kible :)). I część dialogów na pewno w oryginale była niema, bo sporo kwestii jest wypowiadanych przy zerowym ruszaniu kłapów.

Jednocześnie dubbing robiła ta sama ekipa z tych tanich studiów dubbingujących jakieś straight-to-dvd i był to czas, gdy Grzegorz Pawlak tułał się po nich. Ale sam dubbing jest generalnie udany, w życiu nie zgadłbym, że Klarę i jej matkę dubbinguje ta sama aktorka. Zaskoczyło mnie, że w tym filmie pobawili się w akcenty (tutaj rosyjskie), co generalnie w dubbingu jest rzadkością.

5/10

Odpowiedz
#69
(09-08-2019, 15:32)Dirk napisał(a): https://discussingfilm.net/2019/08/06/chris-columbus-set-to-direct-kurt-russells-the-christmas-chronicles-ii-exclusive/

Fajnie, pod warunkiem że będzie więcej Kurta niż w pierwszej części. Wprawdzie było go tam całkiem sporo, ale jak tylko znikał z ekranu poziom miodności drastycznie siadał.

Dwójeczka okazała się niestety kompletnie gówniana.

---


W tym roku do stałego programu (Kevin/Christmas Vacation/Die Hard/Love Actually) dołączyłem "Scrooged" (aka Wigilijny Show) z Murrayem - całkiem sympatyczna wariacja na temat "Opowieści wigilijnej", choć głównie za sprawą odtwórcy roli głównej, ale pewnie byłbym skłonny jeszcze obejrzeć - zaskakująco duża ilość znajomych twarzy na drugim planie. Oglądałem jeszcze jakiegoś młodzieżowego pierda na Netflixie, ale już nawet nie pamiętam tytułu.

Może dzisiaj coś jeszcze wpadnie.

Odpowiedz
#70
Gieferg, w necie jest dostępna "torrentowa" wersja Kevina, gdzie mamy sześciu lektorów do wyboru. Masz z tym coś wspólnego?

Odpowiedz
#71
Teoretycznie mogę mieć najwyżej w tym sensie, że kiedyś jeden koleś z mojej ekipy, akurat ten, który składał Kevina, "went rogue", wyleciał z teamu i cholera wie, co mógł potem zrobić z materiałami, którymi dysponował. Ilość ścieżek by się zgadzała (DVD, TVP, TVN, Polsat, VHS i piracki VHS), ale może to też być zrobione niezależnie, musiałbym porównać, żeby to stwierdzić.

Odpowiedz
#72
Wilkans, Borowiec, Gudowski, Knapik, Szydłowski, Gajewski. Tak to się przedstawia.
I Kevin w NY - Wilkans, Borowiec, Szołajski, Szydłowski

Odpowiedz
#73
Musiałbym porównać jakość ścieżek. Generalnie te powyżej miałem, częśc była już wcześniej dostępna w necie, może wszystkie, nie mam dokładnych danych na ten temat (bo od tego miałem ludzi). Mogą to być te same ścieżki, które mam, moga być zrobione niezależnie z tych samych plików źródłowych, w sumie co za różnica? :P

Odpowiedz
#74
(26-12-2020, 23:22)Gieferg napisał(a): W tym roku do stałego programu (Kevin/Christmas Vacation/Die Hard/Love Actually) dołączyłem "Scrooged" (aka Wigilijny Show) z Murrayem - całkiem sympatyczna wariacja na temat "Opowieści wigilijnej", choć głównie za sprawą odtwórcy roli głównej, ale pewnie byłbym skłonny jeszcze obejrzeć - zaskakująco duża ilość znajomych twarzy na drugim planie.


Dla mnie to jeden z klasykow i byl czas, ze ogladalem corocznie. Obok "Mickey's Christmas Carol" to wersja "Opowiesci wigilijnej" najblizsza memu sercu :)


Przy czym film jest daleki od perfekcji, zwlaszcza w momentach, gdzie nie bardzo wie czym chce byc, widac to w tych zmianach nastroju i szarzowaniu na sile. Jak sie okazuje to jeden z tych filmow, ktorego produkcja miala mase wewnetrznych problemow:


https://en.wikipedia.org/wiki/Scrooged#Production


Nadal uwazam, ze to kawalek solidnego kina, choc bardzo jestem ciekaw tego wycietego materialu.



@@@


Przy okazji nowopowstalego tematu o kreskowach od Hanna-Barbera, od dziecinstwa bylem przkonany, ze ten swiateczny film jest od HB wlasnie, a tu sie okazuje, ze nie:



http://www.christmastvhistory.com/2013/07/animation-celebration-santa-and-three.html


Widzialem to ostatnio chyba z 30. lat temu. Wspomnienia :)


Edit. Wlasnie odkrylem, ze istnieje takie cos jak Christmas Specials Wiki:

https://christmas-specials.fandom.com/wiki/Main_Page
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#75
Rudolf, czerwononosy renifer (1998) - grudzień nadchodzi, to może coś jak Lashly rok temu w październiku miesięczny maraton - ale świątecznych filmów. No to na pierwszy ogień poszedł ten film, na którym byłem z szkołą w kinie w ramach Mikołajek.

Po latach dowiedziałem się, że film robił GoodTimes Entertainment, te studio które robiło masowo knock-offy Disneya prosto na VHS i to ich jedyny film straight-to-cinema. Ciężko to się oglądało po latach.

Tak jak mówiłem - słaba kopia disneyowskiej formuły. Nudna love interest, która dla tworzenia sztucznego konfliktu spotyka się Bad boyem, irytujący comic relief w postaci lisa i niedźwiedzia polarnych (no dobra, w połowie - misiek ujdzie) i jeszcze drugi irytujący na mniejszą skalę comic relief w postaci elfów-listonoszów, kiepskie numery muzyczne (bo wtedy to formułę Disneya małpowano) i nawet jest parodia Always Look On The Bright Side Of Life z Żywotu Briana (bo wiecie - grał tam Eric Idle, który dubbinguje cwaniaczkowatego lisa), a także jednowymiarowi złoczyńcy. Oprócz Narcyza jest tu Mrozelda, która prawdopodobnie jest Żydówką (ale, że w oryginale dubbinguje ją Whoopie Goldbeg to pewnie obchodzi Kwanzaa), bo nienawidzi Gwiazdki ot tak.

Zresztą Mrozelda słusznie się wkurza - dwóch nieśmiesznych elfów rozbija jej własność i ucieka z miejsca wypadku zamiast od razu się przyznać. I tym bardziej się słuszniej wkurwia i grozi banem na święta, bo Mikołaj nie pozwala na jakiekolwiek pociągnięcie do odpowiedzialności elfów. Mógł chociaż zaproponować pokrycie szkód na koszt elfów. Potem jest nagłe i leniwe face turn Mrozeldy, gdyż Rudolf marnuje życzenie na nieodwołanie śnieżycy stulecia (która nie wydaje się tragiczna, bo można normalnie jeździć skuterem śnieżnym lub iść piechotą), to robi pranie mózgu Mrozeldzie i ta nagle jest dobra.

W sumie film zbędny, bo Zbigniew Wodecki zaspoilerował całą fabułę w piosence czołówkowej. I mimo ciepłych kolorów i uroczej kreski ten film jest wyjątkowo mean-spirited (nie wiem jakie jest dobrze oddające polskie słowo) - od samych narodzin główny bohater jest pariasem i wszyscy - elfy i renifery - się z niego naigrywają. nauczycielka nie reaguje, gdy klasa nabija się z Rudolfa (BTW wśród małych reniferów jest kujon w okularach i muszce - nie on powinien być ostatni w hierarchii?), zostaje niesprawiedliwie potraktowany podczas turnieju, elfy oprócz mendami, otwarcie nabijają się z syna jednego reniferów św. Mikołaja (u którego reny mają lepsze chody niż zapieprzające w fabrykach za miskę lodów odrzuty z mitologii nordyckiej). I to jeszcze z dziecka (a mówią, że to dzieci są okrutne :P). Śmiałek dziarsko mówi, że pożałuje ten kto będzie darł łacha z jego syna, a po chwila jest cały numer muzyczny, gdzie elfy i inne renifery to robią, a Śmiałek nic nie robi (nawet gdyby walnął porożami jakiegoś elfa, to sądzę że Mikołaj by przymknął oko - jak mówiłem, lepsze chody). W ogóle ten numer jest dość wredny, bo rodzice Rudolfa wiedzą że ich syn będzie miał nieprzyjemności ze swym nosem. Wersja z Rankin-Bass nie była taka wredna jak pamiętam.

Mikołaj wsadza młodemu coachingowe nieżyciowe brednie, że prawdziwe piękno jest ukryte. Rozmija się to przy wyścigu, gdzie Rudolf zostaje zdyskwalifikowany. Mikuś oczywiście olewa sprawę, "bo nic nie może zrobić", choć jest tu szefem i mógłby unieważnić niesprawiedliwy (co mówi to jego żona!) wynik sędziego-kalosza i właściwie to powinien mieć ostatnie słowo co do wyboru reniferów do jego zaprzęgu. I mówimy o gościu, który rości sobie prawo do oceniania dobroci. I wcześniej mówił Rudolfowi, że ten ma szlachetne serce i sugerował, że zamierza go wybrać - a tu zad. Ale dwóch ewidentnie winnych elfów nie karze, bo tak. Jednak moja teoria o lepszych chodach renów upada.

Rankin-Bass był jebany za to, że wykorzystywano przypadłość Rudolfa, ale faktem było to, że tam Rudolf został zaakceptowany przed zamiecią. A tu Mikołaj szybko wsadza Rudolfa w sanie i dopiero zdobywa powszechny szacun (nie było sceny jak go wszyscy przepraszają).

Przyznam, animacja na początku jest ładna - w szczególności, gdy wielorasowe wróżki snują po niebie (też szmaty - bo biernie śledzą mękę Rudolfa i gdy jego love interest jest uwięziona mające magiczne moce olewają ją. I sprzedają Rudolfowi jakie właściwości ma jego nos, przyprawiając to coachingowy bulszit, co mogły mu powiedzieć dużo wcześniej). Ale potem jest tani standard.

Oczywiście, że oglądałem z dubbingiem, któremu nie można nic zarzucić. No, matka Rudolfa dość sztywna. I nie wiedziałem, że Olgierd Łukasiewicz robił tu za ojca Rudolfa, a była to era sprzed Shreka i celebrytów rzadko brano do dubbingu. Magdalenę Wołłejko ledwo poznałem. Nie wiedziałem, że Wodecki śpiewał przewodnią piosenkę.

Lepiej obejrzeć stary specjał od Rankin-Bassu.

2/10

Odpowiedz
#76
Chłopiec zwany gwiazdką 2021r przez Netflix

Film opowiada o chłopaku, który mieszka w leśnej chatce z ojcem (chyba Finlandia, czy coś takiego). Król w swoim smutnym kraju prosi ludzi, aby znaleźli coś, co sprawi że znów wróci radość i nadzieja wśród jego podwładnych. Zadania tego podejmuje się ojciec chłopca - chce odszukać legendarne miasteczko Elfów. Wyrusza sam. Tak się składa, że chłopiec po jakimś czasie wyrusza za nim.

Film to wariacja na temat genezy świętego mikołaja - no tak bym powiedział, bardzo daleka od tego, co znamy. Natomiast wcale to niegłupie i nie generyczne - zdecydowanie nie oglądać z najmłodszymi dziećmi, bo jest strzelanie z łuku do dzieciaków wiązanie ich do drzewa, trzymanie w klatce, , troll chcący pożreć dziecko, zła czarownica która rozwala party i śmierć jednego z głównych bohaterów w dość drastycznych okolicznościach. Nie mniej, jakieś takie ciepłe to i miłe, zagrane dobrze, z dobrymi efektami (przejścia pomiędzy kadrami z opowiadania do retrospekcji całkiem w pytę i oryginalne!). Fajny sidekick i zajebisty motyw z wróżką Prawdziwką. Niestety końcówka mnie mocno rozczarowała - czysta sztampa psująca zbudowany klimat.

6,5/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
#77
(02-12-2021, 00:39)OGPUEE napisał(a): Rudolf, czerwononosy renifer (1998) 

Hej, pamiętam to z dzieciństwa. Za CGI-sequel też się bierzesz? Dawno tych filmów nie oglądałem, ale pewnie jedynka wypada przy nim jak Miyazaki ;)

Odpowiedz
#78
Czy jest tu ktoś poza mną, kto uwielbia te gówniane hallmarki? Im bardziej sztampowy i przewidywalny tym lepszy pod drinking game :)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#79
(02-12-2021, 08:55)Kryst_007 napisał(a): Hej, pamiętam to z dzieciństwa. Za CGI-sequel też się bierzesz? Dawno tych filmów nie oglądałem, ale pewnie jedynka wypada przy nim jak Miyazaki ;)
Właśnie ten film chciałem w następnej kolejności obejrzeć. I to akurat sequel klasycznej wersji Rankin-Bass (którą recenzowałem kilka lat temu). I właśnie:

Rudolf czerwononosy renifer i wyspa zaginionych zabawek - pamiętam, że film ten mocno reklamowano i to jako sequel do Rudolfa… Goodtimes Entertainment (które zresztą było tu producentem). Nawet kilku aktorów dubbingowych powtórzyło swe role/odpowiedniki, a i Wodecki znowu tu śpiewa. Animacja oczywiście chujowa i wyglądająca jak przerywnik gry na peceta, ale animacje Rankin-Bass też były znane ze swej toporności, więc dostosowali to poziomem :). Większość filmu to zapychające piosenki i jest zwyczajnie za długi. Fabuła dziwna, ale jedynka też była kuriozalna i jestem pewien, że Rankin-Bass na pewno wyjechał by z dokładnie taką samą fabułą. I przyznam lepiej się to oglądało od Rudolfa z 1998 roku, bo nie udawało tym czym nie jest, a też fabuła jest logiczniejsza i mniej generyczna - motywacja głównego złego też jest tu dość logiczna i nie do końca to villain.

Polski dubbing dobry i dziwne, że robiło to dobre studio z wysoką półką aktorów, choć Król Moonracer mówiący głosem Boobera z Fraglesów wypada źle. Polski tytuł debilny, gdyż w oryginale odnosiło się do Wyspy Osobliwych Zabawek i inna wyspa to Zatoka Rozbitków. I chyba to jedyny film, gdzie Wiesław Michnikowski dubbinguje złoczyńcę.

4/10 i można to puścić siostrzeńcowi jak będzie starszy.

Odpowiedz
#80
(02-12-2021, 14:47)OGPUEE napisał(a): Właśnie ten film chciałem w następnej kolejności obejrzeć. I to akurat sequel klasycznej wersji Rankin-Bass (którą recenzowałem kilka lat temu).

I całe życie byłem w błędzie... To jednak wyjaśnia czemu w "sequelu" są zupełnie inni bohaterowie, niż w filmie z 1998.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Filmy noir szopman 55 14,477 02-12-2025, 04:28
Ostatni post: Mefisto
  Filmy, które nigdy nie zostały zrealizowane. nawrocki 16 3,946 13-06-2025, 11:30
Ostatni post: shamar
  Dzieciaki a filmy Gieferg 236 60,882 25-02-2025, 01:48
Ostatni post: OGPUEE
  "Filmy więzienne" Bronco Bill 31 34,660 29-12-2024, 03:51
Ostatni post: Bucho
  Najbardziej oczekiwane filmy w życiu Gieferg 31 7,908 12-01-2024, 22:08
Ostatni post: zombie001
  Filmy, które ostatecznie nigdy nie powstały bądź nie doczekały się dystrybucji slepy51 16 9,978 06-09-2022, 02:35
Ostatni post: shamar
  Filmy, które były wg Ciebie zajebiste, ale nigdy nie obejrzałeś ich ponownie Super8 15 5,783 25-02-2017, 00:33
Ostatni post: Szpeku
  Filmy gdzie przychodzi po kogoś ŚMIERĆ Pai-Chi-Wo 10 5,077 12-02-2017, 00:34
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Filmy prawnicze Eorath 24 15,550 07-02-2017, 19:23
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Filmy, które doceniliście po latach military 36 12,113 03-02-2016, 21:32
Ostatni post: Szpeku



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości