Filmy na święta
@Bucho, Kryst_007

Dziękuję za ciepłe słowa.

A z tym wytykaniem głupotek to u mnie ostatnio ciężej. Bardziej się to objawia gdy mam do czynienia z jakimś kupsztalem, bo wtedy człowiek z radością może się poznęcać i okładać pałką leżącego :).

Odpowiedz
Dzisiaj zaliczylem klasyka:

Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
No i po świętach. Poszło: Griswoldowie, Home alone (po latach przerwy), Die Hard, Bad Santa, A Christmas story (po latach przerwy). Może w okolicach nowego roku puszczę sobie jeszcze Love actually, bo teraz już mi się jakoś nie chciało dosładzać (a nie oszukujmy się, jest tam trochę za dużo lukru wpadającego w cringe). Do tego czasu trzeba jednak ponadrabiać trochę nowości i innych tytułów, więc styknie tych ekranowych świąt w tym roku.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Ja w tym roku dorzuciłem rzutem na taśme „8-Bit Christmas” i trafia na listę corocznych hiciorów. Na 90 minut cofnąłem się w czasie do 1997 i moich prób zdobycia Nintendo 64, które ostatecznie dostałem ciut później, po komunii (te czasy kiedy komunia oznaczała wysyp prezentów :) ). Świetna, ciepła komedia przy której wleciał drobny, kompletnie niespodziewany wzrusz w ostatnich scenach.

Polecam, jeśli ktoś nie widział, a chce przedłużyć święta. Ode mnie 8/10.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(27-12-2021, 10:10)Corn napisał(a): Ja w tym roku dorzuciłem rzutem na taśme „8-Bit Christmas” i trafia na listę corocznych hiciorów. Na 90 minut cofnąłem się w czasie do 1997 i moich prób zdobycia Nintendo 64, które ostatecznie dostałem ciut później, po komunii (te czasy kiedy komunia oznaczała wysyp prezentów :) ). Świetna, ciepła komedia przy której wleciał drobny, kompletnie niespodziewany wzrusz w ostatnich scenach.

Polecam, jeśli ktoś nie widział, a chce przedłużyć święta. Ode mnie 8/10.

Dzięki za ten tytuł. Przefajny film jak na kino familijne, a na okrasę kompletnie zaskakująca w tym kontekście pastiszowa przeróbka kilku ujęć z czołówki "Reservoir Dogs" - dyskretna ale niewątpliwa. I to córa pierwsza zauważyła, nie ja.

Odpowiedz
Całomiesięczny grudniowy maraton w ostatnim tygodniu napotkał falstart, ale za punkt honoru wziąłem nadrobienie jego końcówki w pierwsze dni stycznia do Trzech Króli. I udało się!

Joyeux Noël - obejrzany wczoraj (pierwotnie planowany na 25 grudnia) film o prawdziwej historii z czasów I wojny światowej, która ostatecznie mnie przekonała, że ludzie w rzeczywistości są tacy sami i nie ma tak, że jedni są dobrzy, a drudzy to wcielone diabły (dedykuję to prawakom, którzy się zesrały, gdy The Onet zilustrował artykuł o świętach zdjęciem nazioli obchodzący święta w bunkrze :P). Spodziewałem się większej petardy, choć domyślam że reżyser skoro Francuz to był bardziej powściągliwy, gdy inny zrobiłby bardziej sentymentalny i oscar-baitowy (film zresztą nominowany za najlepszy nieanglojęzyczny film). Wątek Anny wydawał mi się typową filmową fikcją i widać, że Kruger i Fürmann zostali zdubbingowani w partiach wokalnych. I film do momentu samego rozejmu dość ospały poza niektórymi momentami (jak początek w Szkocji czy niemieckiego tekst tenora o tłustych generałach). Potem się robi lepiej - pokazali też, że ot tak się wszyscy nie godzą - temu francuskiego zwiadowcy ewidentnie nie w smak bratanie, a jeden z tych szkockich braci (początek z nimi świetny i teraz nie do pomyślenia, że wojna mogła dla kogoś być oderwaniem od nudnej rzeczywistości) rozważa zabić jednego Niemca.
7,5/10

Jako bonus załączę reklamę Sainsbury's z 2014 roku również opowiadającą o bożonarodzeniowym rozejmie:


I jej making off:



The Nativity Story - pierwotnie planowany 26 grudnia (a obejrzany dopiero w Trzech Króli tj. dziś), bo Boże Narodzenie to urodziny Mesjasza, to film temu poświęcony. Więc opuszczamy zimne i śnieżne tereny Europy na rzecz gorącego i suchego Nazaretu. W przeciwieństwie do innych filmów okołobiblijnych mieszkańców Palestyny faktycznie grają osoby bliskowschodniego pochodzenia albo przynajmniej wyglądający na takowych, a nie WASPy w ubraniach od Rembrandta, którym nie dano nawet samoopalacza. Odnośnie castingu to zaskoczyłem się, że Oscar Isaac gra Józefa, bo sądziłem że wzięli kogoś pochodzenia semickiego. I podobnie z Maryją zagraną przez główną bohaterkę z Whale Rider, będącą Maoryską. Dużym atutem jest to, że działa też jako film historyczny - kostiumy, scenografia, tło polityczne i obyczajowe (ale nie ma homarów i ośmiornicy przy narodzinach Jezusa, co wiadomo było w Love Actually :)). Można domyśleć skąd trzej mędrcy (tutaj zaskakująco będący comic reliefem) mogli być w późniejszej historiografii królami. Zaskoczony też jestem, że film jednak jest kolorowy zamiast być szarobury jak to obecnie z historycznymi flickami. Isaac świetny jako Józef i czuć dlaczego ojciec Maryi wybrał go na zięcia. Za to Maryja w 90% ma tę samą zbolałą minę. Film polecam - dobrze zrobiony i pokazujący laikom narodziny Jezusa.
8/10

Full-Court Miracle - udało mi się zobaczyć jeszcze w grudniu po świętach (jak planowałem). I jak wtedy planowałem, uznałem by wziąć coś z innej mańki. Czyli żydowski odpowiednik Bożego Narodzenia - Chanuka (przynajmniej jeśli chodzi o miesiąc). I jak na fakt, że Żydzi żądzą Hollywoodem, to coś mało zrobili filmów o swej kulturze, a co za tym idzie o Chanuce. A jak już to było, to niemal zawsze w  powiązaniu z Bożym Narodzeniem. W końcu po ogromnym researchu (czyli pobieżnym googlowaniu) postanowiłem dać szansę tej produkcji Disney Channel, w której nie ma nic o gojach. Anyway, jednak jest jakaś dyscyplina, w której koszerni ssą. Koszykówka, o czym na początku oznajmia jeden goj z przeciwnej antysemickiej drużyny (co prawda nie robią wrzutek o pochodzeniu, ale z definicji są antysemitami :)). Więc jak się domyślacie to 90s sport flick, gdzie trener prowadzi skończone niedojdy do bycia mistrzami. W tym przypadku to black savior, w którum nasze mięczaki widzą w nim reinkarnację Judy Machabeusa, twórcy Chanuki. Przy okazji jest inny ograny wątek - rodzic (tu mama) chce, by pociecha dała spokój ze swymi ambicjami i robiło w pokoleniowym zawodzie (tu lekarz). Choć film prezentuje kawałek odmiennej kultury dla większości Amerykanów, akurat wszystko wybrzmiewa naturalnie - brak odczucia, że jest chwalenie jakąś progresywnością czy epatowanie odmienną kulturą. Trochę zaskakujące, że w tym filmie najbardziej uprzedzone są tu kobiety :). Aktorstwo dość słabe.
6/10

Bad Santa 2 - za 28. grudnia sequel Złego Mikołaja (i obejrzany 3. stycznia). Fragmenty widziałem podczas pracy w kinie. I cóż, po pełnym obejrzeniu tego i poprzednika średnio. Willie stoi w miejscu, bo nadal jest tym samym staczającym na dno patusem. Film także za bardzo się starał być mocniejszy i ostrzejszy od jedynki. Thurman to nadal cipa wołowa w dodatku jakoś głupsza i zmienił się w Patryka Rozgwiazdę. Uśmiechnąłem się, gdy Willie zasugerował że Irlandczycy nie są biali. Thorntonowi widać, że kompletne nie chciało się grać i robi tylko to dla czeku. Co innego Kathy Bates będąca gritty wersją Matki Natury ze Smerfów i widać, że dobrze się bawiła na planie.
4/10

Śnięty Mikołaj 3 - obejrzana również wczoraj za 29. grudnia ostatnia z trylogii, i jak to z trylogiami bywa - najsłabsza. Film się robi głupszy - brak XIX-wiecznego produktu jakim jest Miki nie spowoduje, że Boże Narodzenie przestanie istnieć. I jeszcze fakt, że Scott do pomocy zawierza gościowi, od którego na bank wieje złolstwem. Dalszy idiotyzm to główny elf, tym razem Curtis (co się stało z Bernardem?), jak idiota wygaduje się Jackowi Frostowi o tajemnicy Mikołaja. Ostatnie pół godziny to wariacja z To jest wspaniałe życie z wiadomym twistem, ale przepraszam - Neal i Laura się rozwiedli, bo Scott nie miał czasu dla Charliego? Kiedy w jedynce się dobrze dogadywał i był dobrym rodzicem! O właśnie. Poprzednie Śnięte Mikołaje może nie były wybitne, ale miały swój urok i plus za brak jednoznacznego złego i skupienie w szarościach. A tu mamy złego w postaci niezręcznego Martina Shorta (aczkolwiek w całkiem fajnej charakteryzacji), który jako lewak chce wyplewić święta zastępując jakimś Merry Frostman (bo widocznie nie chce urazić pogan ;)). Efekty robią się z filmu coraz gorsze, zarówno analogowe jak i cyfrowe. Więcej też biblioteki kreskówkowych dźwięków Hanny-Barbery. Renifery znowu brzmią dziwnie - tym razem jak Bart Simpson na mecie.  Jestem zdziwiony, że do tej części nie udostępniono nigdzie polskiego dubbingu i wydaje się, że nie został wykonany (jeśli tak… czy to ma związek z tym, że Krzysztof Kołbasiuk dubbingujący dotychczas Tima Allena zmarł rok przed premierą trójki?).  Choć na pewno musiał być stworzony, bo dwa poprzednie filmy były w polskich kinach w polskiej wersji językowej i kierowane dla dzieci, które z reguły nie nadążają za napisami. A ten też był w kinach i pamiętam chyba w Kinomaniaku fragment filmu z dubbingiem.
4/10

Holiday Inn - za 30 grudnia czarnobiały prototyp White Christmas. Chciałem obejrzeć w okresie 6-26 grudnia, ale po pobieżnym prześledzeniu fabuły okazało się, że Boże Narodzenie stanowi ułamek i akcja leci miesiącami aż do Sylwestra, więc dałem to na ostatni tydzień grudnia (ostatecznie padło na dzisiaj 6 stycznia - Trzech Króli). Film pewnie już zakazany, bo jest numer sceniczny z użyciem blackface’u (nie, Bing i jego banda nie naśmiewa się w nim Murzynów - tam blackface to taki sam neutralny środek wyrazu jak podczas Orszaku Trzech Króli, gdy nie ma się podorędziu kogoś ciemnoskórego), a jedyni czarni to gruba mammy i jej dzieci (nie, nie mają one tych rasistowskich warkoczyków, nazwy nie pamiętam). Ale z kolei to ta mammy każe protagoniście wziąć się w garść w finale i zmusza go do działania i walki o swoje. Co do reszty… Pretekstowa historyjka o czworokącie miłosnym będąca wymówką do popisów Binga Crosby’ego i Fred Astaire’a.
5/10  


No to ciepła życzenia z okazji Święta Trzech Króli i do następnego Bożego Narodzenia!

Odpowiedz
Riders of Justice - moim zdaniem to genialny film, do tego ma klimaty świąteczne, tak więc idealnie nadaje się na polecenie

Odpowiedz
Prancer - dokładnie rok temu oglądałem Rudolfa, czerwononosego renifera, to pora na innego renifera z zaprzęgu św. Mikołaja. Spodziewałem się jakiejś telewizyjnej familiady. Faktycznie jedyna komediowa scena, to jak refiner wparowuje do domu głównych bohaterów i tam wcina szarlotkę. A reszta to cichy dramat filmowy o dziewczynce przeżywającej kryzys rodzinny. Podobny przypadek co Cud na 34. Ulicy - do samego końca nie wiadomo czy tytułowy ren to prawdziwy Prancer czy po prostu jakiś zbieg z fermy.  Dużo roboty robi klimat, gdzie każdy się zna i jest w dobrej komitywie, wystarczy trochę ciepła i pomocy dla lokalnego odludka, a ten z własnej woli wyjdzie do ludzi i co niedzielę chodziło się na mszę do kościoła - ogólnie sporo chrześcijańskiego ducha i dobroci dla bliźniego, co jest niecodzienne w produkcjach przeznaczonych dla dzieci. Jest scena jak główna bohaterka wytyka, że skoro nie ma św. Mikołaja, to tak samo nie ma Boga i nieba :). Sam Elliott w trochę niecodziennej roli, gdyż zamiast westernego badassa gra ojca wiążącego koniec z końcem i muszącego dogadać z córką. Aktorstwo dziewczynki trochę kiepawe, ale to dziecko i można przebaczyć, a w scenach dramatycznych dobrze się spisuje, a to jest najważniejsze. Duży plus, że oprócz śmierci marki nie uświadczyłem głupich klisz związanych z kinem familijnym.

7,5/10

Tym razem nie będzie grudniowego maratonu, ale nie martwcie się. Mam coś zaplanowanego na ten temat.

Odpowiedz
Dzika noc - połączenie Szklanej Pułapki, Johna Wicka i Kevina Sam w Domu. Chociaż tego ostatniego tylko jakies 5 min, ktore i tak sa smieszniejsze niz caly Kevin. Harbour w roli Swietego Mikolaja ktory jest juz zmeczony dawaniem prezentow,ktory znalazl sie w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie. Postanawia pomoc malej dziewczynce ktorej złole postanawiaja zepsuc święta.

Zajebioza i drugi najlepszy film roku zaraz po Mavericku. Od teraz tez wraz z Die Hard to najlepszy film swiateczny, ktory co roku bedzie ogladany by poczuc ta magie swiat:) polecam.

Jest krwawo, pomyslowo i z humorem. Widac tez, ze aktorzy bawia sie niesamowicie. Lekki i przyjemny seans. 

Świeżo po seansie ocena 10/10
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Dzika noc

Bardzo fajny film, mega mi się podobało, niespełna 2h zleciały, jak zbicza strzelił. Ma to potencjał na zostanie świątecznym klasykiem - można tu znaleźć sporo inspiracji filmami, które klasykami już zresztą są. Tommy Wirkola zdecydowanie najlepiej czuje się na śniegu! Gość zna sie na rzeczy i tym razem serwuje nam świąteczną makabreskę. David Harbour absolutny MVP! Film jest zabawny, krwawy i całkiem wulgarny. Są też irytujące uproszczenia w scenariuszu, jak chociażby biegnący Mikołaj doganiający skutery śnieżne, ale mimo wszystko seans na plus.

Dychy, jak Danus nie dam, ale również polecam bo to jedna z ciekawszych świątecznych propozycji od lat!

E: ten film na potencjał na zajebisty prequel o Mikołaju i jego wojennych podbojach!
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
(27-12-2021, 10:10)Corn napisał(a): Ja w tym roku dorzuciłem rzutem na taśme „8-Bit Christmas” i trafia na listę corocznych hiciorów. Na 90 minut cofnąłem się w czasie do 1997 i moich prób zdobycia Nintendo 64, które ostatecznie dostałem ciut później, po komunii (te czasy kiedy komunia oznaczała wysyp prezentów :) ). Świetna, ciepła komedia przy której wleciał drobny, kompletnie niespodziewany wzrusz w ostatnich scenach.

Polecam, jeśli ktoś nie widział, a chce przedłużyć święta. Ode mnie 8/10.

Właśnie dzisiaj wpadł na HBO nieplanowany seansik i zachęcony opinią rzuciłem okiem. Sympatyczne, momentami przypomina A Christmas Story - i tu i tu główny hero usilnie chce zdobyć wymarzony kawałek plastiku, a wszystko mu przeszkadza i jak życie kocha bycie skurwielem. Trochę przemyca niezłego komentarza społecznego, że to nie urządzenie jest winne, tylko że dzieciak jest zjebany :). Fajne były przebitki z córką Harrisa, której obecna wrażliwość kontrastuje z dawnymi czasami (jak reakcja na zmiażdżenie psa :D). Końcówka trochę banalna i moralizatorska mówiąca, że "ważna jest rodzina, a nie prezenty". Całkiem dobra gra aktorska, zwłaszcza dzieci.

Ostatecznie 7/10

Odpowiedz
Mikołajkowy blok za mną:

The Year Without A Santa Claus - w ten konkretny miesiąc nie mogło zabraknąć kolejnego kuriozalnego specjału od Rankin-Bass. Z tym specjałem zapoznał mnie Mr Freeze w Batmanie i Robinie. Miki złapał choróbsko, więc nie może roznosić prezentów. Zamiast wyręczyć się Zającem Wielkanocnym albo omówić z Befaną czy Trzema Królami zastępstwo to siedzi w wyrku zamartwiając, że świąt nie będzie. Bo lekarzyna o gębie Ebenezera Scrooge’a leczący Mikołaja wmawia, że mało kto wierzy w jakieś bajdy. I pani Mikołajowa ma rację, że mogła by zastąpić męża. Żona Listonosza Pata też raz go zastąpiła, gdy ten naciągnął sobie mięśnie.

Z innych cudnych WTF-owych momentów. Mikołaj ewidentnie powinien być zadenuncjowany animalsom, bo dwa elfy szukając świątecznego ducha jadą na młodocianym reniferku, któremu dopiero co poroże wyrosły. A z kolei inny renifer jest przeciążony, gdy musi wieźć tłuste dupsko Mikołaja na grzbiecie. BTW, wystarczy nałożyć reniferowi na poroże skarpety i wszyscy biorą za psa (nie wiedziałem, że jest jakaś rasa psa z racicami).

Animacja jakimś cudem bardziej drętwa niż w takim Rudolfie sprzed dwudziestu lat. Ja nie wiem, im młodsza produkcja Rankin-Bassu, tym jakościowo gorsza. Przynajmniej voice acting daje radę. No i piosenki choć mniej pamiętliwe niż w poprzednich widzianych przeze mnie Rankin-Bassach, ale wpadające w ucho. I choć akapity wcześniej trochę jest nabijania się, to się ogląda przyjemnie, z miłym zaskoczeniem odkryłem, że bracia Miser nie są villainami (a jeden jest w komitywie z Mikołajem, bo promuje śnieg) i mimo pewnej przewidywalności byłem ciekaw jak to się potoczy. Może te produkcje wybitne nie są, ale urok mają i rozumiem skąd ich kult.

7/10


Krampus: Duch Świąt - 6 grudnia to coś powiązanego z biskupem z Miry. No więc tego dnia w Austrii Miki wysyła swego domowego diabła po niegrzeczne dzieci, to film jemu poświęcony. Początek piękny - pełna ciepła świąteczna piosenka ilustrująca wściekły tłum podczas świątecznych zakupów w Walmarcie :). Mówiąc szczerze, bardziej przerażające jest przedświąteczny stres z przygotowaniami i kiszenie się z chwastami z drzewa genealogicznego niż krwiożercze potwory. Pierwsza połowa to coś z W krzywym zwierciadle: Witaj, Święty Mikołaju - nawet dalsi krewni to rednecki z Południa i gruba wredna ciotka (ale rigczowa, bo solidaryzuje się z bólem głównego bohatera). A potem jak zjawia się tytułowy potwór, to robi się niezły surwiwalowy straszak z pojedynczym rozluźnieniem atmosfery.

Co pochwalę to dobra gra aktorska, zarówno dorosłych jak i nieletnich i można się przejąć niekiedy ich losem. Zaskoczyło mnie ile tu praktycznych efektów - Krampus i jego przydupasy to w większości ludzie w kostiumie bądź animatronika, a komputer jest tylko w ostateczności (jak Gingerbread Many). Chwali się wykorzystanie folkloru, choć przerobionego pod zasady filmu - np. Krampus to po prostu Mikołaj z rogami i kopytami, a elfy (fajny wygląd nawiązujący do tamtejszych kolędników) to zawsze miały rodowód nordycki. Ale plus, że zachowali to, że ma pochodzenie austriacko-bawarskie, bo i nestorka rodu to Austriaczka w większości szprechająca po swojemu.

Generalnie ciekawiło mnie jak potoczy się końcówka, zwłaszcza gdy młody prosi Krampusa, by wziął jego zamiast jego kuzynki to Krampus
I trochę się spełniły moje przewidywania. Ogląda się horrory :).

Generalnie wart uwagi. Z pewnością będzie klasyką.

8/10

PS. Buldog najmądrzejszy, bo nie pcha w oczywiste niebezpieczeństwo.

Odpowiedz
Artur ratuje gwiazdkę - w ostatnich latach sporo słyszałem o tej animce wiele dobrego. Pierwotnie chciałem obejrzeć innego dnia, ale z rana leciało w TV, a dzisiaj niedziela to ujrzałem.

Lekko standardowe, ale głównie to produkcja brytyjska i przynajmniej pozwolono na trochę kreatywności - tutaj nie ma jednego Mikołaja, tylko cały ród z monarchistycznym przekazywaniem pałeczki. Aż w pewnym momencie mamy Mikiego z postępującą demencją i nie wiadomo co z tym fantem zrobić. Pokazuje też, że do zawodu trzeba mieć powołanie. Pierworodny aktualnego Mikołaja może i jest kompetentny i dba o szczegóły, ale z podejściem do dzieci jest u niego kiepsko, co sam przyznaje. Nie to co Artur jako sympatyczny nerd, który jest zdeterminowany w dostarczeniu tego jednego brakującego prezentu. Także Brytyjczycy pozwolili na nieco czarnego humoru - jak stary Mikołaj wspomina, że podczas II wojny światowej został postrzelony i stracił trzy renifery :). Albo zdechły szczur w trąbie.

Pokazano też jak postęp idzie do przodu poprzez logistykę działalności Mikołaja i tego jak firma przeistoczyła niemal w trochę takie militarne korpo (grubas na sobie ma wojskowy beret i pagony). A podoba mi się, że zbytnie poleganie na nowoczesnej technice wychodzi bokiem, a druga strona chwalący "stare dobre czasy" też potrafi być uparta i mieć nieczyste intencje. I w życiu czasem warto iść na kompromisy.

9/10

W filmie jest polski akcencik, gdzie Artur mówi jak w Polsce mówi się na Fathera Christmasa. Polski dubbing to spaprał, bo dał nazwę "Mikołaj", która pojawia się przez cały film. Nie mogli dać "Gwiazdora"?

Odpowiedz
(04-12-2022, 04:19)Danus napisał(a): Dzika noc
10/10

(05-12-2022, 18:02)Pelivaron napisał(a): Dychy, jak Danus nie dam, ale również polecam bo to jedna z ciekawszych świątecznych propozycji od lat!

Eeeee, przecież to jest kolejny meta film, który powinien skończyć na Netflixie, a nie w kinie. Pomijam już fakt ciągle tych samych, zdechłych kolorów, cgi krwi i braku konsekwencji (akcja dzieje się pośród śniegu, a nie pamiętam, żebym choć raz widział czyjś oddech w tym zimnie), ale ten film nie wie, czym chce być i za bardzo się stara, żeby łączyć akcję z przesłaniem. Cytuje dosłownie Die Hard*, ale kompletnie pozbawiony jest dramaturgii tamtego filmu, bo tutaj wszystko jest cool, a bad guye to przerysowane niemoty, które nie stanowią żadnego zagrożenia, więc stany są mocno letnie (swoją drogą ochrona też - jak na film z bronią palną, rzadko kiedy ktoś wie jak się nią posługiwać). Nie widzę też żadnego zaczepienia dla Mikołaja aby brał udział w akcji (już pomijając fakt czy to w ogóle zgodne z duchem tej postaci) jak to było w przypadku McClane'a. A dodatkowo koleś jest praktycznie nieśmiertelny, bo gdy przychodzi co do czego, to "magia, dziwko!". No i praktycznie żadna z postaci drugoplanowych nie zostaje wykorzystana, o relacjach między nimi nie wspominając, bo to ogółem mocno tekturowe towarzystwo. Tak, Harbour jest spoko i sporo żartów jest udanych, ale całość po prostu nie gra. Plus mamy całą litanię durnot oraz wątków WTF, których można było spokojnie uniknąć, gdyby ktoś bardziej się przyłożył. Twórcy nie za bardzo wiedzą też jak wykorzystać obraną przewrotność sytuacji, którą wywołali, wobec czego niewiele tu materiału poza prostackim mordobiciem, a całość jest przewidywalna co do minuty. A przecież tu się aż prosiło o użycie chociażby reniferów czy jakiś krytyczny komentarz społeczny, od którego przecież całość się zaczyna (swoją drogą chyba najlepsza scena i zarazem niespełniona obietnica). Ogółem meh - Krampus zrobił to wszystko lepiej parę lat wcześniej. Klasyki w tym nie widzę. Obejrzeć do piwa i zapomnieć.

5/10

* - cytaty z Home alone pomijam, bo są tak kompletnie z dupy, że na moment film zamienia się w zupełnie inną bajkę.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
The Hebrew Hammer - dzisiaj rozpoczyna się Chanuka, a to niedobra oglądać wyłącznie opresyjne filmy chrześcijańskie :). Więc pora na jakiś kikexploitation. Tytułowy Hebrew Hammer to superheros, który musi powstrzymać syna św. Mikołaja przed zniszczeniem Chanuki i Kwaanzy. (m.in. poprzez uzależnienia każdego żydowskiego młodziana kopią To wspaniałe życie czy podjudzanie chrześcijańskich dzieci do wiary w mordy rytualne).

Zanim Bucho walnie tu kolejny elaborat z mnóstwem odnośników, to powiem że sporo tu stereotypów o Żydach, za które goj już miałby odcięte aktywa bankowe. Nasz główny bohater jako dziecko dostaje tylko drejdel, gdy reszta dzieci dostaje wypaśne bożonarodzeniowe prezenty (co pokazuje które święto jest fajniejsze :)) Mamy chociażby Pentagon żydowskich organizacji, dla których Hebrew Hammer jest zbyt radykalny. I wśród nich jest Worlwide Jewish Media Conspiracy, którego zadaniem jest produkcja dokumentów o Holokauście i filmów z Adamem Sandlerem. I żeby wejść do żydowskiego pentagonu trzeba przejść różne m.in. czy jest się obrzezany i ostateczny polegający na największym jęczeniu i narzekaniu :D.

Komediowo jest pół na pół. Humor czasem trafia (jak prolog, gdy chrześcijańskie mają bekę z małego Mordechaja i jedna mówi, że niewierzący w Jezusa zgniją w piekle, a reszta wyśmiewaczy ma niezręczny wyraz twarzy albo nauczycielka poucza, by nie nabijać się z judaizmu mówiąc przy tym wszystkie możliwe antysemickie stereotypy), a czasem nie - jak z sceną z matką Hebrew Hammera. Sama realizacja to trochę wyższy budżetowo Z.F. Skurcz.

No i najważniejsze - film został oskarżony przez ADL (która została sparodiowana jako Anti-Denigration League) o antysemityzm. A jak już film żydowskiego reżysera zostaje zjebany przez ADL, no to jest coś na rzeczy i warto ujrzeć ;).

6/10

Odpowiedz
A pozwolę sobie tutaj zamieścić poniższą piłkę

Violent Night (2022)

Czyli ten reklamowany film z Harbourem jako Mikołajem serwującym wpierdol Johnowi Leguizamo i spółce. Tak jak się spodziewałem - dobre to główne na świąteczne wyłączenie szarych komórek. Po opiniach widzę, że nie tylko ja pomyślałem, iż ktoś chciał zrobić taki własny mix dwóch flagowych bożonarodzeniowych klasyków Polsatu. Fajny w momencie, gdy nie traktuje się poważnie, gorszy gdy na rejony wkracza ten ckliwy wątek skłóconych rodziców dziewczynki. Można było chociażby wyśmiać ten motyw i pobawić się z oczekiwaniami widza, ale jednak nic z tego. Właśnie, przewidywalność to największa wada scenariusza. Parę razy zdarzyło się, że trafnie połączyłem jakiś detal z odpowiednim późniejszym zwrotem akcji. Gdy mowa o humorze - jako satyra na bogaczy to najprostszy banał i absolutnie nic nowego, zabawniej za to wyszło cytowanie Kevina.

Szeryf Hopper jako Santa Badass nawet miał jakiś fun na planie. Szkoda, że skoro twórcy zaczęli bawić się w backstory Mikusia to nie mogli konkretniej wyjaśnić
Swoją drogą, fajnie widzieć odkopaną z zapomnienia żonę Griswolda w roli wulgarnej babuni, tyle że... No jej pierwsza scena okazuje się tą najlepszą i później okazuje się nie mieć wiele do roboty poza siedzeniem. Szkoda.

5/10

Odpowiedz
Gdzie to można znaleźć? Bo widzę same kamerówki
.

Odpowiedz
W paru kinach jeszcze można się załapać, między kolejnymi seansami Avatara. Przynajmniej u mnie w Trójmieście.

Odpowiedz
Aaa ok. To z każdej strony wyglądało tak bardzo jak produkcja na platformy jakieś, że w ogóle nie wziąłem pod uwagę kina
.

Odpowiedz
Jest już w sklepiku w normalnej jakości.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Filmy noir szopman 55 14,478 02-12-2025, 04:28
Ostatni post: Mefisto
  Filmy, które nigdy nie zostały zrealizowane. nawrocki 16 3,946 13-06-2025, 11:30
Ostatni post: shamar
  Dzieciaki a filmy Gieferg 236 60,882 25-02-2025, 01:48
Ostatni post: OGPUEE
  "Filmy więzienne" Bronco Bill 31 34,660 29-12-2024, 03:51
Ostatni post: Bucho
  Najbardziej oczekiwane filmy w życiu Gieferg 31 7,908 12-01-2024, 22:08
Ostatni post: zombie001
  Filmy, które ostatecznie nigdy nie powstały bądź nie doczekały się dystrybucji slepy51 16 9,978 06-09-2022, 02:35
Ostatni post: shamar
  Filmy, które były wg Ciebie zajebiste, ale nigdy nie obejrzałeś ich ponownie Super8 15 5,783 25-02-2017, 00:33
Ostatni post: Szpeku
  Filmy gdzie przychodzi po kogoś ŚMIERĆ Pai-Chi-Wo 10 5,077 12-02-2017, 00:34
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Filmy prawnicze Eorath 24 15,550 07-02-2017, 19:23
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Filmy, które doceniliście po latach military 36 12,113 03-02-2016, 21:32
Ostatni post: Szpeku



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości