03-04-2023, 15:45
|
Apocalypto (2006) reż. Mel Gibson
|
|
Pamiętam, jak byłem w kinie na "Apocalypto" - 2 stycznia 2007 roku. Niesamowity czas, gdy chodziło się do kina na filmy Mela. To już nie wróci. Dobrze już było.
Byłem w tym samym miesiącu, ale dokładnej daty sobie nie przypomnę, a nie chce mi się teraz grzebać w biletach kinowych, które mam skitrane w szufladzie. W każdym razie poszedłem na seans w takich godzinach, że powinienem być w tym czasie na wykładzie, ale wybrałem wagary z Melem. Film nie zachwycił mnie wprawdzie w takim stopniu jak wielu tu obecnych, ale spędzenie czasu na wykładzie byłoby i tak z pewnością gorszą opcją ;)
03-04-2023, 15:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-04-2023, 15:51 przez al_jarid.)
Obejrzałem wczoraj po raz pierwszy Apocalypto (!) i film bardzo mi się spodobał, tak na 9/10.
Dużo tu dobrego ale najbardziej byłem pod wrażeniem tego jakie ten film ma świetnie wyważone tempo. Nie nudziłem się ani przez sekundę, mimo że film trwa ponad 130 minut. Nie było tu praktycznie ani jednej sceny przy której bym powiedział że film byłby lepszy bez niej. Za to ostatnio obejrzałem koszmar pod tytułem 65 na którym co 10 min patrzyłem na zegarek mimo że sam film trwał "tylko" 1,5 h. 13-07-2023, 08:32
Jezeli sie zaakceptuje styl i poczucie humoru autora to bardzo dobra rzecz:
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
04-12-2023, 23:35
Krytykom ogólnie dużo rzeczy często się jebie, szczególnie gdy próbują uchodzić za alfy, omegi i ekspertów od wszystkiego. Problem "Apocalypto" polegał na tym, że wyszedł zaraz po "Pasji", która w pewnych kręgach została średnio przyjęta i stąd takie a nie inne późniejsze oceny jednego z najlepszych filmów XXI wieku.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
24-01-2024, 12:16 Bucho napisał(a):Alez to jest material na wykurwista mini serie za 300 baniek A widziałeś hiszpańsko-meksykański serial "Hernán" z 2019 roku nakręcony dla Amazona? Może nie kosztował 300 baniek (mimo wszystko realizacyjnie jest więcej niż w porządku) ale właśnie o tym opowiada, trochę niepotrzebnie mieszają w nim różnymi liniami czasowymi i z początku wydaje się on ciut chaotyczny gdy nie znamy jeszcze dobrze wszystkich bohaterów ale mniej więcej od połowy wszystko siada tak jak trzeba i ogląda się to znakomicie. Polecam jak ktoś lubi film Mela i chciałby zobaczyć swego rodzaju serialowy sequel do niego.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
03-04-2024, 18:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-04-2024, 18:18 przez slepy51.)
To też miałem na liście wstydu.
No super, że mówią nie po angielsku i sobie serca wyrywają, ale poza tym nuda. Zabijcie mnie. Nie mam nic do tego, że fabuła to: najpierw idą w jedną stronę a potem biegną w drugą, ale po pierwsze i najważniejsze to ja tam za wiele emocji nie widzę a po drugie realizacyjnie nic specjalnego - zdjęcia do zapomnienia. Te sceny kończące się składaniem ofiar też mało imponujące. Plus motyw z konkwistadorami wciśnięty na siłę. No sorry Mel. Sorry forum KMF. Ale jakiś czas temu powtórzyłem Braveheart i też miałem mieszane uczucia, słabo się zestarzał albo ja się źle starzeję. 11-11-2024, 19:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-11-2024, 19:47 przez PropJoe.)
Kompletnie mnie akurat twoja opinia nie dziwi, nie dziwia zarzuty w sprawie prostoty historii. Przy czym imo geniusz tego filmu tkwi w tej wlasnie prostoscie, przekazie, archetypicznej przypowiesci. Natomiast to, ze Ty nie widzisz w tym filmie emocji, albo, ze to nie jest realizacyjnie i narracyjnie (ZERO nudy) kawal kina…co ja Ci Prop move powiedziec…poza tym, ze szanuje twoje zdanie :)
Aha, Hiszpanie na koncu sa obowiazkowi, zamykaja klamra historie oraz jej przeslanie. Co najlepsze, nadchodzaca rzeznia, a dokladnie jej polityczny wymiar Gibson cudownie pokazal na ekranie, wlacznie z “rewolucyjnym” plebsem. Do tej realizacji sie jednak odniose, bo patrzac na wszystkie wypadkowe zwiazane z ta produkcja (doslowna produkcja filmu) i takie tam radosne zbycie kwestii technicznych (slabe zdjecia?!), calej tej otoczki zbudowanego swiata i jak jest pokazany. Wypruwane serca na szczycie pyramids, po przejesciu przez miasto sa malo imponujace?! Ehh, wietrze tutaj wyrazny brak woli w docenieniu tego znakomitego przygodowego akcyjniaka. To jest spiseg!!! :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
11-11-2024, 21:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-11-2024, 21:55 przez Bucho.)
Co znaczy, że "akurat moja taka opinia" Cię kompletnie nie dziwi?
Nie mam problemu z prostotą historii. Tylko, że w takim przypadku film powinien nadrabiać albo emocjami albo realizacja. Najlepiej jednym i drugim. A tu jedno i drugie jest na pół gwizdka. Wypruwanie serca na szczycie piramidy po przejściu przez miasto oczywiście jest na papierze imponujące. Ale pokazane to nie jest w sposób budujący jakieś szczególne emocje. Ani jakoś wizualnie nie podnosi tętna. Przynajmniej mi. Wyrwane serce spoko. Ale może ja oczekiwałem, że ta krew zaleją kadr, na tle dzikiego tłumu. Nie wiem. Mel jest niezłym opowiadaczem, ale jeśli chodzi o inscenizacje scen, kadry to chyba trochę mu brakuje do najlepszych. Może to też kwestia kontrastu pomiędzy tym, jaki potencjał miały te sceny a tym, co z nimi Mel zrobił. To miasto, przyjęcie przez nie... no w rękach może niekoniecznie dzisiejszego, ale też nie szczytowego Scotta to by mogło być coś zajebistego. Zdjęcia może nie słabe, ale dupy nie urywają. Doceniam wysiłek i bezkompromisowe podejście Mela, zatrudnienie nieznanych aktorów, język, krew i tak dalej. Nie jest to oczywiście zły film. Jest dobry. I tyle. 11-11-2024, 22:29 (11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Co znaczy, że "akurat moja taka opinia" Cię kompletnie nie dziwi? Ze zobaczylem wpis od Ciebie i od razu wiedzialem, ze bedziesz na "Nie". Czytam w myslach, I'm funny that way :) (11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Nie mam problemu z prostotą historii. Tylko, że w takim przypadku film powinien nadrabiać albo emocjami albo realizacja. Najlepiej jednym i drugim. A tu jedno i drugie jest na pół gwizdka. Nie specjalnie jest sie sens spierac o subiektywne odczucia odnosnie emocji w filmie, ale kurcze, czytam co piszesz i ja naprawde nie wiem, jak mozna napisac, ze byly one w filmie na pol gwizdka. To samo sie tyczy realizacji. Ten film przeciez kipi od emocji, zywych, surowych, ktore niesamowicie wybrzmiewaja w trakcie filmu, a genialne aktorstwo, w wiekszosci na wpol naturszczykow tylko to emocje podkresla. To samo sie tyczy realizacji, film za chwile bedzie miec 20 lat (DWADZIESCIA) i wyglada tak samo zajebiscie, jak w dniu premiery. Ten film, w obecniej formie sie nigdy nie zestarzeje i nie liczac moze sceny skoku z wodospadu, w ktorej widac jakas tam cyfrowa korekte to tu za bardzo nie ma sie do czego doczepic. Pierwotny, brutalny, tetniacy zyciem swiat, gdzie Gibson wykorzystuje tak dzungle jak i zbudowane w realu (plus troche kompa) miasto, wraz z calym bogactwem scenografii, kostiumow i charakteryzacji. I to wszystko wyglada fenomenalnie, prawdziwie, z kamera umiejscowioana niczym w jakims dokumencie, a nie filmie - scena przejscia przez miasto to absolutny majstersztyk opowiadania/narracji obrazem. (11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Wypruwanie serca na szczycie piramidy po przejściu przez miasto oczywiście jest na papierze imponujące. Ale pokazane to nie jest w sposób budujący jakieś szczególne emocje. Ani jakoś wizualnie nie podnosi tętna. Przynajmniej mi. No szkoda. (11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Wyrwane serce spoko. Ale może ja oczekiwałem, że ta krew zaleją kadr, na tle dzikiego tłumu. Nie wiem. No przeciez masz scene trzymania uwalonego jucha serca na tle tlumu. I co ciekawe, sam film byl krytykowany za brutalnosc, gdzie w sumie jeszcze jakas jucha zalewajaca ekran to bylby zwykly schlock, camp i exploitaition. (11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Mel jest niezłym opowiadaczem, ale jeśli chodzi o inscenizacje scen, kadry to chyba trochę mu brakuje do najlepszych. Może to też kwestia kontrastu pomiędzy tym, jaki potencjał miały te sceny a tym, co z nimi Mel zrobił. To miasto, przyjęcie przez nie... no w rękach może niekoniecznie dzisiejszego, ale też nie szczytowego Scotta to by mogło być coś zajebistego. Zdjęcia może nie słabe, ale dupy nie urywają. Gibson tym filmem, ktory glownie odpowiadaniem obrazem stoi, pokazal, ze potrafi byc jednym z najlepszych opowiadaczy w Holly. Imo. (11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Może to też kwestia kontrastu pomiędzy tym, jaki potencjał miały te sceny a tym, co z nimi Mel zrobił. To miasto, przyjęcie przez nie... no w rękach może niekoniecznie dzisiejszego, ale też nie szczytowego Scotta to by mogło być coś zajebistego. Zdjęcia może nie słabe, ale dupy nie urywają. Wydaje mi sie, ze nie zrozumiales zalozenia inscenizacyjnego Apocalypto, gdzie Gibson celuje w dokumentalne poczucie realizmu, a zdjecia sa pod tym wzgledem IDEALNE. Zreszta, nie tylko jest tu masa swietnych ujec, ale celowo nie sa one typowo artystycznie-filmowe, bo zabiloby to surowosc i wspomniany wyzej realizm. Na moje to wyraznie przemyslana decyzja, ze nie ma tu typowych pocztowkowych, mozolnie sklejanych kadrow. To co jest dziala, jestes czescia tego spektaklu, swiat zyje i oddycha, wiecej nie trzeba. Poza tym, nie kadrami ten film ma stac, zwlaszcza, ze piszesz tak, jakbys wlasnie obejrzal jakas produkcje Skurcza. Kolejna kwestia, Apocalypto kosztowalo 1/3 budzetu powstalego w tym samym czasie (rok roznicy) Kingdom of Heaven i jest to kino w zasadzie niezalezne. Ciezko w ogole tutaj dodawac Scotta do rownania, bo zdjecia. (11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Doceniam wysiłek i bezkompromisowe podejście Mela, zatrudnienie nieznanych aktorów, język, krew i tak dalej. Nie jest to oczywiście zły film. Jest dobry. I tyle. No ok, dobry i tyle.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
12-11-2024, 01:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2024, 01:24 przez Bucho.) (12-11-2024, 01:22)Bucho napisał(a): Nie specjalnie jest sie sens spierac o subiektywne odczucia odnosnie emocji w filmie, ale kurcze, czytam co piszesz i ja naprawde nie wiem, jak mozna napisac, ze byly one w filmie na pol gwizdka.No tak, jak piszesz, subiektywne odczucia. Sam się trochę dziwię. Długo odkładałem seans, bo liczyłem na dużo. Obejrzałem sobie na luzie, wypoczęty, sam, w domu cisza itd. Więc nie było tak, że trafiło na zły moment czy coś. Cytat:Ten film, w obecniej formie sie nigdy nie zestarzeje i nie liczac moze sceny skoku z wodospadu, w ktorej widac jakas tam cyfrowa korekte to tu za bardzo nie ma sie do czego doczepic.Ale ja się niczego nie czepiam. Na minus rzeczywiście trudno cokolwiek tu znaleźć, nie twierdzę, że film się zestarzał (pod tym względem z tego co pamiętam więcej mam do zarzucenia Braveheart właśnie.) albo, że wygląda źle. Cytat:Też nie oczekuję, że ta krew będzie bardziej zalewać ekran. Nie mówię, że film jest za mało brutalny.(11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Wyrwane serce spoko. Ale może ja oczekiwałem, że ta krew zaleją kadr, na tle dzikiego tłumu. Nie wiem.No przeciez masz scene trzymania uwalonego jucha serca na tle tlumu. I co ciekawe, sam film byl krytykowany za brutalnosc, gdzie w sumie jeszcze jakas jucha zalewajaca ekran to bylby zwykly schlock, camp i exploitaition. Cytat:Gibson tym filmem, ktory glownie odpowiadaniem obrazem stoi, pokazal, ze potrafi byc jednym z najlepszych opowiadaczy w Holly. Imo.Możliwe. Nie mam jakichś mocnych argumentów, żeby to obalić. Bo... Cytat:Wydaje mi sie, ze nie zrozumiales zalozenia inscenizacyjnego Apocalypto, gdzie Gibson celuje w dokumentalne poczucie realizmu, a zdjecia sa pod tym wzgledem IDEALNE. Zreszta, nie tylko jest tu masa swietnych ujec, ale celowo nie sa one typowo artystycznie-filmowe, bo zabiloby to surowosc i wspomniany wyzej realizm. Na moje to wyraznie przemyslana decyzja, ze nie ma tu typowych pocztowkowych, mozolnie sklejanych kadrow. To co jest dziala, jestes czescia tego spektaklu, swiat zyje i oddycha, wiecej nie trzeba.Najpierw miałem się oburzyć: co? ja nie zrozumiałem?! Potem, przez ułamek sekundy, miałem iść przez ułamek w odbicie piłeczki: jeśli nie zrozumiałem to wina twórcy, każdego gniota można tłumaczyć, że autor miał na myśli coś innego a ja głupi nie kumam. Ale wiem, że nie o to Ci chodzi. I w sumie masz chyba rację. To jest prawdopodobnie sedno. Ja od takiej historii oczekuję stylu Scotta wymieszanego że Scorsese, Malickiem i Fury Road. A Mel poszedł w ten naturalizm dokumentalny. Spoko. Może i on bardziej pasuje tutaj. Co dziwne, ja oczywiście lubię jak reżyser zagra mi na nosie, pójdzie wbrew oczekiwaniom w inną stronę. Nawet jeśli częściowo wynika to z budżetowych ograniczeń. Chociaż tutaj niekoniecznie tak było - może Mel by to zrobił podobnie nawet gdyby miał większy budżet. Spoko biorę na klatę, że to problem ze mną a nie Melem. Przynajmniej jeśli chodzi o realizację, dobór środków. Więc może pisząc, że zdjęcia do zapomnienia trochę się wygłupiłem. Z drugiej strony, nie zadziałało na mnie to nie zadziałało. Jakaś cześć winy Mel musi wziąć na siebie. Szczególnie, że nie jest tak, że nagle rzuciłem się na jakiś gatunek, którego nie czuję albo którego oglądam mało. Nie jest to też przecież jakiś pojechany eksperymenty, który można kochać albo nienawidzieć. A ja jestem prostym kinomanem, ale też nie jakimś kompletnie niewyrobionym ignorantem. ;) Co ciekawe, przy Hacksaw Ridge, mimo że ogólnie może to nie był wcale dużo lepszy film, pamiętam do dziś, że pomimo chyba braku zachwytu doceniłem umiejętność wywołania emocji prostymi środkami. Tyle. Szkoda. Potraktujemy ten post jako uzupełnienie mojej opinii a nie kolejny etap w dyskusji, bo tak jak piszesz, nie ma specjalnie sensu się przekonywać. Może gdybym to obejrzał po premierze, miałbym inne zdanie. Może jednak dziadzieję. 12-11-2024, 02:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2024, 15:06 przez PropJoe.)
Zamienić nazwisko Gibsona na PTA i byłoby 10/10 i pianie z zachwytów :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 12-11-2024, 03:29 slepy napisał(a):Polecam jak ktoś lubi film Mela i chciałby zobaczyć swego rodzaju serialowy sequel do niego. No kurvva, przecież to trzeba zobaczyć! 12-11-2024, 12:10
No jak nie widziałeś to obadaj, tylko nie spodziewaj się takiej epy jak u Mela ;) Ale ogólnie serial daje radę - dobrze gra ten koleś z ostatniego "Ramba", jest odpowiednia brutalność, cycki, co wiąże się też z ładnymi widoczkami - jak na historyczny serial produkcji hiszpańsko-meksykańskiej jest więcej niż przyzwoicie. Szkoda, że słuch o drugim sezonie zaginął.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
12-11-2024, 14:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2024, 14:27 przez slepy51.) (03-04-2024, 18:02)slepy51 napisał(a):Bucho napisał(a):Alez to jest material na wykurwista mini serie za 300 baniek Nie wiem jakim cudem mi ten wpis umknal. Nie widzialem, z serialami to ja mam zawsze problem, bo wole czekac na calosc, gdzie wiadomo, czy w ogole warto zaczynac ogladac, ale ogolnie wyglada calkiem solidnie. Jaki jest status tego projektu? Na wiki jest napisane, ze pierwszy sezon wyszedl w 2019, a w 2020 mial byc krecony drugi i w sumie tyle. Uwalili to? Sprawdza sie jako jednosezonowa opowiesc? @Prop, wszystko rozumiem, szkoda, ze sie nie podobalo, a przynajmniej na tyle, zebys mogl szczerze chwalic. Dla mnie niezmienne 10/10, arcydzielo, na poziomie wizji, realizacji i przeslania. Film, ktory zreszta apokaliptycznie staje sie z kazdym rokiem coraz bardziej trafnym komentarzem socjo-polityczno-kulturowym.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
12-11-2024, 14:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2024, 14:52 przez Bucho.) Bucho napisał(a):Uwalili to? Sprawdza sie jako jednosezonowa opowiesc? A pies ich tam wie, ale skoro do dziś nie ma żadnych nowych informacji na ten temat to raczej po cichu to ujebali niestety. W każdym razie 1 sezon spokojnie sprawdza się jako zamknięta całość, można śmiało oglądać. Momenty na pewno są ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
12-11-2024, 15:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2024, 15:07 przez slepy51.)
Eh te współczesne streamingi: serial zrobił Amazon, ale na polskim Prime jest niedostępny, bo nie. Jeszcze zrozumiałbym, że coś głośniejszego można sprzedać lokalnemu nadawcy i zarobić więcej niż udostępniając na własnej platformie, ale o Hernán to słyszało w Polsce pewnie kilka osób :/ Na Blu tego nie wydali, więc jedyna opcja to ściągnąć albo bawić się w VPN.
12-11-2024, 15:16 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| FLIGHT RISK (reż. Mel Gibson) | Mental | 97 | 9,956 |
25-07-2025, 18:27 Ostatni post: shamar |
|
| Braveheart (1995) reż. Mel Gibson | Phlogiston2 | 151 | 33,712 |
15-10-2024, 02:28 Ostatni post: Bucho |
|
| Hacksaw Ridge (2016) reż. Mel Gibson | Mental | 136 | 29,863 |
26-08-2022, 21:01 Ostatni post: Mefisto |
|
| Inside Man (2006) reż. Spike Lee | Mental | 29 | 8,311 |
28-11-2019, 19:51 Ostatni post: Mierzwiak |
|
| The Killing Floor (2006) | Oconnel | 3 | 1,953 |
07-08-2007, 08:10 Ostatni post: Oconnel |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |







