Black Women Forever
Liczba postów: 2,857
Liczba wątków: 4
Srebrnik, może nie jestem w najlepszej kondycji pisząc nafurany z telefonu na krakowskich plantach, ale postaram się pokrótce przedstawić za co lubię ten film, i dlaczego uważam, że jest przełomowy dla postaci Batmana.
Nie lubię porównań do Begins, bo Nolan miał dużo łatwiejsze zadanie pokazując drogę do przebycia, gdy opowiadał origin story. Bo po Begins, Batman już nie przechodził żadnego rozwoju, tylko robił za tło dla swoich przeciwników. Reeves podjął się trudniejszego zadania, czyli powieszenia czegoś nowego o już funkcjonującym Batmanie. Jednym z koronnych zarzutów wobec Bruce'a Wayne'a w różnych mediach, jest fakt że zatrzymał się na etapie płakania za rodzicami i wygodnym kiszeniu się w swojej strefie komfortu, obijaniu Jokera raz w tygodniu, zaliczenia czasem Seliny i zostawiania statusy związku "to skomplikowane", z obligatoryjnym niedocenianiem Alfreda w tle.
The Batman w końcu pokazał braki Batmana nie w wyszkoleniu czy fachurze detektywa, tylko na podłożu emocjonalnym i filozoficznym w kontekście stylu krucjaty o Gotham, która poza informacją z TDKR o bankructwie Wayne'a przez nietrafione inwestycje humanitarne, ograniczała się do ścigania zamaskwanych przestępców. Finałowy monolog pięknie komponuje się z otwierającym, pokazując że Bruce w końcu dopuścił do swojego zakutego łba, że jako Bruce Wayne może zrobić tyle samo dobrego. Że obijanie Jokerów po prostu nie wystarczy, by "uratować Gotham".
Nie da się nie docenić filmu Reevesa, że jako pierwszy zrozumiał umowność zajebistości Batmana, i pozwolił sobie nawet na lekką ironię. Clue fan domu Batmana to masturbowanie się nad jego zajebistością, nad tym jak zawsze ma plan, because i am batman, i tak dalej. Filmy w ogóle nie chciały zwracać uwagi na fakt, jak złamany jest to człowiek. Jak często jest żałosny. I jak nie potrafi docenić tego co ma - że mimo tragedii straty rodziców, miał kochającego Alfreda i fortunę zabezpieczającą resztę życia. To kompletnie oczywiste rzeczy, a mimo to tylko Rises jako tako chciał je liznąć.
Zemstą nazywał się tylko sam Batman, gdy nazywali go tak Selina i Pingwin, zawsze miało to wydźwięk ironiczny, z przekąsem. Reeves jako jedyny reżyser ma jaja by wytknąć, jakim Batman jest podkładającym sobie emocjonalne kłody pod nogi edgy boyem. Nie jest mesjaszem jak u Nolana.
Uwielbiam fragment, gdy Bruce mówi do Alfreda "nie jesteś moim ojcem". To jest coś, co mógłby powiedzieć dwubiegunowy emocjonalnie nastolatek, w kłótni wychowawczej z dziadkiem który go wychowuje. Czyli wypisz wymaluj komiksowy Batman.
Cały ten film, to taka laurka dla wieloletnich fanów postaci, i środkowy palec to mentalnych nastolatków, którzy postrzegają Batmana wyłącznie przez pryzmat jego zajebistości, umiejętności fizycznych i intelektualnych, jakby całkowicie ignorując fakt, że to emocjonalna kaleka, młody Werter gdyby zamienić ukochaną na rodziców.
Wstydliwa rzecz o której edgy fani Batmana nie chcą myśleć, to fakt że nie adoptował Robinów tylko po to by im pomóc. Ani nie był członkiem Justice League tylko dlatego, że był potrzebny Supermanowi i Wonder Woman.
Nie mogę się doczekać Brave and the Bold, bo pod kuratelą Jamesa Gunna wiem, że nie będą się bali pokazać jaką Batman jest pierdołą jako ojciec.
Co do stylistyki filmu, muzyki, reżyserii. Odpowiada obecnym trendom u młodych mężczyzn - snują się jak w Blade Runnerze, otoczenie brudne jak w Taksówkarzu, nic tylko tam wpierdolić jeszcze "Mareux - The Perfect Girl". Stąd mój przytyk z kryzysem wieku średniego. Wy po prostu tego nie czujecie. Nie czujecie, bo do rozumienia tu nie ma niczego skomplikowanego. To styl kina dla dzisiejszego neurotycznego młodego mężczyzny.
Film bardziej stawia na klimat niż historie, na emocje niż intrygę. I to wystarczy by finalnie wyszedł dobry produkt o tej postaci, wciąż zostawiający jakiś komentarz. Chuj w tą intrygę Riddlera. Ważne po co to robił. To film całkowicie o Batmanie, o tym dlaczego nim jest, jaki jest, jaki nie jest a jakim być powinien.
Na otwierającym monologu miałem bonera, wiadomo, bo klimat, muzyka, akcja, suspens. Na finałowym monologu miałem już tylko łezkę w oku. Mój Batman w końcu dorósł. W końcu pokazali go od strony, którą zawsze chciałem zobaczyć na ekranie. Od tej prawdziwej, a nie z fantazji mrocznych 15 latków.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem
13-06-2023, 18:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-06-2023, 19:00 przez Ted.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Przyznam, że Wasze posty pozwalają na to inaczej spojrzeć.
Ted, Twoja Interpretacja to mnie bardzo zaintrygowała. Rozumiem o czym piszesz. I sam bym chętnie te rzeczy w filmie zobaczył. Pierwszy raz zacząłem zastanawiać się nad powtórką. Mam gdzieś z tyłu głowy myśl, że może bardziej Ty chcesz to wszystko tam widzieć, a nie do końca to tam jest, ale równie dobrze może sam faktycznie poszedłem jakoś zbyt bez emocji do tego. Nawet gdzieś pasowałoby to do mojej zmiennej relacji z poprzednim filmem Reevesa. Coś w tym jest.
Niemniej bardzo doceniam tę analizę
.
13-06-2023, 19:44
Stały bywalec
Liczba postów: 12,508
Liczba wątków: 29
(13-06-2023, 18:58)Ted napisał(a): Zemstą nazywał się tylko sam Batman, gdy nazywali go tak Selina i Pingwin, zawsze miało to wydźwięk ironiczny, z przekąsem. Reeves jako jedyny reżyser ma jaja by wytknąć, jakim Batman jest podkładającym sobie emocjonalne kłody pod nogi edgy boyem. Nie jest mesjaszem jak u Nolana.
Uwielbiam fragment, gdy Bruce mówi do Alfreda "nie jesteś moim ojcem". To jest coś, co mógłby powiedzieć dwubiegunowy emocjonalnie nastolatek, w kłótni wychowawczej z dziadkiem który go wychowuje. Czyli wypisz wymaluj komiksowy Batman.
Cały ten film, to taka laurka dla wieloletnich fanów postaci, i środkowy palec to mentalnych nastolatków, którzy postrzegają Batmana wyłącznie przez pryzmat jego zajebistości, umiejętności fizycznych i intelektualnych, jakby całkowicie ignorując fakt, że to emocjonalna kaleka, młody Werter gdyby zamienić ukochaną na rodziców.
Wyjątkowo się zgadzam z Tedem.
Ja dodam też jeszcze, że Reeves nie bał się pokazać, że koleś w głupim kostiumie nikogo nie przerazi i będzie brany za świra. Pierwsza reakcja chuliganów na wejście Batsa to brecht z jakiegoś pedała w pelerynie (tm Ukryta prawda).
13-06-2023, 20:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-07-2023, 00:15 przez OGPUEE.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,362
Liczba wątków: 21
Problem w tym, że fani tego filmu zdają się chwalić za to CO robi, a nie JAK robi. "Bo ja chciałem Batmana w mrocznym kryminale". A że rzeczony kryminał jest debilny i składa się z samych dziur w logice? A ch..., ważne że kryminał. Tak samo to powyżej. Reeves nie pogłębia wizerunku Batmana, tylko zastępuje infantylizm konkurencyjnym infantylizmem. Przecież te finałowe objawienia to poziom morału dla pięciolatków, podszytego oczywiście współczesnymi teoriami o sprawiedliwości społecznej.
Ted napisał(a):Nie czujecie, bo do rozumienia tu nie ma niczego skomplikowanego. To styl kina dla dzisiejszego neurotycznego młodego mężczyzny.
Ileż razy trzeba powtarzać: konwencja nie jest równa jakości. Można daną konwencję zastosować genialnie, dobrze, źle albo The Batman.
Na przykładzie strony wizualnej, bo narzekanie na Frasera to moje hobby:
John Ford, skądinąd twórca kilku spośród najpiękniejszych filmów w Technicolorze, powiedział kiedyś że woli zdjęcia czarno-białe. Co więcej, uważał je za zdecydowanie trudniejsze, ponieważ wymagały przykładania szczególnej wagi do faktury obrazu oraz kontrastu światła i cienia aby osiągnąć niezbędną klarowność. Fincher kręcąc Siedem postanowił nawiązać do czarno-białej tradycji kina noir w swoim kolorowym filmie łącząc niemalże monochromatyczną paletę barw z wyraźnie podkreśloną fakturą i kontrastami świetlnymi. Innymi słowy nakręcił kolorowy film jak czarno-biały. Fraser z Reevesem natomiast wzięli monochromatyczną niemal paletę barw... a resztę olali. Efekt końcowy wygląda jakby ktoś kręcił czarno-biały film niczym kolorowy. Innymi słowy jak bura sraka.
13-06-2023, 20:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-06-2023, 20:11 przez Paszczak.)
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Czy czasem Alfred nie wytknął w TDKR Bruce'owi, że sam czeka na okazje by było źle, by mógł wyjść znowu jako Batman i dać się zabić, byle tylko nie żyć normalnie? Czy Carmine Falcone nie jebie Bruce'a już na samym początku Batman Begins jak burą sukę odnośnie jego bólu i cierpienia?
Ras wypomina Batmanowi to, że "wziął jego rady odnośnie teatralności zbyt dosadnie", z resztą, to taka konwencja, albo akceptujemy to, że Batman nosi taki, a nie inny kostium, albo kwestionujemy też fakt, że policja nie odkryła jego tożsamości już na samym początku i na każdym kroku nie tworzyła zasadzek na samozwańczego bohatera.
W The Batman mamy jednocześnie detal jak makijaż pod maską, a z drugiej mamy magiczny skafander który odpala się z peleryny, obtacza całe ciało, a później Battinson uderzając na pełnej kurvie w autobus < most < beton, jedynie lekko kuleje. To tak samo jest z tym motywem Bruce'a jako emo, przecież ta sekwencja gdy rozrysowuje na podłodze poszlaki z gołą klatą, to już nie jest "edgy Bruce", tylko Reeves myślący, że kręci właśnie zajebistą sekwencję która jest symboliczna bo Riddler też rysował plany na podłodze, chuy z tym, że nie ma to za grosz sensu w kontekście Bruce'a, bo Riddler ukrywał swoje plany, a Bruce zamiast jak człowiek siedzieć przed bat komputerem napierdala naklejki z gazet i taśmy klejącej na podłodze słuchając po raz kolejny Nirvany.
13-06-2023, 20:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-06-2023, 20:16 przez marsgrey21.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,362
Liczba wątków: 21
Ale w Begins nikt nie powiedział Bruce'owi, że zamiast bić po buzi nieuprzywilejowanych społecznie obywateli powinien wspierać starania kolorowych urzędników miejskich. Pamiętaj, prawdziwi bohaterowie dotują BLM.
13-06-2023, 20:19
Black Women Forever
Liczba postów: 2,857
Liczba wątków: 4
OGPUEE, dlaczego "wyjątkowo"? Jesteś fanem profanacji Spider-Mana z MCU? Bo tak nie wiem kiedy mógłbyś się ze mną w czymś nie zgadzać, jak ja same mądrości piszę ;-)
O Boże chwilę mnie nie ma i już ktoś murzyńskie powiązania wyniuchał.
Marsgrey, pisałem już to kiedyś. Ja ani przez minute nie myślałem że oglądam znów quasi realistycznego Batmana. W zasadzie od otwarcia z monologiem, już widziałem że to całkowicie komiksowa konwencja. Potem batmanowe tricki jak z gier. Po seansie wchodzę w internet, a tu oburzenia że brak realizmu w scenach akcji. Reeves obrał wizualny styl uziemienia bohatera, ale to nic ponad wybór scenerii, bajerów. Wszystko inne huczy, że to komiksowa akcja, walenie głową w mosty, armie policjantów wyskakujące z każdego korytarza.
Gdy Nolan w Rises stwierdził jebać to, final to będzie komiks jak u poprzedników, rozumiałem oburzenie - poprzednie 2 części trzymały się kurczowo quasi realizmu, i ludzie byli oszołomieni po bombie na sznurku. Ja też, miałem wtedy 16 lat gdy byłem w kinie na Rises, z moją 1 dziewczyna poznana jeszcze w gimbazie - metalówka z borderem, poleciałem na nią bo była wtedy mroczna jak ja i też cięła się żyletkami. Plułem po seansie w internecie, że Nolan pogwałcił realistyczną konwencję. Dobrze że potem dorosłem i zrozumiałem, że to był jego świadomy wybór, i wyszło zajebiście.
1. BB 2. TDKR 3. TDK
Chyba chaotyczny styl pisania mam, co? Przepraszam za to.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem
13-06-2023, 21:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-06-2023, 21:19 przez Ted.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,169
Liczba wątków: 6
Przeca Nolan w żadnym filmie nie ma realistycznj konwencji tak naprawdę.. no nie bardziej niż Reeves :p
Więc nie rozumiem porównań w tym sensie bo powiedzcie mi w czym Nolan jest bardziej realistyczny niż Reeves :p
Ted, to nie jest jakiś personalny atak czy coś. Po prostu odnoszę się do Twojej wypowiedzi.
(13-06-2023, 18:58)Ted napisał(a): Nie lubię porównań do Begins, bo Nolan miał dużo łatwiejsze zadanie pokazując drogę do przebycia, gdy opowiadał origin story. Bo po Begins, Batman już nie przechodził żadnego rozwoju, tylko robił za tło dla swoich przeciwników.
Przechodził. Dojrzał do tego aby przestać być Batmanem.
(13-06-2023, 18:58)Ted napisał(a): Reeves podjął się trudniejszego zadania, czyli powieszenia czegoś nowego o już funkcjonującym Batmanie. Jednym z koronnych zarzutów wobec Bruce'a Wayne'a w różnych mediach, jest fakt że zatrzymał się na etapie płakania za rodzicami i wygodnym kiszeniu się w swojej strefie komfortu, obijaniu Jokera raz w tygodniu, zaliczenia czasem Seliny i zostawiania statusy związku "to skomplikowane", z obligatoryjnym niedocenianiem Alfreda w tle.
.. z wyjątkiem filmów "Batman Forever" oraz "Batman i Robin" gdzie przestał płakać za rodzicami i doceniał Alfreda.
(13-06-2023, 18:58)Ted napisał(a): The Batman w końcu pokazał braki Batmana nie w wyszkoleniu czy fachurze detektywa, tylko na podłożu emocjonalnym i filozoficznym w kontekście stylu krucjaty o Gotham, która poza informacją z TDKR o bankructwie Wayne'a przez nietrafione inwestycje humanitarne, ograniczała się do ścigania zamaskwanych przestępców. Finałowy monolog pięknie komponuje się z otwierającym, pokazując że Bruce w końcu dopuścił do swojego zakutego łba, że jako Bruce Wayne może zrobić tyle samo dobrego. Że obijanie Jokerów po prostu nie wystarczy, by "uratować Gotham".
Co rozumiał już w "Batman Returns" Burtona gdzie jako Bruce Wayne próbował powstrzymać zakusy Maxa Schrecka.
(13-06-2023, 18:58)Ted napisał(a): Nie da się nie docenić filmu Reevesa, że jako pierwszy zrozumiał umowność zajebistości Batmana, i pozwolił sobie nawet na lekką ironię. Clue fan domu Batmana to masturbowanie się nad jego zajebistością, nad tym jak zawsze ma plan, because i am batman, i tak dalej. Filmy w ogóle nie chciały zwracać uwagi na fakt, jak złamany jest to człowiek. Jak często jest żałosny. I jak nie potrafi docenić tego co ma - że mimo tragedii straty rodziców, miał kochającego Alfreda i fortunę zabezpieczającą resztę życia. To kompletnie oczywiste rzeczy, a mimo to tylko Rises jako tako chciał je liznąć.
Oraz "Batman Forever" i BvS.
(13-06-2023, 18:58)Ted napisał(a): Zemstą nazywał się tylko sam Batman, gdy nazywali go tak Selina i Pingwin, zawsze miało to wydźwięk ironiczny, z przekąsem. Reeves jako jedyny reżyser ma jaja by wytknąć, jakim Batman jest podkładającym sobie emocjonalne kłody pod nogi edgy boyem. Nie jest mesjaszem jak u Nolana..
Motyw zemsty był motywem Batmana w filmach Burtona oraz w "Batman Forever" i tam też każdy mógł go nazwać zemstą. Bo tym się kierował.
(13-06-2023, 18:58)Ted napisał(a): Cały ten film, to taka laurka dla wieloletnich fanów postaci, i środkowy palec to mentalnych nastolatków, którzy postrzegają Batmana wyłącznie przez pryzmat jego zajebistości, umiejętności fizycznych i intelektualnych, jakby całkowicie ignorując fakt, że to emocjonalna kaleka, młody Werter gdyby zamienić ukochaną na rodziców.
.. czyli Batman z "Batman Forever" i BvS.
(13-06-2023, 18:58)Ted napisał(a): Wstydliwa rzecz o której edgy fani Batmana nie chcą myśleć, to fakt że nie adoptował Robinów tylko po to by im pomóc.
.. czyli "Batman Forever".
(13-06-2023, 18:58)Ted napisał(a): Na finałowym monologu miałem już tylko łezkę w oku. Mój Batman w końcu dorósł. W końcu pokazali go od strony, którą zawsze chciałem zobaczyć na ekranie. Od tej prawdziwej, a nie z fantazji mrocznych 15 latków.
BvS
Matt Reeves z pewnością bardzo dobrze rozumie (albo mu ktoś wytłumaczył) filmy Burtona , Schumachera i Snydera ale.. nic nowego sam o Batmanie nie powiedział. "The Batman" to po prostu sklejka motywów z różnych filmów.
13-06-2023, 22:05
Black Women Forever
Liczba postów: 2,857
Liczba wątków: 4
Japierdole, znów muszę na Twoje debilizmy odpisywać. Reeves nie musi rozumieć żadnych jebanych filmów człowieku, bo adaptuje komiksy a nie stare bat filmy. A BvS nie jest miarodajnym przykładem, to krawedziowy Snyderowy Batfleck który zabija na prawo i lewo, a potem skrajnie w ZSJL staje się Daredevilem stawiającym wszystko na wiarę.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem
13-06-2023, 22:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2023, 01:01 przez Ted.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,169
Liczba wątków: 6
No tak. Właśnie widać :)
A Snyderowy Batman to ktoś kto uważa że nic nie osiągnął, jego całe życie spłynęło do ścieku, było nic niewarte i postanawia zabić bohatera aby nadać swojemu życiu sens, zrobić choć raz coś znaczącego co na coś wpłynie.
13-06-2023, 22:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-06-2023, 22:49 przez Rozgdz.)
Black Women Forever
Liczba postów: 2,857
Liczba wątków: 4
Postanawia zabić Supermana, by zabezpieczyć się przed ewentualnością w której On zabija świat. Chciałbym żebyś trollował z tym co napisałeś wyżej.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem
14-06-2023, 01:01
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,908
Liczba wątków: 15
Cytat:Nie da się nie docenić filmu Reevesa, że jako pierwszy zrozumiał umowność zajebistości Batmana, i pozwolił sobie nawet na lekką ironię. Clue fan domu Batmana to masturbowanie się nad jego zajebistością, nad tym jak zawsze ma plan, because i am batman, i tak dalej. Filmy w ogóle nie chciały zwracać uwagi na fakt, jak złamany jest to człowiek.
To wyjaśnia czemu ja się odbiłem od tego filmu. Nie znosze tej post All-starowej wersji Batmana przygotowanego na wszystko. Dla mnie to zawsze było Zorro Turbo i tylko w takich wersjach go szanuje, dlatego dla mnie najlepszy pod tym kątem jest pierwszy Burtonowy film i Begins, które w ten sposób do tego podchodzą. (Returns tez uwielbiam jako film, ale umówmy się, że jako ekranizacja komiksu jest dosyć słaba).
14-06-2023, 11:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2023, 11:48 przez Corn.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,310
Liczba wątków: 128
Ted napisał(a):Nie da się nie docenić filmu Reevesa, że jako pierwszy zrozumiał umowność zajebistości Batmana, i pozwolił sobie nawet na lekką ironię.
Da się.
Nie ma w nim nic, co bym doceniał.
14-06-2023, 15:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2023, 15:05 przez Gieferg.)
Black Women Forever
Liczba postów: 2,857
Liczba wątków: 4
Lista Corna jest ciekawa, widzę że na połowę co najmniej mam odpowiedź, więc odniosę się w wolnej chwili, czyli pewnie za miesiąc.
Srebrnik, ciekaw jestem czy podobnie byś odczytał emocjonalnej serial Peacemaker. Czy zobaczyłbyś ten komentarz Gunna który ja, czy byłby to dla Ciebie zlepek gagów i prymitywnych żartów, bo takie odczucia miał zdaje się Marsgrey. Ale Marsgrey to hejter Gunna. :P
Daj znać przemyślenia o The Batman po rewatchu, bo o ile odbiór filmu jest indywidualny, tak to czy pewne rzeczy tam są lub nie jest raczej obiektywne, i tutaj mamy pole do dyskusji.
Corn dobrze pamiętam, że narzekałeś na ilość Alfreda? Do tego tylko do razu chciałbym się odnieść. Alfreda było mało, ale jego sceny były perfekcyjnej na miejscu. Dbał o Bruce'a, siedział mu nad jego zagadkami, był rodziną przez cały film przez Batmana odtrącana. Alfred był jednym ze sposobów pokazywania emocjonalnej infantylności Gacka o której pisałem, musiał przejść drogę z Riddlerem i dorosnąć do tego, by docenić Alfreda.
To było urocze, gdy Wayne robił piruety słowne, by powiedzieć Alfredowi w szpitalu że go kocha, ale nie stracić wizerunku mrocznego twardziela bez emocji z gargulca. Reeves z Tolminem nad tym posiedzieli. Działało to 1000x lepiej na serce niż biblijne teksty Goyera. Choć nie twierdzę że goyerowych frazesów z BB i TDK nie lubię. Słucham regularnie w filmikach motywacyjnych z Batmanów Nolana. Ale one są do zadumy i masturbacji, a nie do łzy wzruszenia jak dialogi z The Batman.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem
14-06-2023, 15:38
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,169
Liczba wątków: 6
(14-06-2023, 01:01)Ted napisał(a): Postanawia zabić Supermana, by zabezpieczyć się przed ewentualnością w której On zabija świat. Chciałbym żebyś trollował z tym co napisałeś wyżej.
Co kompletnie nie zmienia tego co napisałem wcześniej, bo tak jest w filmie. No chyba że ktoś przeoczył scenę.
W tym widzi co może zrobić. To jest ta Wielka Sprawa. Ale jest tutaj wyraźnie zaznaczone z czego to wynika.
Inne rzeczy na które większość osób nie zwraca uwagi to że np Alfred uważa to za szaleństwo, samobójstwo. Sam Batfleck śmiercionośną broń zostawia w miejscu do którego trzeba dotrzeć, używa zbroi z egzoszkieletem aby się wzmocnić i gazu aby Supsa osłabić. To nie jest zabójstwo, tylko pojedynek na możliwie wyrównanych zasadach.
To jest Ostatnia Walka Batmana. O jego "legacy" ;)
14-06-2023, 21:26
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2023, 21:27 przez Rozgdz.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
@Ted
Napiszę na bank, ale nie wiem, kiedy to nastąpi. Może być nieprędko.
Przy okazji, jeszcze dotarła do mnie Twoja uwaga o tekście "Nie jesteś moim ojcem". Bardzo mocna uwaga
.
14-06-2023, 23:11
Black Women Forever
Liczba postów: 2,857
Liczba wątków: 4
Spoko, może jak wyjdę z odwyku to już będzie czekała Twoja rewatchowa recenzja na mnie. Chyba że będę mógł mieć tam internet, ale dla Was lepiej bym go nie miał bo Tedowe pierdolenie na trzeźwo rozniesie to forum do atmosfery.
Ciekawe co Rozgdz po Flashu będzie pisał, btw. Co obawiam się że niejednoznaczna końcówka będzie prawdziwym paliwem do jego maszyny szaleństwa, produkującej posty na tym forum.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem
14-06-2023, 23:51
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Postaram się dostarczyć. Tobie życzę jak najlepiej, bo jesteś bardzo oryginalny, a przede wszystkim wartościowy.
.
14-06-2023, 23:59
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,321
Liczba wątków: 29
:)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
23-06-2023, 22:44
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Co jak co, ale jak się zobaczyło wpierw Michelle, to wszystkie późniejsze Catwoman wypadają absolutnie blado. Z roli Hathaway niewiele już pamiętam, a Berry urwanej z sesji dla Playboya to nawet nie skomentuję.
24-06-2023, 09:10
|