Według mnie film Zombiego jest kapitalny w pierwszej części - ukazującej dorastanie Myersa. Tyle, ze sama nie wiem czy nazwalabym to horrorem, slasherem - mi to bardziej wygladało na jakiś zaczątek filmu psychologicznego, co jest dla mnie interesujące, jako dla osoby, która zna i lubi cała serię Halloween.
Potem kiedy zaczyna się część slasherowa - skopiowana od Carpentera jest juz gorzej - nie czuje klimatu, ani razu nie wystraszylam się, po prostu sieczka bez zadnych emocji. W dodatku bohaterki naprawde niewiele mnie interesują. Ale mimo braku klimatu jest tu coś, co wypada o niebo lepiej niz w oryginale - brutalność i sama postać Myersa. W fimie z 78 roku było zbyt lajtowo - zbyt malo osob ginelo , za malo krwi i ogolnie zbyt delikatnie bylo. Ponadto sam Myers tutaj wreszcie wyglada przerazająco i spektakularnie - ale to pewnie przez to, ze widzialam go bez maski, jak wygladal w pierwszej polowie filmu Zombiego ( i jaki przerazajacy był jako dziecko) i przez to, ze wiem kim jest, czuje autentyczne przerazenie jego nieludzkim wygladem.
Mysle, ze gdyby do klimatu Carpentera dodać monstrualność Myersa w wykonaniu Zombiego i brutalność, wyszedłby slasher wyborny.
Natomiast pierwsza czesc filmu powinna wyjść pod nazwą prequela a nie remake'u.
Napięcia tu duzo mniej niz u Carpentera, ale rozbudowanie postaci Myersa wplynelo korzystnie na tę postać, ktora u Carpentera była jednak zbyt mało przerazajaca.
Podsumowując - Carpenter straszyl klimatem, napięciem (choć w sumie niewiele się tak naprawde działo) - Zombie straszy Myersem (i dzieje się dużo). Dwa zupelnie inne filmy, ale kazdy coś w sobie ma.
Potem kiedy zaczyna się część slasherowa - skopiowana od Carpentera jest juz gorzej - nie czuje klimatu, ani razu nie wystraszylam się, po prostu sieczka bez zadnych emocji. W dodatku bohaterki naprawde niewiele mnie interesują. Ale mimo braku klimatu jest tu coś, co wypada o niebo lepiej niz w oryginale - brutalność i sama postać Myersa. W fimie z 78 roku było zbyt lajtowo - zbyt malo osob ginelo , za malo krwi i ogolnie zbyt delikatnie bylo. Ponadto sam Myers tutaj wreszcie wyglada przerazająco i spektakularnie - ale to pewnie przez to, ze widzialam go bez maski, jak wygladal w pierwszej polowie filmu Zombiego ( i jaki przerazajacy był jako dziecko) i przez to, ze wiem kim jest, czuje autentyczne przerazenie jego nieludzkim wygladem.
Mysle, ze gdyby do klimatu Carpentera dodać monstrualność Myersa w wykonaniu Zombiego i brutalność, wyszedłby slasher wyborny.
Natomiast pierwsza czesc filmu powinna wyjść pod nazwą prequela a nie remake'u.
Napięcia tu duzo mniej niz u Carpentera, ale rozbudowanie postaci Myersa wplynelo korzystnie na tę postać, ktora u Carpentera była jednak zbyt mało przerazajaca.
Podsumowując - Carpenter straszyl klimatem, napięciem (choć w sumie niewiele się tak naprawde działo) - Zombie straszy Myersem (i dzieje się dużo). Dwa zupelnie inne filmy, ale kazdy coś w sobie ma.
17-12-2007, 01:31





