Wiecie, co najbardziej lubię u tych pustych Amerykańców? To, że temat wykopaliskowy (cywilizacja Majów) potrafią połączyć z konwencją kina akcji ala Rambo i wyjdzie z tego zajebisty spektakl. Takie jest właśnie "Apocalypto" - kino akcji w najlepszym wydaniu. Czego tu nie ma? Jest motyw zemsty, jest ratowanie ukochanej, jest ostra rzeźnia, dużo juchy, fenomenalne zdjęcie, wartka intryga... Zero nudy. Gorąco polecam najnowszy film Gibsona. Niektóre sceny zapewne wejdą do historii kina. Aha, przez ekran przewija się cała masa charakterystycznych postaci. Słowem, mega dobre kino z gatunku akcja/przygoda.
PS: Zgadzam się z Militarym w 134%.
PS2: Chcecie wiedzieć, czego mi najbardziej szkoda? (Odp. NIE! :)) Tego, że Gibson już nigdy nie zagra w jakimś fajnym filmie sensacyjnym. Czasy "Zabójczej broni" albo "Ptaszka na uwięzi" bezpowrotnie minęły.
PS: Zgadzam się z Militarym w 134%.
PS2: Chcecie wiedzieć, czego mi najbardziej szkoda? (Odp. NIE! :)) Tego, że Gibson już nigdy nie zagra w jakimś fajnym filmie sensacyjnym. Czasy "Zabójczej broni" albo "Ptaszka na uwięzi" bezpowrotnie minęły.
30-12-2006, 01:08






