![[Obrazek: 7361289.3.jpg?l=1299122738000]](http://1.fwcdn.pl/po/98/40/559840/7361289.3.jpg?l=1299122738000)
Wielokrotnie trafiałem na opinie, jakoby Insidious było jednym z najlepszych (najlepszym) horrorem ostatnich lat, filmem autentycznie przerażającym i tym podobne. Do tego typu opinii trzeba oczywiście podchodzić z rezerwą, zwłaszcza że Amerykanie robią w portki z byle powodu (patrz: Paranormal Activity, swoją drogą Insidious to film tych samych producentów), no ale że w rolach głównych wystąpili Patrick Wilson i Rose Byrne, pomyślałem że może faktycznie jest to coś niezłego, nawet pomimo osób reżysera i scenarzysty Piły. Byłem w błędzie.
Zaczyna się nieźle, choć już od pierwszych sekund Wan serwuje mega przesadzoną muzykę (zbyt mocno inspirowaną Lśnieniem) i strrrraszną Babę za oknem. Że co? To ma być straszne? Ale jakoś o tym zapomniałem, bo oto Wilson i Byrne razem z trójką dzieci wprowadzają się do nowego domu i zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Przyznaję, w kilku momentach filmowi udaje się wytworzyć nawet niezgorszą atmosferę grozy (najlepszy jest chyba moment w którym Jeden z ich synów wpada w tajemniczą śpiączkę i stopniowo film zbacza na tor, w którym z potencjalnego horroru zamienia się w groteskową komedię. Duch chłopca tańczący sobie do muzyki z gramofonu? Matka (Barbara Hershey) Wilsona, która bez żadnego uzasadnienia ma sen częściowo wyjaśniający fabułę? W tej scenie zresztą okazuje się, co się dzieje z ich synkiem - czai się przy nim Jakby to skomentować? Nie wiem, a to dopiero początek atrakcji, bo w następnej scenie reżyser wprowadza dwójkę Ghostbustersów ze śmieszną aparaturą, którzy przerzucają się jakimiś pseudozabawnymi (!) tekstami. Mało tego, jednego z nich zagrał scenarzysta Leigh Whannell. Pamiętacie pierwszą Piłę? Tak, to on raczył nas tam swoim pożal się Boże aktorstwem. Ponieważ film jest zrzynką min. z Poltergeista, wezwane zostaje Medium.
Nie wdając się zbytnio w szczegóły, czeka nas baaardzo dokładne wyjaśnienie tego co się dzieje z chłopczykiem (przy którym zacząłem już poważnie zgrzytać zębami), na jaw wychodzi mroczna tajemnica z przeszłości (przy której zacząłem zdzierać sobie szkliwo) i bekowa scena seansu spirytystycznego. Ale to nic, bo oto nadchodzi finał, w którym twórcom puszczają wszystkie hamulce - Nie mogło zabraknąć oczywiście antyzaskakującego twista na koniec okraszonego łopatologicznymi flashami, mimo, że rzecz jest w 100% czytelna i zrozumiała.
Nie wiem, może nie zrozumiałem intencji twórców, bo gdzieniegdzie czytam o jakimś udanym powrocie do horrorów z lat 70-tych i tym podobne bzdety, włącznie z tym jakoby Insidious był filmem strasznym (bo jest, ale strasznie zły). Tanie zdjęcia, absurdalna muzyka, zagubiony Patrick Wilson, który momentami gra tak, jakby nie słyszał co mówi druga osoba w danej scenie (serio, WTF?), wreszcie ROTFLowe rozwiązania fabularne, choć za śmieszność tego filmu obarczam bardziej reżyserię i realizację niż pomysły jako takie, w odpowiednich rękach może i coś by z tego wyszło.
Zawartość kiczu w kiczu przekraczająca dopuszczalne normy, niestety nie jest to kicz sprawiający radość z obcowania z nim, wręcz przeciwnie.
13-07-2011, 09:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-05-2018, 10:07 przez Mierzwiak.)
Spoiler![[Obrazek: snapshot20110713022226.jpg]](http://img12.imageshack.us/img12/8805/snapshot20110713022226.jpg)





