Pamiętam że po filmie podziewałem się tego samego co w przypadku Bayformers, czyli wielkiej dawki odmóżdżającej akcji i efektywnie efekciarskiego shitu. A tu proszę zeskocznie, bowiem film okazał się naprawdę niezły, zdecydowanie lepszy od trylogii filmowej Transformers w reżyserii Michaela Baya. G.I. Joe: The Rise of Cobra nie pozuje na poważne ani ambitne dzieło, nie jest też wydaje mi się skierowany do ''dzieciaków'' a bardziej do pokolenia pamiętającego produkcję animowaną o G.I. Joe z czasów VHS. Jest to więc sentymentalna podróż w przeszłość i muszę przyznać że długo na coś takiego czekałem. Jest śmiesznie, miło i jest odpowiednia dawka akcji. Stephen Sommers się postarał i sprawy ogólnie nie sknocił. Aktorów do ról dobrano bardzo dobrze, szczególnie przypasował mi Storm Shadow i Baronowa. Ogólnie muszę powiedzieć że soundtrack jest całkiem niezły , ma dynamiczne jak i spokojne utwory. Moje ulubione to oczywiście Mars Industries, General Hawk, Snake Eyes (zwłaszcza końcówka), oraz End Credits. Jedyny minus chyba taki że utwory te mogły by być dłuższe i bardziej zróżnicowane.
Plusy:
- Paryski pościg
- Snake Eyes
- Drużyna G.I. Joe jest całkiem nieźle przedstawiona
- Snake Eyes vs Storm Shadow
- Zartan
Minusy:
- film mógłby być nieco dłuższy
- czasem rzeczywiście efekty specjalne mogłyby być lepsze
- Snake Eyes złożył śluby milczenia
- kostiumy Delta Six
Plusy:
- Paryski pościg
- Snake Eyes
- Drużyna G.I. Joe jest całkiem nieźle przedstawiona
- Snake Eyes vs Storm Shadow
- Zartan
Minusy:
- film mógłby być nieco dłuższy
- czasem rzeczywiście efekty specjalne mogłyby być lepsze
- Snake Eyes złożył śluby milczenia
- kostiumy Delta Six
01-09-2011, 21:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-09-2011, 22:02 przez Kinomaniak.)





