Z powodu chęci obejrzenia kilku tytułów z Melem odkopuję ten temat.
Film jest dziełem. DZIEŁEM! Mel nie pierdoli się. Kręcimy w scenerii krwawych cywilizacji mezoamerykańskich? To na początku mamy rozprucie tapira zakończone degustacją jego jąder (myślałem, że film dostał NC17). I czego tu nie mamy: Wyżynanie wioskowych, składanie ofiar bogom, nierówna walka z jaguarami (a nie, że koleś siłuje się z kocurem łamiąc mu kark i wychodzi z tego cały, czysty, bez zadrapania i z lśniącym uśmiechem), zrzucanie do wody. Plus jeszcze pieczołowicie odtworzone kostiumy, fryzury, wygląd, piramidy i porozumiewanie się językiem maya (a kto inny mógł dać perfekt język angielski, no może z jakimś akcentem). A propo języka, jak teraz pomyślę to Indianie mogli mówić swoim językiem niezależnym od maya. Ale może mam za małą wiedzę.
I podobało mi się nakreślenie relacji złych. Oczywiście mamy w filmie czarno-biały obraz, że dzikusy to dobre, szlachetne dowcipkujące kolesie do piwa, a Majowie to bezduszne, rozkoszujące się cierpieniem i żądne krwi potwory (przyboczny bossa jest tego przykładem), ale sceny z synem bossa nadawały trochę ludzkiego wymiaru, i późniejsza zemsta za jego śmierć urealniły motywacje ścigania łapy Jaguara. I tak się robi filmy panowie obiektywno-politpoprawni filmowcy z Polski! Żadnych dobrych Majów, gości pieprzących system i pomagania bohaterom!
I czy ja wiem, że to była propaganda wyzwolenia biednych dzikusów przez chrześcijaństwo? Hiszpanie przypłynęli, Majowie się pogapili, Łapa Jaguara zwiał i dumał z rodzinką co może ich czekać.
Z drugiej strony chciałbym obejrzeć sequel. Konkwista kontra Majowie - to by było coś.
Mel, rób więcej takich historycznych filmów. I czekam na ten film o Wikingach.
Film jest dziełem. DZIEŁEM! Mel nie pierdoli się. Kręcimy w scenerii krwawych cywilizacji mezoamerykańskich? To na początku mamy rozprucie tapira zakończone degustacją jego jąder (myślałem, że film dostał NC17). I czego tu nie mamy: Wyżynanie wioskowych, składanie ofiar bogom, nierówna walka z jaguarami (a nie, że koleś siłuje się z kocurem łamiąc mu kark i wychodzi z tego cały, czysty, bez zadrapania i z lśniącym uśmiechem), zrzucanie do wody. Plus jeszcze pieczołowicie odtworzone kostiumy, fryzury, wygląd, piramidy i porozumiewanie się językiem maya (a kto inny mógł dać perfekt język angielski, no może z jakimś akcentem). A propo języka, jak teraz pomyślę to Indianie mogli mówić swoim językiem niezależnym od maya. Ale może mam za małą wiedzę.
I podobało mi się nakreślenie relacji złych. Oczywiście mamy w filmie czarno-biały obraz, że dzikusy to dobre, szlachetne dowcipkujące kolesie do piwa, a Majowie to bezduszne, rozkoszujące się cierpieniem i żądne krwi potwory (przyboczny bossa jest tego przykładem), ale sceny z synem bossa nadawały trochę ludzkiego wymiaru, i późniejsza zemsta za jego śmierć urealniły motywacje ścigania łapy Jaguara. I tak się robi filmy panowie obiektywno-politpoprawni filmowcy z Polski! Żadnych dobrych Majów, gości pieprzących system i pomagania bohaterom!
I czy ja wiem, że to była propaganda wyzwolenia biednych dzikusów przez chrześcijaństwo? Hiszpanie przypłynęli, Majowie się pogapili, Łapa Jaguara zwiał i dumał z rodzinką co może ich czekać.
Z drugiej strony chciałbym obejrzeć sequel. Konkwista kontra Majowie - to by było coś.
Mel, rób więcej takich historycznych filmów. I czekam na ten film o Wikingach.
04-06-2012, 22:47






