(25-05-2013, 10:47)patyczak napisał(a): Oglądałem do czwartej w nocy i pochłonąłem całość w jeden dzień, bo nie mogłem się doczekać emocjonalnego rozpierdolu w stylu sfu, ale trochę się zawiodłem. Finał mną nie wstrząsnął. Może dlatego, że już kilka odcinków wcześniej domyśliłem się kto jest mordercą.
Ja się akurat nie domyśliłem, ale tutaj akurat się całość nie zasadzała na zaskoczce, ale na reakcji postaci. Naprawdę nie ruszyły Cię takie sceny jak
Może inną wrażliwość mamy, ja się naprawdę dawno na niczym tak nie "rozgotowałem" jak na finale Broadchurch.
patyczak napisał(a):Może praca policji na prowincji wygląda tak nieudolnie, ale po wieloletnich przyzwyczajeniach trudno utożsamić się (choć to świetne postaci) ze śledczymi, którzy są tak bierni.Wiesz, ale ta bierność i brak postępów są dobrze uzasadnione, wszak jedynie Alec miał jakiekolwiek pojęcie jak prowadzić tego rodzaju sprawy, czego zresztą nie omieszkał kilkakrotnie zauważyć :-) Ja ten serial bardziej traktuję jako portret społeczności w obliczu kryzysu, mniej jako kryminał. No i jako głos w sprawie A jasnowidz był spoko. Trochę też mnie początkowo irytował, ale uważam że jednak nie przerysowali go za bardzo i dość dobrze wpasował się w tą galerię zwykłych - niezwykłych mieszkańców.
Why are you firing wallnuts at me?
25-05-2013, 21:33
Spoiler




