Mnie finał zaskoczył (nie domyśliłam się, kto jest mordercą), i wywołał na początku lekkiego wtf-ka - coś jest na rzeczy z tym chwytem "zabił kamerdyner", o którym pisze Jarod, ale potem jednak doszłam do wniosku, że nie finał mógł być lepszy. Raz, że tak dobrze zostało to poprowadzone, dwa, że dzięki temu widać, jaka ta zbrodnia jest banalna, przez co historia zyskuje na prawdziwości - zbrodnie next door zazwyczaj są przecież banalne. Poza tym podpisuję się pod kolejny raz pod wszystkimi ochami i achami tutaj :).
Drugi sezon rzeczywiście z wiadomych powodów raczej nie będzie rozgrywał się w Broadchurch, a że zostanie nazwa, to w sumie nie będzie takie rażące - jak by nie było, sprawa w miasteczku była przełomowa dla obojga policjantów i scementowała - w bardzo nietypowy sposób - ich zawodowy związek. Zawsze będą o niej pamiętać, ta nazwa to jakby piętno, stygmat, czy jak to nazwać, przyczajone gdzieś w podświadomości.
Super, gość z przemyślaną od początku koncepcją, jak przy Breaking Bad. Na pewno będzie dobrze.
Drugi sezon rzeczywiście z wiadomych powodów raczej nie będzie rozgrywał się w Broadchurch, a że zostanie nazwa, to w sumie nie będzie takie rażące - jak by nie było, sprawa w miasteczku była przełomowa dla obojga policjantów i scementowała - w bardzo nietypowy sposób - ich zawodowy związek. Zawsze będą o niej pamiętać, ta nazwa to jakby piętno, stygmat, czy jak to nazwać, przyczajone gdzieś w podświadomości.
(31-05-2013, 21:10)Soze napisał(a): Czytałam jakiś wywiad z twórcą, w którym mówił, że historię na drugi sezon miał w głowie od początku i tylko nie wiedział czy będzie dane mu ją opowiedzieć.
Super, gość z przemyślaną od początku koncepcją, jak przy Breaking Bad. Na pewno będzie dobrze.
01-06-2013, 11:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-06-2013, 11:29 przez Quay.)





