Żeby uniknąć gołosłowności, nara nie pójdę i jednak wytłumaczę, dlaczego uważam Gibsona-rezysera za sprytnego prymitywa, niemającego ostatnio niczego sensownego do powiedzenia od siebie. Dwa lata temu wziął się za âPasjęâ â temat pewniak. Nawet nad scenariuszem nie musiał się specjalnie napracować. Wiadomo, męka Chrystusa, na dodatek dosyć realistycznie i nadzwyczaj brutalnie opowiedziana, to łakomy kąsek dla wszystkich kinomanów, wierzących i niewierzących. Założenie to sprawdziło się w praktyce. Film obejrzało mnóstwo ludzi na świecie, nawet takich, którzy do kina nie chodzą, a może nawet byli po raz drugi w życiu. Ale czy znaleźli oni w âPasjiâ jakieś słowo prywatnie od Gibsona? Ja nie.
âApocalyptoâ â to podobny żelazny chwytliwy, ale i piękny temat. Majowie, ich tajemnicza zagłada, konkwista, itd. itp. Temat bajka â samograjka. Na dodatek w zachwycających plenerach, dżungla, góry, wodospady, piramidy, malownicze postaci Indian itd. Gibson na tyle był pewny tematu, że nawet nie postarał się o sklecenie porządnego scenariusza. Jest on w "Apocalypto" zwyczajnie i śmiertelenie nudny. Po krótkim i ostrym wstępie, zaczynającym się sceną polowania uwieńczonym konsumpcją jąder tapira, rzezią w wiosce, mamy 50 minutową wędrówkę jeńców, przez góry i doliny, urozmaiconą sadystycznym znęcaniem się nad nimi. Później następuje jakże smakowity przerywnik składania z nich ofiar bogu Słonca, a następnie około godzinna ucieczka Łapy Jaguara z miejsca kaźni. Acha, dla urozmaicenia oglądamy, jego atrakcyjną żonę w 9 miesiącu ciąży ukrytą w wieeeeelkiej dziurze w ziemi, której oczekiwanie na męża, kończy się oczywiście szczęśliwym porodem. Wzruszające jak diabli!
A latając głowy, toczące się po schodach niebotycznej piramidy korpusy, tętniące i parujące serca wyjęte dopiero co z klatek piersiowych ofiar złożonych na ołtarzu, nie robiły na mnie specjalnego wrażenia. Jeśli film nie ma podkładu uczuciowego w ciekawie zmontowanej psychologii postaci, takie rzeczy nie wywołują u mnie emocji, jedynie wzruszenie ramionami i pogardę dla prymitywizmu twórcy.
Na plus dla filmu mogę zaliczyć dobre aktorstwo, także głównego aktora, grającego postać Łapy Jaguara. Dobry dźwięk, dobry obraz. Realizacja od strony technicznej była świetna, i na pewno kosztowna, tu nie można narzekać. Zawiódł głownie sam Gibson. Film można zobaczyć. Tylko nie trzeba się absolutnie nastawiać, że poszerzy nam co nieco horyzonty. Nie, nie oczekujmy takich rzeczy od Gibsona. To nawet nie jest przyzwoita rozrywka, to jest tylko dobrej jakości patrzydło.
A Imperium Majów upadło przede wszystkim z powodu chciwości i przewagi militarnej bialych najeźdźców katolików. .
âApocalyptoâ â to podobny żelazny chwytliwy, ale i piękny temat. Majowie, ich tajemnicza zagłada, konkwista, itd. itp. Temat bajka â samograjka. Na dodatek w zachwycających plenerach, dżungla, góry, wodospady, piramidy, malownicze postaci Indian itd. Gibson na tyle był pewny tematu, że nawet nie postarał się o sklecenie porządnego scenariusza. Jest on w "Apocalypto" zwyczajnie i śmiertelenie nudny. Po krótkim i ostrym wstępie, zaczynającym się sceną polowania uwieńczonym konsumpcją jąder tapira, rzezią w wiosce, mamy 50 minutową wędrówkę jeńców, przez góry i doliny, urozmaiconą sadystycznym znęcaniem się nad nimi. Później następuje jakże smakowity przerywnik składania z nich ofiar bogu Słonca, a następnie około godzinna ucieczka Łapy Jaguara z miejsca kaźni. Acha, dla urozmaicenia oglądamy, jego atrakcyjną żonę w 9 miesiącu ciąży ukrytą w wieeeeelkiej dziurze w ziemi, której oczekiwanie na męża, kończy się oczywiście szczęśliwym porodem. Wzruszające jak diabli!
A latając głowy, toczące się po schodach niebotycznej piramidy korpusy, tętniące i parujące serca wyjęte dopiero co z klatek piersiowych ofiar złożonych na ołtarzu, nie robiły na mnie specjalnego wrażenia. Jeśli film nie ma podkładu uczuciowego w ciekawie zmontowanej psychologii postaci, takie rzeczy nie wywołują u mnie emocji, jedynie wzruszenie ramionami i pogardę dla prymitywizmu twórcy.
Na plus dla filmu mogę zaliczyć dobre aktorstwo, także głównego aktora, grającego postać Łapy Jaguara. Dobry dźwięk, dobry obraz. Realizacja od strony technicznej była świetna, i na pewno kosztowna, tu nie można narzekać. Zawiódł głownie sam Gibson. Film można zobaczyć. Tylko nie trzeba się absolutnie nastawiać, że poszerzy nam co nieco horyzonty. Nie, nie oczekujmy takich rzeczy od Gibsona. To nawet nie jest przyzwoita rozrywka, to jest tylko dobrej jakości patrzydło.
A Imperium Majów upadło przede wszystkim z powodu chciwości i przewagi militarnej bialych najeźdźców katolików. .
21-06-2007, 12:37






