Film akcji, na ktorym usypiam co pół godziny, to jakiś biedny film akcji. :) Blade Runner to zubożona, pocięta, zmiksowana, zmieniona wersja powieści. Ale w przypadku dzieł Dicka takie zabiegi mają sens - wziąć pomysł wyjściowy (świetny) i przerobić go na potrzeby filmu. Dosłowna ekranizacja dzieł tego autora nie miałaby sensu. Toteż mówię, że BR jest bardzo dobry, ale mało przy tym dickowski. Dick mógł czuć specyficzną otoczkę dzięki warstwie wizualnej, ale geniusz tego pisarza leży głównie w dialogach i dziwnych rozwiązaniach fabularnych. Film Scotta zaś to tylko i wyłącznie sprawne operowanie obrazem. Dialogów tu prawie nie ma. Ale czekaj... zdajesz sobie sprawę, że Dick widział tylko i wyłącznie wersję producencką? Tę samą, którą każdy uważa za kompletnie zrąbaną?
05-07-2007, 23:08






