Najgorszym problemem tego filmu jest fabuła która ni****a nie angarzuje widza. Pomijam już to o czym mówił mierzwiak, czyli 47 facetów jedzie powstrzymać ślub, ale problem sięga głebiej. W pierwszej kolejności, nikt w tym filmie nie zadbał żebym w ogóle przejmował się losami tego królestwa czy pomszczeniem starego bossa. Najpierw reżyser pokazuje mi bande barbażyńców która ciśnie jakiegoś kolesia całe życie ze względu na jego niskie pochodzenie, a najlepszy z nich wszystkich łaskawie nie dał go zabić gdy był nieporzytomny (łaskawca), to jeszcze potem ten koleś ratuje ich przed demonami czy przed jakimiś intrygami a oni w podzięce tylko bardziej srają mu na głowę.
Najpierw reżyser pokazuje mi kraj w którym za niedotrzymanie etykiety dobry władca skróci cię o głowę, a potem każe mi się przejmować tym, że ktoś mu odebrał władzę i wierzyć w to, że nagle nastały mroczne czasy. A niech giną.
Kolejna kwestia, może mi ktoś wytłumaczyć co to była za próba z tymi duchami? Rozumiem, że keanu miał się popisać swoimi demonicznymi skillsami (co i tak jest debilne), ale jaką niby wartość miał udowodnić ten drugi swoją biernością to nie załapałem w ogóle.
Najpierw reżyser pokazuje mi kraj w którym za niedotrzymanie etykiety dobry władca skróci cię o głowę, a potem każe mi się przejmować tym, że ktoś mu odebrał władzę i wierzyć w to, że nagle nastały mroczne czasy. A niech giną.
Kolejna kwestia, może mi ktoś wytłumaczyć co to była za próba z tymi duchami? Rozumiem, że keanu miał się popisać swoimi demonicznymi skillsami (co i tak jest debilne), ale jaką niby wartość miał udowodnić ten drugi swoją biernością to nie załapałem w ogóle.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
25-04-2014, 14:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2014, 14:30 przez Negatywny.)





