Oglądałam całość jednym ciągiem i tylko dzięki temu denny i tani cliffhanger na końcu 7. odcinka nie wyprowadził mnie z równowagi :) Borze, ależ to było... poniżej wszystkiego.
Niedoróbek i tanich twistów było zresztą w drugim sezonie sporo, do tego doszły klisze: stary wyga na emeryturze dostaje ostatnie zlecenie, które w końcu przyjmuje, domniemany morderca wysyła do domniemanej ofiary listy z przedmiotem znaczącym coś tylko dla nich, obie prawniczki (jedna Dobra, kierująca się etyką zawodową, druga Zła, traktująca proces jako grę) mają Problemy, co ma im dodać głębi, w dodatku obie się znają i dochodzi wątek ich rywalizacji. Siłą 1. sezonu była stara, dobra kryminalna tajemnica: kto zabił, i powolne śledztwo. Tutaj już tej tajemnicy nie ma, więc postawiono na twisty i szybsze tempo. Wciąga to, owszem, ale od niechlujstwa scenariusza chwilami zęby bolą. Cały czas miałam wrażenie, że dwa wątki -- sądowy i śledztwo z Sandbrook -- przeszkadzają sobie nawzajem, że żadnego nie zdołano napisać dobrze.
Nie znaczy to, że ten sezon był całkiem zły. Kupuję zabieg z niespodziewaną zagrywką wiadomo kogo -- w końcu wiadome było, że Wątek Sandbrook miał parę fajnych głównych aktorów, dobry finał (jeszcze jedna głupia, nieprzemyślana zbrodnia "dobrych ludzi") i prawie wcale nieangażujące powtórne śledztwo. Rzeczywiście lepiej by to wyglądało jako prequel, ale pewnie nie chciano tego robić, by swój udział mogła mieć Ellie. Speaking of -- Olivia Colman jest fantastyczna i tak po prawdzie, to oglądałam ten sezon przede wszystkim dla niej. Najlepsze są chwile, kiedy w tę miłą, sympatyczną kobietę wstępuje anioł zemsty i wkurwu (scena opierdalania syna w sądzie -- mjut :), jak również "przyjazne" sceny z Hardym, jak ta w toalecie z pierwszego odcinka :D Co do samego Hardy'ego, to przede wszystkim się martwiłam, żeby chłopina nie zszedł na zawał :) W każdym razie między Tennantem a Colman jest wciąż świetna chemia i bardzo fajnie ogląda się ich razem (czego ponoć kompletnie nie było między Tennantem a Anną Gunn w nieudanym rimejku).
Niemniej ogólna ocena wygląda u mnie obecnie tak, jak u Pelivarona. Też nie wiem, jak pociągną trzeci sezon (oprócz wątku, o którym piszę w spojlerze). Jak dla mnie scena pod klifem mogłaby być finałem całego serialu.
Niedoróbek i tanich twistów było zresztą w drugim sezonie sporo, do tego doszły klisze: stary wyga na emeryturze dostaje ostatnie zlecenie, które w końcu przyjmuje, domniemany morderca wysyła do domniemanej ofiary listy z przedmiotem znaczącym coś tylko dla nich, obie prawniczki (jedna Dobra, kierująca się etyką zawodową, druga Zła, traktująca proces jako grę) mają Problemy, co ma im dodać głębi, w dodatku obie się znają i dochodzi wątek ich rywalizacji. Siłą 1. sezonu była stara, dobra kryminalna tajemnica: kto zabił, i powolne śledztwo. Tutaj już tej tajemnicy nie ma, więc postawiono na twisty i szybsze tempo. Wciąga to, owszem, ale od niechlujstwa scenariusza chwilami zęby bolą. Cały czas miałam wrażenie, że dwa wątki -- sądowy i śledztwo z Sandbrook -- przeszkadzają sobie nawzajem, że żadnego nie zdołano napisać dobrze.
Nie znaczy to, że ten sezon był całkiem zły. Kupuję zabieg z niespodziewaną zagrywką wiadomo kogo -- w końcu wiadome było, że Wątek Sandbrook miał parę fajnych głównych aktorów, dobry finał (jeszcze jedna głupia, nieprzemyślana zbrodnia "dobrych ludzi") i prawie wcale nieangażujące powtórne śledztwo. Rzeczywiście lepiej by to wyglądało jako prequel, ale pewnie nie chciano tego robić, by swój udział mogła mieć Ellie. Speaking of -- Olivia Colman jest fantastyczna i tak po prawdzie, to oglądałam ten sezon przede wszystkim dla niej. Najlepsze są chwile, kiedy w tę miłą, sympatyczną kobietę wstępuje anioł zemsty i wkurwu (scena opierdalania syna w sądzie -- mjut :), jak również "przyjazne" sceny z Hardym, jak ta w toalecie z pierwszego odcinka :D Co do samego Hardy'ego, to przede wszystkim się martwiłam, żeby chłopina nie zszedł na zawał :) W każdym razie między Tennantem a Colman jest wciąż świetna chemia i bardzo fajnie ogląda się ich razem (czego ponoć kompletnie nie było między Tennantem a Anną Gunn w nieudanym rimejku).
Niemniej ogólna ocena wygląda u mnie obecnie tak, jak u Pelivarona. Też nie wiem, jak pociągną trzeci sezon (oprócz wątku, o którym piszę w spojlerze). Jak dla mnie scena pod klifem mogłaby być finałem całego serialu.
06-03-2015, 10:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-03-2015, 13:18 przez Quay.)
Spoiler




