W sumie domyślałem się takiej reakcji, ale spoko. Zresztą właśnie też pozytywne opinie tutejszych forumowiczów, w tym także tych z którymi opiniami się liczę, zachęciły mnie do kolejnego seansu i... no właśnie nie mogę się przekonać :/
Co do tej Apokalipsy to ja jestem w stanie dostrzec, że to chodzi o to jedno plemię, czy też dramat jednego człowieka. Tylko dalej tytuł jest dla mnie zbyt podniosły, zbyt epicki w brzmieniu w tym co potem otrzymujemy. Naturalnie można nakręcić film, dajmy na to dziejący się na Śląsku i opowiadający historię emerytowanego górnika, która nielegalnie wydobywa węgiel z biedaszybu, aby móc sfinansować operację ciężko chorej żony i niech najlepiej ów górnik zostanie podczas jednej z tych prac zasypany i nazwijmy ten film - "Śląskopalipsa" - gdyż jest to tragedia i koniec tego człowieka, tej rodziny. Rozumiem intymny charakter, ale dalej twierdzę, że takie tytuły są zbyt podniosłe. Przy czy wiadomo to nic w porównaniu z "The Greatest Story Ever Told".
I naprawdę to Mental Twój argument jest bardzo przekonujący i wzruszający, gdyż wiem, że "Love is the one thing we're capable of perceiving that transcends time and space."
Ale główny bohater ma 3 razy w tym 2 postrzałowe (2 raz został trafiony!), a biega jak Usain Bolt, nie wspominając o ucieczce przed jaguarem. Chyba, że znowu to jakieś nawiązanie "Łapa Jaguara" to i przed jaguarem ucieknie.
I ja bardzo lubię jatkę w Predatorze, ale tutaj na dłuższą metę robi się męcząca i nudna. Może też dlatego, że pierwszą część mamy w dżungli i nagle pojawiamy się w mieście i jest dobrze, epicko i potem znowu wracamy do dżungli. Dla mnie to akurat zawód.
Film wygląda świetnie i podoba mi się, że ktoś podjął się tematyki Majów, ale naprawdę przydałby się do tego lepszy scenariusz, a nie taki najmocniej przepraszam z kategorii zabili go i uciekł.
Co do tej Apokalipsy to ja jestem w stanie dostrzec, że to chodzi o to jedno plemię, czy też dramat jednego człowieka. Tylko dalej tytuł jest dla mnie zbyt podniosły, zbyt epicki w brzmieniu w tym co potem otrzymujemy. Naturalnie można nakręcić film, dajmy na to dziejący się na Śląsku i opowiadający historię emerytowanego górnika, która nielegalnie wydobywa węgiel z biedaszybu, aby móc sfinansować operację ciężko chorej żony i niech najlepiej ów górnik zostanie podczas jednej z tych prac zasypany i nazwijmy ten film - "Śląskopalipsa" - gdyż jest to tragedia i koniec tego człowieka, tej rodziny. Rozumiem intymny charakter, ale dalej twierdzę, że takie tytuły są zbyt podniosłe. Przy czy wiadomo to nic w porównaniu z "The Greatest Story Ever Told".
I naprawdę to Mental Twój argument jest bardzo przekonujący i wzruszający, gdyż wiem, że "Love is the one thing we're capable of perceiving that transcends time and space."
Ale główny bohater ma 3 razy w tym 2 postrzałowe (2 raz został trafiony!), a biega jak Usain Bolt, nie wspominając o ucieczce przed jaguarem. Chyba, że znowu to jakieś nawiązanie "Łapa Jaguara" to i przed jaguarem ucieknie.
I ja bardzo lubię jatkę w Predatorze, ale tutaj na dłuższą metę robi się męcząca i nudna. Może też dlatego, że pierwszą część mamy w dżungli i nagle pojawiamy się w mieście i jest dobrze, epicko i potem znowu wracamy do dżungli. Dla mnie to akurat zawód.
Film wygląda świetnie i podoba mi się, że ktoś podjął się tematyki Majów, ale naprawdę przydałby się do tego lepszy scenariusz, a nie taki najmocniej przepraszam z kategorii zabili go i uciekł.
16-07-2015, 16:33





