Nadrobiłem sobie (w sensie filmy o zombiakach zaliczam) i pomyślałem, że najpierw poczytam co tam KMF twierdzi na ten temat, żebym wiedział co mam myśleć (jak nie mam własnego zdania to czytam jakie mają inni i staram się wpasować, a ten film jak tak zajebiście nijaki, że z własnym zdaniem ciężko:D), ale niestety tu spotkał mnie kolejny zawód...
Danus:
Wbrew powszechnym opiniom film jest świetny. Idealnie skrojona akcja, klimat, brutalność (…) jeden z najlepszych filmów o Zombie. (…)
Rewelacyjne efekty i bardzo dobry Pitt, któremu kibicowałem od początku.
Myślę więc sobie - dobra, w takim razie racje musi mieć "powszechna opinia", czytam dalej, szukając potwierdzenia...
Mr. Puma:
Ogólnie WZ oceniam jako "blockbusterowe objawienie tego roku". Ogląda się wręcz świetnie. Dzieło Frostera (…) 9/10
Oh come on! Liczę więc, że chociaż panuje zgodność co do tego, które elementy są dobre, a które raczej cienkie... Nope:
A zatem kompletnie nie można na Was liczyć. Film oceniam w takim razie na 5/10, w środek skali;)
Tak na serio: przeciętny, aż boli. Boli tym bardziej, że w kilku scenach widziałem duży potencjał, niestety niewykorzystany. Szczyt absurdu to oczywiście zombie w szafce, uaktywniający się w magiczny sposób w którejś tam godzinie lotu. Jak się tam znalazł przed startem? Bawił się w chowanego z innymi zombiakami? Ktoś go złapał i dla jaj schował do szafy? Czy to była zamierzona drwina reżysera ze społeczności #itsaPRANKbro? Tego się już raczej nie dowiemy. Meh. Najgorsze w tym wszystkim, że gdyby nie zombie w szafie (twist godny Scary Movie), to przecież film by na niczym nie stracił. Nikt przecież nawet przez sekundę nie myślał, ze Pitt zginie w katastrofie lotniczej. Czy naprawdę jakby po prostu wylądowali w tym Cardiff i np. zastąpić akcję z samolotem jakimś klasycznym undead-motywem typu przeprawa z lotniska do WHO opancerzonym samochodem (np. takim strażackim jakie są zawsze na lotniskach) przez hordy nieumarłych to ktoś by narzekał? Ciekawsza jest wędrówka piechotą przez stepy i pola? Coś szkoła scenopisarstwa podupada ostatnio, albo po prostu chodzi o to, że jak się uda wyrwać od wytwórni kwotę X na film to trzeba koniecznie całą wydać, np. wstawiając scenę kraksy samolotu, bo inaczej następnym razem dadzą mniej. Jak z funduszami unijnymi. Tak, tej wersji się będę trzymał.
Danus:
Wbrew powszechnym opiniom film jest świetny. Idealnie skrojona akcja, klimat, brutalność (…) jeden z najlepszych filmów o Zombie. (…)
Rewelacyjne efekty i bardzo dobry Pitt, któremu kibicowałem od początku.
Myślę więc sobie - dobra, w takim razie racje musi mieć "powszechna opinia", czytam dalej, szukając potwierdzenia...
Mr. Puma:
Ogólnie WZ oceniam jako "blockbusterowe objawienie tego roku". Ogląda się wręcz świetnie. Dzieło Frostera (…) 9/10
Oh come on! Liczę więc, że chociaż panuje zgodność co do tego, które elementy są dobre, a które raczej cienkie... Nope:
Cytat:Największą zaletą filmu były duże sceny akcji - i pewnie dlatego Forster uznał, że końcówkę trzeba zmienić w anemiczną, bezjajeczną podróbkę filmów o zombie kręconych z sąsiadami za jedną wypłatę.vs
Cytat:akcja w centrum epidemiologicznym to sam miodek. Wystarczyło by ograniczyć efekciarstwo do minimum (patrz upadające amerykańskie miasta) i kręcić film w czysto europejskich miasteczkach, lub w niewielkich mieścinach
A zatem kompletnie nie można na Was liczyć. Film oceniam w takim razie na 5/10, w środek skali;)
Tak na serio: przeciętny, aż boli. Boli tym bardziej, że w kilku scenach widziałem duży potencjał, niestety niewykorzystany. Szczyt absurdu to oczywiście zombie w szafce, uaktywniający się w magiczny sposób w którejś tam godzinie lotu. Jak się tam znalazł przed startem? Bawił się w chowanego z innymi zombiakami? Ktoś go złapał i dla jaj schował do szafy? Czy to była zamierzona drwina reżysera ze społeczności #itsaPRANKbro? Tego się już raczej nie dowiemy. Meh. Najgorsze w tym wszystkim, że gdyby nie zombie w szafie (twist godny Scary Movie), to przecież film by na niczym nie stracił. Nikt przecież nawet przez sekundę nie myślał, ze Pitt zginie w katastrofie lotniczej. Czy naprawdę jakby po prostu wylądowali w tym Cardiff i np. zastąpić akcję z samolotem jakimś klasycznym undead-motywem typu przeprawa z lotniska do WHO opancerzonym samochodem (np. takim strażackim jakie są zawsze na lotniskach) przez hordy nieumarłych to ktoś by narzekał? Ciekawsza jest wędrówka piechotą przez stepy i pola? Coś szkoła scenopisarstwa podupada ostatnio, albo po prostu chodzi o to, że jak się uda wyrwać od wytwórni kwotę X na film to trzeba koniecznie całą wydać, np. wstawiając scenę kraksy samolotu, bo inaczej następnym razem dadzą mniej. Jak z funduszami unijnymi. Tak, tej wersji się będę trzymał.
26-08-2015, 02:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-08-2015, 02:44 przez und3r.)





