Mental, ale film to jedno (mogę się zgodzić, że trochę zbyt lajtowy, chociaż dla mnie to paradoksalnie i wada i zaleta) a rola Rufallo to co innego. To znaczy ja rozumiem, że dla Ciebie on trzyma poziom filmu w negatywnym sensie. Dla mnie stworzył na pewno nie wybitną, ale solidną, subtelną rolę, w typie, jaki coraz bardziej doceniam - bez efekciarstwa, darcia ryja, nadekspresji. Po prostu człowiek a nie postać filmowa. I w tym jest świetny. Dlatego w Foxcatcherze wolę jego niż przegiętego Carella czy nawet Tatuma.
A ten wybuch był chyba tutaj przywoływany jako highlight tej roli, którym moim zdaniem nie jest. Dlatego do tego się odniosłem.
A ten wybuch był chyba tutaj przywoływany jako highlight tej roli, którym moim zdaniem nie jest. Dlatego do tego się odniosłem.
09-02-2016, 15:30





